plajtwoman
11.10.05, 14:40
Witam towarzyszy niedoli:-)
Na forum trafilam dzis przypadkowo, dzieki linkowi na stronie glownej portalu.
I jak tak czytam, to widze, ze nie tylko ja popelnilam kardynalne bledy.
Dzis, patrzac wstecz na to co zaczelo sie u mnie dziac kilka lat temu, widze
wyraznie, ze klopotow moglam uniknac, gdybym tylko posluchala intuicji
podpowiadajacej mi w pewnym momencie: uciekaj!
Ale ja nie, nie poddalam sie, ambicja mi nie pozwalala przyznac sie do kleski.
Brnelam wiec dalej. A mialam wtedy szanse wyjsc na zero. Przepadlyby
zainwestowane w dzialalnosc (jednoosobowa, a jakze) oszczednosci, ale
uniknelabym dlugow.
Potem znany wszystkim mechanizm rowni pochylej: zaczynasz sie obsuwac, wolno,
potem szybciej, a potem to juz wiatr swiszczy w uszach:-)
Czlowiek traci poczucie godnosci wysluchujac wyrzutow od wierzycieli, zaczyna
klamac by utrzymac sie na powierzchni, mota sie sie coraz bardziej, az w koncu
przychodzi dzien, w ktorym musi przyznac sie przed soba: jestem bankrutem.
Najgorsze jest to, ze im trudniejsza sytuacja, tym latwiej o jej pogorszenie.
Przyklad: nie masz na bilet, a musisz pojechac w sprawie pracy, wiec jedziesz
na gape. Oczywiscie lapie Cie kanar. Nie masz na zaplacenie w ciagu 7 dni,
kiedy jest taniej, to robi sie drozej. Nie placisz dalej, bo nie masz,
dochodza odsetki i koszty windykacji. I nagle masz dlug ponad 200 pln, a
zaczelo sie od tego, ze nie bylo Cie stac na bilet za 2 zl.
Wiem, nie nalezy jezdzic na gape. Ale jak znalezc prace siedzac w domu?
To tylko taki przyklad.
To samo z rachunkami za telefony. Przestajesz placic za telefony komorkowe
(firmowe), dostajesz upomnienia, potem zrywaja umowe, potem nakladaja kare,
potem sprzedaja dlug firmie windykacyjnej. Z poczatkowej kwoty stosunkowo
niewielkiej robi sie kwota bardzo powazna.
I te niedowierzajace teksty: przeciez moze Pani splacac naleznosc chocby po
100-200 zl. Skoro Pani tego nie robi, to to oznacza brak dobrej woli!
Proste? Cholernie proste.
Mysle, ze to forum o ile moze byc w jakis sposob pomocne, to tylko w taki, by
potencjalnych bankrutow ostrzec przed czekaniem na poprawe, kiedy szanse na
nia sa mizerne i wszystko wskazuje na to, ze sprawy beda szly coraz gorzej.
Schowac ambicje do kieszeni wtedy! Ratowac sie poki czas.