kalik34
20.11.14, 11:17
10. To może spotkać każdego z nas straciłam pracę, mąż poszedł do innej kobiety, a ja musiałam jakoś utrzymać rodzinę. Zaczęłam intensywnie szukać pracy, ale to co zarabiałam na niewiele starczało. Najprościej było nie płacić czynszu, ale jak się przekonałam to tylko wpędziło mnie w kolejne długi. Pożyczkę zaciągnęłam u firmy, dziś mogę to powiedzieć – lichwiarzy- z Gdańska. Spłaciłam dług tyle, że mieszkanie nie było już do końca moje. Było zabezpieczeniem pożyczki i należało do lichwiarzy. Mieszkałyśmy tam nadal z wizją konieczności spłaty pożyczki, która dziesięciokrotnie przewyższała moje dotychczasowe długi. Pensja nie starczała na spłatę całej pożyczki. Zaczęły się groźby, straszenie początkowo telefoniczne. Potem nachodzenie w mieszkaniu matki staruszki i mojej córki. Nawet przez kilka dni mieszkał z nami jakiś gangster, który z polecenia lichwiarzy miał nas zastraszyć. Bałam się pójść na Policję bałam się przyznać przed samą sobą do głupoty, którą popełniłam. Ale jakoś musiałam z tego wyjść. Któregoś dnia trafiłam na ogłoszenie „kupię mieszkanie za gotówkę”. Nie miałam wyjścia musiałam coś zrobić. Kupującym okazała się firma dogadaliśmy się. Nie zapłacili wysokiej ceny ale roztoczyli nade mną „parasol ochronny”- załatwili za mnie dokumenty, poszukali taniego lokalu poza Warszawą, a co najważniejsze wzięli na siebie wszelkie niełatwe negocjacje i porozumienie z moim pazernym lichwiarzem, z którym doprowadzili do porozumienia. Jestem im wdzięczna – choćby za ludzkie umiejętne i delikatne podejście do całej sytuacji.
Opisałam w skrócie moja historię, żeby Wam wszystkim uzmysłowić że nie ma sytuacji bez wyjścia.