Gość: agattka
IP: *.euro-net.pl
07.01.14, 17:15
Nie bardzo chyba trafilam z tematem w forum, ale nie moge nigdzie swojego problemu przypasowac. Ale do rzeczy.
1stycznia tego roku zmarl moj wujek. Dzisiaj, w pierwszy wolny dzien po pogrzebie postanowilam pozalatwiac fromalnosci ze spoldzielna, operatorami telekomunikacyjnymi itp.
(Bylam wujka najblizsza rodzina- wujek byl samotny). I napotkalam problem u dostawcy internetu...
Grzecznie poszlam z aktem zgonu poinformowac, ze wujek, ktory umowe podpisal w 2007 nie zyje, a ze byl jedynym uzytkownikiem mieszkania ( i internetu), wiec prosze o odciecie sygnalu. Najpierw sie dowiedzialam, ze mam zaplacic rachunki do marca, na moje oburzenie pani powiedziala, ze wystarczy za styczen i luty, a pozniej ze w sumie za styczen (bo za pozno przyszlam - wyjek zmarl 1 stycznia-we srode). W koncu po dyskusji stwierdzila, ze ok ona pojdzie mi na reke i anuluje oplaty za ten rok(i w ogole nie dala sie przekonac, ze to ja poszlam jej na reke i przyszlam poinformowac o smierci abonenta). Zobowiazala mnie rowniez do przyniesienie modemu z jakims zasilaczem, bo inaczej przyszly spadkobierca bedzie mial dlug....A aby rozwiazac umwoe kazala napisac podanie...
W sumie przyniesienie tego modemu nie stanowi dla mnie problemu, ale czy jest to zgodne z prawem? Znalazlam umowe wujka i tej frmy ( z 2007 roku) jest zawarta na rok z przedluzeniem na czas nieokreslony...
Czy rozwiazanie umowy z dostawca internetu powinno sie odnbywac rzeczywiscie w ten sposob?