Dodaj do ulubionych

upadłość, bankructwo - zwał jak zwał

18.06.14, 20:46
Ok, to teraz zaczyna mi się powoli palić grunt pod nogami.
Załóżmy, że udałoby mi się przeprowadzić rozwód i dzieci trafiłyby pod opiekę ojca. I co wtedy. Do którego kraju najlepiej się wyrwać, żeby zerwać ze swoją dłużniczą historią? Czy w każdym kraju UE można z taką samą łatwością/trudnością przeprowadzić taką upadłość/bankructwo?
Czy to jest łatwe? Czego to wymaga? Czy wyjazd na rok wystarczyłby na przeprowadzenie takiego zabiegu?

Nie chciałam nigdy uciekać. Nie chciałam zachowywać się jak oszustka... ale czuję ze życie zmusza mnie do ucieczki.

Proszę o informacje.
Obserwuj wątek
        • melefretete Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 18.06.14, 23:11
          Jakieś 100.000 . należności główne... ale, że to w kilku miejscach więc koszta rosną od każdego długo osobno. Aktualnie spłacam tylko koszty chyba.. a i to nawet nie wiem czy to co płacę co miesiąc starczy na pokrycie kosztów.

          Nie wiem gdzie i ile dokładnie mam tych długów i jakiej są wielkości. Niestety kredyty brał mój mąż, a ja tylko służyłam podpisem ( rozdzielność majątkowa- długi są moje)
          To tyle w skrócie ;/
          Nie mam mołziwości osiągnięcia wyższych dochodów mąż niestety też.
        • melefretete Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 20.06.14, 00:02
          Też mam taką świadomość ze to ostateczność. Zastanawiam się czy czekać do czasu aż nasze polskie prawo w tej kwestii zostanie zmienione bo z tego co wiem zmiany mają być już "lada dzień" ... Choć boję się ze gdybym zdecydowała się zrobić to w Polsce i gdyby mi się nie udalo z jakiegoś powodu , to nie będę już mogła podjąć się tego w Anglii.
    • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 20.06.14, 10:30
      Jeżeli chodzi o upadłość transgraniczną, to na tę chwilę w grę wchodzi tylko i wyłącznie UK, z uwagi na najbardziej liberalne przepisy. Niestety, ogłoszenie upadłości w tym kraju nie jest wcale takie łatwe i przyjemne, jak reklamują to firmy "ułatwiające" ogłoszenie upadłości.
      Przede wszystkim, konieczne jest uzasadnienie, że COMI dłużnika (ośrodek interesów życiowych) znajduje się w Anglii. Uznanie COMI to nie tylko minimum półroczne prowadzenie działalności na Wyspach (uwaga - na rzecz klientów z Anglii, nie Polski), czy też półroczna praca etatowa (wtedy obowiązkowo rodzina musi być na Wyspach), ale również posiadanie wiarygodnego adresu i przebywanie pod nim. Konieczne jest dokumentowanie pobytu, angażowanie się w życie lokalnej społeczności, bycie rozpoznawalnym w otoczeniu etc.
      Konieczne jest również poinformowanie wszystkich wierzycieli o swoim nowym adresie, i (co jest postulowane w piśmiennictwie brytyjskim) również o zamiarze ogłoszenia upadłości.

      Pomijam już taki drobiazg, jak koszty relokacji na Wyspy z rodziną, bo biorąc dzieci będziesz musiała wynająć dom, co - o ile ktoś wynajmie świeżakowi na Wyspach - będzie wiązało się z kosztami w postaci czynszu za kilka tygodni oraz kaucji. Do tego parę funtów, na zagospodarowanie. Do tego kwestia opieki nad dziećmi, jeżeli są małe, lub kosztów związanych ze zmianą szkoły. I koniecznie znajomość angielskiego na poziomie minimum komunikatywnym, bo bez tego nie dostanie się numeru NIN, nie wspominając o znalezieniu pracy. Na dzień dobry zatem potrzeba jakichś 3-4k funtów, które trzeba mieć, aby w ogóle myśleć o upadłości na Wyspach.
      Sam pobyt to minimum pół roku przed złożeniem wniosku o upadłość i rok restrykcji, w trakcie którego lepiej być na Wyspach, bo można się zdziwić.
      • Gość: Ziggy Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał IP: *.19-3.cable.virginm.net 20.06.14, 12:44
        Jeremy.clarkson doskonała rzeczowa odpowiedź! Dodam, że restrykcje i obowiązek kontaktowania się z receiverem zazwyczaj trwają rok ale mogą też trwać dłużej. Wtedy nadal trzeba by było być w UK. Nie wiem czy jakiś majątek wchodzi w rachubę ale to wtedy zostaje sprzedane przez receivera na poczet długów.
        Na miejscu osoby zakładającej wątek najpierw poszukałbym pracy i pokoju tylko dla siebie. Po jakimś czasie jeśli by wszystko się układało sprowadzić rodzinę. Później gdy COMI będzie już pewne można się zacząć dowiadywać o bankructwie. Bankructwo to ostateczność.
        • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 20.06.14, 12:58
          > Na miejscu osoby zakładającej wątek najpierw poszukałbym pracy i pokoju tylko d
          > la siebie. Po jakimś czasie jeśli by wszystko się układało sprowadzić rodzinę.
          > Później gdy COMI będzie już pewne można się zacząć dowiadywać o bankructwie. Ba
          > nkructwo to ostateczność.

          Ja bym w ogóle w takiej sytuacji odpuścił temat UK i ogarniał sprawy w Polsce. Ja nie znam sytuacji finansowej założycielki wątku, ani rodzinnej, ale biorąc pod uwagę koszty relokacji i rozruchu, do tego koszty upadłości, a w trakcie - koszty życia w UK, to raczej grałbym z wierzycielami w Polsce na redukcję zadłużenia. To jest mocny argument, że jeżeli się nie dogadamy, to wyjeżdżam na Wyspy, a wszystko mam obcykane, tam ogłaszam upadłość i grosza ode mnie nie dostaniecie. Jeżeli zredukujesz długi o połowę, a do tego rozłożą resztę na raty i zdejmą komornika, to w sumie wyjdziesz na zero w porównaniu z upadłością brytyjską.

          Zwracam uwagę na możliwość bezterminowego anulowania bankructwa jeżeli wierzyciele dowiodą, że zamiana COMI była fikcyjna. Zatem do końca życia można żyć ze świadomością, że wszystkie długi mogą powrócić.
    • melefretete Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 20.06.14, 15:57
      W zasadzie w ogóle nie miałam zamiaru się przenosić na stałe.. liczyłam na to ze mogę na rok wyjechać , ułożyć sprawy na miejscu tak żeby to ogarnąć i "upaść" tam. A potem wrócić.

      Nie biorę opcji stałej emigracji w ogóle pod uwagę.

      Majatku nie mam wcale... a u nas się bez majątku póki co nie da zbankrutować.

      W ogóle dziwne to wszystko. Niby bankructwo, upadłość a tu wszędzie wychodzi na to ze trzeba mieć grubą kasę zeby sobie na takie "przywilej "pozwolić.

      Wyobrażałam sobie jednak że ta transgraniczna opcja jest trochę prostsza. Że wystarczy wyjechać na rok, pracować tam , wynajac mieszkanie i to wszystko. Ael im więcej czytam tym ciężej to widzę.

      Jestem przykładem kompletnie skołowanej głupiej sieroty i naiwnie wyobrażałam sobie ze długi to coś z czego da się wyjść.
      I teraz przy okazji czy jeśli długi mam jeszcze porozsiewane po różnych komornikach ( choć znaczna część powędrowała do jednego) musze się kontaktować ze wszystkimi o których wiem do tej pory , jełsi chcę dostać info o zadłużeniu, kosztach i dotychczasowych spłatach, tak?

      Czy kiedy sprawa jest w firmie lub i komornika to czy jeszcze w ogóle warto ruszać do wierzycieli?
      I czy w raporcie z BIKu mam wyszczególnione wszystkie swoje zadłużenia bankowe?

      bozee jak ja malo wiem, aż mi głupio
      • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 20.06.14, 16:35
        Nie mam zamiaru przeprowadzać wiwisekcji Twojego życia, ale problemem tutaj to raczej jest mąż, a nie Twoja niewiedza. Oczywiste przecież jest, że pracując poza Polską szybciej zarobicie na spłatę niż tutaj. Waszą sytuację komplikuje posiadanie dzieci, bo to podnosi koszty operacji, ale w końcu dla dzieci powinniście wziąć się w garść.
        Prosty scenariusz dla Was: jedziecie oboje z dziećmi i z członkiem rodziny (babcią, mamą etc.), kimś kto zajmie się dziećmi. Wy pracujecie, zarabiacie po 1000 funtów na łeb (ciężki, fizycznie, mało prestiżowo). 2000 to wystarczająca kwota, aby wynająć dom dla 4 osób i żyć na niezgorszym poziomie. Dodatkowo, rejestrujecie jakąkolwiek działalność, nawet sprzątanie po domach, byle umocnić związek z Anglią. Po pół roku bankrutujecie. Przez kolejny rok restrykcji mieszkacie w Anglii, syndyk zabiera Wam to, co zostaje ponad wydatki niezbędne do godnego życia, czyli pewnie nic. Po 18 miesiącach życia w UK nie myślicie nawet o powrocie do Polski.
          • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 21.06.14, 09:43
            anka_cyganka35 napisała:

            > ja ogłosiłam bankructwo w UK jak chcesz napisz do mnie na priv odpowiem Ci na T
            > woje pytania. To co tutaj piszą osoby, które znają temat tylko w teorii śmieszy
            > mnie:) niepotrzebnie Cię straszą

            Po pierwsze, skąd wiesz, że z teorii?
            Po drugie, co jest śmiesznego i straszącego?
            Poproszę konkrety.
          • sylwester71 Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 21.06.14, 09:56
            Jak tu do ciebie napisać, jak brak email.
            Więc może postaraj się napisać do mnie.
            Chętnie też poznam jak to dokładnie jest.
            fundacjazatem@gmail.com
            anka_cyganka35 napisała:

            > ja ogłosiłam bankructwo w UK jak chcesz napisz do mnie na priv odpowiem Ci na T
            > woje pytania. To co tutaj piszą osoby, które znają temat tylko w teorii śmieszy
            > mnie:) niepotrzebnie Cię straszą
            • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 21.06.14, 10:17
              > Jak tu do ciebie napisać, jak brak email.
              > Więc może postaraj się napisać do mnie.
              > Chętnie też poznam jak to dokładnie jest.
              > fundacjazatem@gmail.com

              Jak widzę Pan fundator, oprócz wyraźnych problemów z polszczyzną, nie wie również, że do loginu wykorzystywanego na forum dodać należy @gazeta.pl, he he.
              • sylwester71 Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 21.06.14, 10:27
                Ty nie bądź taki mądry bo cię sznurówki wyprzedzą.
                Ale dziękuję za uświadomienie że trzeba dopisać "gazeta.pl".
                Niestety, nie każdy tu jest zarejestrowany oficjalnie.

                jeremy.clarkson napisał:

                > > Jak tu do ciebie napisać, jak brak email.
                > > Więc może postaraj się napisać do mnie.
                > > Chętnie też poznam jak to dokładnie jest.
                > > fundacjazatem@gmail.com
                >
                > Jak widzę Pan fundator, oprócz wyraźnych problemów z polszczyzną, nie wie równi
                > eż, że do loginu wykorzystywanego na forum dodać należy @gazeta.pl, he he.
                  • sylwester71 Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 21.06.14, 12:04

                    Jakiego z nowu MLM?
                    Żadnego MLM-u Fundacja nie prowadzi. Co tobie przyszło do głowy.

                    jeremy.clarkson napisał:

                    > Już wyprzedziły.
                    > Przecież jesteś zarejestrowany, więc myślałem że wiesz jak to działa.
                    > A swoją drogą, ciekawy pomysł, rekrutować do MLM, pod płaszczykiem fundacji, lu
                    > dzi z długami.
                        • anka_cyganka35 Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 21.06.14, 16:46
                          Nie będę pisać publicznie o szczegółach kiedyś próbowałam ale zostałam wyśmiana jako osoba, która chce na pewno na tym zarobić. Ale nie robię tego dla pieniędzy. Byłam w dużo gorszej sytuacji niż ta opisywana tutaj przez autorkę tego watku ale wiem, że każdy ma swoją granice dla kogoś to będzie 2 tys dla kogos 20 tys a dla kogos 200 tys. ja mialam dużo więcej. Dużo przeszłam i wiem jak brak możliwości wyjścia z dołka potrafi z człowieka zrobić wrak człowieka. Tak jak napisałam wyżej chciałam się dzielić tę wiedzą tutaj dla wszystkich no ale nie udało się w pewien sposób rozumiem tych ludzi są zasypywani różnymi ofertami wyjścia z długów. Bankructwo w uk kosztuje złozenie papierów w sądzie to coś koło 800 funtów do tego potrzebujemy pomocy z meldunkiem, NIN itp. Ja tylko wskazuje drogę, która można przejśc bo ja ją poznałam i wiem, że jest skuteczna. A co mnie śmieszy: jakies teorie o zabieraniu dzieci, o to, że bank z polski może podważać to gdzie jest COMI spokojnie nic z tych rzeczy się nie zdarza:) Swego czasu 300 tys Irlandzczyków ogłaszało bankructwo w UK (no oni sa troche na innych prawach nie musieli miec angielskiego NIN) i wyrok sądu angielskiego był jasny gdy instytucje irlandzkie chciały się temu sprzeciwić: że mieszkając w Unii takie mamy prawo i anglicy nie widza powodu aby odmawiać bankructwa. Polskie banki znają już to komornicy nie bardzo musiałam uświadomić i skończyło się, że przepraszali i wszystko umarzali. W kwietni minął rok od jestem już wykreślona z angielskich rejestrerów o bankrutach i mogę żyć spokojnie a przede wszystkim mam gdzie mieszkać bo o to się to wszystko toczyło.
                          • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 21.06.14, 17:34
                            Niestety, ale jesteś niedoinformowana.
                            Takie zjawiska, jak "forum shopping" oraz "bankruptcy tourism" spowodowały, że angielskie sądy oraz syndycy coraz wnikliwiej analizują wnioski o bankructwo składane przez obywateli UE, niebędących obywatelami UK. Ja piszę o tym, co jest teraz, a nie o tym co faktycznie było jeszcze 3 lata temu i piszę na podstawie analiz angielskiego orzecznictwa i komentarzy do nich.

                            Nikt nie kwestionuje tego, że Polacy mają prawo bankrutować w Anglii, jako obywatele unijni. Rzecz w tym, że trzeba to zrobić z głową. Może tego nie wiesz, ale na podstawie Insolvency Act z 1986 roku, a dokładniej - Technical Manual - Official Receiver ma obowiązek wszcząć śledztwo w sprawie COMI wtedy, gdy przyszły bankrut przebywa w UK krócej niż rok, a do tego wszyscy wierzyciele pochodzą spoza UK. Tak zwane "COMI investigation" obejmuje potwierdzenie faktu zamieszkania pod adresem zgłoszonym przez dłużnika, z wizytacją włącznie, analizę paragonów, billingi, wyciągi z konta etc. oraz analizę wszystkich innych dowodów, które mogą potwierdzać fakt przebywania na Wyspach przed złożeniem wniosku oraz posiadania tutaj centrum interesów życiowych i gospodarczych. Konieczne jest również udokumentowanie pracy i dochodów w wysokości pozwalającej na samodzielne utrzymanie się, a także znajomości języka w stopniu niezbędnym do wykonywania deklarowanego zawodu (inny poziom dla sprzątacza, inny dla lekarza). Badany jest również fakt poinformowania wierzycieli o aktualnym adresie angielskim, tak aby wierzyciele mieli szansę na ścignięcie dłużnika na Wyspach. Official Receiver ma prawo rozesłać do wierzycieli pisma z zapytaniem o to, czy mają dowody przemawiające przeciwko COMI dłużnika w UK.
                            Co więcej, już sąd rozpatrując wniosek o upadłość powinien zbadać te kwestie zanim wyda orzeczenie o bankructwie, nawet zawieszając postępowanie na dwa-trzy miesiące.

                            To są cholernie złożone kwestie, bowiem przy ustalaniu COMI dłużnika brane są pod uwagę różnorodne czynniki i różne dowody, uzależnione chociażby od sytuacji rodzinnej i majątkowej. Jednemu Niemcowi anulowano bankructwo, ponieważ ściągnięto listy pasażerów z Air Berlin z których wynikało, że na Wyspach był tylko trzy razy przez pół roku. Sąd zastanawiał się, dlaczego zamożny Niemiec mający wielkie czteropokojowe mieszkanie (nie na siebie zapewne), przyjeżdża do UK mieszkać w pokoju w mieszkaniu studenckim z dzielonym kiblem.
                            Brane są pod uwagę takie kwestie jak posiadane nieruchomości w kraju macierzystym, warunki mieszkaniowe, zarobki tu i tam, kiedy wrócono po ogłoszeniu bankructwa etc. I w każdej chwili można złożyć wniosek do sądu o anulowanie bankructwa, jeżeli pojawią się dowody, że COMI dłużnika było gdzie indziej. Jeżeli tematyka Cię faktycznie interesuje, to prześledź sobie sprawę Official Receiver vs. Eichler. Niemiaszek zbankrutował w 2007 roku (a jego sprawa służyła za modelowy przykład), a już kilka lat później bankructwo anulowano bo wierzyciele zakwestionowali jego COMI.
                            Ja naturalnie nie neguję, że kwestionowanie COMI to sprawa kosztowna dla wierzyciela, ale jakby miało mi uciec jakieś 200 kawałków, to i z 10 kawałków zainwestowałbym w udupienie dłużnika. Trzeba jednak mieć świadomość, że taka możliwość jest i kombinacje pod tytułem pobyt w Polsce i fikcyjne zamieszkanie w UK mogą się zemścić.
                            Zatem ja nie neguję prawa zbankrutowania na Wyspach, tylko akcentuję, że trzeba to zrobić z głową. Czyli, mając męża i małe dzieci, wyjechać na Wyspy w komplecie, tutaj normalnie żyć i pracować, a następnie siedzieć po ogłoszeniu bankructwa aż do momentu zakończenia postępowania. Tyle, że po takim czasie nikt normalny do Polski nie wróci - zbyt duża różnica jakościowa.

                            A odbieranie dzieci - no sorry, jeżeli w UK wyląduje nagle rodzina z Polski, bez mieszkania, kasy i kontaktów, to co, nie ma ryzyka że opieka społeczna zainteresuje się dziećmi i ich losem? Sorry, teraz deportację z zakazem wjazdu na rok można zarobić za spanie na ulicy i brak lokum.
                            • anka_cyganka35 Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 21.06.14, 17:55
                              Być może Niemcom się to opłaca ale jak sobie wyobrażasz, że polski komornik ma to załatwiać, szukac kto gdzie mieszaka? Oni i tak zarabiają wystarczającą na tych od których udaje im się ściągnąć. Mój wniosek angielski sędzia czytał przy mnie, moja rozprawa jeżeli można to tak nazwać trwała 7 minut przejrzał wniosek spytał się gdzie jest mieszkanie powiedziałam, że w Polsce i podałam miasto. Przeczytał info, że bank nie chce mieszkania tylko pieniądze zrobił zdziwioną minę i powiedział, ze o 12.34 ogłasza mnie bankrutem i to było wszystko. Pózniej po tygodniu zadzwonił do mnie syndyk zadał dwa pytania ja mu powiedziałam, że wracam do Polski i jakby coś chciał to ma się kontaktowac z moja koleżanką powiedział, że nie ma takiej potrzeby. Co do tego kiedy można określić, że COMI jest w uk to są bardzo podzielone opinie i obawiałam się tego zupełnie niesłusznie. Byłam nawet na rozmowie w jednym CAB u osoby, która specjalizuje się w bankructwie i powiedziała mi, że musza być 3 lata i wczesniej nie ma co zaczynać. Okazało się to nieprawdą u mnie było to 6 mcy ale nie jest powiedziane, że jeżeli ktoś spróbuje po 3 mcach to dostanie odmowę. Masz bardzo ostrożne podejście do tego i ok ale moje doświadczenie i osób, które też to zrobiły jest inne. Do tego człowiek z nożem na gardle jeżeli widzi jedyne światełko w tunelu ma prawo aby to zrobić.
                              • melefretete Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 21.06.14, 18:13
                                Jak dawno miałas ogłoszoną tę upadłość?

                                Moja sytuacja jest taka że :
                                a) nie mam majątku poza samochodem na który wzięłam kredyt i w zasadzie nawet nie można powiedzieć żeby był mój bo kredyt jest niespłacony
                                b) myślałam o tym żeby założyć sobie wyjazd na rok. Samej. Po rozwodzie, który moze udałoby mi się przeforsować w tym przypadku, dzieci zostałyby na ten czas z mężem lub dziadkami.
                                c) nie mam zmiaru, nie chce i nigdy nie będę chciała mieszkać w Anglii dłużej niż to konieczne
                                d) długi mam na okolo 100 ( ale niestety nie wiem dokładnie bo się pogubiłam - jakkolwiek głupio by to nie brzmiało. za długo uciekałam od nich a teraz już nie wiem kto co i za ile komu sprzedał :/ )
                                d) nie mam pieniędzy na wyłożenie i ułożenie sobie tego życie w UK z góry dlatego dałam sobie w planach rok żeby popracować i pomieszkać tam na spokojnie.
                                e) na dzien dzisiejszy nie widzę opcji- możliwości spłaty
                              • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 21.06.14, 18:41
                                Po pierwsze, wierzyciel to jedno, komornik to drugie. Komornik zamyka sprawę i tym samym otwiera się pole działania dla wierzyciela, który może zacząć szukać dziury w całym - w końcu chodzi o jego kesz. Nie sądzę, aby jakiś telekom szukał sposobu na dłużnika za 3000 niezapłaconej faktury, ale taki bank za 200-300 koła kredytu, już tak.

                                Twoja historia z powrotem do Polski zaraz po ogłoszeniu bankructwa to fantastyka. To jest jedna z pierwszych przesłanek powodujących, że sam syndyk, i to nawet najbardziej liberalny, występuje o ogłoszenie bankructwa.

                                Ja namawiam wszystkich, którzy mają długi, aby bankrutowali w Anglii, ale z głową. Czyli realny pobyt, praca i normalne życie. W takiej sytuacji jest to nie do podważenia.
                              • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 21.06.14, 18:45
                                melefretete napisała:

                                > To wszystko brzmi faktycznie bardzo konkretnie i realnie. I nie zdziwiłabym się
                                > gdyby tak było ...ale z drugiej strony jaki interes mają w UK żeby to wszystko
                                > sprawdzać, kontrolować i ograniczać?

                                Interes jest taki, że oni bardzo pilnują zarówno praw, jak i obowiązków obywateli. Masz prawo zbankrutować, ale powiedzieć prawdę. Jeżeli ktoś zgłasza wniosek o bankructwo i podaje nieprawdę, to znaczy że okłamuje sąd lub syndyka. A to jest u nich ciężkie przestępstwo. W UK nawet wyłudzenie zasiłków jest uznawane za oszustwo i jest ścigane na drodze karnej.
                                • Gość: Emigrant Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał IP: *.3-1.cable.virginm.net 27.06.14, 02:10
                                  Przede wszystkim w UK pilnują żeby nic złego nie robione przeciwko tutejszym podatnikom. Dlatego tak ostro ściga się za wyłudzenia zasiłków, nawet w małych kwotach. Nawet jak ktoś odda, to później taka sprawa ciągnie się za nim latami. M.in bardzo utrudnia uzyskanie obywatelstwa brytyjskiego.
                                  Brytyjczycy mają natomiast w głębokim poważaniu, to co robiłeś poza Wyspami. Oni na samym ogłoszeniu bankructwa zarobią, a że straci jakaś hiena z Polski. Tylko co ich to obchodzi. To samo dotyczy się wszelkiego rodzaju ściągani długów przez tutejszych komorników. Przede wszystkim ściągą się zaległości wobec państwa. Długi prywatne to głównie problem wierzyciela i dłużnika. Nie do pomyślenia jest, żeby banki traktowały ludzi tak jak w Polsce. Dłużnik ma prawo do godnego życia, nawet jeśli wpadł w długi na własne życzenie - nałogi, hazard, alergia na pracę. Nie jest niczym niezwykłym, że spore zaległości spłaca się tutaj po 1 funcie tygodniowo. Komornik nie zabiera niczego, co jest niezbędne do życia.
                                  Ktoś kto mieszka w UK dłuższy czas wie też, że Brytyjczycy są bardzo leniwi i raczej nie będą dociekliwi po klepnięciu sprawy.
                                  • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 27.06.14, 09:52
                                    Przecież nikt przytomny nie kwestionuje ogólnego podejścia Brytyjczyków do długów i ogólnie, do podatników i obywateli. UK to de facto ojczyzna kapitalizmu, w kapitalizmie oczywiste są problemy z wypłacalnością i są na to wypracowane narzędzia, takie jak bankructwo chociażby, które ma celu wyciągnięcie z dna, a nie jeszcze dopychanie. Panuje również pogląd, że własnych spraw trzeba pilnować samemu, co tyczy się również wierzycieli bankrutów.
                                    Zatem to co zrobią Brytyjczycy w sprawie COMI zagranicznego bankruta, to sprawa drugorzędna. Zgodnie z prawem mają obowiązek sprawdzić na wstępie rozprawy o bankructwo, czy COMI jest w UK, a czy to zrobią - to inna sprawa. Często nie weryfikują, czasami weryfikują bardzo wnikliwie, ja znam przynajmniej trzy takie przypadki. Gdyby jednak zjawisko "forum shopping" tak bardzo po nich spływało, to nie byłoby tych wszystkich licznych publikacji dotyczących tego.
                                    Sprawą kluczową jest to, co zrobi wierzyciel bankruta. Na logikę. Prowadzisz działalność polegającą na pożyczaniu pieniędzy. Któregoś dnia dostajesz informację, że twój dłużnik który wisiał ci niemałą kasę, bo 700 koła PLN to duża kwota nawet jak na angielskie warunki, właśnie zbankrutował w obcym kraju i ten wyrok dotyczy również właśnie waszych relacji. To co, olewasz temat, sprawę długu odkładasz ad acta, czy najpierw idziesz do dobrego prawnika, aby dowiedzieć się, czy tak można? A jeżeli można, to na jakich warunkach? Wtedy prawnik ci mówi, że owszem można, ale w konkretnych okolicznościach. Więc mając w perspektywie odzyskanie 700 kawałków bierzesz sobie na przykład prywatnego detektywa, który robi ci rozpoznanie dłużnika. Jeżeli detektyw powie, że owszem pan X mieszka na Wyspach, tam pracuje, dorabia mając działalność gospodarczą i ani myśli wracać do Polski, to faktycznie możesz o odzyskaniu kasy zapomnieć. Ależ jeżeli detektyw powie, że nie, pan X wrócił do Polski zaraz po ogłoszeniu upadłości, ani myśli wracać na Wyspy, tutaj ma rodzinę, pracę etc., to jako wierzyciel masz drogę otwartą do kwestionowania COMI i całej upadłości. Tak samo jak możesz przed sądem w UK kwestionować COMI z uwagi na to, że dłużnik nie poinformował cię o nowym adresie w UK - istotą COMI jest bowiem bycie rozpoznawalnym w danym miejscu również, a może przede wszystkim dla wierzycieli.
                                    Raz jeszcze zwracam uwagę, że wierzyciele mogą kwestionować COMI w zasadzie bezterminowo, a jeżeli ktoś nie miał silnych przesłanek w momencie ogłaszania bankructwa, to w zasadzie czas pracuje na jego niekorzyść. Im dłużej bowiem siedzi w Polsce i utrwala relacje z macierzystym krajem, tym bardziej udowadnia, że zmiana COMI była fikcyjna.

                                    Mam ogólne wrażenie, że cała ta dyskusja odeszła od kwestii merytorycznych, a weszła na płaszczyznę emocjonalną, za sprawą @anka_cyganka35, która owszem zbankrutowała w UK, wróciła sobie od razu do Polski i teraz siedzi zesrana, bo dotarło do niej, że być może jej trochę za łatwo poszło i nie wiadomo co będzie dalej, w związku z czym szuka pocieszenia.
          • Gość: Annke Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał IP: *.play-internet.pl 06.08.15, 00:32
            Witam,proszę o więcej info nt upadłości w UK.
            Mam ogromne kłopoty i nie wiem z kim można o tym sensownie podyskutować, bo temat jest bardzo trudny, a dookoła mam mnóstwo doradców, którzy tylko czekają na wystawienie faktury (1200,- za analizę sprawy).
            Proszę o info na maila marpio997 at gmail.com
            Z góry dzięki.
            Jeżeli tu nie znajdę pomocy, to już chyba nigdzie.
      • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 21.06.14, 19:50
        Kiedyś kontaktowałem się z taką firmą, śmierdziało mi na kilometr. Panowie zaśpiewali sobie bodajże 2 tysiące funtów, zaproponowali fikcyjny "meldunek" w postaci użyczenia adresu, chyba fikcyjne zatrudnienie czy też działalność. Właśnie po tej rozmowie zacząłem zgłębiać temat u źródeł, czyli po prostu w angielskich dokumentach i doszedłem do wniosku, że trochę ściemniają.
        Jeżeli jesteś zdecydowana na bankructwo w UK, masz jakiś kontakt, znajomą, metę, znasz angielski etc., to po prostu jedź, znajdź sobie pracę, potem lokum, gromadź wszelkie dowody pobytu i na miejscu badaj sytuację. COMI to u Ciebie złożona kwestia, bo jesteś młodą żoną, młodą matką i rodzina zostanie w Polsce. Ale zawsze możesz próbować. Możesz ciułać kasę i przed bankructwem ściągnąć ich do siebie, wtedy już formalnie rodzina będzie z Tobą. Pamiętaj, że kraje anglosaskie stoją na imigrantach i taki model, że najpierw przyjeżdża jeden członek rodziny i potem ściąga resztę nie jest rzadkością. Nikt nie broni ściągnąć ich przed złożeniem wniosku o bankructwo.
        • anka_cyganka35 Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 22.06.14, 11:28
          Jeremy ale ja naprawde po tym wróciłam do Polski i syndyk angielski nie miał z tym problemu. Wiesz ja też długo myślałam jak Ty i wietrzyłam wszedzie podstęp i że to nie może byc takie proste bo nasza polska mentalność nie dopuszcza tego do mózgu. Ale tam jest inaczej tam nie traktują Cię jak przestępcy prawie tylko dlatego, że chcesz ogłosić bankructwo. Tam jeżeli ogłaszasz bankructwo to oznacza, że Tobie stała się krzywda to Ty straciłes prace/pieniadze i dlatego jest osoba syndyka która reprezentuje twoje interesy i ona sie po sprawie kontaktuje z wierzycielem a bankrut już nie musi a nawet nie powinnien. Wierzyciele ścigający tych za granica? Nie znam takiego przypadku osobiście znam osobę która ma w PL prawie 700 tys długów siedzi od dwóch lat za granica i nikt go nie ściga. Trochę za dużo czarnowidztwa w Tobie zupełnie niepotrzebnie
          • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 22.06.14, 14:37
            Od kilkunastu lat siedzę w branży windykacyjnej, jak dłużnik, wierzyciel, analityk etc., więc trochę pojęcia mam.
            Nie kwestionuję tego, że udało Ci się wrócić do Polski po ogłoszeniu upadłości, natomiast stwierdzam, że w świetle obowiązujących wytycznych i aktów prawnych wątpliwe jest podobne zachowanie obecnie, zwłaszcza jeżeli na Wyspy przyjeżdża matka bez dzieci i męża, a po ogłoszeniu upadłości wraca do męża i dzieci. W takiej sytuacji wierzyciele mogą kwestionować COMI na Wyspach ze wszystkimi tego konsekwencjami. Może o tym nie wiesz, ale tak jak rośnie popularność możliwości upadłości na Wyspach wśród dłużników, tak wśród specjalistów rynku windykacyjnego coraz częstsze są poszukiwania sposobu, aby przeciwdziałać temu, zwłaszcza że wartość długów w Polsce rośnie i coraz więcej ludzi będzie szukało sposobów pozbycia się ich.
            Po raz ostatni podkreślę - namawiam do ogłaszania upadłości na Wyspach każdego, kto jest w stanie skutecznie relokować się tam i normalnie żyć. Odradzam natomiast kombinacje, które mogą w razie niepowodzenia zasr... papiery na Wyspach. W Polsce nie dzieje się najlepiej i może okazać się, że wyjazd do UK może być dla wielu ludzi jedynym rozwiązaniem na godne życie. Tutaj takie rzeczy komplikują normalne funkcjonowanie, zwłaszcza gdy jest się imigrantem.
            • anka_cyganka35 Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 22.06.14, 21:40
              ale skąd bank ma wiedzieć gdzie ja mieszkam? jak wyjeżdzałam to im tego nie zgłaszałam i jak wróciłam to tez im sie nie meldowałam. mieszkamy w Unii i w momencie składania wniosku moje COMI było w uk ale to nie oznacza że mam tam mieszkać ileś lat równie dobrze mogłabym się przeprowadzić do Hiszpanii Grecji to naprawdę nie ma żadnego znaczenia ja mam prawo mieszkać gdzie chcę. sory ale jak dla mnie trochę wyolbrzymiasz. i jakoś średnio wierzę że polscy wierzyciela zaczną składać wnioski w angielskich sądach o zakwestionowanie COMI u nas bankructwo transgraniczne jest znikome a Ty chyba patrzysz na to ze swojej innej perspektywy niż dłużnik
              • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 22.06.14, 22:31
                Nie mam zamiaru dyskutować z Tobą o tym, skąd bank ma wiedzieć lub nie wiedzieć o Twoim adresie, bo to jest zupełnie inna kwestia.
                Ja, po analizie aktów prawnych brytyjskich, brytyjskiego orzecznictwa i komentarzy stwierdzam, że wierzyciele mogą kwestionować fakt posiadania przez dłużnika COMI na Wyspach i czasami (nie zawsze!) robią to skutecznie, na co jest cała masa orzeczeń o anulowaniu bankructwa.
                Zgłoszenie wniosku o anulowanie bankructwa przez wierzyciela nie jest kwestią Twojej wiary lub nie, tylko rachunku ekonomicznego, czy koszty rozpracowania dłużnika i zebrania dowodów dotyczących COMI są niższe od dochodzonych roszczeń chociażby. Jest też kwestią istnienia różnych przesłanek, czy w ogóle temat można ruszać. Po raz kolejny powtarzam jak krowie na rowie, że nikt nie zakwestionuje COMI w UK, jeżeli przesłanki były mocne, czyli ktoś mieszkał tutaj, żył, pracował i prowadził działalność. Ale jeżeli zmiana COMI była pozorna, iluzoryczna, i trafi przy tym na dobrego wierzyciela, to może mieć problemy, tak jak pan Eichler, który zbankrutował w 2007 roku, a już w 2011 dowiedział się, że jednak wisi bankowi jakieś 300k euro.
                Twoje stanowisko przypomina mi kogoś, kto kiedyś przejechał się autostradą 250 km/h, uniknął kontroli i teraz wszystkich przekonuje, że można tak jeździć, bo przecież Tobie i innym udało się.
              • jeremy.clarkson Uzupełnienie 22.06.14, 23:17
                A ponieważ szkoda mi cennego czasu i potencjału na jałowe dyskusje, Tobie oraz innym zainteresowanym tematyką zwracam uwagę na dwie kwestie i generalnie na tym kończę aktywność w tym wątku.

                Kwestia nr 1 - AKTUALNA treść rozporządzenia unijnego o upadłości. Tutaj dwa przepisy:
                "Każdy wierzyciel lub każda zainteresowana strona, których miejsce zwykłego pobytu, miejsce
                zamieszkania lub siedziba znajduje się w innym Państwie Członkowskim niż państwo
                wszczęcia postępowania, ma prawo do zaskarżenia orzeczenia o wszczęciu postępowania
                głównego. Sąd wszczynający postępowanie główne lub zarządca w odpowiednim czasie
                powiadamiają takich wierzycieli, o ile są znani, o orzeczeniu, aby mieli oni możliwość jego
                zaskarżenia". Czyli sąd lub syndyk zawiadamiają wszystkich wierzycieli zgłoszonych we wniosku o bankructwo, a wierzyciele mogą protestować. Oczywiście, niezgłoszenie wierzytelności wyjmuje ją spod orzeczenia o upadłości
                "Przed wszczęciem postępowania upadłościowego sąd właściwy powinien zbadać z
                urzędu kwestię, czy główny ośrodek podstawowej działalności lub oddział dłużnika
                faktycznie znajduje się w jego jurysdykcji. Jeżeli okoliczności sprawy budzą
                wątpliwości co do właściwości danego sądu, sąd ten powinien zobowiązać dłużnika do
                przedstawienia dodatkowych dowodów na poparcie jego twierdzenia i w stosownych
                przypadkach umożliwić wierzycielom dłużnika przedstawienie ich opinii w kwestii
                jurysdykcji. Ponadto wierzyciele powinni posiadać skuteczny środek prawny wobec
                orzeczenia o wszczęciu postępowania upadłościowego". Tutaj bez komentarza.

                Kwestia nr 2: wiedza wierzyciela o dłużniku. Otóż, w przypadku chociażby długów bankowych, dłużnicy przeważnie mają komornika na karku. Komornik, w ramach czynności gromadzi różne informacje o dłużniku, kogo ma na utrzymaniu, skąd bierze dochody, gdzie mieszka etc. Poza tym, wierzyciel jest informowany o tym, że wobec jego dłużnika wszczęto postępowanie upadłościowe, a zawiadomienie obejmuje informacje o adresie polskim, aktualnym brytyjskim etc. Większość banków posiada zagranicznych właścicieli, którzy z tematyką upadłości transgranicznych otrzaskali się przez lata. To taki problem, aby centrala banku niemieckiego czy włoskiego przesłała do Polski instrukcję, jak kwestionować COMI? A ile kosztuje chociażby wysłanie pracownika banku z Polski do UK (zwłaszcza dużego miasta z lotniskiem), aby sprawdził, czy faktycznie dłużnik mieszka w UK, z kim, co robi etc.? 1500 PLN? 2000 PLN? Grosze, zwłaszcza jak mamy kogoś kto nam wisi 100 czy 200k PLN. Urzędy skarbowe mają jeszcze szersze możliwości weryfikowania COMI, bo mają łatwiejszy dostęp do kluczowych danych.
                • sylwester71 Re: Uzupełnienie 22.06.14, 23:49
                  Czyli można rzec , znak "?" co do tej kapitulacji w zakresie upadłości konsumenckiej.
                  Możliwe, iż jakiś procent z tego skorzysta i im się uda taką upadłość ogłosić.
                  Inaczej.
                  To dłużnik większości jest bez szans na normalne życie.
                  Czyli pośrednim wyjściem jest Fundacja aby dłużnik wyszedł z długów. Oczywiście to wymaga współpracy dłużnika z Fundacją.
                  • anka_cyganka35 Re: Uzupełnienie 23.06.14, 08:39
                    taaaa Banki zaczną wysyłac pracowników w celu ustalenia COMI proszę Cię większej bzdury nie słyszałam. Opierasz się na jednym przykładzie jakiegoś niemca a Polska do Niemiec ma się jak...
                    Powiem Ci tyle, że spotkałam takich czarnowidzów na swojej drodze i bardzo się cieszę, że ich nie posłuchałam. Anglia to nie Polska tam nie ma takiej podejrzliwości do obywateli jak u nas.
                    • anka_cyganka35 Re: Uzupełnienie 23.06.14, 08:42
                      aha ale czemu nie chcesz się wypowiedzieć o adresie i bankach? a co by było gdybym się przeprowadziła do Hiszpanii? musze o tym meldowac bankowi w PL? wiesz nie znam Cię moze byś to zrobił a ja uważam, że to moja sprawa i z niczego nie musze się im tłuamczyć. Straszysz tutaj ludzi zupełnie niepotrzebnie
                      • jeremy.clarkson Re: Uzupełnienie 23.06.14, 10:04
                        Bank dostaje od angielskiego syndyka Twój dotychczasowy adres w Polsce i Twój aktualny adres brytyjski. Może zweryfikować zatem, czy mieszkasz pod adresem polskim, czy pod brytyjskim i Ty sama niczego nie musisz nikomu meldować. Na tej podstawie, na podstawie wcześniej zebranych informacji może zdecydować, czy będzie kwestionował COMI czy nie. Taka jest zresztą istota nowelizacji rozporządzenia unijnego w sprawie upadłości, która weszła w życie bodajże od 2012 roku, aby chronić prawa wierzycieli, aby byli włączeni w proces upadłości od samego początku, a nie dowiadywali się post factum o wszystkim.
                        Poza tym, mam wrażenie, że rozmawiam z jakimś naganiaczem z firmy "pomagającej" w upadłościach na Wyspach i przedstawiam rzeczywistość bardziej realistycznie, niż te firmy w swoich materiałach reklamowych. Ja przedstawiam faktyczny stan prawny, a z drugiej strony są tylko emocje i zero konkretu, na zasadzie, "jakoś to będzie".
                    • jeremy.clarkson Re: Uzupełnienie 23.06.14, 09:56
                      > taaaa Banki zaczną wysyłac pracowników w celu ustalenia COMI proszę Cię większe
                      > j bzdury nie słyszałam. Opierasz się na jednym przykładzie jakiegoś niemca a Po
                      > lska do Niemiec ma się jak...

                      Takich Niemców to były dziesiątki, jeżeli nie setki, są nawet gdzieś statystyki na ten temat. Polacy mają o tyle łatwiej w UK, że wyjeżdżają na Wyspy z kraju biednego, więc nie ma takiego problemu jak w przypadku Niemców, którzy porzucają wygodne mieszkania, niezłe samochody i dobrze płatną pracę, aby jeździć komunikacją miejską i mieszkać w wygodnym pokoju.

                      > Powiem Ci tyle, że spotkałam takich czarnowidzów na swojej drodze i bardzo się
                      > cieszę, że ich nie posłuchałam. Anglia to nie Polska tam nie ma takiej podejrzl
                      > iwości do obywateli jak u nas.
                      Czarnowidzów? Ja cały czas podkreślam, że upadłość w UK jest jak najbardziej możliwa, tylko trzeba zrobić wszystko tak, aby było lege artis. Podkreślam również, że sytuacja prawna uległa zmianie od czasu jak Ty zbankrutowałaś, ale to jak widzę przerasta Twoje możliwości zrozumienia.
                  • jeremy.clarkson Re: Uzupełnienie 23.06.14, 12:01
                    sylwester71 napisał:

                    > Czyli można rzec , znak "?" co do tej kapitulacji w zakresie upadłości konsumen
                    > ckiej.
                    > Możliwe, iż jakiś procent z tego skorzysta i im się uda taką upadłość ogłosić.
                    > Inaczej.
                    > To dłużnik większości jest bez szans na normalne życie.
                    > Czyli pośrednim wyjściem jest Fundacja aby dłużnik wyszedł z długów. Oczywiście
                    > to wymaga współpracy dłużnika z Fundacją.
                    >

                    Z upadłości w UK skorzysta każdy, kto zrobi to z głową, czyli będzie postępował zgodnie z obowiązującymi przepisami i zdrowym rozsądkiem. I do tego namawiam, a nie korzystania z usług jakiejś fundacji, która nie potrafi dobrze zorganizować ani siebie samej, ani nawet strony internetowej, a jej założyciel jak ognia unika konkretnej odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób ma zamiar pomóc dłużnikom i ile ta pomoc będzie dłużników kosztować.
                    • sylwester71 Re: Uzupełnienie 23.06.14, 12:20
                      jeremy.clarkson napisał:
                      Gościu jesteś windykatorem, a tacy jak ty mnie nie interesują. Robisz tylko zamieszanie. Nie interesuje mnie twoja opinia o stronie Fundacji. Fundacja jest dla dłużników a nie dla takich jak ty windykatorów. I nie wprowadzaj ludzi wbłąd.


                      > Z upadłości w UK skorzysta każdy, kto zrobi to z głową, czyli będzie postępował
                      > zgodnie z obowiązującymi przepisami i zdrowym rozsądkiem. I do tego namawiam,
                      > a nie korzystania z usług jakiejś fundacji, która nie potrafi dobrze zorganizow
                      > ać ani siebie samej, ani nawet strony internetowej, a jej założyciel jak ognia
                      > unika konkretnej odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób ma zamiar pomóc dłużnikom
                      > i ile ta pomoc będzie dłużników kosztować.
                      • mordimer.madderdin Re: Uzupełnienie 24.06.14, 06:08
                        sylwester71 napisał:
                        Gościu jesteś windykatorem


                        I CO Z TEGO?

                        Chyba żeś się trochę zagalopował.

                        Forum jest dla wszystkich.
                        Jeremy.clarkson, bo o nim mowa - odkąd pamiętam - zawsze wypowiadał się kulturalnie i profesjonalnie. Jego posty - również w tym wątku - były mocno przydatne dla osób szukających pomocy.

                        Cnót tych nadaremno szukać w twoich wypowiedziach. Zajmujesz się jedynie naganiactwem do swojej wątpliwej proweniencji "fundacji", w tajemniczy sposób mającej pomagać dłużnikom. Już raz tutaj zaistniałeś ze swoim MLM, żałuję, że dałem ci wtedy kredyt zaufania.

                        Albo w krótkim czasie się ogarniesz, albo twoja kariera na forum ulegnie wkrótce zakończeniu.
                        • sylwester71 Re: Uzupełnienie 24.06.14, 13:11

                          Jak tak uważasz szanowny panie moderatorze , to usuń wątek "Fundacja dla zadłużony" oraz założony przezemnie wątek związany z Fundacją "Fundacja Rehabilitacji i Pomocy Osobom Zadłużonym".Najwidoczniej taka pomoc jest zbędna dla dłużników bo macie lepsze rozwiązania proponowane przez inne osoby.

                          mordimer.madderdin napisał:

                          > sylwester71 napisał:
                          > Gościu jesteś windykatorem

                          >
                          > I CO Z TEGO?
                          >
                          > Chyba żeś się trochę zagalopował.
                          >
                          > Cnót tych nadaremno szukać w twoich wypowiedziach. Zajmujesz się jedynie nagani
                          > actwem do swojej wątpliwej proweniencji "fundacji", w tajemniczy sposób mającej
                          > pomagać dłużnikom. Już raz tutaj zaistniałeś ze swoim MLM, żałuję, że dałem ci
                          > wtedy kredyt zaufania.
                          >
                          > Albo w krótkim czasie się ogarniesz, albo twoja kariera na forum ulegnie wkrótc
                          > e zakończeniu.
                          • mordimer.madderdin Re: Uzupełnienie 25.06.14, 05:13
                            Bardziej na miejscu byłaby merytoryczna dyskusja i przeprosiny za naganne zachowanie.

                            Do tego pierwszego musiałbyś mieć argumenty, do drugiego - klasę.

                            EOT z mojej strony. Z twojej również.
                            • sylwester71 Re: Uzupełnienie 25.06.14, 06:29
                              To ty wyskoczyłeś z tekstem że ja naganiam do Fundacji. Jeśli tak uważasz to po co wątek o Fundacji. Po drugie nie mam zamiaru nikogo przepraszać, to ja powinienem się obrazić za pisanie o jakiś MLM i pisaniu źle o Fundacji.
                              Na forum wałkowano założenie Fundacji od 2008 roku jak się nie mylę. Dzięki mojej determinacji została założona. Mam nadzieję, że osoby zadłużone w końcu zrozumią, iż samemu walkę z długami ciężko wygrać.
                              Uważam tą dyskusję za zamkniętą panie moderatorze, a może pani moderator.
                              mordimer.madderdin napisał:

                              > Bardziej na miejscu byłaby merytoryczna dyskusja i przeprosiny za naganne zacho
                              > wanie.
                              >
                              > Do tego pierwszego musiałbyś mieć argumenty, do drugiego - klasę.
                              >
                              > EOT z mojej strony. Z twojej również.
                              • sylwester71 Re: Uzupełnienie 25.06.14, 06:49

                                Przepraszam za pomyłkę . od 2009.09. W 2008 roku był taki temat wałkowany na innym Forum.
                                sylwester71 napisał:

                                > To ty wyskoczyłeś z tekstem że ja naganiam do Fundacji. Jeśli tak uważasz to po
                                > co wątek o Fundacji. Po drugie nie mam zamiaru nikogo przepraszać, to ja powin
                                > ienem się obrazić za pisanie o jakiś MLM i pisaniu źle o Fundacji.
                                > Na forum wałkowano założenie Fundacji od 2008 roku jak się nie mylę. Dzięki moj
                                > ej determinacji została założona. Mam nadzieję, że osoby zadłużone w końcu zroz
                                > umią, iż samemu walkę z długami ciężko wygrać.
                                > Uważam tą dyskusję za zamkniętą panie moderatorze, a może pani moderator.
                                > mordimer.madderdin napisał:
                                >
                                > > Bardziej na miejscu byłaby merytoryczna dyskusja i przeprosiny za naganne
                                > zacho
                                > > wanie.
                                > >
                                > > Do tego pierwszego musiałbyś mieć argumenty, do drugiego - klasę.
                                > >
                                > > EOT z mojej strony. Z twojej również.
                              • jeremy.clarkson "Zrozumią" i wszystko w temacie :) 25.06.14, 07:13
                                Twoją aktywność w sprawie Fundacji trudno określić inaczej niż naganianie. W przypadku normalnego, wiarygodnego podmiotu, który realnie chce pomóc osobom z problemami, zaproszenie do korzystania z usług Fundacji obejmowałoby przede wszystkim jawną prezentację oferty (np. analiza zadłużenia, propozycja restrukturyzacji, szkolenia z zarządzania budżetem, pomoc interwencyjną w przypadku problemów z komornikiem), prezentację osób tworzących fundację oraz udzielających pomocy merytoryczne, jak również wstępne warunki kwalifikujące do udzielenia pomocy, nie wspominając o warunkach kluczowych, jak chociażby konieczność dokonania darowizny na rzecz Fundacji, bo i taki motyw przewija się tu i ówdzie. W wątku o Fundacji jest mowa o pożyczkach dla dłużników; wypadałoby wspomnieć, skąd kapitał, jaki warunki przyznawania pożyczek, komu, przy jakim zabezpieczeniu etc.

                                Jak na razie to mamy naganianie do wysyłania na prywatnego maila swoich historii wraz ze szczegółami zadłużenia, do tajemniczego pana X, chociaż nie tak bardzo tajemniczego, jak się research zrobi w Internecie; stąd też zresztą podejrzenia o MLM. Do tego dochodzi brak jakichkolwiek konkretów w sprawie działań Fundacji, odsyłanie do niedostępnego regulaminu pomocy, a także permanentne zastrzeganie, że sukces warunkowany jest ścisłą współpracą z Fundacją. Czyli klasyczny wytrych, stanowiący usprawiedliwienie nieskuteczności w niesieniu pomocy, bo przecież zawsze można wykazać "Podopiecznemu" "nieścisłą" współpracę.

                                Acha, ja nie krytykuję samego pomysłu niesienia pomocy w postaci Fundacji, tylko budzące poważne wątpliwości wykonanie w tym przypadku.
                • agness-77 Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 24.11.14, 15:57
                  Jeśli chodzi o upadłość, to jest dość trudny proces- sama raz przechodziłam, ale z firmy i teraz mam zamiar dla osób fizycznych przeprowadzić. Poczytaj posty powyżej i najnormalniej w świecie na zimno zastanów się nad plusami, które wypisze nieco inaczej jak wszyscy.:
                  1. Długi trzeba spłacać- super, ale nawet jak to chciałbyś jakoś ogarnąć i oddychnąć, to polskie prawo nie chroni nas przed komornikami i gnębicielami. Zabierają wszystko i nie masz czasu na stanięcie na nogach
                  2. W upadłości też chodzi i o to, że masz bat nad sobą przez 3,5- 4 lata, sprzedany twój majątek, ale syndyk nie może tak po prostu zabrać ci wszystkiego jak komornik i wyrzucić na ulicę- upadłość ma cię postawić na nogi i syndyk nie może powiększać masy upadłościowej. Czyli sąd bierz pod uwagę twoje zarobki i twoje potrzeby bytowe
                  3. Egzekucje są wstrzymane i odsetki przestaną narastać, masz zwracać tylko długi- komornika już nie
                  4. wszystko musisz dokładnie udokumentować, bardzo starannie podejść w tym zakresie
                  5. Nie daj się nabić oszustom, którzy już żądają potworne pieniądze za przeprowadzenie postępowania, a wiedzę mają marniutką
                  6. Nie chcę robic tu reklamy jak zechcesz skieruję cię do bardzo kompetentnej osoby. Odezwij się do mnie.
      • Gość: Agness Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał IP: *.pool.mediaWays.net 02.09.14, 17:08
        Czy ktoś pomoże mi i odpowie na moje pytanie. Otóż w październiku 2011 roku została ogłoszona wobec mnie upadłość (z działalności gospodarczej), ale w lutym 2012 zostało postępowanie umorzone z powodu "niewystarczającego majątku na pokrycie kosztów postępowania". Mam działkę budowlaną, do hipoteki dopisał się wierzycie przed ogłoszeniem upadłości, w dniu złożenia wniosku o upadłość. Teraz mam nadal długi, częśc spłaciłam, do hipoteki dopisali się następni. Czy w takim przypadku, jako osoba nie prowadząca działalności mogę ubiegać się o upadłość konsumencką? Wiem, że 10 lat musi upłynąć od pierwszej upadłości, ale wydaje mi się, umorzenie= brak upadłości.
        Czy ja dobrze rozumuję?
        • agness-77 Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 04.09.14, 18:33
          Dzisiaj rozmawiałam z Sędzią w sekcji upadłości (na konsultacji). Z końcem września wchodzi ustawa. Wiem, że mogę przeprowadzić upadłość, ale jest wiele warunków. Z dniem złożenia wniosku wstrzymywane są wszystkie postępowania komornicze. Po ogłoszeniu upadłości spieniężany jest majątek i ustalany jest plan spłat wierzycieli- 3 lata. Kwoty ustalane są według mozliwości spłaty upadłego, komornik nie zajmuje pensji. W trakcie 3 lat spłat trzeba składać raport i oceniane są możliwości finansowe upadłego. Jeśli zarabiamy więcej, dłużnicy mogą wystąpić do Sądu z wnioskiem o podniesienie rat- przez syndyka. Reszta niezaspokojonych długów, jeśli upadły rzetelnie dokonywał spłat, zostaje umorzona przez Sąd i jesteśmy oddłużeni.
          Nie dopytałam jednak co z kosztami komorniczymi. Dług wobec wierzyciela to jedno, jednak co z kosztami postępowania komorniczego nie wiem. Z reguły koszty komornicze to 1/3 długu.
          Czy ktoś w tym temacie się orientuje??
          • agness-77 Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 08.09.14, 14:57
            Zajrzyj do tego artykułu. 29.08.14 Sejm podpisał ustawę z poprawkami, które są tylko natury redakcyjnej. Piszą tutaj też: "
            "Ustawa trafi teraz do prezydenta. Wejdzie w życie po 30 dniach od dnia ogłoszenia.(PAP)", a w następnym artykule jest mowa o 3 miesiącach. :-(
            Już sama nie wiem, ale lada moment:-)
            Też trzymam się tej wersji, ponoć teraz jest bardziej liberalne prawo i będzie łatwiej. Najważniejsze dobrze napisać wniosek, zebrać całą dokumentację i współpracować z syndykiem. Już raz to przechodziłam i nie polecam korzystać z "przypadkowych" prawników. Ja tak poprzednio zrobiłam i straciłam baaardzo dużo pieniędzy, czasu i niestety postępowanie zostało umorzone- czyli pozostałam z większymi problemami. Teraz "ktoś" poradził mi oprzeć się na poprzednich pismach i samemu wystąpić w swoim imieniu. Biedny= nie stać go na prawnika. Czyż nie tak to działa?!
            Wniosek należy złożyć po dacie wejścia w życie ustawy. To bardzo ważne.

            forum.gazeta.pl/forum/s,726,151560664.html?t=1&a=153930531&rep=1&from=6
            Powodzenia i skontaktuj się najlepiej z Sędzią, w Wydziale Gospodarczym są sekcje upadłościowe i można skorzystać z osobistych konsultacji. Najpierw oczywiście zorientuj się dokładnie w swojej sytuacji majątkowej i o zobowiązaniach (pisma, wypisy, itp)
            Pozdrawiam


      • agness-77 Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 10.09.14, 12:29
        Kompletuj wszystkie pisma potwierdzające długi- pisma od komorników z wielkością zadłużenia, zaświadczenia z Banków, itp. Wypis z księgi Wieczystej jeśli coś tam masz, jeśli coś spłaciłaś to też zaświadczenia, jeśli chorujesz to też odpowiedni papier. Jeśli nie wpiszesz na listę Wierzyciela, to dług nie zostaje zaliczony do masy upadłościowej i będziesz musiała go spłacić. Zastanów sie więc bardzo dokładnie nad wszystkimi szczegółami. Każda pożyczka, którą wzięłaś, każdy niezapłacony dług, każdy dowód twojej niezaradności i wszystko co w ostatnim czasie spłacałaś, rachunki, wszystko.
        • Gość: m Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał IP: 78.133.157.* 10.09.14, 13:14
          Troche to marnie brzmi "Jeśli nie wpiszesz na listę Wierzyciela, to dług nie zostaje zaliczony do masy upadłościowej i będziesz musiała go spłacić." Ja rozumiałam upadłość jako ogólną niezdolność do spłaty i w związku z tym wszystko cokolwiek by się pojawiło po upadłości nie zostaje spłacone.
          Ja mam tylko mniejszych i większych długów ze już sama nie wiem co i komu i nie chciałabym zeby się nagle ktoś po roku odezwał ze jeszcze mam jakieś miliony monet do spłaty :/

          Z dokumentacją też marnie bo mój mąż się do tej pory nią zajmował... a niestety to facet bez zamiłowania do porządku :/
    • civis_poloniae Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 20.07.15, 16:32
      Ja sie podpisuje calkowicie z tym co pisze tu anka_ayganka35 na podstawie wlasnego doswiadczenia. Kilka dni temu sedzia oglosil moje bankructwo.

      Wniosek wypelnialem i skladalem sam. Wyszedlem z zalozenia, ze w UK system jest "dla ludzi" i nawet jesli gdzies zrobie blad we wniosku to nie bedzie on na tej podstawie odrzucony.

      Poniewaz mieszkam w UK 7 miesiecy, sad wyznaczyl spotkanie miesiac po zlozeniu wniosku abym mogl udowodnic COMI. Troche sie balem choc w UK mieszkam, pracuje, place podatki, ubezpieczenie itp itd. Wzialem ze soba na to spotkanie cale narecze dokumentow ale sedzia nawet nie chcial na nie patrzec. Rzucil jedynie okiem na moje pay slips (jak to sie nazywa? cotygodniowe odcinki z kwotami wyplat). Wytlumaczyl, ze zostalem zaproszony na spotkanie bo mieszkam w UK relatywnie krotko. Zapytal czy ma swiadomosc konsekwencji bankuctwa i oglosil mnie bankrutem.

      Teraz czekam na kontakt ze strony syndyka (official receiver) i wracam do Polski. (jesli ktos bedzie mial watpliwosci czy mozna wrocic do Polski przed uplywem 12 miesiecy od ogloszenia bankructwa, to chetnie wyjasnie dlaczego mozna).

      Caly proces szybki, sprawny i przyjemny. Mozna? Mozna.

      PS jeremy.clarckson na tym forum jest autorem wielu trafnych i madrych wypowiedzi jednakze po ich przeczytaniu malo kto zapewne zdecyduje sie na zlozenie wniosku o bankructwo...i moze o to wlasnie chodzi? to tylko spekulacja...ja wyjezdzajac do UK nie wiedzialem w ogole ze taka mozliwosc istnieje, w ogole tego nie rozwazalem...majac juz prace w UK staralem sie dogadac z bankiem, sprzedac mieszkanie liczac ze bank zredukuje odsetki a reszte im bede splacal....bank nie chcial o tym slyszec, chciale pelna kwote, do tego komornik jeszcze....no i sie poddalem...bankructwo jest porazka...tak na to patrze ale nie powinno byc upokorzeniem tak jak to w polsce chyba niestety jest....bankrutuja banki, firmy, kraje i jest okay...a szary zwykly czlowieczek nie moze? tez powiniem miec takie prawo....

      dlatego jesli ktos jest w bardzo trudnej sytuacji bez mozliwosci splaty dlugow tak jak ja bylem (dlugi przyrastaly mi w kwocie ok. 4,000 pln miesiecznie) to badzcie odwaznie, uwwierzcie w siebie i w to ze moze byc lepiej...anglia to nie polska, tam nikt nie czycha aby nam sie cos nieudala, nie trzeba zadnych zaswiadczen, pieczatek, poswiadczen, stempli...sklada sie GOLY wniosek absolutnie GOLY, sciagniety z inetrentu, tylko z Waszym podpisem...tak powinno byc tez w Polsce...wiec Trzymam za WAS kciuki i zycze szczerze POWODZENIA!!!
      • Gość: aqq Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał IP: *.range109-148.btcentralplus.com 20.07.15, 16:40
        Goły, niemniej trzeba podać listę wierzycieli. Kwoty wpisać można przybliżone - wierzyciel będzie zobligowany do podania dokładnych danych pod rygorem pominięcia.
        Reszta faktycznie prosta a postępowanie po ogłoszeniu wyroku jest łatwe i przy takiej sytuacji, że spłata nie ma sensu (znacznie więcej przyrośnie niż można spłacić) z reguły nie trwa zbyt długo.
        • civis_poloniae Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 20.07.15, 17:03
          Masz calkowita racje. Trzeba wpisac wierzycieli czyli np: nazwe banku, adres, kwote zadluzenia (ja zlotowki przeliczylem na funty na podstawie kursu ze strony xe.com).
          Potem wpisalem komornika tj. jego godnosc, adres i kwote do jakiej ma prawo tytulem kosztow postepowania egzekucyjnego (czyli 15% zadluzenia wobec banku).

          Troche sie balem wlasnie tej czesci wniosku gdzie trzeba wpisac wierzycieli wiec podalem tez numery KM czyli tych pism komorniczych.

          Coz moge powiedziec? Czuje sie jak czlowiek - godnie. Czuje ze jestem brany powaznie, ze samodzielnie moge cos zalatwic.

          Orientowalem sie odnosnie bankructwa w Polsce i gdzies przeczytalem ze nie ma spojnego wzoru wniosku??!! nie wiem czy to prawda, moze tak bylo wczesniej ale jest to jakas groteska...czyli co, nitk nie wie co trzeba zlozyc?

          a jak juz ktos wniosek sklada to zaloze sie ze trzeba zlozyc tone zaswiadczen, poswiadczen, pism, wyciagow, pieczatek i stempli....czyli co? Kafka z Gombrowiczem zanosza sie hisetrycznym smiechem przy akompaniamencie zatrwazajacego chichotu Mrozka...czyli w Polsce stos dokumentow a w UK goly wniosek?

          no i dlaczego w UK moze byc prosto i dla ludzie a w Polsce wszystko musi byc tak skomplikowane? dlaczego w UK mozna obywatelowi zaufac a w Polsce trzeba niczym za czasow carskiej administracji potwierdzac, poswiadczac, stemplowac, udowadniac i do notariusza latac....

          polska gospodarka jest mniej rozwinieta, mniejsza, mniej skomplikowana wiec tu powinno byc prosciej niz w uk tak?

          nie wspomina juz o kilku fundacjach ktore calkowicie za darmo pomagaja brytyjczykom w wypelnianiu i zlozeniu wniosku o bankructwo...jak ja skladalem swoj wniosek to przede mna siedziala babka a obok niej prawnik z takiej fundacji, ktory jej asystowal....mimo tego ze zlozenie wniosku traw 3 minuty...czyli wszystko jest dla ludzi, prostsze, szybsze, latwiejsze...jakbym tego nie doswiadczyl na wlasnej skorze, to bym nie wiedzial ze tak mozna...

          i to mnie boli najbardziej bo ja chce aby w naszym kraju sektor uslug swiadczonych przez panstwo tez byl dla ludzi ale gdzie tam jest jakis kij w szprychach....caly czas mimo 25 lat wolnosci jest marazm, siermieznosc, niemoc...generalnie trudno jest, bardzo trudno...

          • mrziggy Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 20.07.15, 18:17
            Bardzo fajnie takie coś przeczytać, dla wielu ludzi to może być szansa na powrót do godnego życia. A tak nawiasem mówiąc ciekawe jak wygląda ściganie dłużników np. polskigo US którzy są w UK rezydentami. Tyle słyszy się o tej "współpracy" urzędów niby. Wiadomo, że przy większych kwotach każdy przy zdrowych zmysłach skorzysta z takiej możliwosci.
          • Gość: mlp_mlp Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał IP: *.bb.sky.com 04.05.16, 17:52
            W lipcu ( po pół roku bycia tutaj -mam pracę, NIN i konto w banku) chcę złożyć wniosek o upadłość do sądu. Czy możecie mi polecić wiarygodne kancelarie lub firmy w Londynie które się tym zajmują? Różnych wiadomości jest dużo na forum ale trącona przeszłością jakoś ciężko mi zaufać wysyłając pieniądze ślepo nie widząc osoby - to zaproponowała mi jedna firma.
            Będę wdzięczna za szybką odpowiedź
      • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 28.07.15, 09:56
        PS jeremy.clarckson na tym forum jest autorem wielu trafnych i madrych wypowiedzi jednakze po ich przeczytaniu malo kto zapewne zdecyduje sie na zlozenie wniosku o bankructwo...i moze o to wlasnie chodzi? to tylko spekulacja...

        Dziękuję za miłą opinię.
        Po prostu jeremy.clarkson wie, że każda akcja wywołuje reakcję. Sądy angielskie ogłaszają upadłości lekką ręką, ale wierzyciele mają prawo zakwestionować fakt posiadania COMI w Anglii. Dlatego namawiam do ogłaszania upadłości na Wyspach, ale z głową, tak aby wierzyciel nie miał do czego przyczepić się. I tyle.
        • civis_poloniae Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 28.07.15, 18:35
          No coz, ja zawsze daje innym na poczatku kredyt zaufania i zakladam ich uczciwosc. Jesli ktos sklada wniosek o upadlosc w UK a pracuje w Polsce lub mieszka w Polsce to rzeczywiscie wierzyciele beda mieli pole do popisu nie mowiac juz o tym, ze jest to nieuczciwe i szkodliwe dla innych bowiem to takie nieuczciwe zachowania moga byc przyczynkiem zaostrzenia jesli nie przepisow to samej procedury badania COMI. Efekt moze byc taki, iz inni, ktorzy skladaja wnioski po nas moga miec trudniej a to nie fair wobec nich.

          Jesli natomiast ktos mieszka i pracuje w UK, ma numer ubezpieczenia, placi podatki i nie ma znaczacych zwiazkow z Polska (np: zona z dziecmi nie pozostala w PL) to nie ma sie czym przejmowac bo do zmiany COMI rzeczywiscie doszlo i zaden wierzyciel nic tu nie wskora.

          Tak sie zastanawiam jak wierzyciel w Polsce moglby podwazyc COMI dluznika w UK?
          1) wierzyciel moze sprawdzic ZUS ? tj. czy w okresie, w ktorym deklarujemy, ze mieszkalismy w UK w Polsce nie odprawdzalismy skladek zusowskich;
          2) analogicznie wierzyciel moze sprawdzic urzad skarbowy i podatki;
          3) jesli w gre wchodza duze pieniadze (dlug jest wysoki) to wierzyciel zapewne moze zatrudnic jakiegos weszyciela co to by poweszyl, popytal sasiadow, znajomych czy my rzeczywiscie wyjechalismy lub czy jednak jestesmy w Polsce.
          Jednakze takie scenariusze dotycza przypadkow lamania prawa brytyjskiego, przypadkow w ktorych mamy doczynienia z oszustami i tych przypadkow jest zdecydowana mniejszosc o ile w gole istnieja. Przytaczanie takich hipotetycznych scenariuszy w zaden sposob nie obniza rzeczywistej ?latwosci? przeprowadzenia upadlosci w UK natomiast psychologicznie moze odstraszac Polakow od podejmowania takich krokow i o to chyba zapewne chodzi...bo jak nie o kase (pracodawcy, zleceniodawcy = wierzyciela Szanowny Panie Clarskon) to i co?:)
          Czy Pan tak moze z dobroci serca w trosce o dobro naszych rodakow to forum monitoruje i obficie sie swa badz co badz szeroka wiedza dzieli? Bo nie o wiedze tu chodzi tylko co i kiedy powiemy, w jakim kontekscie i w jakim celu....czyz nie?
          • mrziggy Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 28.07.15, 21:44
            Ponawiam zapytanie Panie civis_poloniae. Czy orientuje się jak wygląda ściganie/egzekucja należności dłużników np. polskiego US którzy są w UK rezydentami? Tyle słyszy się o tej "współpracy" urzędów skarbowych niby. Wiadomo, że przy większych kwotach każdy przy zdrowych zmysłach skorzysta z możliwości bankructwa. Jeśli dług jest wzgledem brytyjskiego US to oni sami występująą o bankructwo podatnika jesli są przesłanki.
            • civis_poloniae Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 30.07.15, 02:44
              Przyznam sie szczerze, ze nie mam pojecia. Wydaje mi sie, ze dopoty polski US nie wie, ze dluznik pracuje w UK to niczego nie zrobi i nie bedzie dlugow sciagal za posrednictwem urzedow brytyjskich. Jednakze polski US predzej czy pozniej sie jednak dowie o naszym wyjezdzie chociazby badajac nasz roczny PIT ale to sa tylko moje spekulacje.

              Znalazlem natomiast nastepujaca informacje na stronie brytyjskiej podstronie rzadowej poswieconej podatkom i clom gdzie jest mowa o wymianie informacji miedzy krajami w celu m.in. unikania podwojnego opodatkowania.
              www.hmrc.gov.uk/manuals/intmanual/intm156010.htm

              Generalnie ifnromacji o tym w siecie niewiele jest. To co moge Panu / Pani poradzic to przeslanie ogolnego zapytania do jednej z firm w UK, ktora zajmuje sie obsluga ksiegowa firm polskich. Powinni cos odpisac i zazwyczaj takie ogolne informacje sa darmowe. Moze w ten sposob, krok po kroku, z ronych zrodel uda sie Panu / Pani ustalic stan faktyczny.

              www.dlugi.co.uk/index.php?zaw=komornik
              www.taxpol.ltd.uk
              www.rozliczenie-podatku.org.uk
              biuropodatkowe.co.uk
              • mrziggy Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 30.07.15, 13:35
                Dziękuje za odpowiedź. Z tych informacji zdaje sobie sprawę, gdyż mieszkam tutaj dość długo. Póki co na szczeście mnie to nie dotyczy, raczej ciekawi mnie to zagadnienie tak ogólnie. Kiedyś dowiadywałem się już na jednej z podanych stron i uzyskalem informacje że wszystkie długi mogą wejść w skład bankructwa, niezależnie czy jest to urząd skarbowy angielski czy polski, itd. Jedynie grzywny sądowe są wyłączone. Co mnie ciekawi to jak polskie urzędy podchodzą do takich spraw egzekucji za granicą. Przecież każdy Polak na stałe mieszkający w UK w przypadku dużego długu w us skorzysta z takiego rozwiązania lub mu podobnych. I wtedy jest już po długu. Wiem że jest wymiana informacji pewnych ale ciekawe jak bardzo jest to rozpowszechnione w praktyce. Sądze, że urzędy nie kwapią się do dzielenia nimi ponieważ są przecież w gruncie rzeczy wobec siebie konkurencją. Przy jakiś dużych głośnych sprawach, śledztwach przy wyłudzeniu vatu itd. Do tego żeby brytyjskie urzędy kogoś za coś ścigały to potrzebny jest chyba jakiś wyrok najpierw, może ten europejski nakaz egzekucji itd? Może wypowie się ktoś biegły w tym temacie. Bo gdyby brytyjskie urzędy skarbowe tak bardzo dzieliły się infiormacjami i ścigały należności dla polskich us to już dawno byśmy o tym usłyszeli.
                • Gość: szpak Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał IP: *.centertel.pl 31.07.15, 01:51
                  Przy okazji zawierania umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, zawiera się również umowy o ściganiu przestępstw gospodarczych, czy aferzystów uciekających nie tylko przed US. Np. sfałszował dokumentację firmy, wykazał duży dochód, pobrał zaświadczenie o wysokich dochodach, i na tej podstawie wziął duży kredyt, i zniknął. Podatku od tego dochodu też nie zapłacił. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że taki aferzysta nie przypadkowo uciekł do danego kraju.

                  Ktoś, kto tylko nie zapłacił zaległych podatków nie jest żadnym aferzystą, jest dłużnikiem, jak wielu innych. Wszystkie urzędy państwowe, nie tylko w Polsce, obowiązane są do zachowania tajemnicy, więc nie udzielają informacji, kiedy tylko jakiś urzędnik o to poprosi. Zwłaszcza takich wrażliwych, jak dochody. Są specjalne procedury, trzeba podać konkretne informacje, więc nie zawsze US chce się w to bawić. Tym bardziej, że wtedy obowiązują US miejscowe przepisy, a nie polskie.

                  Jak nikt z rodziny nie zdradzi komornikowi skarbowemu, że pracujesz w UK, to nikt cię nie będzie ścigał. Polski US nie jest w stanie sam z siebie namierzyć dłużnika, jeśli ten pracuje tylko za granicą.

                  Dług podatkowy przedawnia się po 5 latach, 6 kalendarzowych w przypadku PIT. Po tym terminie US może cię tylko grzecznie poprosić o zapłatę.
                    • Gość: szpak Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał IP: *.centertel.pl 01.08.15, 00:59
                      Przerwanie biegu przedawnienia może nastąpić, ale zwykle nie następuje.
                      Dłużników jest wielu, więc mniejszych długów nie ścigają zbyt gorliwie. Większe też odpuszczają, jeśli taki podatnik nie składa PIT, nie prowadzi działalności. Można też mieć po prostu pecha, np. trafić na upierdliwego urzędnika. Albo dług jest bardzo wysoki, ale wtedy stosują trochę inne procedury.

                      Najogólniej mówiąc US musi mieć konkretne informacje na temat dłużnika, by go ścigać za granicą. Nie można, ot tak, w powietrze wysłać do innego państwa zapytania typu: czy X mieszka w danym kraju i czy płaci podatki, czyli pracuje lub prowadzi działalność. Tak się postępuje tylko w przypadku ścigania aferzystów i oszustów, i nie robi tego US.
          • jeremy.clarkson Re: upadłość, bankructwo - zwał jak zwał 28.07.15, 22:56
            "No coz, ja zawsze daje innym na poczatku kredyt zaufania i zakladam ich uczciwosc. Jesli ktos sklada wniosek o upadlosc w UK a pracuje w Polsce lub mieszka w Polsce to rzeczywiscie wierzyciele beda mieli pole do popisu nie mowiac juz o tym, ze jest to nieuczciwe i szkodliwe dla innych bowiem to takie nieuczciwe zachowania moga byc przyczynkiem zaostrzenia jesli nie przepisow to samej procedury badania COMI. Efekt moze byc taki, iz inni, ktorzy skladaja wnioski po nas moga miec trudniej a to nie fair wobec nich."

            I tak właśnie stało się w roku bodajże 2012, kiedy to zmieniono na niekorzyść dłużników przedmiotowe Rozporządzenie WE. Oczywiście, wina Polaków była marginalna, ale do zmiany doprowadził taki właśnie mechanizm postępowania dłużników.

            "Jesli natomiast ktos mieszka i pracuje w UK, ma numer ubezpieczenia, placi podatki i nie ma znaczacych zwiazkow z Polska (np: zona z dziecmi nie pozostala w PL) to nie ma sie czym przejmowac bo do zmiany COMI rzeczywiscie doszlo i zaden wierzyciel nic tu nie wskora."

            I to jest colu mojego stanowiska. Realna zmiana COMI, a nie fikcyjna.

            "Tak sie zastanawiam jak wierzyciel w Polsce moglby podwazyc COMI dluznika w UK?"

            Przecież to jest w gruncie rzeczy banalna robota detektywistyczna, nie taka znowu kosztowna, jakby się wydawało. I niezmiennie uważam, że uzasadniona z punktu widzenia wierzyciela. No prosta sprawa - masz umoczyć u dłużnika 500k PLN, bo ten w UK ogłosił upadłość. Nie wygospodarujesz paru PLN na sprawdzenie, czy nie da się tego jakoś odkręcić i mieć jakieś perspektywy na odzyskanie pieniędzy?

            "natomiast psychologicznie moze odstraszac Polakow od podejmowania takich krokow i o to chyba zapewne chodzi...bo jak nie o kase (pracodawcy, zleceniodawcy = wierzyciela Szanowny Panie Clarskon) to i co?:)"

            Parę osób może faktycznie mnie ceni za pomoc merytoryczną, ale też nie mam takiej siły rażenia, aby skutecznie odstraszać szerokie grono odbiorców. Nawet gdybym miał odstraszać potencjalnych wyspiarskich bankrutów, to opisując realny stan prawny, nawet jeżeli jest to niewygodna prawda dla dłużników, i tak byłbym uczciwszy aniżeli firmy, których się namnożyło ostatnio sporo, biorących 2-3k Ł za "pomoc" w upadłości i oferujących fikcyjny adres zamieszkania, fikcyjne zatrudnienie etc.

            "Czy Pan tak moze z dobroci serca w trosce o dobro naszych rodakow to forum monitoruje i obficie sie swa badz co badz szeroka wiedza dzieli? Bo nie o wiedze tu chodzi tylko co i kiedy powiemy, w jakim kontekscie i w jakim celu....czyz nie?"

            Forum nie monitoruję, bo mam inne sprawy na głowie, w tym również te związane z moimi finansami. Wiedzą się dzieliłem (generalnie związaną ze sprawami windykacyjnymi, nie tylko bankructwem w UK), ponieważ miałem taki kaprys/chęć uczynienia czegoś dobrego/nadmiar wolnego czasu - niepotrzebne skreślić. Przestałem się nią dzielić, chociażby z tego względu, że szkoda mi czasu na pisanie po raz enty tych samych kwestii, bo komuś kto ma problem nie chce się poszukać starszych wątków.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka