problem

22.08.05, 22:56
czy wiecie na czym polega problem takich jak my ?
Depresja , utrata sensu , strach , niemożność .
Wszystkie wymienione są do wyleczenia poza jednym - niemożnością . Jak wrócić
do normalnego życia , pracy ,wiary w to ,że warto się starać ...Teraz krótka
anegdota z życia bankruta - przychodzi do mnie windykator z pewnego banku i
po stwierdzeniu , że nie ma co zabrać proponuje ' może pojechałby pan do
pracy za granicą , ja pytam i co , a on .. i zarobiłby pan jakieś pieniądze ,
ja pytam ile mogę zarobić ... a on no jakieś 1200 eur miesięcznie . Pytam go
o koszty utrzymania ... on na to że jakieś 500 - 600 eur . Pytam co zarobie
za rok .. on ,że jakieś 6-7 tys eur . Ja tylko na to - to ilę będę musiał
pracować aby oddać wam / bankowi dług z odsetkami --------
    • step.by.step Re: problem 23.08.05, 15:20
      jbpl1 napisał:

      > Ktoś , kto nie przeżył klęski , ktoś kto nigdy nie zarabiał pomyśli , że jak
      > tyle nakradłeś to teraz płać. A co jeżeli nie były to pieniądze na dziwki i
      > stroje tylko na to aby zapłacić inne rachunki , aby próbować zapłacić ludziom
      > lub aby utrzymać się na powierzchni ciężko dalej pracując .

      ależ ja się wpakowałam w takie długi i kiedyś i teraz dokładnie dlatego, że
      starałam się za wszelka cenę płacić ludziom i być ze wszystkim na bieżąco !
      Stąd ogromne debety w bankach, zastawiłam dom i.. płaciłam wszystkim jak ta
      frajerka zamiast jak zaczynało być źle to po prostu pozwalniać ludzi
      A ja.. "słuchajcie - szukajcie sobie pracy - mówię poważnie"
      NIC
      no jasne - kto sobie będzie szukał roboty jak tu dostaje co miesiąc, bo szefowa
      na głowie staje
      I w ten sposób to JA sie wpitoliłam w kanał
      Straciłam dom, zwindykowały mnie banki..
      Ach !

      A najgorsze jest to, że tym razem robie to samo - chyba za miękka jestem
      Mówię ludziom: "pracy szukajcie" Teraz to już od kilku miesięcy nie mam na
      pensje - jakieś tam drobiazgi im wrzucam, no ale Oni myślą, że POTEM - jak się
      już poprawi - to im oddam
      Oczywiście - Oni dostają COŚ, ja - prawie nic..
      I znów - nie potrafię wszystkich po prostu wywalić..

      ech !

      > Tak to był błąd ......... ile będę musiał za niego płacić .
      > Jeżeli pracujaesz na pensji to tego nie zrozumiesz , ale jeżeli próbujesz
      > robić coś na swój rachunek .......
      • andy29 Re: problem 23.08.05, 17:33
        No cóż należy współczuć.Obecnie wiele branży przeżywa ciężkie czasy i niestety trzeba inaczej prowadzić interesy niż kiedyś.Na szeroką skalę wchodzi technika cyfrowa wycinając w pień wiele tradycyjnych branż ( np. fotografów , producentów artykułów biurowych ) , wchodzą wielkie sieci sklepów siejąc spustoszenie wśród tradycyjnego handlu a polskich producentów wykańczają producenci dalekowschodni.Ja też przeszedłem plajtę z której się jeszcze nie otrząsnąłem , choć powoli dochodzę do siebie.Błąd polegał na tym , że nie rozeznałem sytuacji i po kilku miesiącach spadku obrotów ( w roku 2001 ) myślałem , że za jakiś czas wszystko wróci do normy tak jak było do 2000 roku.
        Niestety rok 2002 był jeszcze gorszy , a 2003 też gorszy od poprzedniego.
        Wtedy zaczęło mi świtać , że nic się nie zmieni bo przyczyny spadku obrotów tkwią nie w tym , że "ludzie nie mają pieniędzy " i "jest recesja w gospodarce która kiedyś minie" tylko w tym że rynek się zmienia.
        Niestety dla mojej firmy było za późno.Wejście w postepujący spadek obrotów bez zgromadzonych kapitałów gotówkowych lub długofalowego finansowania jest staczaniem się po równi pochyłej.Schodzi się z zapasów aby ratować płynność finansową - trzeba płacić VAT , zwalnia się pracowników - trzeba płacić odprawy - są to dodatkowe koszty.Jadąc na stratach traci się płynność finansową z czym wiążą się odsetki karne , sprawy sądowe , koszta adwokackie i znacznie gorsze warunki dokonywania zakupów - często za gotówkę której nie ma skąd brać.
        Pojawiają się braki towarowe i produktowe , a klienci odchodzą do konkurencji.
        Najgorsze jest to że nie da się na to nic poradzić choćby stając na głowie.
        Z perspektywy czasu i obecnego doświadczenia wiem , że popełniłem błędy takie jak trzymanie się najgorszej możliwej formy prawnej ( jednoosobowej dz.g.) kiedy jeszcze wszystko "hulało" i mozna było bez żadnego problemu się przekształcić i nie wyczucie tego co się szykuje w branży i zamknięcie firmy o rok lub dwa wcześniej.Dlatego czytając posty o tym , że ktoś ma spadek obrotów bo "ludzie nie mają pieniędzy" i temu podobne dyrdymały przypominam sobie , że też jakiś czas temu tak sądziłem ,też to przechodziłem i dlatego współczuję.
        • step.by.step Re: problem 23.08.05, 23:56
          andy29 napisała:

          > Ja też przeszedłem plajtę z której się jeszcze nie otrząsnąłem , choć powol
          > i dochodzę do siebie.Błąd polegał na tym , że nie rozeznałem sytuacji i po
          kilk
          > u miesiącach spadku obrotów ( w roku 2001 ) myślałem , że za jakiś czas
          wszystk
          > o wróci do normy tak jak było do 2000 roku.
          > Niestety rok 2002 był jeszcze gorszy , a 2003 też gorszy od poprzedniego.
          > Wtedy zaczęło mi świtać , że nic się nie zmieni bo przyczyny spadku obrotów
          tkw
          > ią nie w tym , że "ludzie nie mają pieniędzy " i "jest recesja w gospodarce
          któ
          > ra kiedyś minie" tylko w tym że rynek się zmienia.
          > Niestety dla mojej firmy było za późno.Wejście w postepujący spadek obrotów
          bez
          > zgromadzonych kapitałów gotówkowych lub długofalowego finansowania jest
          stacza
          > niem się po równi pochyłej.Schodzi się z zapasów aby ratować płynność
          finansową
          > - trzeba płacić VAT , zwalnia się pracowników - trzeba płacić odprawy - są
          to
          > dodatkowe koszty.Jadąc na stratach traci się płynność finansową z czym wiążą
          si
          > ę odsetki karne , sprawy sądowe , koszta adwokackie i znacznie gorsze warunki
          d
          > okonywania zakupów - często za gotówkę której nie ma skąd brać.
          > Pojawiają się braki towarowe i produktowe , a klienci odchodzą do konkurencji.
          > Najgorsze jest to że nie da się na to nic poradzić choćby stając na głowie.
          > Z perspektywy czasu i obecnego doświadczenia wiem , że popełniłem błędy takie
          j
          > ak trzymanie się najgorszej możliwej formy prawnej ( jednoosobowej dz.g.)
          kiedy
          > jeszcze wszystko "hulało" i mozna było bez żadnego problemu się
          przekształcić
          > i nie wyczucie tego co się szykuje w branży i zamknięcie firmy o rok lub dwa
          wc
          > ześniej.Dlatego czytając posty o tym , że ktoś ma spadek obrotów bo "ludzie
          nie
          > mają pieniędzy" i temu podobne dyrdymały przypominam sobie , że też jakiś
          czas
          > temu tak sądziłem ,też to przechodziłem i dlatego współczuję.


          jakbym czytała o sobie
          właśnie to staczanie się po równi pochyłej jest najgorsze
          i ten moment, w którym już nie ma czym finansować, a obsługa zadłużenia i
          łatanie płynności już tylko kosztuje więcej i więcej
          Trzeba to rzucić w diabły i przestać się przejmować ludźmi - muszą sobie
          znaleźć nową pracę i tyle
          • andy29 Re: problem 24.08.05, 10:51
            step.by.step napisała:

            > jakbym czytała o sobie
            > właśnie to staczanie się po równi pochyłej jest najgorsze
            > i ten moment, w którym już nie ma czym finansować, a obsługa zadłużenia i
            > łatanie płynności już tylko kosztuje więcej i więcej
            > Trzeba to rzucić w diabły i przestać się przejmować ludźmi - muszą sobie
            > znaleźć nową pracę i tyle

            Wierz mi jak się znajdziesz na takiej równi pochyłej ciężko się zatrzymać.
            W zasadzie nie ma na to szans bez znaczącego dokapitalizowania.Pytanie tylko czy ma ono sens , gdy ogólna sytuacja na Twoim rynku jest trudna.Jeżeli wszyscy narzekają , było w branży kilka spektakularnych upadłości a po sobie widzisz , że obroty z miesiąca na miesiąc w porównaniu z latami ubiegłymi są niższe - musisz spojrzeć prawdzie w oczy.Pracownikami się nie przejmuj - większość z nich utopiłaby Ciebie w łyżce wody za kilka groszy.Sama się przekonasz,że czekać Cię będą sprawy w Inspekcji Pracy i Sądzie Pracy jeżeli się z nimi nie porozliczasz.Jesteś o tyle w dobrej sytuacji , że pomimo , że grunt pali Ci się pod nogami to masz jeszcze CZAS.Jeżeli mieszkasz w duzym mieście to jest duży PLUS gdy dojdzie do końca firmy.Masz czas i możesz się przygotować na ciężkie czasy.Zostawić ogon za sobą i iść dalej.Skończy się stres i nieprzespane noce.
            Będzie być może trudno , ale i tak o niebo lepiej niż to co do tej pory przeżywasz.Plajta nigdy nie jest bezbolesna , a plajta do której się nie przygotujesz to katastrofa życiowa.Plajta zawczas przygotowana to bolesne doświadczenie z którego wychodzi się mądrzejszym i nie popełnia drugi raz tych samych błędów.
            • step.by.step Re: problem 24.08.05, 11:15
              andy29 napisała:

              > Będzie być może trudno , ale i tak o niebo lepiej niż to co do tej pory
              przeżyw
              > asz.Plajta nigdy nie jest bezbolesna , a plajta do której się nie
              przygotujesz
              > to katastrofa życiowa.Plajta zawczas przygotowana to bolesne doświadczenie z
              kt
              > órego wychodzi się mądrzejszym i nie popełnia drugi raz tych samych błędów.

              święte słowa
            • step.by.step Re: problem 24.08.05, 11:17
              andy29 napisała:

              > Skończy się stres i nieprzespane noce.

              właśnie o to miałam spytać
              KTO JESZCE NIE ŚPI CAŁYMI NOCAMI POMIMO ZMĘCZENIA ?
              bo ja nie jestem w stanie na no wyrzucić ze swojej głowy tej tony myśli, które
              się kręcą w kółko
              w efekcie chodzę nie wyspana i zła
              • andy29 Re: problem 24.08.05, 16:54
                step.by.step napisała:

                > andy29 napisała:
                >
                > > Skończy się stres i nieprzespane noce.
                >
                > właśnie o to miałam spytać
                > KTO JESZCE NIE ŚPI CAŁYMI NOCAMI POMIMO ZMĘCZENIA ?
                > bo ja nie jestem w stanie na no wyrzucić ze swojej głowy tej tony myśli, które
                > się kręcą w kółko
                > w efekcie chodzę nie wyspana i zła

                Dokładnie tak samo było ze mną.Człowiek wpada w coś w rodzaju depresji nie jest zdolny wydajnie pracować , a nawet gdy coś robi nie daje to prawie żadnych efektów poprawiających jego sytuację.Nie widzi się wyjścia z sytuacji.
                Jest się złym na siebie , że rozpoczęło się działalność i na państwo , że żaden interes w tym kraju się nie może udać.Jest strach przed tym co przyniesie przyszłość.Tak naprawdę to nie ma się czego bać.Za długi nie popełnione w złej wierze nie idzie się do więzienia.
                Jeżeli czujesz , że czeka Cię plajta - pogódź się z tym wewnętrznie i zacznij do niej przygotowywać.Przestaniesz się szarpać i spalać wewnętrznie.Jeżeli będziesz walczyć- to nie o beznadziejną sprawę tylko o to by wygrać na czasie , przygotować się do dnia X i przejść przez niego w miarę bezboleśnie.
                A potem z każdym miesiącem będzie Ci lżej i lepiej.
                • step.by.step Re: problem 25.08.05, 11:01
                  andy29 napisała:

                  > Dokładnie tak samo było ze mną.Człowiek wpada w coś w rodzaju depresji nie
                  jest
                  > zdolny wydajnie pracować , a nawet gdy coś robi nie daje to prawie żadnych
                  efe
                  > któw poprawiających jego sytuację.Nie widzi się wyjścia z sytuacji.
                  > Jest się złym na siebie , że rozpoczęło się działalność i na państwo , że
                  żaden
                  > interes w tym kraju się nie może udać.Jest strach przed tym co przyniesie
                  przy
                  > szłość.

                  wisze, że wszyscy mamy te same objawy
                  czytam wypowiedzi innych i mam stałe wrażenie, że czytam swój post
                  tyle, że ostatnimi czasy ja mam już naprawde duży problem z wyrażaniem siebie
                  jest to tym bardziej dziwne, że akurat pięknie pisać umiałam zawsze
                  ateraz sklecanie prostych zdań jest dla mnie problemem

                  mam wrażenie, że się rozpadam
                  wnerwiające uczucie
      • adam022 Re: problem 23.08.05, 19:19
        Witaj...
        u mnie było dokładnie identycznie...Ja miałem "na starcie" 2-ch pracowników i
        jednego - maszynistę, co miał swoja firmę...Zaczynałem w swojej firmie - po
        rozwodzie - z kilkoma solidnymi klientami /robiłem 26 rodzajów opakowań do
        kosmetyków, dużo folderów, etykiet.../ Spokojnie wszystko mogło się ułozyć,
        gdyby nie były partner, co mi robił tyły u - dawniej wspólnych - klientów...Ja
        rozwijałem firmę, jeżdziłem za zleceniami, a pracownicy - w ciągu 3-ch m-cy
        połozyli wszystkie zamówienia...Nie mogłem ich zwolnić - umowa na czas
        okreslony, do tego doszedł czynsz za lokal - 2500 zł za miesiąc /poligrafia ma
        swoje wymagania/...i poszło z górki...Tez byłem obowiązkowy, płaciłem
        wszystkim, poza sobą i podatkami, na które nie starczyło mi juz oszczędności...
        Dalej już pewnie wiecie... :(

        Każdy, co chce załozyć firmę, powinien mieć na początek oszczędności, i to
        duże, by w razie czego - przetrwać kryzys...
        Teraz mój główny klient jest niewypłacalny...mam juz świadomość, że pomału
        tonę...Firma nie przynosi dochodu,nie moge jej oficjalnie zamknąć - bo zaraz mi
        sie urzędy, rzucą do gardła...

        Pozdr
        • step.by.step Re: problem 23.08.05, 23:57
          Adam.. jak można Ci pomóc ?
          • adam022 Re: problem 25.08.05, 11:34
            Witaj :) Dziękuję za troskę...
            Ja jeszcze na razie jakoś kuleję z firmą, ale też z dnia na dzień może się stać
            to najgorsze :(
            Cały czas myslę, jak temu zapobiec, jeszcze nie jest za póżno...szukam nowych
            zleceń, ale to nie w zleceniach jest problem, tylko w przepływie gotówki...Nie
            robię, bo nie płacą...nie płacą, bo im sie towar nie sprzedaje...
            Gdyby ktoś z rządzących pomyslał o takim rozwiązaniu - zapłata podatku w
            miesiącu zapłaty za fakturę...To by częściowo rozwizało problem, ale rząd nie
            chce mieć pustego portfela, bo przecież łatwo się wydaje czyjeś...nawet jeszcze
            nie zapłacone...Nie wiem, czy oni tam zdają sobie sprawę, co robią...
            Teraz wybory, więc walczą jak psy o kość - o miejsa w rządzie,bo to dobra
            fucha...
            W Polsce powinno się zmienic prawo, i swobodę rządzących, co nie odpowiadają za
            rozrzutność z naszej kieszeni...Potrzebny ktoś taki, jak Piłsudski, lub
            Pinochet...
            Inaczej Unia puści nas z torbami, juz teraz dopłacamy do ich budżetu...po roku
            członkostwa!!!
            Gdyby nie dzieci, wyjechałbym do Anglii/tam była extra dla mnie oferta pracy, w
            zawodzie.../
            Teraz martwię się, jak uchronić resztki tego, co mi zostało, nie mam pomysłu
            na "drugie życie gospodarcze"...
            W każdym razie już się psychicznie przygotowuję do plajty...Mam deprechę od 2-
            ch lat, czasem zero chęci do wstania rano.
            Dobrze, że to forum powstało, chociaż nie czuję się sam :)
            Pozdrawiam wszystkich
    • brzeczyszczykiewiczowna4 Re: problem 08.09.05, 15:50
      Nie jestem sama, ale to i tak nie pociesza.
      Też jestem w podobnym problemie, ale bardziej z powodu naiwności niż problemów
      gospodarczych.
      Na dzień dzisiejszy, gdybym załóżmy zarabiała 800 zł miesięcznie, to musiałabym
      pracować 26 lat na spłacenie wszystkich ( nie moich ) długów. I zaznaczam, że
      na spłacanie długów musiałabym przeznaczyć całą tę kwotę.
      Narazie czekam co będzie dalej...bo dzień sądny niestety zbliża się wielkimi
      krokami.
      • jbpl1 Re: problem 15.09.05, 15:03
        dzień sądny nadejdzie - jest tylko pytanie czy będziemy na niego gotowi . Nie
        czekaj tylko walcz , pytaj , staraj się ratować to co masz . Może jeszcz nie
        wszystko straciłaś. Długi to nie koniec świata jest pytanie tylko jak z nich
        wyjść. Przyjaciele są po to aby pomagać .Może warto o tym pomyśleć . pogody i
        stalowych nerwów .
        Pozd
    • dluznik11 Re: problem 22.08.13, 15:32
      Działa już Stowarzyszenie Osób Zadłużonych
      Celem Stowarzyszenia jest pomaganie swoim członkom w wydobyciu się z trudnej sytuacji życiowej, której jedną z przyczyn jest utrata płynności finansowej i narastające długi.

      Celami stowarzyszenia w szczególności są:
      a) spłacanie długów podlegających egzekucji komorniczej,
      b) poradnictwo w sprawach toczących się postępowań egzekucyjnych,
      c) reprezentowanie swoich członków wobec kancelarii komorniczych, firm windykacyjnych, banków,
      d) mediacja i negocjacje (większość dłużników nie ma szans osobiście negocjować z firmami windykacyjnymi i bankami),
      e) powyższe cele realizuje poprzez zgromadzone środki (fundusz składkowy)......

      fragment regulaminu stowarzyszenia zwykłego. po rejestracji w krsie dojdzie do tego współpraca z kancelarią prawniczą, fundacjami, tzw. granty i dotacje UE. Uruchomimy fundusz BANK DLA UBOGICH, a ja osobiście chcę uruchomić spółdzielnię socjalną.
      Osoby zainteresowane przystąpieniem do stowarzyszenia zapraszam do kontaktu
      tadusz03@gmail.com

      Proszę o przekazanie tej informacji dalej. Czym więcej nas będzie tym większą będziemy stanowić siłę.
Pełna wersja