marinka1977
13.06.14, 21:37
Napisałam wątek na forum prawnym, ale jeszcze nie doczekałam się żadnej odpowiedzi. Może tutaj znajdzie się ktoś, kto będzie umiał coś poradzić.
Oto moja historia w skrócie:
Intrum Justita odkupiła mój dług (w kwocie ok.400 zl) i podała mnie do sądu. Sąd nakazał mi spłatę w kwocie 670 zł co też uczyniłam (mam dowód wpłaty).
Po roku od tego wydarzenia odezwał się do mnie w tej sprawie komornik. Zablokował i pobrał z konta 1017 zł. Ja w międzyczasie złożyłam wniosek do sądu o zabezpieczenie mienia i wstrzymanie egzekucji, przedstawiając dowód wpłaty. Sąd przychylił się do mojego wniosku o czym poinformował też komornika. Komornik nie przekazał więc pieniędzy wierzycielowi i czekał na ostateczny wyrok sądu. W międzyczasie wysłał mi informację o rozpoczęciu egzekucji nieruchomości :/
Intrum twierdzi, że nie otrzymało żadnych pieniędzy (ani tych ani tamtych), więc ma prawo żądać egzekucji z nieruchomości.
W kwietniu dostałam pismo, że moja rozprawa odbędzie się 8 maja. Jakiś tydzień później dostałam pismo z sądu z odpowiedzią Intrum (że podważają moje dowody) i z nowym terminem sprawy na 17 czerwca. W maju otrzymałam pismo odwołujące sprawę czerwcową (bez żadnego uzasadnienia, informacji itd.). Pojechałam do sądu dowiedzieć się co jest grane i kiedy zamierzają się sprawą zająć, bo nie dość, że ja straciłam już 1800 zł (2 razy zapłaciłam ten sam dług + koszta komornicze i sądowe, o rzeczach takich jak kasa na telefony, znaczki itd. nie wspomnę ) to nie chcę za taka śmieszną kwotę być dodatkowo pozbawiona mieszkania...
A ja się tam dowiaduję, że rozprawa odbyła się 8 maja, że sąd oddalił mój wniosek i jeszcze zasądził ode mnie dodatkowe pieniądze dla tej firmy (180 zł) plus wszelkie koszta! SZOK
Aha, i że wyroku nie dostałam i nie dostane do ręki, bo to była sprawa jawna, czy coś takiego (?).
Proszę, niech mi ktoś pomoże i podpowie co mogę jeszcze zrobić. Nie jestem w takiej dobrej sytuacji życiowej, żeby móc sobie pozwolić na rozdawanie pieniędzy, a gdybym miała choć cień wątpliwości, że nie wygram tej sprawy to po prostu nie składałabym nawet tego wniosku! Myślałam, że jest jakaś sprawiedliwość, ale czuję, że jeśli sprawy nie zmienią biegu, to skończy się to tak, że zostanę bez dachu nad głową. Jestem załamana. Proszę o jakąkolwiek radę.