luki041
19.01.14, 17:16
Witam.
Opisze sytuacje jaka dzisiaj mnie spotkała.
Wsiadając dzisiaj do pociągu po chwili odjazdu zostałem poproszony od Pana w garniturku (insepkcja) o pokazanie biletu, jako, że mieszkam w małej mieścinie nie miałem możliwości zakupienia biletu na stacji pkp, miałem zamiar uczynić to w pociągu.
Pociąg składał się z dwóch połączonych ze sobą pociągów i ja wsiadłem do tylniego gdyż myślałem, że między nimi jest przejście i chciałem udać się na przód w celu uiszczenia biletu. Jakieś 5 sekund po wejściu do pociągu i rozejrzeniu się za konduktorem sprzedającym bilety ten nie miły Pan z inspekcji poprosił mnie o pokazanie biletu, odpowiedziałem, że nie mam go i idę własnie na przód pociągu by go zakupić, odpowiedział, że między pociągami nie ma przejścia i jako, że nie mam biletu zostanie na mnie nałożona grzywna w wysokości 60zł płatne na miejscu, 100zł gdy zapłacę przelewem w ciągu tygodnia, lub 200zł po upływie tego czasu. Tłumaczyłem się, że nie wiedziałem, że między pociągami nie ma przejścia i właśnie udawałem się na przód by go zakupić jednak Pana to nie interesowało i powiedział, że było trzeba usiąść na samym przodzie pociągu, jednak ten był bardzo długi i myślałem, że zdołam przejść do przednich wagonów gdyż zazwyczaj między pociągami jest otwarte przejście. Pytałem się skąd miałem o tym wiedzieć, że przejście jest zamknięte i, że w tej części nie będzie nikogo u kogo mógłbym zakupić bilet po czym usłyszałem odpowiedź "teraz już wiesz".
I teraz mam pytanie czy istnieje szansa na odwołanie się od zapłacenia mandatu?
Czekam na odpowiedź.
Pozdrawiam.