agulha
14.12.14, 11:46
Witam. Czytam sobie od czasu do czasu to forum, często pojawia się rada przeniesienia np. do UK i ogłoszenia bankructwa konsumenckiego. To zapewne rzeczywiście jedyne sensowne wyjście dla osób, które nie mają znacznego majątku, wpadły w duże długi i rozmaite opłaty karne narastają w postępie geometrycznym.
Ciekawi mnie jednak ogólny mechanizm tych bankructw. Rozumiem, że wiele krajów doszło do wniosku, że zamiast zniszczyć człowiekowi życie, uniemożliwić na zawsze legalne zarobkowanie, lepiej mu odpuścić w pewnym momencie. Okay. To się chyba wiąże z odcięciem od wszelkich kredytów - czy tak? Czy na zawsze? Czy na jakiś czas, jaki? Czy taki człowiek figuruje w jakichś spisach nierzetelnych dłużników, dostępnych dla osób prywatnych - jak długo?
Chodzi mi o to, jak z kolei społeczeństwo zabezpiecza się przed tym, żeby ktoś nie uczynił sobie z takiego napożyczania i bankrutowania sposobu na życie? Zresztą czasem to jest inny mechanizm - mamy znajomą (nie w UK, ale w innym kraju, gdzie też można zbankrutować), która jest po prostu dobrym człowiekiem i naiwnym do bólu. Bliska osoba w ciągu kilku lat wyciągnęła z niej spore oszczędności (wszystkie), namówiła do wzięcia kredytów (i przekazania jej bez pokwitowań pieniędzy), fikcyjnej sprzedaży nieruchomości (fikcyjność polegała na braku pieniędzy, a prawnie, jak się okazało po kilku latach, żadnej fikcji nie było). Szczęśliwie rzecz dzieje się w kraju, który umożliwia bankructwo i nie zostawia ludzi całkiem na lodzie, więc znajoma (starsza pani) mieszka w wynajętym mieszkaniu, żyje z emerytury, nawet nie wiem, czy jej coś ściągają. Nie może mieć karty kredytowej - używa karty syna (mam złe przeczucia co do tego, czy Zły Duch nie nakłoni jej do zadłużenia tej karty). I mimo tych wszystkich przejść nadal nie wierzy w złą wolę tej bliskiej osoby i nadal jest naiwna jak dziecko. Gdyby miała możliwość wzięcia kolejnego kredytu, pożyczki, na pewno zostałaby do tego skutecznie namówiona. Coś mi się wydaje, że mówiła, że po kilku latach odzyska zdolność kredytową - jak to jest?
Aha, ten mądry kraj takiej osobie uniemożliwia wyjazd za granicę. Chcesz jechać? Musisz mieć żyrantów.