Gość: fafik
IP: *.halleracaffe.broadband.pl
08.03.06, 17:16
Witam i proszę o radę.
Moj ojciec, lat 64, wykonujacy od zawsze wolny zawod, wpadl wlasnie w dlugi -
na oko liczac bedzie tego kilkadziesiąt tysiecy. Glownym wierzycielem jest
Urzad Skarbowy, poza tym pewnie też bank, TP SA itp. Ojciec nie ma praktycznie
zadnego majatku, dwa dni temu byli u niego (tj. raczej w miejscu, gdzie
chwilowo mieszka, czyli u znajomych, bo nie ma nawet stalego meldunku)
komornicy i nie znalezli nic, co mogliby zajac (poza starym samochodem, ale
ten sobie odpuscili, bo jest ojcu potrzebny do wykonywania zawodu).
Ja natomiast jestem od pol roku wlascicielka mieszkania hipotecznego i wlasnie
zaczelam sie o nie obawiac. Rownież wykonuję wolny zawod, na koncie mam
przewaznie debet, zarabiam ponizej sredniej krajowej. Mieszkanie kupilam za
wlasne pieniadze, ojciec nie dołozył ani grosza. Kiedy mialam rok, ojciec
rozwiodl się z matka i zobowiazany byl placic alimenty, ale przewaznie tego
nie robil, w kazdym razie w trakcie moich studiow placil b. rzadko. Kilka lat
temu sprzedal dom i dzialke, czyli jedyny konkretny majatek, jaki posiadal, i
pieniadze blyskawicznie przepuscil.
Nie sądzę, żeby ojciec był w stanie kiedykolwiek spłacić swoje długi - od dwu
lat prawie nic nie zarabia, nie płaci (nigdy nie płacił) żadnych ubezpieczeń,
zaciąga natomiast nowe zobowiązania i "żartuje sobie" publicznie, że w razie
czego dzieci będa go utrzymywały (mam dwu młodszych braci przyrodnich, jednen
studiuje, drugi właśnie skończył studia, żaden z nich nie ma wiekszego majątku
czy dochodów).
Czy dorosłe dzieci ponoszą odpowiedzialność za długi ojca? Czy powinnam się
obawiać o moje mieszkanie?