Potrzebna pomoc

19.10.06, 10:54
Witam wszystkich.
Pisze tutaj gdyż juz nie widze dla siebie nadzieji i mozlwości. Prowadzę
działalnośc gospodarczą od 2001 roku. W pewnym okreie postanowiłem wejść w
spółkę nieformalną z moim kolegą i to doprowadziło mnie na skraj bankructwa
dzisiaj moje zadłużenia siega do kwoty około 200 000 złotych ( zus US .
kontrachenci banki ) była to pomyłka mojego życia. Próbowałem juz
wszystkiego - łącznie z tym że wystawiłem komuś zaświadczenie o dochodach. W
całym tym nieszczęściu okazało sie to błędem gdyż sprawa została skierowana
do prokuratury i teraz mam pół roku w zawieszeniu na dwa lata. Gdyby nie
osoby które są przy mnie pewnie by juz mnie nie bylo gdyż mam za sobą 3 próby
samobójcze. Dziaiaj już nie widzę dla siebie wyjścia jak błagać o pomoc. Może
jest na tym świecie ktoś kto jest w stanie pożyczyć mi te pieniądze na okres
6-7 lat przez pierwsze lata jestem w stanie płacić po 1000 zł miesięcznie
raty. Prosze nie ktoś zareguje w jakikolwiek sposób na tę wypowiedź gdyż ja
już nie mam siły szukać a jak do tej pory nikt nawet nie napisał kilku słów
otuchy. Ja mam 26 lat i termin na spłatę zobowiązań do końca roku 2006. Potem
pozostają dwa wyjścia dla mnie więzienie albo ... ( Nie należe do grona
naciągaczy i ludzi którzy szukają łatwych pieniędzy ja potrzebuję pomocy bo
jestem w sytuacji bez wyjścia
    • piotrw1976 Re: Potrzebna pomoc 19.10.06, 14:41
      Jaką działalnością się zajmujesz?
      Najlepiej napisz na pocztę.
      Na razie.
    • andy29 Re: Potrzebna pomoc 24.10.06, 19:30
      Dobry człowieku !
      Przecież Ty nie masz żadnych większych problemów. Twój jedyny problem polega na
      tym , że za wszelką nie chcesz przyjąć do wiadomości , że jesteś bankrutem i
      ponosić tego konsekwencji.Twój problem tkwi jedynie w psychice i niczym więcej.
      Przeżywasz dół psychiczny , nieprzespane noce i boisz się co przyniesie
      przyszłość.Nie rób tylko tego błędu i pożyczaj pieniędzy na spłatę tych długów !!!
      To nic nie da poza dodatkową udręką.Poczytaj sobie co o sobie piszę i powiem Ci
      że też byłem w identycznej sytuacji - no może nie na 200 000 , ale suma
      zusammen do kupy zebrałoby się ponad 100 k. , a może i więcej.I co ? Gdy
      pogodziłem się z tym że jestem bankrutem i odpowiednio do tego przygotowałem -
      minął dół psychiczny ( miałem nawet myśli samobójcze ) i po dwóch latach
      zaczynając prawie od zera , mam życie o jakim zawsze marzyłem. Przeżywałem i
      wizyty komorników i zajmowanie mienia , spraw sądowych miałem multum ( cywilnych
      ) - w tym o wyjawienie majątku. Dalej komornik siedzi mi na karku - ale
      sprowadza się to do odwiedzin raz na 3 miesiące i pytania czy coś się nie
      zmieniło. Sam już wie co wpisać do protokołu i żegnamy sie jak dobrzy
      przyjaciele.Z tym zaświadczeniem o dochodach - to sam podpisałem dziesiątki
      takich - ale kwoty nigdy sam nie wpisywałem i byłem zawsze kryty.
      Oprócz samochodu i mienia firmy nie straciłem NIC . Wyjeżdżam na wakacje , mam
      odłożoną kasę ( ale nie na siebie ) i cieszę się z każdego nowego dnia - czego i
      Tobie życzę.
      • andy29 Spisz swe problemy ! 24.10.06, 20:37
        Z Twego postu wynika , że masz kilka problemów których się boisz .
        Problem nr 1 - pójdziesz do więzienia . Pytanie tylko za co ? Jeżeli boisz się ,
        że za niepłacenie ZUS-ów , podatków , kredytów bankowych , należności dla
        dostawców , pensji pracowników etc. - to nie masz się czym przejmować. Nikt za
        to nie idzie siedzieć. Konwencja praw człowieka przewiduje - że za długi nie
        idzie się do więzienia. I chyba nikt jeszcze tam nie trafił.
        Najprawdopodobniej boisz się , ze w sprawie o wystawienie fałszywego
        zaświadczenia o dochodach zobowiązałeś się naprawić straty pod groźbą
        odwieszenia kary. No cóż dałeś się podejść jak dziecko , ale i jest na to rada.
        Po prostu wykaż dobrą wolę.Wpłacaj jakieś drobne kwoty i zyskaj na czasie.
        Jęcz , pisz pisma ( listy polecone ! ) i narzekaj . Jak wykażesz dobrą wolę do
        spłaty - to sąd kary nie odwiesi.
        Jak minie termin zawieszania kary ( te dwa lata ) to mogą cię pocałować w pewne
        miejsce.
        Problem 2 - stracisz dorobek całego życia i szansę na lepsze i komornik zabierze
        wszystko.I tu jest część prawdy - stracisz wszystko co wyjawisz.I nic poza tym.
        Możesz znaleźć pracę i zarabiać dobre pieniądze - mieć nawet pieniądze odłożone
        w banku któremu zalegasz pieniądze ( do wysokości 7 700 zł ) i nie mogą Ci nic
        zrobić. Są na to sposoby i to całkiem legalne.Jeżeli wyjedziesz za granicę do
        pracy - komornik umarza postępowanie . Jeżeli poborca skarbowy nie ściągnie
        podatków - należności mogą być umorzone ( mówi o tym Ordynacja Podatkowa ).
        Zawsze możesz złożyć wniosek o upadłość. Zabiorą Ci cały Twój majątek , ale po
        tym jesteś czysty.
        Ja przechodziłem wszystko to co Ty przechodzisz - oprócz sprawy sądowej karnej-
        i wierz mi , że nie ma się czym przejmować.
        Być może jak masz rodzinę to boisz się , że ona będzie mieć kłopoty. Nie będzie
        !!! Wprawdzie wierzyciele mogą złożyć wniosek o egzekucję z majątku wspólnego
        małżonków - ale po pierwsze nie do końca , a poza tym majątku wspólnego być nie
        musi. Jeżeli chodzi o ruchomości ( poza samochodami ) to liczy się jedynie
        oświadczenie strony , a i z nieruchomościami sobie poradzisz.
        Tak więc boisz się żelaznego wilka , który de facto nie istnieje.
        Zdaj sobie sprawę , że dotychczasowe życie w znanym ( choć obecnie
        znienawidzonym ) kształcie się skończy ( skończyło ) i czeka Cię znacznie
        przyjemniejsze i ciekawsze życie po bankructwie. Jak się odpowiednio
        przygotujesz - to może być ciekawe i pouczające doświadczenie i nic ponad to.
        I nie ma się czego wstydzić . Sam nie wiesz ilu ludzi przez coś takiego
        przechodziło. Sam po bankructwie poznałem kilku takich po których bym się tego
        nie spodziewał.Zajeżdżam rok temu do mechanika z samochodem.( Duża stacja
        naprawcza ). Pyta się mnie - co słychać ? . Jak mu opowiedziałem co i jak - to
        odpowiedź była : "no to witam w klubie". Miła rozmowa przy kawie , rabacik za
        usługi - czego nie miałem jako stały klient , jak prowadziłem działalność , ale
        jako "bankrut - towarzysz cierpień" dostałem bez dwóch zdań , itp. itd. Ostatnio
        zajechałem na leżącą obok stację benzynową zatankować samochód - patrzę a on
        przejął ją jako dzierżawca.I planuje następne przejęcia.
        I tu jest taka reguła - jaką widzę po sobie i innych : bankrut , jeżeli ma łeb
        na karku - po mniej więcej 3 latach się odkuwa. Ale tu jest jeden warunek -
        musiał i musi szanować swych bliskich. Bo gdy był w momencie powodzenia w
        stosunku do nich w porządku ( szczególnie do żony i dzieci ) - to będzie tu miał
        nieocenioną pomoc.
        • alusia43 Re: Spisz swe problemy -to nie dziala 08.11.06, 14:57
          Rozumiem go ,nawet bardzo.W 2003 roku ZUS wsiadl mi na mieszkanie kwota 14
          tys,teraz jest tego 52 tys!!! Nie spie,nie potrafie od tak dlugiego czasu o
          niczym myslec.Mysli samobojcze kraza co noc...mysle ,ze mam depresje,nie znam
          sie na tym,nie potrafie racjonalnie myslec.Zarabiam jakies nedzne pieniadze
          na "czarno".Starcza mi to na utrzymanie dzieci i skromne,nawet bardzo skromne
          zycie.Z czego placic nawet te przyslowiowe pare groszy?Wykonuje
          rekodzielo,trudno to sie sprzedaje,mimo ze rzeczy piekne(tak wszyscy mowia),ale
          sa pracochlonne.Ale to potrafie robic i stalo sie to moim hobby.Potrafie tylko
          przy tym zajeciu zapomniec sie na pare godzin.Czuje sie uzalezniona od tych
          godzin spokoju,od niemyslenia.
          • step.by.step Re: Spisz swe problemy -to nie dziala 22.11.06, 23:11
            Alusia, Alusia, Alusia..
            a dlaczego doszło do tego, że ZUS wszedł Ci na mieszkanie ??????
            Bo usiłowałaś ratować sytuację zamiast się zabezpieczyć w momencie kiedy
            zaczęło dziać się źle. Czyż nie tak ?
            Nam ZUS czy US nie dobrał się do majątku przez 2 lata
            Może i mieliśmy fuksa, ale kiedy tylko ochłonęliśmy - opierniczyliśmy wszystko
            na pniu !
            Sprzedając mieszkanie spłaciliśmy do końca kredyt - bo inaczej bank by nie
            zszedł z hipoteki -i to wszystko
            Nie stać nas było na nic za te pieniądze co zostały, więc nie kupowaliśmy nic

            sytuacja rozjaśnia się już po kilku miesiącach
            LUDZIE ! UWIERZCIE W TO !!!!!!
            wystarczy, żepoczujecie komfort pt "nic mi nie mogą zabrać bo jestem golas"

            A ty tojuż tym bardziej - dziecimasz, więc na bruk Cię nie wywalą
            codo hipoteki zajętej przez ZUS -miała takmoja przyjaciółka i się z ZUS'em
            dogadała na zasadzie: "zejdźcie z hipoteki to wezmę pozyczkę pod zastaw i Was
            spłacę". Oni zeszli a Ona to sprzedała
            I mogą ją teraz w D.. cmoknąć

            LUDZIE ! Ja wiem co Wy przeżywacie, boprzeszłam przez to, ale uwierzcie,że
            trzeba ten fakt
            - ZAAKCEPTOWAĆ, po czym
            - EWAKUOWAĆ SIĘ Z CZEGOSIĘ DA i
            - PRZECZEKAĆ

            P R Z E C Z E K A Ć ! ! !
            • adam022 Re: Spisz swe problemy -to nie dziala 23.11.06, 22:38
              Step :)
              dawno Cie tu nie było :), ale miło, że wróciłaś na forum. Trochę otuchy
              wniosłaś :)

              Zastanawiałem się nad podobną sytuacją, która, mnie -uczciwego frajera-
              wpakowała w sytuację patową...
              Też mam "nawis" zus-u na hipotece /ułamkowej wspólnego domu/ i związane ręce -
              nie mam jak wziąść kredytu.

              Czy Twoja koleżanka nie miała w związku ze sprzedażą problemów natury "skarga
              pauliańska" ?Albo, co gorsza - prokurator ?

              pozdr
              • andy29 Rzeczywiście miło powitać znowu step.by.step 28.11.06, 22:17
                A jakby ktoś chciał umoralniać , to należy zacytować starorzymskie przysłowie "fallite fallentes" co znaczy "oszukuj oszukujących".
                Co do skargi pauliańskiej to rzeczywiście można ją wnosić - ale wnoszący musi udowodnić w sposób przekonywujący , że gorsza sytuacja materialna skutkująca niewypłacalnością wynikła z przepisania mienia na osobę z rodziny. A skoro ktoś był de facto bankrutem i przepisał coś na swoich bliskich to nie miało to wpływu na jego wypłacalność.Można go ścigać prokuratorem - bo pozbywa się majątku - ale tutaj sprawy są z reguły umarzane , a zresztą wszelkie wątpliwości są z założenia interpretowane na korzyść podejrzanego , więc naprawdę nie ma się czym przejmować.
                Step.by.step - Pozdrowienia !!!
              • step.by.step Re: Spisz swe problemy -to nie dziala 01.12.06, 00:45
                adam022 napisał:

                > Step :)
                > dawno Cie tu nie było :), ale miło, że wróciłaś na forum. Trochę otuchy
                > wniosłaś :)

                Adam - bo MI się już właśnie udało ochłonąć..
                otrząsnąć się z tego wszystkiego, rozumiesz ?
                chałupe sprzedaliśmy jakieś 50 tys taniej niż mogliśmy, ale w tamtej sytuacji
                nasz KOMFORT psychiczny był wart te 50 kawałków - i nie żałujemy
                ja tkwiłam w cholernej depresji, a mój chłop wyglądał 24 na dobę tak jakby
                zaraz miał zejść na zawał
                po prostu pogodziliśmy się z tym, że:
                - nie mamy nic
                - przez jakiś czas mieć nie będziemy
                - ale złapiemy trochę luzu

                I uwierz - kilka miesięcy bez noża na gardle, który nas wykańczał - i zupełnie
                inaczej patrzymy na nasze życie, widzimy nowe perspektywy

                > Czy Twoja koleżanka nie miała w związku ze sprzedażą problemów natury "skarga
                > pauliańska" ?Albo, co gorsza - prokurator ?

                nic z tych rzeczy
                po prostu - wyjaśniła,że sytaucja ją przerosła
                że miała do spłacenia inne rzeczy
                że wolała spłacić tamto, bo miłe Jej życie własnych dzieci
                w ZUSIE siedziały Panie, które TEŻ mają dzieci..
                • piotr723 Re: Spisz swe problemy -to nie dziala 10.03.07, 20:29
                  Wątpie, żeby ZUS był taki sprytny, że będzie robił skargę pauliańską. Swoją
                  drogą nie spotkałem się jeszcze z egzekucją nieruchomości przez ZUS...
          • szczurwa Re: Spisz swe problemy -to nie dziala 29.11.06, 01:06
            Musisz zapanować nad kosztami. Ponieważ mieszkanie to wszystko, co masz, musisz
            dogadac się z ZUS-em w sprawie spłat ratalnych na maksymalnie długi okres. 10-
            15-20 lat. Wtedy mogą Ci zdjać hipotekę. Napisz też o umorzenie części odsetek.
            Jeśli to tylko Twoje składki - powinni na to pójść. Opory mają przy tzw.
            pracowniczej części składki. Jak zdejmą hipotekę - hulaj dusza, możesz
            zastosować się do rad Towarzyszy Broni na Forum.
        • piotr723 Re: Spisz swe problemy ! 10.03.07, 19:48
          Można iść do więzienia np. za: fąłszowanie dokumentów, fałszywe zaświadczenia -
          pan wyraźnie napisał, że wystawił lipne zaświadczenie...ale również za
          ukrywanie majątku itp.
      • step.by.step Re: Potrzebna pomoc 22.11.06, 22:47
        andy29 napisała:

        > Dobry człowieku !
        > Przecież Ty nie masz żadnych większych problemów. Twój jedyny problem polega
        na
        > tym , że za wszelką nie chcesz przyjąć do wiadomości , że jesteś bankrutem i
        > ponosić tego konsekwencji.Twój problem tkwi jedynie w psychice i niczym
        więcej.

        Pzykro mi, ale muszę się z tym zgodzić..
        NAJGORSZA RZECZ jaką robi ten koleś to próba ratowania tego co jest nie do
        uratowania
        może Cię to kolego jakoś pocieszy, ale gdybyśmy my mieli 200 tysi w plecy to
        byśmy mieli luz na gumce
        A mamy 1,5 miliona
        i jesteśmy goli i weseli !
        nie mamy nic już na siebie, żyjemy z dnia na dzień, ale po kilku latach dołka
        po prostu przyjęliśmy za pewnik, że nic już nie możemy mieć na siebie- i to
        wszystko
        nie jesteśmy nigdzie zameldowani
        nie mamy legalnej pracy
        nic

        samochód mamy na moją siostrę
        chałupę na mamę męża

        jestesmy cieniami
        ale spokojnie czekamy na upadłość konsumencką i robimy swoje
        tzn zarabiamy na życie - na czarno oczywiście

        Twój problem polega na tym, że popłynąłeś na zbyt małą kwotę - czyli taką która
        wydaje się do wygrzebania
        gdybyś wtopił z milion - nie miał byś złudzeń i skoncentrował na tym jak
        zorganizować sobie na nowo życie w obecnych warunkach

        Na tym forum nikt Ci kasy nie pożyczy, bo wszyscy tu są dokładnie tak samo
        udupieni
        Albo gorzej

        Więc po prostu usiądź i się zastanów jak tu się wymigać i upłynnić na
        bezpieczny okres czasu kiedy mógł będziesz dojść do siebie - i bez histerii -
        wszystko na nowo przemyśleć

        I andy i julka i jbl i ja - wszyscy przeszliśmy przez fazę, wktórej jesteś
        WSZYSCY
        pomyśl, że nie jesteś sam, a my żyjemy i dajemy sobie radę
        chociaż tez przeżyłam próby samobójcze

        dasz radę tylko OSWÓJ SIĘ Z MYŚLĄ< ŻE JESTEŚ BANKRUTEM !!!
        • andy29 Re: Potrzebna pomoc 28.11.06, 22:34
          Cześć !
          Pozdrawiam !
          Cóż więcej dodać do tego co piszesz ? Z perspektywy czasu okazało się , że niektóre czynności typu "wymeldowanie się" były "na wyrost".
          Nie było takiej potrzeby , ale strach ma wielkie oczy.Długi w skarbówce i ZUS jeżeli są nieściągalne mogą być umorzone - ale ja akurat nie mam ich aż tak dużo.Pracować dalej można - jak się nie przekracza minimalnej pensji - to nawet nie trzeba kombinować.Ogólnie to strach ma wielkie oczy.
          A tak naprawdę problem tkwi w psychice.Jak rozmawiam z ludźmi ( a mam znajomych w wielu krajach ) to wielu mówi ( a zna to ze słyszenia ) - że po pierwszym bankructwie człowiek jest golcem , a z każdym kolejnym staje się coraz bardziej bogatym człowiekiem.
          Najciekawsze jest to , że jak się kiedyś bałem , że mi wszystko zabiorą , to teraz już dmucham na zimne i zawczasu przygotowuję plany ewentualnej ewakuacji.
          Szczerze mówiąc jestem nawet wdzięczny losowi za takie doświadczenie - bo co nie zabija to wzmacnia.
          • step.by.step Re: Potrzebna pomoc 01.12.06, 00:55
            andy29 napisała:

            > Z perspektywy czasu okazało się , że niektóre czynności typu "wymeldowanie
            > się" były "na wyrost". Nie było takiej potrzeby , ale strach ma wielkie
            > oczy.

            otóż to
            ale widzisz andy - TRZEBA ludziom taką radę dawać, bo sam pamiętasz pewnie jak
            srałeś w galoty - ja tak !!! więc całkowite zniknięcie na jakiś czas daje
            człowiekowi, który tkwi w malignie - chwilę oddechu
            może to i nie potrzebne, ale jakie budujące :)

            > Najciekawsze jest to , że jak się kiedyś bałem , że mi wszystko zabiorą , to
            > teraz już dmucham na zimne i zawczasu przygotowuję plany ewentualnej
            > ewakuacji.
            > Szczerze mówiąc jestem nawet wdzięczny losowi za takie doświadczenie

            ooooo... taaaak.. i tu masz rację
            100 procentową !
        • julka15 Re: Potrzebna pomoc 29.11.06, 11:56
          Witam koleżankę, mam nadzieję, że forma dopisuje!

          Wiedzę też, że towarzystwo się rozwija i wszyscy przechodzimy kolejne etapy
          śmierci finansowej:

          niedowierzanie, (to się nie dzieje na prawdę)
          walka, (dam radę)
          złość, (czemu k... właśnie mnie to się przytrafiło)
          rezygnacja, (chyba się zabiję)
          akceptacja... (?)

          ...i REINKARNACJA!


          Pozdrawiam wszystkich!
          julka
          • step.by.step Re: Potrzebna pomoc 01.12.06, 01:04
            extra to ujęłaś Jula !!!
            są jeszcze fazy pośrednie
            a niektóre występują cyklicznie np:
            walka - załamanie - walka - załamanie

            ale prędzej czy później i tak nadchodzi przejście do fazy następnej czyli
            akceptacji

            my jesteśmy teraz zdecydowanie daleko ZA akceptacją, ale jeszcze PRZED tą
            całkowitą reinkarnacją

            bo za reinkarnację uważam stan SPRZED bankructwa - czyli wiatr w żagle - w
            końcu WSZYSCY tu jesteśmy ludźmi czynu
            to MY nakręcamy ten świat - tak tylko nam się noga powinęła, żebyśmy nabrali
            jeszcze więcej rozumu niż mamy :)

            Dla wszystkich tych załamanych napiszę jeszcze tylko:

            TO ŻE TERAZ ODPUŚCICIE NIE BĘDZIE ŚWIADCZYŁO O WASZEJ SŁABOŚCI !!!
            a wiem, że każdy z Was się broni przed własną słabością, bo pewnie nigdy jej
            nie okazywał. To WY byliście tymi co walczyli, tymi co dawali radę i teraz Wam
            się wydaje, że odpuszczenie sobie = słabość
            A to nie tak

            Życie / Okoliczności / Czasem własna głupota / Błędy - postawiło/y Was w
            sytuacji jakiej jesteście i teraz..
            ODPUSZCZEINE SOBIE TO PRZEJAW PRAWDZIWEJ ODWAGI

            I TEJ ODWAGI WSZYSTKIM ŻYCZĘ !!!
            • andy29 Re: Potrzebna pomoc 01.12.06, 13:19
              Cóż ! Ładnie to ujęte . Nie ma się naprawdę czego wstydzić ! Na studiach
              menedżerskich uczą przecież , że jeżeli interes nie ma szans na sanację to
              najlepiej go zlikwidować. Zresztą każdego roku likwiduje się 10-20% interesów i
              na ich miejsce powstają nowe. Państwo powinno UŁATWIAĆ sanację a w razie czego w
              miarę bezbolesną likwidację firm - a nie utrudniać jak to ma obecnie miejsce.
              Jeżeli w takiej Anglii mogę założyć firmę z kapitałem 1 funta - gdzie nie
              ryzykuję majątkiem , ZUS-y są niskie , pracowników można praktycznie z dnia na
              dzień zwolnić - to zarówno sanacja jak i likwidacja przebiega mniej boleśnie niż
              u nas , gdzie aby założyć sp.z o.o. trezba mieć 50 000 PLN kapitału , aby
              zwolnić pracownika trzeba mu zapłacić za pół roku z góry ( 3 miesiące
              wypowiedzenia i 3 miesięczna odprawa ) , a po likwidacji firmy natycjmiast
              trzeba płacić 10% dochodowego i całość VAT-u od zapasów ( których z reguły nikt
              nie chce ). Powiem szczerze , że lepiej jest być w Polsce oficjalnie gołym i
              wesołym i robić na czarno niż prowadzić firmę.
              Ja w każdym razie się wiele nauczyłem . Przyczyny mojego bankructwa jakie
              nastąpiło ponad 2 lata temu tkwiły w błędach jakie zostały popełnione 5-6 lat
              wcześniej. Choćby prowadzenie dalej działalności w dotychczasowej formie prawnej
              ( ale kto zmienia gdy z roku na rok idzie coraz lepiej ? ). Nie odcinanie
              "suchych gałęzi" w działalności - jeżeli jakieś produkty , czy towary się coraz
              gorzej sprzedają i nie mają szansy na przynoszenie zysków to nie ma się co nad
              nimi użalać tylko ciąć bezlitośnie , nawet gdy jeszcze trochę da się na tym
              zarobić.Jednego błędu nie popełniłem - zawsze miałem
              tzw. drugą nogę na której mogłem się oprzeć. W tej chwili wiem , że należy
              prowadzić tak interesy - aby w razie czego móc się bezboleśnie ewakuować.
              Poza tym uważam , że każdy kto prowadzi firmę ,niezależnie od branży powinien
              zainwestować ( może nie od razu ) w kurs księgowości. Da mu to w razie czego
              nowy zawód , pozwoli mieć lepszą kontrolę nad firmą , a gdy przyjdzie cięzki
              okres obniżyć koszty.Wiele osób tkwi w złej formie prawnej ( jednoosobowa dz.g.)
              gdyż "boją się " pełnej księgowości. A w takiej spółce komandytowej - mogą mieć
              całość zysków dla siebie , a niczym nie ryzykują.
              A jeżeli chodzi o forum - być może wypadło by zaproponować bankrutom , którzy
              nie przeszli przez etap "akceptacji" trochę wsparcia psychicznego i doradczego
              jaki wynikł z własnego doświadczenia.Często osobista rozmowa może komuś uratować
              zdrowie i nadać otuchy zdesperowanej osobie.Niech się zgłaszają e-majlami .
              Często widzą przyszłość w ciemnych barwach , wstydzą się swej "nieudolności" i
              popełniają rażące błędy , których mogliby uniknąć.
              • adam022 Re: Potrzebna pomoc 03.12.06, 08:13
                Andy29 - chciałbym zasięgnąć Twojej porady, może jeszcze nie jest za
                pózno...Możesz podać maila do siebie? Mój to adam022@gazeta.pl

                Pozdrawiam serdecznie
              • roxy Re: Potrzebna pomoc 09.12.06, 14:17
                Witam,
                mam pytanie do endy'ego29 ...
                Może się orientujesz,czy są jakieś formy prowadzenia działalności, w których
                zus jest niekonieczny lub dobrowolny? mam na myśli zus własciciela, wspólnika
                etc.
                W necie szukałam, ale nikt nic konkretnego nie napisał /lub nie chciał :(/

                Pozdrawiam
                • andy29 Re: Potrzebna pomoc 10.12.06, 21:14
                  Jeżeli jesteś pracownikiem w osobie prawnej to płacisz ZUS od podstawy jaką sam
                  sobie wymyślisz ( część etatu ). Jako wspólnik spółki komandytowej niestety
                  musisz płacić zus tak jak od działalności gosp.
                  Pracując na część etatu "środki do życia zdobywasz" świadcząc usługi na tzw.
                  umowę o dzieło - jakby się ktoś czepiał skąd masz pieniądze. W przypadku usług
                  objętych tzw. prawem autorskim masz k.u.p. w wysokości 50% - więc podatek
                  wyniesie ok. 9,5% wartości umowy. Wiele firm potrzebuje "kosztów" i z
                  przyjemnością zapłacą 9,5% ( lub nieco więcej ) aniżeli 19% . Ma to dla nich też
                  tę zaletę , że nawet jak US zakwestionuje te koszty to nie tracą VAT jak przy
                  zakupie lewych faktur.
                  Jedna zasada - gdy firma zleca coś własnym pracownikom to płaci ZUS. Obcym już nie.
                • piotr723 Re: Potrzebna pomoc 10.03.07, 20:35
                  Najproścej być gdzieś zatrudnionym, choćby na część etatu i wtedy startować z
                  działalnością..większość kosztów ZUS Cię ominię, zapłacisz zdrowotne...
    • step.by.step pomocy11 - odezwij się 17.01.07, 21:44
      jak dajesz sobie radę ?
    • dluznik11 Re: Potrzebna pomoc 22.08.13, 15:23
      Działa już Stowarzyszenie Osób Zadłużonych
      Celem Stowarzyszenia jest pomaganie swoim członkom w wydobyciu się z trudnej sytuacji życiowej, której jedną z przyczyn jest utrata płynności finansowej i narastające długi.

      Celami stowarzyszenia w szczególności są:
      a) spłacanie długów podlegających egzekucji komorniczej,
      b) poradnictwo w sprawach toczących się postępowań egzekucyjnych,
      c) reprezentowanie swoich członków wobec kancelarii komorniczych, firm windykacyjnych, banków,
      d) mediacja i negocjacje (większość dłużników nie ma szans osobiście negocjować z firmami windykacyjnymi i bankami),
      e) powyższe cele realizuje poprzez zgromadzone środki (fundusz składkowy)......

      fragment regulaminu stowarzyszenia zwykłego. po rejestracji w krsie dojdzie do tego współpraca z kancelarią prawniczą, fundacjami, tzw. granty i dotacje UE. Uruchomimy fundusz BANK DLA UBOGICH, a ja osobiście chcę uruchomić spółdzielnię socjalną.
      Osoby zainteresowane przystąpieniem do stowarzyszenia zapraszam do kontaktu
      tadusz03@gmail.com

      Proszę o przekazanie tej informacji dalej. Czym więcej nas będzie tym większą będziemy stanowić siłę.
Pełna wersja