dlug? ale o co chodzi?

23.08.07, 16:37
Witajcie,

Moze to banalna sprawa, ale mam taki problem -

Kilka dni temu dostalem tajemniczego emaila od firmy windykacyjnej
iCentrum.pl, proszacego o natychmiastowy kontakt telefoniczny w
zwiazku ze sprawa yyy (tu jej numer).

Nie bylo by w tym nic dziwnego ale... Ja od kilku lat mieszkam za
granica, w Polsce mam tylko konto bankowe i fundusz emerytalny.
Wczesniej, ze wzgledu na charakter pracy mieszkalem w roznych
miejscach Polski po 6-12 miesiecy. Wszystkie swoje zobowiazania
zawsze staralem sie regulowac terminowo i nie dopuszczam mozliwosci
bym komus cos byl winny. Ostatni raz w Polsce bylem jakies 2.5 roku
temu, moze na 2 miesiace i na pewno nie zaciagalem nowych
zobowiazan. Dwa kredyty jakie bralem w moim zyciu zostaly splacone
terminowo i czego mam potwierdzenia.

Przechodzac do sedna -

Czy sadzicie ze warto zadzwonic do tej firmy i drazyc sprawe? Czy
taki telefon nie rozpocznie jakiejs dziwnej procedury z ich strony
co spowoduje tylko moje rozdraznienie? Zwlaszcza, ze jest malo
prawdopodobne bym znalaz np. potwierdzenie platnosci za tv kablowa z
roku 1999 (wiem ze sie przedawnilo). Nie mam tez ani czasu ani
ochoty stawac przed polskim sadem podnoszac kwestie przedawnienia.

Pytanie ostatnie, czy sad moze wydac wyrok zaocznie - nie mieszkam w
Polsce, nie jestem zameldowany, nie mam nieruchomosci czy
ruchomosci. Jedynie konto i fundusz.

Jak to najlepiej rozegrac?

Krzysiek
    • Gość: s-1 Re: dlug? ale o co chodzi? IP: 80.51.192.* 23.08.07, 18:00
      podaj jeszcze gdzie masz ta nieruchomość, a zdziwisz się ;)
    • Gość: x na takie maile się nie odpowiada, tylko IP: *.gdynia.mm.pl 24.08.07, 04:54
      wysyła do kosza. To jest spam.
    • pitek518 Re: dlug? ale o co chodzi? 27.08.07, 14:03
      Pod żadnym pretekstem nie dzwoń do tej firmy. Firmy windykacyjne
      nagrywają rozowy z dłużnikami, którzy sa nieswiadomi i uznają
      roszczenie lub zrekają sie zarzutu pzredawnienia. jak to zrobisz to
      jesteś załatwiony.
      • mr_pope Re: dlug? ale o co chodzi? 27.08.07, 14:15
        Czemu straszysz niepotrzebnie ludzi? Rozmowa telefoniczna na temat długu NIE
        JEST uznaniem roszczenia ani zrzeczeniem się zarzutu przedawnienia, obojętnie
        czy jest nagrana, czy nie. Lepiej, żeby autor wątku, jeśli chce wyjaśnić sprawę,
        skontaktował się z 'wierzycielem' i wyjaśnił sprawę.
        • pitek518 Re: dlug? ale o co chodzi? 28.08.07, 14:14
          Nie straszę ludzi wiem to z praktyki, tak robią firmy windykacyjne.
          Jak trocę poczytasz kc, to dowiesz się że uznanie długu może być w
          każdej formie ustnej, pisemnej etc, może być nawet dorozumiane
          9uznanie niewłaściwe).
          Gwarantuję ci jak dłużnik powie, że faktycznie posiada dług i to
          zostanie nagrane to leży w sądzie.
          • bezczelny_windykator Re: dlug? ale o co chodzi? 28.08.07, 15:33
            > Jak trocę poczytasz kc, to dowiesz się że uznanie długu może być w
            > każdej formie ustnej, pisemne

            Nie wystarczy czytac trzeba tez rozumiec co sie czyta.

            Sama deklaracja wplaty nie stanowi uznania dlugu. Potrzebna jest jeszcze
            podstawa istnienia tego dlugu. Skad sad mialby wiedziec ze deklarowane 500
            zlotych dotyczy faktury F1 a nie faktury F2 ktorej dluznik nie uznaje? Sad
            takich rzeczy wiedziec nie moze. Dlatego sama obietnica zaplaty nie stanowi
            uznania zadluzenia ani pelnego ani dorozumianego.

            > Gwarantuję ci jak dłużnik powie, że faktycznie posiada dług i to
            > zostanie nagrane to leży w sądzie.

            Nie dawaj gwarancji ktorych nie zrealizujesz. Ponad 3 lata pracuje w windykacji
            i jeszcze sie nie zdarzylo by do sadu trafilo nagranie z rozmowy z uznaniem dlugu.
            • pitek518 Re: dlug? ale o co chodzi? 28.08.07, 15:52
              no to chłopcze (mogę tak powiedzieć) ja pracuję prawie 10 lat w
              windykacji więc troche więcej od ciebie widziałem (zwłaszcza na
              rozprawach, które zapewne znasz ale z serialu sedzia Anna Maria
              Wesołowska) i wiem. Co do uznania długu polecam system prawa
              prywatnego i komentarze kc. Jak mówił znany sedzia tam wszysto stoi.
              • bezczelny_windykator Re: dlug? ale o co chodzi? 28.08.07, 18:38
                > no to chłopcze (mogę tak powiedzieć)

                Nie nie mozesz tak powiedziec. Chyba ze cierpisz na jakies kompleksy. Wtedy
                wybacze. Pokrzywdzonym nalezy okazywac litosc.

                > ja pracuję prawie 10 lat w windykacji

                I po 10 latach dajesz gwarancje ze nagrywane rozmowy sluza jako srodki dowodowe?
                Bardzo ciekawe. Nadmienie tylko ze w firmach w ktorych ja pracowalem NIGDY
                nagrana rozmowa nie trafila do sadu. Tak wiec nawet jesli ZDARZA SIE ze jakims
                cudem firma windykacyjna dolacza do pozwu plik z nagraniem to nie jest to regula.

                > zwłaszcza na rozprawach, które zapewne znasz ale z serialu sedzia
                > Anna Maria Wesołowska)

                Widze ze brak argumentu jesli posuwasz sie do ad personam. Ale pomijajac ten
                skromny brak taktu i kultury osobistej pozwole sobie wyrazic zaskoczenie ze
                jakakolwiek firma windykacyjna kieruje bezsporne zadluzenie do postepowania
                zwyklego. Widac nie jest tak bezsporne jesli obawia sie postepowania nakazowego.

                > Co do uznania długu polecam system prawa prywatnego i komentarze
                > kc.

                Ja polecam orzecznictwo sadow i wlasny rozum. Gdyby bylo jak twierdzisz to
                wystarczyloby zdobyc papier 'uznaje dlug' z podpisem dluznika by potem wciskac
                mu dowolne zobowiazanie a przed sadem pokazywac wylacznie dokument by udowodnic
                zasadnosc zobowiazania. A potem dluznik musialby sie pocic ze to uznanie dlugu
                dotyczylo faktury za telefon z ktorego korzystal a nie ksiazki ktorej nigdy nie
                zamawial.

                • pitek518 Re: dlug? ale o co chodzi? 29.08.07, 11:04
                  Nadmienie tylko ze w firmach w ktorych ja pracowalem NIGDY
                  > nagrana rozmowa nie trafila do sadu. Tak wiec nawet jesli ZDARZA
                  SIE ze jakims
                  > cudem firma windykacyjna dolacza do pozwu plik z nagraniem to nie
                  jest to regula

                  Niestety potwierdza się reguła że głupiemu trzeba ustąpić.
                  Tylko jedno jest ciekawe, że nie możesz zagrzać dłużej miejsca w
                  jednej firmie (chyba cię zwalniają za takie głupoty o których
                  rozprawiasz).
                  Po drugie, to w końcu firmy windykacyjne pzrekazują nagrania z
                  oświadczeniem o dłużniku do sądu czy nie? Najpierw twierdzisz, że
                  nie pzrekazują później że przekazują - rozdwojenie jaźni czy
                  kompleksy?
                  Co do postepowania zwykłego i nakazowego to twoje wywody są
                  całkowicie niezrozumiałe. Tak dla przypomnienia jest jescze
                  postepowanie upominawcze, uproszczone i inne postepowania odrebne, a
                  któryc pewnie nie słyszałeś, to pewnie skutek nadwyrężenia pracy
                  rozumu.
                  Czyżby znowu zbliżał się termin zmiany pracy?
                  • bezczelny_windykator Re: dlug? ale o co chodzi? 29.08.07, 12:00
                    > Tylko jedno jest ciekawe, że nie możesz zagrzać dłużej miejsca w
                    > jednej firmie

                    A skad ty mozesz wiedziec ile pracowalem w danej firmie? Wnioskujesz to po
                    wypowiedzi 'w firmach w ktorych ja pracowalem' w odniesieniu do ponad 3-letniego
                    doswiadczenia?

                    > Po drugie, to w końcu firmy windykacyjne pzrekazują nagrania z
                    > oświadczeniem o dłużniku do sądu czy nie?

                    I znow klopoty z interpretacja tekstu pisanego? Napisalem 'nawet jesli sie
                    zdarza'. Co oznacza ze choc w to watpie to nie moge wykluczyc ze jednak bywa i
                    tak. I to nie sa problemy z rozdwojeniem jazni. To efekt refleksji nad rynkiem
                    windykacyjnym i swiadomoscia ze pomimo 3 lat faktycznie nie znam rynku na tyle
                    by dawac gwarancje ze cos sie stanie lub nie. Ty najwyrazniej masz problem z
                    mysleniem skoro dla ciebie zmiana opinii po przemysleniach to kompleks lub
                    choroba psychiczna.

                    > Co do postepowania zwykłego i nakazowego to twoje wywody są
                    > całkowicie niezrozumiałe.

                    Masz jakis problem? Chetnie wyjasnie.

                    > Tak dla przypomnienia jest jescze postepowanie upominawcze,
                    > uproszczone

                    Najpierw twierdzisz ze tylko przypominasz a potem sugerujesz ze nigdy o nich nie
                    slyszalem. Ale ja nie bede chamski i prostacki jak ty. Nie zasugeruje problemow
                    z mysleniem tylko niekonsekwencje.

                    Ale rzecz niestety nie w tym jakie sa tryby postepowania a w braku logiki w
                    firmie w ktorej pracujesz 10 lat. Jesli firma posiada wszystkie dokumenty plus
                    uznanie dlugu to dlaczego kieruje sprawe do postepowania zwyklego lub (jesli sie
                    tak upierasz) do uproszczonego jesli w nakazowym jest znacznie szybciej latwiej
                    i przyjemniej? Potrafisz to uzasadnic czy jedyne na co cie stac to inwektywy
                    ktorymi mnie obrzucasz?




                    • pitek518 Re: dlug? ale o co chodzi? 29.08.07, 12:30
                      Widzę że wątek ci się przegrzał, może lepiej zadzwoń do dłużnika to
                      ci ulży. Założę się że wciąż pracujesz na lini tel. i dzwonisz do
                      dłużników, a o postepowaniu sądowym słyszałeś tylko z wcześniej
                      wspomnienego progamu telewizyjnego.
                      Ja cię nie przekonam a ty mnie, więc pozostaniemy przy swoim.
                      • bezczelny_windykator Re: dlug? ale o co chodzi? 29.08.07, 12:55
                        > Ja cię nie przekonam a ty mnie, więc pozostaniemy przy swoim.

                        Widzisz w przeciwienstwie do ciebie mnie stac na refleksje i nie uwazam ze nigdy
                        sie nie myle. Dlatego poprosilem o odpowiedni cytat z komentarza (do ktorego sam
                        mnie odsylales) ktory stanowi zaprzeczenie tezy mr pope ze do uznania dlugu nie
                        jest potrzebne wskazanie ktorego dlugu to dotyczy.

                        A co do wykorzystywania nagranych rozmow jak widzisz przyznalem ze mozliwe jest
                        ze firmy windykacyjne zalaczaja pliki z nagraniami do srodkow dowodowych.
                        Zaprzeczam jedynie ze mozna miec w tym 100% gwarancje bo sa firmy ktore tego nie
                        robia.
                        • pitek518 Re: dlug? ale o co chodzi? 29.08.07, 15:40
                          Wreszcie jakieś konstruktywne przemyślenie - ja tez nie jestem
                          nieomylny.
                          Jednakże zaprzeczając tezie mr_pope wiedziałem co piszę o uznaniu
                          długu. Także moja wiedza co do wykorzystywania nagrań dłużników
                          wynika z tego że uczestniczyłem w kilku takich sprawach - sądy nie
                          wydawały wyroku w postepowaniu nakazowym i kwalifikowały sprawy do
                          post. zwykłego zaliczajac jednakze w poczet materiału dowodowego
                          nagrania.
                          Zatem, pomimo naszego spięcia nie nie żywię do ciebie niechęci i
                          zakopuję topór wojenny. Pozdrawiam.
                        • majkel01 Re: dlug? ale o co chodzi? 29.08.07, 17:56
                          pliki z nagrań cyfrowych dowodem ? Ciekawe, ciekawe....
                          • Gość: gringo Re: dlug? ale o co chodzi? IP: *.supermedia.pl 03.09.07, 22:27
                            Pitek oswieć mnie na jakim nośniku firmy windykacyjne dostarczają
                            dowodów i jakie są przesłanki do wiarygodności tej rozmowy.
                            W ilu sprawach wygraliście, skoro na nich byłeś?
                            Podstawa w jakim mieście?

                            zdry
Pełna wersja