brak nadzieji

IP: *.dynamic.mm.pl 07.01.14, 13:51
Witam jak wielu ludzi borykam się z długami.Wszystko zaczęło się parę lat temu.W 2009 roku miałam wypadek, była to napaśc z próbą gwałtu. Napastnika złapano dostał wyrok, ale ja zostałam bez grosza. To miał byc mój pierwszy dzień po urlopie wychowawczym w pracy, ale sprawy z podjęciem pracy nie były do końca załatwione.Nie dostałam w tedy żadnego odszkodowania, do tego okazało się że pracodawca po mimo tego że byłam na urlopie nie opłacał mi składki wypadkowej. Wtedy zaczęły się problemy. Nasze długi powstałe w tedy próbowaliśmy skonsolidowac jednym kredytem mieliśmy stanąc na nogi, ale tak nie było. Zostaliśmy oszukani i do tego straciliśmy 5000 zł. Sprawa jest w sądzie. To oszustwo doprowadziło do jeszcze gorszej sytuacji finansowej, żeby było tego mało to w 2013 roku miałam wypadek w pracy.Myślałam, że znalazłam stabilną pracę bo wcześniejsze były na umowę zlecenie bez regularnego wynagrodzenia to musiało stac się nieszczęście. Mamy dług w spółdzielni na czynszu 6000zł, nie mówiąc o reszcie. Oprócz kredytu mieszkaniowego mamy ok. 70000zł. Mieliśmy propozycję spłat zadłużeń ale z poręczycielem a w naszym przypadku to nie możliwe. Znalazłam to forum przeczytałam wiele wypowiedzi wiem że nie jestem sama z takimi problemami i, że są na świecie ludzie którzy są w stanie nam pomóc. Proszę o pomoc jest nam ciężko - nie wiem co robic, do kogo mam zwrócic się o pomoc. PROSZĘ
    • tadusz03 Re: brak nadzieji 07.01.14, 15:30
      tadusz03@gmail.com
      Pani Sylwio proszę napisać na mojego maila, w jakiej miejscowości mieszkacie? Czy spółdzielnia oddała już sprawę do sądu? Czy jest już egzekucja komornicza?
    • Gość: marian paździoch Re: brak nadzieji IP: *.b-ras3.chf.cork.eircom.net 08.01.14, 01:46
      ale sprecyzuj czego oczekujesz w jakiej sprawie
      • Gość: sylwia Re: brak nadzieji IP: *.dynamic.mm.pl 08.01.14, 12:51
        - szukam i potrzebuje pomocy w uzyskaniu konsolidacji na spłatę długów, które ciągną się tyle lat. To pomogłoby nam stanąć na nogi. Zaczyna być coraz gorzej.Nie mamy komornika jeszcze są na razie opóżnienia.
        • tadusz03 Re: brak nadzieji 08.01.14, 13:13
          Na pani maila odpowiedziałem, ale odniosę się do tej konsolidacji. To jest pułapka, która pogrąża jeszcze bardziej. Ubezpieczenie jest kosmiczne. Zazwyczaj ostateczna kwota uzyskana jest mniejsza niż wnioskowana. Dotego dochodzi kilkanaście różnych opłat. Rata jest przynajmniej 80% większa niż wstępnie nam to przedstawiano. A skoro kwota kredytu jest mniejsza niż wnioskowaliśmy to niespłacamy wszystkich należności i efekt jest taki, że mamy większe obciążenie miesięczne niż przed konsolidacją. Piszę to aby przestrzec. A jeśli chodzi instytucję, o której pani pisze to ten temat będę ruszał w Ośrodku Wspierania Ekonomi Społecznej. Chodzi o to byśmy z pozostałymi stowarzyszeniami utworzyli fundusz pożyczkowy dla osób przekredytowanych.
          • Gość: sylwia Re: brak nadzieji IP: *.dynamic.mm.pl 08.01.14, 13:37
            -to co ja mam robić brakuje mi pieniędzy aby opłacać raty.Nasza pensja to ok.3000zł, a jeszcze rata za mieszkanie gaz prąd. Mam dziecko opłata za przedszkole a jedzenie co ja mam robić?
            • tadusz03 Re: brak nadzieji 08.01.14, 13:49
              pani Sylwio cierpliwości. W mailach wszystko uporządkujemy. Podaję kolejność rozliczania się :
              1) żywność i środki czystości,
              2) opłaty stałe: prąd,woda, czynsz
              3) długi u osób prywatnych
              4) banki
              • Gość: sylwia Re: brak nadzieji IP: *.dynamic.mm.pl 08.01.14, 14:06
                a co jak pojawią się pozwy albo wypowiedzenie umowy bądz pismo od komornika. Wiem popełniliśmy dużo błędów w życiu trzeba za nie płacić. A moja rodzina jesteśmy kłębkiem nerwów, cierpi na tym nasz syn niczemu winien nie chce mi się żyć. Czemu od 10 lat spadają na nas takie nieszczęścia nikomu nic nie zrobiliśmy żyjemy skromnie bez luksusów nawet dziecko nie ma swojego pokoju. Czy na mojej stronie mejlowej to też z Panem pisze? Boje się najgorszego. Dzwonią do nas mamy odbierać te telefony co mamy mówić?Nie wszyscy idą na ugody a co z tymi co poszliśmy na ugodę kazali wpłacać po od 150 do 180 zł. miesięcznie nie stać nas na to.
                • Gość: marian paździoch Re: brak nadzieji IP: *.b-ras3.chf.cork.eircom.net 08.01.14, 16:21
                  proponuję założyć spółkę offshore anonimową na cyprze ew. w polsce (powiernicze nabycie udziałów, ale to mniej bezpieczne w takiej sytuacji) i wnieść jako kapitał tę nieruchomość z kredytem. co prawda jest hipoteka ale kredyt będziesz płacić. myślę że bank tutaj nic nie pomiesza szyków, skoro raty będzie miał na czas, a ew. opóźnienia i tak może windykować z hipoteki. wówczas nieruchomość jest poza zasięgiem windykatorów pozostałych roszczeń, no a z tymi pozostałymi to sobie poradzisz w sposób już podany jako bankructwo w UK
    • jeremy.clarkson Re: brak nadzieji 08.01.14, 15:00
      Sprawa jest prosta jak budowa cepa.
      Wyjeżdżacie sobie do Anglii.
      Pracujecie dzielnie za najniższą minimalną angielską pensję. W miarę możliwości dorabiacie.
      Przy najniższej pensji brytyjskiej oboje żyjecie sobie na poziomie, o jakim w Polsce mogliście pomarzyć.
      Po pół roku składacie wniosek o upadłość, która - zgodnie z prawem - obejmie również Wasze krajowe zobowiązania. Zaczynacie życie od nowa.
      • alpepe Re: brak nadzieji 08.01.14, 15:19
        a jak nie znają angielskiego a pośrednik ich oszuka?
      • Gość: walczącaz tak Jeremy, ale.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.14, 15:20
        żeby tam wyjechać i żyć/pracować trzeba mieć już "nagrane" lokum i pracę. W ciemno z małym dzieckiem nie teges..... Dziewczyna jest w tej chwili na początku tej "drogi" - jest wystraszona, zaszczuta i ogłupiała i jeszcze chce walczyć :P. Trochę czasu upłynie nim dorobi się "pancerza" i pismo od FW czy Komornika nie zrobi na niej najmniejszego wrażenia. Teraz jest przerazona - tak po ludzku - i daje sobą manipulować.
        Jak masz "metę" dla nich w UK, lub extra sposób jak wyjeżdżając w ciemno mieć od ręki kąt do zycia i pracę to napisz - wiele osób z tego chętnie skorzysta.
        Walcząca
        • jeremy.clarkson Re: tak Jeremy, ale.... 08.01.14, 18:52
          Gość portalu: walczącaz napisał(a):

          > żeby tam wyjechać i żyć/pracować trzeba mieć już "nagrane" lokum i pracę. W cie
          > mno z małym dzieckiem nie teges..... Dziewczyna jest w tej chwili na początku
          > tej "drogi" - jest wystraszona, zaszczuta i ogłupiała i jeszcze chce walczyć :
          > P. Trochę czasu upłynie nim dorobi się "pancerza" i pismo od FW czy Komornika n
          > ie zrobi na niej najmniejszego wrażenia. Teraz jest przerazona - tak po ludzku
          > - i daje sobą manipulować.
          > Jak masz "metę" dla nich w UK, lub extra sposób jak wyjeżdżając w ciemno mieć o
          > d ręki kąt do zycia i pracę to napisz - wiele osób z tego chętnie skorzysta.
          > Walcząca

          Powiem brutalnie: nie jestem niczyją niańką, może tylko swoich dzieci i wsparciem dla Żony. Drugi raz powiem brutalnie: kto chce - szuka sposobu, kto nie chce - szuka powodu.
          Przedstawiłem rozwiązanie, kto mądry, ten skorzysta.
          A konkretniej: zawsze może wyjechać jedno z nich, na początek, na rekonesans. Wynająć pokój, poszukać podłej, ale legalnej i płatnej roboty. Rozejrzeć się, znaleźć lokum, dowiedzieć się o zasiłkach. Masa ludzi tak robi i żyją.
      • Gość: Tyrion Lanister Re: brak nadzieji IP: *.wolv.cable.virginm.net 08.01.14, 15:49
        O ile wiem można to zrobić nawet znacznie szybciej niż w pół roku - wystarczy założyć w Anglii dzialalność gospodarczą. To przyspiesza sprawę.
        Nie muszą też wcale pracować za minimum. To, że mają dziecko na utrzymaniu ma duże znaczenie dla brytyjskich sądów. Mogą wtedy zarabiać więcej.
        Pracy za minimum w UK jest ciągle dużo Nadal przyjeżdża tu wiele osób, które znają słabo angielski lub wcale i pracę znajdują szybko. Pozatym trzeba przetrzymać góra pol roku...
        Konsekwencją tego rozwiązania jest też to, że stracą wszystko co ma jakąś wartość (czyt nieruchomości, antyki i naprawde drogie auta). Wiem jednak, że w przypadku dużych długów lepiej jest stracić "tylko" nieruchomość niż wszystko inne.
Pełna wersja