Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dzień..

27.09.05, 11:29
Mamy po trzydzieścikilka lat. Kilka lat temu mąż wszedł w spółkę z facetem,
sprzedającym kasy fiskalne. Tamten był niby od spraw administracyjnych i
marketingu, małżonek od roboty – od rana do wieczora jeździł serwisując kasy,
a także sprzedając je, szkoląc pracowników, i wykonując wszystko poza
liczeniem kasy. Pracę wykonywał nadzwyczaj solidnie. Do dziś jeszcze zdarzają
mu się telefony od byłych klientów z prośbą o pomoc. Wspólnik w tym czasie
zabawiał w firmie swoich koleżków z SLD, prowadził (niby) księgowość (książka
przychodów i rozchodów i – co się okazało później –
doskonale „zagospodarowywał” nasz pieniądze. Pieniądze z tego biznesu
małżonek dostawał tylko wtedy, gdy się już mocno dopominał, tak na zamknięcie
ust parę groszy. Ciągle miał być wdrożony zapis umowy comiesięcznego
dzielenia się zyskiem, ale oczywiście nic takiego się nie działo. Mąż
łatwowierny jak diabli (ja zresztą nie lepsza) nie brał żadnych pokwitowań na
otrzymywane kwoty, ani na żadne inne rozliczenia ze wspólnikiem. Trwało to z
3 lata, aż pewnego dnia roku 2001 przyszło wezwanie do zapłaty podatku
dochodowego na jakieś 6tys. złotych – kwota dla nas niewyobrażalna,
szczególnie, że powinna być płacona od dużo większego zysku! Decyzja o
rozstaniu się ze wspólnikiem była już oczywista, ale jakże za późno przyszła!
Parę miesięcy wcześniej mąż wziął samochód na kredyt, aby móc jeździć po tych
wioskach. Kiedy trzeba było zapłacić podatki, a w firmie okazało się, że
żądnej kasy nie ma, nie starczyło na raty na samochód. Bank zabrał i sprzedał
bardzo szybko i bardzo tanio (choć nie tak bardzo, by dało się prawnie
przyczepić). Potem szybko komornik przyszedł po różnicę w kredycie, jakieś 10
tys. złotych. Mieliśmy więc na karku komornika skarbowego i komornika
zwykłego. Mąż znalazł szybko nową pracę, ale zarabia ok. 2 tys. złotych, bez
szans na spłatę tych należności w jakiś rozsądny sposób. W zeszłym roku
spłaciliśmy komornika skarbowego, cały czas spłacamy drugiego komornika, ale
system naliczania odsetek jest tak skonstruowany, że zabiera większą część
płaconej przez nas kwoty. Obciążeni komornikiem nie możemy dostać kredytu,
choć oboje pracujemy i bylibyśmy w stanie go spłacić w ciągu kilku lat, bez
żadnych problemów. Pomimo tego, że zawsze stałam i stoję za mężem murem bo
wiem, że w tej sytuacji nie było jego winy, a tylko łatwowierność (co w
biznesie pewnie równa się głupocie), mam już dosyć naszego życia. Od wielu
lat uczciwie pracujemy i nie stać nas na nic. Mamy dwójkę dzieci. Oszczędzamy
na wszystkim. Wakacje czy jakieś dodatkowe zajęcia dla dzieci to konieczność
brania kredytu – oczywiście przez osoby trzecie. Co gorsza – pomimo
regularnych comiesięcznych wpłat – nie widać końca tego zadłużenia. Pracuję
od paru lat w kancelarii prawniczej i wiem, jakie są metody uciekania przed
długami. Można się wymeldować, nie podejmować zatrudnienia. Ale my nie chcemy
żyć gdzieś na marginesie normalnego świata, ukrywać się i skazywać synów na
takie pokątne życie. Ponadto mamy świadomość, że długi trzeba spłacić. Tylko
szlag mnie trafia, że przepisy są tak skonstruowane, że nie dają jakiegoś
światełka w tym ciemnym tunelu. Nie można np. najpierw spłacić należności
głównej, a potem odsetek (liczonych do dnia zapłaty poszczególnych rat). Nie
można zawrzeć umowy o kredyt z żadnym bankiem (w końcu kwota ok. 20 tys.
obiektywnie nie jest wielka), bo wszystko jest sztywne i bez woli podjęcia
trudniejszych tematów. Nie można wreszcie godnie zbankrutować i zacząć życie
od nowa, jak to w bardziej cywilizowanych krajach bywa. U nas za błędy trzeba
płacić aż do śmierci.
I „optymistyczne” elementy w tej historii – wspólnik męża w miesiącu
rozwiązania współpracy kupił sobie nowe Volvo, za gotówkę. Potem został
członkiem rady nadzorczej w funduszu zdrowia. Chociaż komuś ten okres
przyniósł wymierne korzyści. Z chęci wynajęcia tzw. „ruskich” już się
wyleczyłam. A może szkoda.
Przepraszam za te żale, ale gdzieś musiałam to wreszcie napisać, aby nie
zwariować…
Pozdrawiam wszystkich ciepło...
Izka
    • adam022 Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 27.09.05, 12:20
      Witaj :)
      Doskonale Cie rozumiem...
      Myslałem o tym kredycie, o ile rozważasz jeszcze taką opcję...Eurobank daje
      takie kredyty na oświadczenie o dochodach ,jak macie oboje pracę stałą, to
      powinno być jeszcze łatwiej.Procedura jest uproszczona, niemniej oprocentowanie
      dość spore - 26 %, chyba nominalne...
      Ja się "ratowałem" kilka lat temu kredytem gotówkowym z GE...Dostałem, na
      telefon - w 48 godzin, warunkiem jest posiadanie konta ROR/np. w Inteligo :)/
      Zapłaciłem dług w skarbówce, i juz dawno go spłaciem. Teraz też mam takie dwa
      małe - płacę trochę powyżej 130 zł/miesiąc, ale spłaciłem "lwią część" za
      ZUS... a tak musiałbym coś sprzedać ze srodków trwałych i tym samym zostać bez
      pracy.
      Dowiedz się w GE, czy mają jakąś ciekawą ofertę - dla stałych klientów są
      zniżki oprocentowania przy kolejnych kredytach :)
      Poszukaj też info na forum "BANKI" Gazety...tam też często ogłaszają się
      sprzedawcy takich produktów.
      Pozdrawiam serdecznie, 3majcie się !
      • pacio Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 27.09.05, 15:23
        a co na to były wspólnik męża, sam fakt bycia w radzie nadzorczej czegoś tam ze
        zdrowiem w tytule nie oznacza bezkarności!!!
        Ktoś do cholery dokumenty podpisywał!
        • adam022 Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 27.09.05, 23:27
          Oczywiście, ze nie oznacza bezkarności...ale skrót SLD ją umozliwia...
          Ostatnie wydarzenia w kraju mówią same za siebie...
          Smutne, ale prawdziwe. Moim zdaniem ten "wspólnik" już dawno wyzbył się
          majątku, więc odpowiadał za długi nie będzie...Zostaje ten wspólnik, którego
          łatwo udupić /soorki/, bo ma rodzinę i jest uczciwy...
          Może jedynie próbować w sądzie ze "skargą pauliańską", ale nie daję zbytnich
          szans na wygraną...
          Znam z autopsji - też byłem wspólnikiem w - wydawałoby się - 100% PEWNEJ spółce
          s.c, bo MAŁŻEŃSKIEJ :(
          Przejechałem się ...
          Pozdr
          • pacio Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 28.09.05, 09:03
            Adam, to że ktoś jest w jakiejś partii nie oznacza bezkarności. Z dziką rozkoszą
            przesyłałem tytuł wykonawczy na pana posła partii wiodącej kończącej się
            kadencji i problemów nie było (nie chodzi o kaczyńskiego). Kasa znalazła się za
            dwa tygodnie.
            Sam fakt bycia kimś tam w jakiejś partii nie oznacza że jest się bezkarnym.
            Skończmy z tym bzdurnym mysleniem, wpadniemy w jakąś paranoje.

            pees
            Z rodziną najlepiej wychodzi sie na zdjęciach, oby nie z boku, moga wyciąć
            • izka_74 Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 28.09.05, 09:44
              Spólka niestety była cywilna, więc podatkowo każdy odpowiada za siebie. Także
              samochód nie był kupiony na firmę, tylko na nas osobiście, bo wspólnik nie
              zgodził się na zakup na firmę, choć tylko do wykonywania tej działalności by6ł
              kupowany (a nam głupim nic to do myślenia nie dało!). Co do rozliczeń między
              wspólnikami, to z braku papierów - a takich między sobą nie podpisywali, to w
              sądzie jest tylko słowo mojego męża przeciwko słowu wspólnika. W ten sposób nie
              udowodnimy, że ona brał dużą kasę, a my jakieś ochłapy. Wspólnik zresztą
              wyjątkowa szuja, zaplanował to sobie dużo wcześniej i z premedytacją
              realizował. Nie ma więc innego wyjścia, jak tylko przełknąć tę żąbę i mkieć
              nadzieję, ze może za jakieś 5 lat będziemy mogli wystartować w życiu od zera.
            • izka_74 Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 28.09.05, 09:50
              pacio napisał:

              > Sam fakt bycia kimś tam w jakiejś partii nie oznacza że jest się bezkarnym.
              > Skończmy z tym bzdurnym mysleniem, wpadniemy w jakąś paranoje.
              >
              Fakt bycia w partii mnie absolutnie nie przeraża. Gdyby był chociaż cień
              szansy, żeby gnojka pociągnąć do odpowiedzialności, starałabym się to zrobić.
              Niestety wszyscy moi zaprzyjaźnieni prawnicy nie dają na to specjalnych szans.
              A gonic się z nim po sądach, bez nadzei na wygraną, to ponad nasze siły.
      • izka_74 Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 28.09.05, 09:47
        Niestety mając postępowanie egzekucyjne figuruje się w rejestrze dłużników, a
        każdy bank - nawet Eurobank - sprawdza swoich klientów w tym rejestrze (wiem,
        bo próbowaliśmy). Pozostaje nam więc kredytowanie się na koszt przyjaciół i
        rodziny, ale to w ostateczności i na małe sumy, bo nie zniosłabym, gdyby
        jeszcze ktoś bliski musiał - w przypadku splotu np. nadgorliwości komornika -
        płacić moje zobowiązania.
        • julka15 Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 01.10.05, 22:39
          Ktoś mi mówił, że w Lukasie nie sprawdzają tego rejestru (może nie zawsze?)
          Trzeba próbować. Pytanie tylko co dalej..

          Piszesz, że pracujesz w kancelarii prawnej i wiesz coś na temat uciekania od
          długów - może wiesz coś na temat bankrucwta przy jednoos. dz.gosp.? Czy znasz
          kogoś, kto takie sprawy prowadzi?

          Podoba mi się Twoje stwierdzenie, że długi trzeba płacić. Też tak uważam - żeby
          nie było.
          Problem się jednak pojawia, kiedy te długi to powiedzmy 500 tys., firma padła i
          nagle okazuje się, że nie masz na bułki. Też mnie szlag trafia na myśl o
          przepisach, które nie dają żyć. Łatwo jest stać się przestępcą nie mając złych
          zamiarów - wystarczy podjąć jedną złą decyzję i leeecisz..

          Nie chce mi sie pisać o rzeczach oczywistych, ale na prawdę , największy
          debilizm w tym kraju polega na tym, że uskutecznia się zamordyzm zamiast
          wykorzystac naturalną skłonność człowieka do bycia uczciwym i dać mu na to
          szansę...

          I tak chcąc nie chcąc zaczynam coraz lżej traktować tzw. zasady.

          A teraz jeszcze ten PIS - no dramat... Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu...

          Cóż Ci izka pozytywnego powiedzieć? Trzymajcie się mocno, ja też mam takie dni,
          kiedy nie mam siły. Macie dzieci, to jest COŚ i nie wmawiaj sobie, że
          podejmując taką, czy inną decyzję skazujesz je na coś - one też mają swoją
          szansę.
          Pozdrawiam,
          Julia
          • izka_74 Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 03.10.05, 09:10
            julka15 napisała:

            > Piszesz, że pracujesz w kancelarii prawnej i wiesz coś na temat uciekania od
            > długów - może wiesz coś na temat bankrucwta przy jednoos. dz.gosp.? Czy znasz
            > kogoś, kto takie sprawy prowadzi?

            Mieszkam w Bydgoszczy i raz zdarzyło mi się spotkać ze sprawą prowadzenia
            układu dla faceta prowadzącego działalność gospodarczą. Wtedy to się udało,
            więc myślę, że także upadłość można z powodzeniem przeprowadzić. Niestety
            ostatnio zmieniły się przepisy prawa upadłościowego i naprawczego, i nie jestem
            na bieżąco.

            > Podoba mi się Twoje stwierdzenie, że długi trzeba płacić. Też tak uważam -
            żeby
            >
            > nie było.
            > Problem się jednak pojawia, kiedy te długi to powiedzmy 500 tys., firma padła
            i
            >
            > nagle okazuje się, że nie masz na bułki. Też mnie szlag trafia na myśl o
            > przepisach, które nie dają żyć. Łatwo jest stać się przestępcą nie mając
            złych
            > zamiarów - wystarczy podjąć jedną złą decyzję i leeecisz..


            Znam to niestety. W sumie moja sytuacja jest już o tyle klarowna, że -przeszedł
            najgorszy kryzys, kiedy z dnia na dzień człowiek stanął wobec problemu
            całkowicie go przerastającego. Teraz już mamy zawartą jakąś tam umowę z
            komornikiem, płacimy mu regularnie, nie nachodzą nas w domu. Poza chwilami,
            kiedy uświadamiam sobbie ile to czasu jeszcze zajmie i ilokrotnie więcej
            stracimy na tej sytuacji przez lata, to nie jest tak źle, jak bywało. Mam
            nadzieję, że także u Ciebie w końcu sytuacja się unormuje i będziesz mogła
            jakoś wszystko poukładać.

            > Nie chce mi sie pisać o rzeczach oczywistych, ale na prawdę , największy
            > debilizm w tym kraju polega na tym, że uskutecznia się zamordyzm zamiast
            > wykorzystac naturalną skłonność człowieka do bycia uczciwym i dać mu na to
            > szansę...
            >
            > I tak chcąc nie chcąc zaczynam coraz lżej traktować tzw. zasady.


            Święta prawda. Niestety.


            > Cóż Ci izka pozytywnego powiedzieć? Trzymajcie się mocno, ja też mam takie
            dni,
            >
            > kiedy nie mam siły. Macie dzieci, to jest COŚ i nie wmawiaj sobie, że
            > podejmując taką, czy inną decyzję skazujesz je na coś - one też mają swoją
            > szansę.

            Dzięki za dobre słowo. Jak to dobrze porozmawiać z kimś, kto rozumie, bo
            niestety mam wrażenie, że znajomi i rodzina nie do końca to potrafią (sami nie
            przeżyli niczego podobnego, na szczęści!).

            Pozdrawiam serdecznie
            Iza
            • julka15 Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 03.10.05, 19:24
              Tego akurat nie zrozumie nikt, kto nie miał takich problemów.
              Dlatego właśnie się tutaj spotykamy :)
              Pozdrawiam,
              Julia
    • framberg Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 11.10.05, 01:09
      Jak słyszę SLD to się łapię za kieszenie. znajomy zbankrutował bo za
      wykończenie im lokalu (naturalny kamień, stal i drewno) usłyszał: pieniędzy pan
      nie dostanie. Jak się pan będzie dochodził to oskarżymy pana o złodziejstwo.
      Przyszło zamknąć firmę i spłacać długi bo koszty prac przecież były.
    • vip90 Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 16.10.05, 11:23
      Proponowałbym Wam abyście poszli do waszego wcześniejszego wspólnika oszusta i
      porozmawiali o problemie który powstał z jego winy oczywiście nagrywając
      wszystko.Mając takie nagranie mozecie juz iść do sądu bo macie poważny dowód.
      Możecie sie również dogadać z dłużnikiem-wspólnikiem co do spłaty Was.
      To działa i jest bardzo skuteczne.

      Prowadzę firmę która rozwiazuje takie problemy.

      Z poważaniem
      Artur Nawrocki
      • jbpl1 Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 16.10.05, 16:56
        Witaj Artur , jesteś widzę szybciej niż się spodziewałem . Napisz coś więcej o
        sobie aby wiedzieć po której jesteś stronie.
        Zaproszenie do pomocy masz teraz czekamy na propozycje.
    • wizard5 w innych krajach... 26.10.05, 21:51
      Masz racje izka ze w innych krajach mozna godnie zbankrutowac i zaczac zycie od
      nowa.To daje nadzieje i sile do zycia,nielatwego bo musisz uwazac by za duzo
      nie zarobic by ci nadwyzki nie zabrali ale zyc sie da.Natomiast o dalszych
      kredytach po ogloszeniu bankructwa (np w Niemczech)mowy nawet nie ma.Kredycik
      mozesz wziac dopiero po okolo 7 latach od zakonczenia sprawy.Tez niefajnie ale
      chociaz komornicy nie pukaja i nie zasypuja cie upomnieniami z coraz to wyzsza
      kwota do splacenia.Wspolczuje naprawde(to nie puste slowa)bo tez z mezem wiemy
      co znaczy oszczedzac liczyc kazdy grosz.Pozdrowienia.
    • dluznik11 Re: Czasem nie wiem, skąd znaleźć siły na nowy dz 22.08.13, 15:29
      Działa już Stowarzyszenie Osób Zadłużonych
      Celem Stowarzyszenia jest pomaganie swoim członkom w wydobyciu się z trudnej sytuacji życiowej, której jedną z przyczyn jest utrata płynności finansowej i narastające długi.

      Celami stowarzyszenia w szczególności są:
      a) spłacanie długów podlegających egzekucji komorniczej,
      b) poradnictwo w sprawach toczących się postępowań egzekucyjnych,
      c) reprezentowanie swoich członków wobec kancelarii komorniczych, firm windykacyjnych, banków,
      d) mediacja i negocjacje (większość dłużników nie ma szans osobiście negocjować z firmami windykacyjnymi i bankami),
      e) powyższe cele realizuje poprzez zgromadzone środki (fundusz składkowy)......

      fragment regulaminu stowarzyszenia zwykłego. po rejestracji w krsie dojdzie do tego współpraca z kancelarią prawniczą, fundacjami, tzw. granty i dotacje UE. Uruchomimy fundusz BANK DLA UBOGICH, a ja osobiście chcę uruchomić spółdzielnię socjalną.
      Osoby zainteresowane przystąpieniem do stowarzyszenia zapraszam do kontaktu
      tadusz03@gmail.com

      Proszę o przekazanie tej informacji dalej. Czym więcej nas będzie tym większą będziemy stanowić siłę.
Pełna wersja