Gość: bez zycia
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
02.10.07, 18:46
Witam Was . mam wielki problem { prawie jak każdy tutaj } Otoz 2 lata temu syn
z synowa kupili na kredyt samochód - po pol roku syn wyjechał { zarobić
pieniadze na leczenie synka a samochód był potrzebny bo co drugi dzień
jeżdzili nim do specjalisty 100 km,- nietypowa choroba skóry } przesyłał żonie
pieniadze na rachunki ale po roku odeszła od niego { dziecko prawie wyleczone
} i wtedy okazało sie ze zadnych rat nie spłacała bank {G>M} wysyłał co prawda
zawiadomienia jak twierdzą ale na adres podany przez żone czyli do jej matki i
do pieca . Natychmiast nawiązalismy kontakt z G>M>bankiem syn dał nam
notarialne pełnomocnictwo . Zapewniliśmy bank ze beda regularne spłaty chociaż
nie najwieksze ale pewne do całkowitej .splaty kredytu { 27. tys. } i
Faktycznie co miesiac wpłacaliśmy jako pełnomocnicy te pieniadze { syn wysyłał
na dzieci na rachunki bo okazało sie że po jego wyjeżdzie ma długi na karcie
kredyt. debet itd. synowa zaszalała } przyjechał do kraju splacił drobne długi
. Ja utrzymywalam kontakt zbankiem zapewniano mnie ze nic zlego juz sie nie
dzieje i wpłaty są spłaciliśmy w ciagu 11 m-cy 7. tys. nagle dzwoni do mnie
jakaś specjalistyczne firma windykacyjna ze bank sprzedał ten dług im { na
dzień dzisiejszy zostało wraz z odsetkami itd. 20 tys. } Pan który dzownił
przedstawił sie ale podał adres w Warszawie i numer skrytki pocztowej na który
mam wysłać odpis { nie ksero} pełnomocnictwa swój pesel itd. nie chcial o
sprawie ze mna rozmawiac . Wszystko ma byc na już Zadzwoniłam do banku i
potwierdzili ze oddali dług do firmy windykacyjnej i ze rzeczywiscie są wpłaty
jak sie umawialismy no ale ktoś tam zadecydował ze dług sprzedadza jednak raty
mam dalej wysyłać na bank jak dotychczas . wiem ze firmy windykacyjne potrafią
zniszczyc człowieka { sama w pracy miałam koleżanke którą firma windykacyjna
tak zaszuła ze pani ta stracila prace a potem życie } boje sie ich . Mam
pytanie czy bank nie zawiadamiajac nas o tym i o wysokosci długu mógł go
sprzedać ?? nie dostalismy ani od banku ani od firmy windykacyjnej żadnego
pisma . Dzisiaj Pan tak cicho jakos { z tego banku } sprawdził dokładnie i
powiedział szeptem że zostało w sumie 20 tys. do splacenia . No co o tym
mysleć . Czy sluchać co mówi ten jakze niemiły pan z windykacji { teraz jest
panem mojego zycia lub śmierci } czy dalej wpłacac na konto banku jak
dotychczas . umowa była na kredyt do 2010 roku } Co robic kochani bo bardzo
sie boje jestem już starsza osobą i syn mi zaufał bo małzenstwo juz sie
rozpadło żona robi dalej długi ale na swoje konto { chociaż zasadziła mu
alimenty po 1 tys. na dziecko - dzieci jest 2 i z kims w drodze bedzie trzecie
} jak to przezyć ??? pozdrawiam uf ale sie rozpisałam . e-mail
jolka13@buziaczek.pl