sweetharmonie
20.07.07, 20:58
Moja historia też zaczyna się od działalności gospodarczej i kredytu
bankowego w PKO BP. Ciągle twierdzę, że to nie mój kredyt, tylko mojego męża
i jego wspólnika, który zresztą kulturalnie ulotnił się za granicę. Jako
współmałżonek musiałam podpisać weksel i teraz ponoszę konsekwencje tego
kroku. Firma upadła, w pewnym momencie miesięczna kwota kredytu przerosła
nas, więc chcieliśmy aneksować umowę i prosić o zmniejszenie rat. Ponieważ
mieliśmy już pewne zaległości, bank kazał najpierw uregulować zaległe kwoty.
Była to dla nas suma zbyt duża, i mimo zaciągniętej u znajomych pożyczki nie
udało nam się spłacić zaległości, a tym samym mogliśmy się pożegnać z
mniejszymi ratami. Nic nie pomogły nasze starania o obniżenie kwoty spłaty.
Stanęło na tym, że w związku z zaległościami w banku komornik zajął moją
pensję (mąż wtedy nie pracował). Obecnie ja jestem bez pracy, mąż zarabia
najniższą krajową, tułamy się z dzieckiem po stancjach, nie mamy meldunku
(nie z wyboru, jak niektórzy, ale z racji problemów mieszkaniowych). Nie
możemy liczyć na kredyt na mieszkanie - z wiadomych względów - i w zasadzie
nie wiemy co nas dalej czeka. Bardziej "obyci" Forumowicze mają swoje sposoby
na takie problemy i dobre rady dla innych. Czy ktoś wie, jak wybrnąć z takiej
sytuacji? Będę wdzięczna za jakieś podpowiedzi...