biancorox
08.01.14, 23:46
Kupiłam mieszkanie na licytacji pierwszy raz - dla siebie. Miałam ograniczony zasób gotówki więc postanowiłam kupić na licytacji. Obecnie wynajmuję mieszkanie zanim nie wprowadzę się do "swojego".
Doczekałam się przysądzenia własności jeszcze w grudniu. Pełna optymizmu zapukałam do drzwi byłej właścicielki aby porozmawiać z nią o ewentualnym terminie wyprowadzki...
Widać było, że jest zdenerwowana, że wystraszyła się, że ją wyrzucam już teraz. Poprosiła mnie o czas, że do 3 stycznia się wyprowadzi. Ok, dałam jej czas - liczyłam na polubowne załatwienie sprawy. No i przeliczyłam się - do tej pory nie wyprowadziła się pomimo, że zaoferowałam jej pomoc w wynajmie mieszkania i opłacenie miesiąca wynajmu (ma do odebrania pieniądze po licytacji, więc dałaby radę opłacać później).
Zachowuje się tak jakby sprawy nie było i nie przyjmuje do wiadomości, że jestem nowym właścicielem, nie odbiera korespondencji z sądu (przedłuża się uprawomocnienie w ten sposób).
Mam kilka pytań...może ktoś mądry poradzi mi co zrobić....może są mniej czasochłonne sposoby na przejęcie mieszkania?
mieszkanie jest zdewastowane tzw. melina
lokatorka nie jest zarejestrowana jako bezrobotna
1.ma meldunek (kiedy wymeldować i jak??)
2.jak wygląda procedura uprawomocnienia (ktoś mi powiedział, że nawet rok!! jak nie odbiera korespondencji)?
3.Czy mogę bez komornika wejść do mieszkania i wprowadzić się w "stan posiadania'?? Oczywiście po uprawomocnieniu...
4. Czy mogę opróżnić mieszkanie ze "mebli" które się tam znajdują??
5.Czy mogę zacząć remont??
w mieszkaniu nie ma prądu i też nie chciałabym zafundować jej darmowy prąd...bez prądu z kolei trudno robić remont.
woda i gaz jest w czynszu więc gotuje na gazie - nie można go odłączyć chyba, że zamontuję drzwi z zamkiem do kuchni:-[
kurcze....chciałam dobrze, polubownie....no nie da się....poradźcie co robić....może znajdzie się sposób, żeby zamieszkać?? może być na priva
komornik kurcze kosztuje a zwrot kosztów nie jest oczywisty w tym momencie....ech
no nie mam gdzie mieszkać sama, bo wynajmować nie chciałam na wieki...stanęłam przed murem