basiulek5
20.08.14, 23:02
Komornik zajął mi pobory za dług PKP z 2002 roku.Po prostu przyszedł do mieszkania,zażądał spłaty i zagroził,że gdy go nie wpuszczę,przyjdzie z policją.Nie wpuściłam,na drugi dzień dostałam pismo,że natychmiast ..itd,itd.Chodziło o bilet,który wykupiłam w kasie,ale sprzedajaca nie uwzględniła kosztów pospiesznego przejazdu na jednym odcinku przesiadkowym/nie wiedziałam,że mam zły bilet/.
Natychmiast,zgodnie z wskazanymi terminami odwołałam się do Sądu o wstrzymanie egzekucji.I tu się zaczyna cholerna bezradność...........Po wielu,wielu kolejnych pismach z sądu o uzupełnienie tego i tego,dostałam informacje o oddaleniu sprawy.
Wiecie z jakim wyjaśnieniem?
Że jest bezprzedmiotowa,bo zajęcie komornicze JUŻ SIĘ SKUTECZNIE ODBYŁO !!!!!
Komornik,nie czekając nakazał pracodawcy i ZUSowi zając pobory/część/ot,tak sobie,bo miał prawo.I nic się nie dało zrobić:ani powstrzymać,bo działał wcześniej,niż powinien,ani nakazać,żeby oddał,co zabrał.I żeby to sąd rozstrzygnął.W ogóle nikt nie czytał,co napisałam,czyli,że jak nas ktoś okradnie,to też nic zrobić nie można,bo jest po fakcie?
Błagam pomóżcie,bo nie daję rady.