Gość: Aldona
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.05.07, 21:04
Nie będę się użalać nad sobą, nie chcę usłyszeć choć to pewnie nieuniknione że
jestem sama sobie winna i to mi się należy. Macie rację. Jestem winna i należy
mi się.
Firma windykacyjna przejęła dług, kredyt zaciągnięty dla kogoś, nie ważne, mój
dług. 13 tys. Dla mnie koszmarna kwota. Przysłali wezwanie, dzwonili, gnębili
telefonami do domu, opowiadali wszystko mojemu ojcu, zostawiali wizytówki w
drzwiach, nachodzili w domu. Dopieli swego, podpisałam ugodę, zgodziłam się
płacić po 1000 zł miesięcznie, cała moja pensja. Daliśmy radę z mężem przez 3
miesiące, potem życie nam dowaliło inaczej, przestaliśmy płacić, raz
zapłaciliśmy 300 zł, raz 500 zł. Naszedł mnie pan z windykacji, obiecał że jak
będę płacić po 500 zł miesięcznie to będzie ok. Dwa dni po jego wizycie
dostałam przedsądowe wezwanie do zapłaty - na ponad 9 tys, naliczją odsetki do
każdego dnia wpłaty od całości. Wezwanie datowane na 20 kwietnia, odebrałam 23
kwietnia z terminem płatności na 23 kwietnia.
A dzisiaj???? Wezwanie z Sądu, pozew złożyli 20 kwietnia, nawet nie poczekali
do 23, i znowu 9 tys do zapłacenia, a gdzie choćby ujęta kwota 500 zł wpłacona
1 maja???
Nie wiem co zrobimy, nie wiem czy dostaniemy taki kredyt, będziemy próbowali,
mamy dwa tygodnie.
Nie dajcie się oszukać, niech każdą ugodę jaką zgodzicie się podpisać zobaczy
prawnik, ja tego nie zrobiłam, może on by mi podsunął jakiś inny krok.
I dziękuję że mnie wysłuchaliście. Jest mi źle, boje się jutra. I nic nie mogę
zrobić.