lukrecya
18.07.07, 23:42
Witam!
5 lutego 2007 roku zakupiłam nowy telefon fimy NOKIA. Już pod koniec lutego
telefon zepsuł się - zewnętrzny wyświetlacz przestał działać. Oddałam telefon
do naprawy gwarancyjnej, trwało to około 10 dni, ale wyświetlacz został
naprawiony. Telefon zepsuł mi się ponownie za około miesiąc. To znaczy na
początku kwietnia oddałam go do naprawy, gdyż nie działały oba wyświetlacze.
12 kwietnia 2007 w serwisie NOKII anulowano mi gwarancję na tę komórkę z
powodu ingerencji cieczy w telefonie.
Jestem przekonana, że niczym telefonu nie zalałam, nosiłam go w pokrowcu -
jestem kobietą schludną i jedyna właścicielką. Ta sprawa nie daje mi spokoju,
ponieważ mieszkam w Pile i w serwisie Nokii - jak się okazuje - znaleźli tu
chyba złoty środek na anulowanie klientom gwarancji. Juz od kilku osób
słyszałam o takiej praktyce. Dowodem na to, że w moją komórkę ingerowała
jakaś ciecz - poza moją wiedzą i pozwoleniem - jest kiepskiej jakości
zdjęcie, na którym niewiele widać, a w dodatku nie wiem... komórka była w
naprawie, może to krople potu z czoła naprawiających się do niej dostały...
Czuję się przez serwisantów Nokii oszukana i okradziona z gwarancji. Podobno
jestem bez szans na udowodnienie swojej niewinności, ale może są jakieś
sposoby na podważenie takiej hipotezy?