Bankrut=złodziej ?

18.10.06, 05:52
Wielu ludzim wydaje się, że bankrut to synonim cwanego złodzieja, który
ogłosił niewypłacalność w celu okpienia swoich dłużników. Często takie
wypowiedzi spotykam w trakcie dyskusji o ustawie o upadłości konsumenckiej.
Wqrwia mnie to. Czy ci ludkowie uważają, ze zawsze świeci słońce ? Że
wiecznie będą mieli pracę, nigdy nie zachorują, kontrahenci do spółki ze
skarbówką nie wykończą ich firmy, a ustawodawca nie zmieni z dnia na dzień
prawnego otoczenia biznesu ? Nie wiem, czy są to małolaty na utrzymaniu
rodziców, czy naprawde indywidua tak ograniczone. Co o tym sądzicie ?
    • adam022 Re: Bankrut=złodziej ? 18.10.06, 18:50
      Z reguły ci, którzy się tak wypowiadają, nie mieli nic wspólnego z prowadzeniem
      firmy w realu. Dziś to jest prawdziwa dżunga...nie zawsze da się kontrahenta
      prześwitlić...Mój ojciec, co nigdy firmy nigdy nie prowadził, zawsze mnie
      dołuje - "patrz, inni sobie radzą, tylko ty - nie umiesz - "...
      G...o prawda, mój znajomy ,któremu /wg ojca/ dobrze sie powodzi, ma...komornika
      na karku...
      Ja "wpadłem" po 8-miu latach współpracy ... z oszustem, jak sie okazało :(
      Mam długi po ludziach /za ten - wzięty przez oszusta, a nie zapłacony - towar/,
      ale je spłacam, bo chcę mieć "twarz" wsród ludzi. Jeszcze - mogę -
      spłacać...firma trochę jeszcze się kreci...a przecież mógłbym wszystko zwinąć i
      udać bankruta...

      Wydaje mi się, że ci "opiniujący" sądzą wyłącznie po pozorach...albo z własnego
      doswiadczenia :)

      pozdro

      Mogłem to przewidzieć, po kilku latach dobrej współpracy ???
      • basia.z Re: Bankrut=złodziej ? 19.10.06, 20:35
        To nie takie proste, każdy przypadek jest inny. Raz bankrut jest złodziejem, a
        raz nie. Różni się np. stosunkiem do wierzycieli, właśnie tą "twarzą". Co mogę
        teraz myśleć o moim ojcu, który jest 100% bankrutem i który jeszcze tak nie
        dawno tłumaczył się, czemu mi nie oddaje pieniędzy, przepraszał, a teraz cisza,
        ani jednego słowa i absolutnie nic nie robi, żeby w minimalnym choć stopniu
        spłacić swoje zobowiązania, nie tylko w stosunku do mnie ale do MOICH
        przyjaciół, od których, jak się okazało, pożyczał pieniądze. Wiem, że wtedy na
        pewno planował, że odda, że jakoś będzie się kręcić. Nikomu nic nie chciał
        ukraść. A teraz już nie mam o nim dobrego zdania, w każdym razie tak dobrego,
        jak miałam, jak był na samym dnie i nie miał na jedzenie. Nie myślę
        jeszcze "złodziej", ale kto wie, co będzie za rok, jeżeli nadal nie będzie NIC
        robił, żeby zachować twarz. Nie jest przecież ani stary, ani schorowany.
        Trzymajcie się. Pozdrawiam wszystkich z "twarzą", to teraz takie trudne i przez
        to rzadkie.
        • szczurwa Re: Bankrut=złodziej ? 20.10.06, 01:27
          Bądźmy konsekwentni, mówimy tu o bankrutach, a nie złodziejach..!
      • andy29 Re: Bankrut=złodziej ? 24.10.06, 12:30
        Taak . Mnie też nacięło wielu kontrahentów.Do wielu nawet nie mogę mieć
        pretensji- coż ryzyko zawodowe. Współpracowaliśmy wiele lat - branża zaczęła
        kuleć - obroty zaczęły się zmniejszać , zaczęła się walka o ceny.Jak ktoś nie
        płaci inni nie chcą go kredytować - więc idzie po równi pochyłej w dół.Bo nie ma
        szans na zwiększenie obrotów i zwiekszenie zysków w sposób aby pospłacać
        wszystkich i może tylko ciąć koszty i ograniczać ofertę.Nie może też kredytować
        odbiorców , więc zaczynają go unikać.Do tego wszyscy walczą obniżając ceny i
        marże do śmiesznych poziomów aby tylko sprzedać.Prawdziwi oszuści to
        margines.Zresztą koncentrują się oni na tych towarach które łatwo
        sprzedać.Alkohole , papierosy , sprzęt RTV itd. Sam miałem tylko 2 takie
        przypadki - w jednym był to były pracownik pewnej firmy z którą współpracowałem
        kiedyś - który rzekomo zaczął własną działalność . Został potem złapany i
        skazany. Drugi przypadek to zorganizowana grupa przestępcza. Metoda na tzw.
        słupa.Wynajęty magazyn zapełniony towarem , w papierach wszystko w porządku ,
        faktura pierwsza zapłacona gotówką ,druga faktura zapłacona w terminie przelewem
        , trzecia faktura na dużą kwotę niezapłacona , a firma się ulotniła.Na pewno
        przenieśli sie gdzie indziej.Wszystko profesjonalnie przygotowane - i
        kilkudziesięciu poszkodowanych w sumie na setki tysięcy złotych."Właściciel
        firmy" o niczym nie wiedział - był tzw. słupem , co za skrzynkę wódki pożyczył
        dowód i ustanowił pełnomocników.Ale czegoś takiego się nie przewidzi. Do ludzi
        którzy prowadzili działalność pretensji mieć nie mogę. Po prostu się im nie
        udało. Miałem nawet przypadek rodziców Romana Młodkowskiego z TVN 24 ( tego co
        udziela dobrych rad jak prowadzić interesy ) - bardzo poczciwych ludzi z UJ -
        którzy też prowadzili interes ( sklep ) dorabiając do chudych uniwersyteckich
        pensji - i który musieli zlikwidować.Długo nie płacili bo nie mieli z czego i
        nie mam naprawdę do nich pretensji , co więcej współczułem im.Tak samo jak
        współczuję wszystkim bankrutom , co zmagali się samotnie ze wszystkim i w końcu
        przegrali.
    • step.by.step Re: Bankrut=złodziej ? 01.12.06, 01:12
      szczurwa napisała:

      > Wielu ludzim wydaje się, że bankrut to synonim cwanego złodzieja, który
      > ogłosił niewypłacalność w celu okpienia swoich dłużników. Często takie
      > wypowiedzi spotykam w trakcie dyskusji o ustawie o upadłości konsumenckiej.
      > Wqrwia mnie to. Czy ci ludkowie uważają, ze zawsze świeci słońce ? Że
      > wiecznie będą mieli pracę, nigdy nie zachorują,

      niestety ludzie tak właśnie myślą
      dziś już późno, ale jutro skrobne więcejna ten temat
      ale ludzie TAK WŁAŚNIE MYŚLĄ
      w pale im się nie mieści, że inni nie dostają pensji każdego 10-go

      > Nie wiem, czy są to małolaty na utrzymaniu
      > rodziców, czy naprawde indywidua tak ograniczone. Co o tym sądzicie ?

      nie nie - to są dorośli, "normalni" ludzie - wszędzie wokół nas, dla których
      prowadzenie biznesu to inny świat
      kosmos po prostu

      ludziom się wydaje, że jak masz na wizytówce PREZES to pierdzisz w stołek cały
      dzień, nogi na stole, a przelew na 20 tysięcy wpływa sam

      TO JEST DLA NICH INNY - NIEZROZUMIAŁY ŚWIAT
      nie licz na ich wyrozumiałość !!!!
      i nie usiłuj tłumaczyć - szkoda prądu

    • piotr723 Re: Bankrut=złodziej ? 10.03.07, 20:42
      Często jest niestety tak, że ludzie mają majątek i nie chcą go sprzedać, żeby
      spłacić długi. Bank poczeka, naliczy odsetki i wcześniej czy później odzyska,
      ale przez nich bankrutują inni, niewinni...
      2 przypadek, wielkie fimry wyzyskujące małe...np. developerka...
      Ogólnie uważam, że większość kłopotów firm związana jest z przedłużającymi się
      płatnościami. Nie płacą, czasem trzeba poczekać.

      Niestety są też hieny i ciężko je wyeliminować. Psują biznes.

      Co do upadłości konsumenckiej. Tak, ale w rozsądnej formie. Tzn. takiej żeby
      wierzyciel coś odzyskał. Inaczej bardzo ciężko będzie dostać jakikolwiek kredyt
      z banku.

      Reasumując, bankrut nie zawsze równa się złodziej. Sposób postrzegania zależy
      jednak od zachowania bankruta.
    • witold.k Re: Bankrut=złodziej ? 09.01.08, 03:48
      > Wielu ludzim wydaje się, że bankrut to synonim cwanego złodzieja,
      który
      > ogłosił niewypłacalność w celu okpienia swoich dłużników.


      No i dobrze im sie wydaje. Ktos jest dawca pieniedzy a inny biorca.
      Okazja jest podstawa kazdego interesu.
      Jakby sie nie dalo, toby walow nie przybywalo.
      • andy29 Re: Bankrut=złodziej ? 12.02.08, 23:21
        witold.k napisał:

        > > Wielu ludzim wydaje się, że bankrut to synonim cwanego złodzieja,
        > który
        > > ogłosił niewypłacalność w celu okpienia swoich dłużników.
        >
        >
        > No i dobrze im sie wydaje. Ktos jest dawca pieniedzy a inny biorca.
        > Okazja jest podstawa kazdego interesu.
        > Jakby sie nie dalo, toby walow nie przybywalo.

        Dzięki debilu za oświecenie @! Idąc tym tropem rozumowania , to każdy
        kto ( nawet bez własnej winy ) spóźni się do pracy to leń i bumelant , a kto
        zachoruje w zimie na grypę to łasy na kasę złodziej naciągający na nienależną
        kasę pracodawcę. Otóż chcę Ci uzmysłowić , że ryzyko jest wpisane w każdą
        działalność gospodarczą i jest jej immanentną częścią. 4/5 firm nie przeżywa
        5-ego roku swej działalności. Zostawiają po sobie długi , które często długo
        spłacają.Rzeczą wierzyciela jest poradzić sobie z tym ryzykiem .
        Z reguły firmy przeznaczają nawet do kilku procent obrotu ( w zależności od
        branży ) na rezerwy na niespłacalne należności.
        ( W Polsce dopuszczalne w rachunkowości , ale opodatkowane - w przeciwieństwie
        np. do Niemiec lub Austrii ).
        I jest tak niezależnie od tego jak najlepsze zabezpieczenia stosują przed
        "przekrętami" i "wałkami". Ergo bankructwo jest immanentną cechą gospodarki
        wolnorynkowej i jeżeli nieszczęściem to nie dla wierzyciela ale dla dłużnika.To
        forum nie jest dla "wałkarzy" ale dla ludzi , którzy wzięli sprawy w swoje ręce
        i im się nie udało.
        Jak chcesz żyć w świecie bez bankructw to są takie kraje jak choćby Korea
        Północna . Ale tam żadnego postępu nie ma i być nie może bo jest on zawsze
        związany z ryzykiem.Zresztą i w naszym systemie można ustrzec się przed
        przekrętami ze strony potencjalnych bankrutów - wystarczy sprzedawać tylko za
        gotówkę - i kłopot z głowy.Takie proste , że aż genialne.
        • cadorna Re: Bankrut=złodziej ? 13.06.08, 23:20
          andy29 napisała:


          > Dzięki debilu za oświecenie @!

          andy ! I love you !!!
          :)
          • pacio Bankrut monopoly itp. 21.03.09, 21:13
            Już to pisałem, bankructwo to też sposób na zakończenie /pozytywne lub nie/
            biznesu. W miejsce np. pralni powstanie szwalnia itd.
Pełna wersja