goodcompound
07.08.06, 11:13
No właśnie - jakiś rok temu przez własną głupotę (nie ma co ukrywać)
zaciągnąłem masę długu. W różnych miejscach, kredyt konsumpcyjny w Eurobanku,
karta kredytowa, spłacam ciągle kredyt za samochód, mam jakiś tysiąc złotych w
Providencie, niespłacony debet na RORze... kupa dupereli, ale zsumowanych
razem daje około 75 tys PLN. Przebywam teraz za granicą i z tego co wiem już
jakiś czas są prowadzone wobec mnie jakieś postępowania w Polsce.
I teraz: chcę zacząć to spłacać, mam odpowiednia pracę i możliwość spłaty w
ratach, ale wolałbym układać się z "oryginalnymi" wierzycielami, a nie z
jakimiś ultimo, srimo i inną "czeczeńską mafią". Jak uderzyć do wierzycieli?
po prostu zadzwonić tam, powiedzieć gdzie jestem? czy przelac najpierw na
stare numery rachunków i wtedy zadzwonić? Czy banki są skore do takiego
ukladania się, czy jeżeli dług został sprzedany jakiejś firmie widykacyjnej i
np. zadzwonię do banku, to czy bank bedzie dalej chciał ze mną rozmawiać?
A jeszcze jedna sprawa, czy jeżeli spłacę dług u "oryginalnego" wierzyciela, a
ten oddał/sprzedał mój dług do "windykatorów" to czy będe musiał tym firmom
jeszcze coś zapłacić? Nawet po spłaceniu pierwotnego zadłużenia?
Myślałem nad konsolidacją tych wszystkich długów, ale nie wiem, czy uda mi się
to załatwić z jakimś bankiem w kraju, gdzie mieszkam... zobaczymy...
Pozdrawiam
GC