jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już rady .

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.07, 18:46
Witam Was . mam wielki problem { prawie jak każdy tutaj } Otoz 2 lata temu syn
z synowa kupili na kredyt samochód - po pol roku syn wyjechał { zarobić
pieniadze na leczenie synka a samochód był potrzebny bo co drugi dzień
jeżdzili nim do specjalisty 100 km,- nietypowa choroba skóry } przesyłał żonie
pieniadze na rachunki ale po roku odeszła od niego { dziecko prawie wyleczone
} i wtedy okazało sie ze zadnych rat nie spłacała bank {G>M} wysyłał co prawda
zawiadomienia jak twierdzą ale na adres podany przez żone czyli do jej matki i
do pieca . Natychmiast nawiązalismy kontakt z G>M>bankiem syn dał nam
notarialne pełnomocnictwo . Zapewniliśmy bank ze beda regularne spłaty chociaż
nie najwieksze ale pewne do całkowitej .splaty kredytu { 27. tys. } i
Faktycznie co miesiac wpłacaliśmy jako pełnomocnicy te pieniadze { syn wysyłał
na dzieci na rachunki bo okazało sie że po jego wyjeżdzie ma długi na karcie
kredyt. debet itd. synowa zaszalała } przyjechał do kraju splacił drobne długi
. Ja utrzymywalam kontakt zbankiem zapewniano mnie ze nic zlego juz sie nie
dzieje i wpłaty są spłaciliśmy w ciagu 11 m-cy 7. tys. nagle dzwoni do mnie
jakaś specjalistyczne firma windykacyjna ze bank sprzedał ten dług im { na
dzień dzisiejszy zostało wraz z odsetkami itd. 20 tys. } Pan który dzownił
przedstawił sie ale podał adres w Warszawie i numer skrytki pocztowej na który
mam wysłać odpis { nie ksero} pełnomocnictwa swój pesel itd. nie chcial o
sprawie ze mna rozmawiac . Wszystko ma byc na już Zadzwoniłam do banku i
potwierdzili ze oddali dług do firmy windykacyjnej i ze rzeczywiscie są wpłaty
jak sie umawialismy no ale ktoś tam zadecydował ze dług sprzedadza jednak raty
mam dalej wysyłać na bank jak dotychczas . wiem ze firmy windykacyjne potrafią
zniszczyc człowieka { sama w pracy miałam koleżanke którą firma windykacyjna
tak zaszuła ze pani ta stracila prace a potem życie } boje sie ich . Mam
pytanie czy bank nie zawiadamiajac nas o tym i o wysokosci długu mógł go
sprzedać ?? nie dostalismy ani od banku ani od firmy windykacyjnej żadnego
pisma . Dzisiaj Pan tak cicho jakos { z tego banku } sprawdził dokładnie i
powiedział szeptem że zostało w sumie 20 tys. do splacenia . No co o tym
mysleć . Czy sluchać co mówi ten jakze niemiły pan z windykacji { teraz jest
panem mojego zycia lub śmierci } czy dalej wpłacac na konto banku jak
dotychczas . umowa była na kredyt do 2010 roku } Co robic kochani bo bardzo
sie boje jestem już starsza osobą i syn mi zaufał bo małzenstwo juz sie
rozpadło żona robi dalej długi ale na swoje konto { chociaż zasadziła mu
alimenty po 1 tys. na dziecko - dzieci jest 2 i z kims w drodze bedzie trzecie
} jak to przezyć ??? pozdrawiam uf ale sie rozpisałam . e-mail
jolka13@buziaczek.pl
    • Gość: advocatus diaboli Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.07, 19:09
      Spokojnie, to TYLKO pieniądze. Cokolwiek by się nie działo, jest mnóstwo rzeczy
      wartych więcej, niż dowolna ilość złotówek.
      Pewne rozwiązania prawne też są, ale będą wymagały wiele pracy i wysiłku, Proszę
      uzbroić się w cierpliwość, napiszę - ja, lub z pewnością ktoś z forum - jak
      sobie z tym poradzić.
      • Gość: Fortuna Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.chello.pl 02.10.07, 20:10
        Z tego co Pani pisze wywnioskowała, że firma windykacyjna wcale
        długu nie kupiła tylko dostała od Banku pełnomocnictwo do obsługi
        tej sprawy skoro raty dalej mają być wysyłane na konto Banku. W tej
        sytuacji jeśli jeszcze faktycznie nie doszło do cesji wierzytelności
        najlepiej się udać bezpośrednio do Banku ( Państwo jako
        pełnomocnicy) i w imieniu syna podpisać ugodę z Bankiem z deklaracją
        comiesięcznych wpłat. Natomiast jeśli chodzi o firmę windykacyjną
        proszę nie brać sobie zbytnio nic co mówią jej przedstawiciele do
        serca a już napewno nie wysyłać nigdzie oryginałów dokumentów, one
        są przede wszystkim dla Pani i nikogo więcej.
        • aniol_stroz1 Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r 02.10.07, 22:03
          Potwierdzam to, co napisała Fortuna, skoro wpłaca Pani pieniądze do
          banku, to napewno dług nie jest własnością firmy windykacyjnej.
          Pewnie firma windykacyjna działa w imieniu banku. Firm
          windykacyjnych nie ma sensu się bać, może sobie Pani dużo poczytać o
          tym jak z nimi postępować i na czym to wszystko polega. Jak będzie
          coś się działo niepokojącego, to niech Pani od razu pisze na forum.
          Większość firm windykacyjnych informuje dłużnika o nabytym długu,
          bynajmiej szanujących się. A teraz niech Pani kontynuje wpłaty w
          taki sposób jak zostało uzgodnione z bankiem. Advokatus Diabolus
          napisał, bardzo mądrą rzecz, jest tysiące ważniejszych rzeczy w
          życiu niż kilka złotówek. A kontakt z firmą windykacyjną nie jest
          końcem świata.

          Pozdrawiam
    • Gość: bez zycia Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.07, 12:32
      dziękuje Wam za odpowiedzi ale dalej nic nie wiem . W ogóle nie rozumie dlaczego
      bank { G>M} w ciagu 2 miesiecy dał az 2 dosć wysokie kredyty ?? nie wiem ja
      nigdy nie miałam kredytów ale wiem ze jest taki wniosek bardzo sprawdzany . w
      tym wypadku przy niewielkich przecież dochodach dali 2 duze kredyty .Syn wczoraj
      mi powiedział ze wraca do kraju ze wzgledu na dzieci bo od roku stara sie o
      wyłaczna opieke nad synami { matka notowana itd. } ale prosiłam go zeby jeszcze
      został bo tu nie zarobi na te długi .On ma głeboki niedosłuch i w Polsce nie
      mógł znalezc pracy a jak już dostał umowe na stałe { wtedy te kredyty } to po 3
      miesiącach zamkneli zakład pracy { fortuna kołem sie toczy } ale chce napisac ze
      jak tylko bank pisemnie { jesienia ubiegłego roku } zawiadomił o długu
      natychmiast rozmawialismy z bankiem nigdy sie nie uchylaliśmy !!! wiemy ze długi
      trzeba splacac i to robimy chociaż narosły naprawde nie z naszej winy bo przez
      rok bank rozmawiał z jego zoną { wspolkredytobiorcą } i ona oszukiwała i bank i
      męza . { tak bywa } kredyt jest " wyprostowany " i nigdy nie było pisma ze bank
      rozwiazuje umowe i trzeba natychmiast to spłacić . tym długiem zajmowali sie
      mili ludzie z działu windykacji ale w banku . Nie było żadnych upomnień i wezwan
      az tu nagle windykacja poza bankiem dlaczego ?? nikt nas o tym nie zawiadomił a
      ten pan z warszawskiej firmy windykacyjnej rozmawiał ze mną jak z kryminalistą
      jakims { chociaż i kryminalisci maja prawo do rzetelnych informacji } wymusił na
      mnie podanie mojego peselu chciał tel. komórkowy i moze do pracy .. naprawde
      boje sie bo jeśli oddadza sprawe do sądu ?? ja nie znam Warszawy mieszkam w
      małym miasteczku i jeśli bedzie jakaś sprawa to nie bede sie mogła { w imieniu
      syna bo on naprawde nie ma tu nikogo kto zajmował by sie jego sprawami } bronic
      . nie spałam cala noc .. powtarzam uzgodniłam z bankiem { wszystko przez telefon
      bo chociaż wyslałam pismo listem poleconym wtedy jesienia do banku to i tak nie
      dostałam odpowiedzi tam opisałam sytuacje i napisalam ze sie nie uchylamy i beda
      regularne co miesiac wpłaty aż do spłacenia długu w wysokosci 400-600 zł } i tak
      jest czasem place 700 zł czasem 400 zł ale nigdy nie zawiodłam !! bank od
      jesieni ubiegłego roku nigdy sie juz ze mna nie kontaktował - ja dzwonilam do
      wydziału windykacji i pytałam jak sprawy wygladaja zawsze mówiono mi ze mam sie
      nie martwic . i płacić dalej . jak to zrobic zeby dlug był dalej w wewnętrznej
      windykacji banku ?? Nie przezyje nastepnego telefonu od tego pana T. a pozatym
      czy ja musze swoje dane . odpis notarialny , ksero dowodu i pesel { tez
      najlepiej poswiadczony notarialnie } wysyłać na podaną SKRYTKE POCZTOWA ? bo on
      adresu nie podał tylko - specjalistyczxna firma windykacyjna w Warszawie skrytka
      pocztowa .. I tyle . czekam na wasze słowa jak na swiatełko .. mam prawie 60 lat
      i zawsze bylismy spokojną szcześliwą rodzina bez problemów teraz nie mozemy
      sobie z tym poradzic .. czyta Was pa
      • unhappy Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r 03.10.07, 13:13
        Gość portalu: bez zycia napisał(a):

        > czy ja musze swoje dane . odpis notarialny , ksero dowodu i pesel { tez
        > najlepiej poswiadczony notarialnie } wysyłać na podaną SKRYTKE POCZTOWA ?

        Nie musisz i nie powinnaś wysyłać w ten sposób niczego. Za każdym razem jak z
        kimkolwiek rozmawiasz ma ci się przedstawić z imienia i nazwiska i dla kogo
        pracuje. Dane firmy też muszą być jawne.

        > bo on
        > adresu nie podał tylko - specjalistyczxna firma windykacyjna w Warszawie skrytk
        > a
        > pocztowa ..

        Powiem ci szczerze - takie zachowanie firmy windykacyjnej śmierdzi na odległość.
        Żadnych danych w ten sposób nie wysyłaj.

        • aniol_stroz1 Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r 04.10.07, 09:48
          Po pierwsze nic niech Pani nie wysyła, skoro przejęli sprawę, to
          powinni mieć wszystkie potrzebne dane. Po drugie musi Pani wyjaśnić
          do końca, czy dług zakupiła firma windykacyjna, czy tylko działa w
          imieniu banku. Bo inaczej będzie Pani działa po omacku.
          Jaka jest nazwa tej firmy??

          Pozdrawiam
          • Gość: bez zycia Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.07, 18:00
            nazwa tej firmy to . Specjalistyczne biuro Prawno - windykacyjne Warszawa 93. i
            tylko tyle no jest jeszcze numer skrytki pocztowej . Taki podali adres i na taki
            adres mam sie kontaktować . Ja im powiedziałam że Bank ma WSZYSTKIE WYMAGANE
            DOKUMENTY ale oni swoje że dla nich te dokumenty i ksera nic nie znaczą -NIC
            !!! dzwoniłam do banku ale nikt juz nie chciał ze mna rozmawiać powiedziałam że
            dług jest " wyprostowany " i tak jak sie umawialismy splacam kredyt dalej . ale
            ich chyba juz to nie obchodzi . Napisałam jak miły pan z banku szeptem
            powiedział mi jaka pozostala całkowita suma splaty i ja sie z tym zgadzam bo
            sama tyle obliczyłam . Ten bank z nami jako dłużnikami naprawde nie mial
            klopotów . nigdy sie nie uchylaliśmy ale oni nigdy na zadne moje pismo nie
            odpowiedzieli a teraz ta windykacja .. nie wiem juz żyje w dzikim kraju . Zgoda
            zdarzyło sie był dług ale natychmiast dzwonilismy , pisalismy i co ?? bank robił
            nam łaske ze z nami rozmawiał czuje sie podle . Acha Ja tej firmie windykacyjnej
            podalam telefon 2 dłuznika { wspolkredytobiorca wszystkie podpisy - nigdy nawet
            złotówki nie zaplacił itd. postanowieniem sądu { była rozprawa } uznany
            dłuznikiem } ale ten windykator pan T. nawet nie chciał o tym slyszec ze jest
            ktos jeszcze kredytobiorcą nic go to nie obchodziło . Dziwne nie ?? pozdrawiam
            WAs moi drodzy narazie niczego nie wysłałam czekam co dalej .. bank ma moje
            wszystkie wymagalne dokumenty ale nie wiem czym różni sie sprzedanie długu a nie
            sprzedanie tak jak piszesz zeby sie dowiedzieć nie mam sie od kogo tego
            dowiedzieć .. jestesmy przestepcami - boje sie .
    • Gość: tom Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 21:12
      witam,

      z tego co wyczytałem, to pieniądze musi Pani wpłacać na konto banku,
      czyli ta firma dostała do obsługi sprawę, a nie kupiła tej sprawy.

      Niestety w najbliższym czasie zostanie Pani "zbombardowana"
      telefonami, pismami i być może wizytami osób z tej firmy.

      Moja rada:

      - wpłacać tak jak Pani wpłacała i się wogóle nie stresować bo szkoda
      życia i nerwów

      - na żadne listy nie odpowiadać, nawet jak by było tam napisane że
      chcą pójść na ugodę czy też będą straszyc egzekucją komorniczą itd.

      - na telefony musi się Pani uodpornić, tu moja taka rada, niech ten
      co dzowni wiecej mówi niż Pani, Pani niech odpowiada: nie wiem,
      zobacze, przemyśle, teraz nie mogę rozmawiac, proszę zadzwonić za
      tydzień, że osoby odpowiedzialnej nie ma teraz w domu itd.

      - jak juz będzie Pani chciałą wejsć w polemikę z taką osobę( co
      osobiście odradzam, jak nie chce sie Pani denerwować) to niech żąda
      Pani od nich pełnomocnictwa w tej sprawie, niech przyślą na adres
      który maja w systemie.

      Czy może PAni napisać czy dany kredyt został przez bank juz
      wypowiedziany czy jeszcze nie?

      Życzę wytrwałosc w sprawie, bo będize tu Pani bardzo jej potrzebowała

      Pozdrawiam
      • aniol_stroz1 Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r 05.10.07, 12:20
        Nazwa firmy windykacyjnej nic mi nie mówi, więc podejrzewam, że jest
        to wewnętrzna windykacja banku, bo dziwne jest, że powiedzieli Pani,
        że wpłat należy wpłacać dalej na konto banku. Tak jak napisał Tom
        trzeba się przygotowac psychicznie na tą sytuacje i wpłacać jak do
        tej pory. To nie jest aż tak straszne jak Pani myśli.

        Pozdrawiam
        • Gość: admin Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 12:57
          czy ktoś otrzymał kredyt flexihiopoteka z pfk
        • Gość: as Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 12:59
          czy komornik oprócz tego ze potraca mi 50 % pensji moze mi zabrac
          samchódktóry jest zastawem pożycki na ten samochód
      • Gość: bez zycia Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.07, 13:02
        żadnego pisma o wypowiedzeniu kredytu nie dostalismy na mój adres .wczesniej
        były tylko 2 pisma z banku ,które odebralam -1 to informacja o zadłuzeniu i 2 w
        grudniu ub.roku tej samej tresci czyli informacja o zadłuzeniu { zadłuzenie
        pomniejszone o wpłaty } , tylko tyle. Nie wiem czy starczy mi sił . Mialam
        sąsiada przemiły uczciwy człowiek , kiedys w mlodosci zona zabrała mu córke i
        wyjechala z kochankiem w świat od tamtego czasu nie widzial córki . po 15 latach
        gdy jej matka umarła . przyjechala do ojca zamieszkała z nim byli tacy cudowni .
        Onwzioł kredyt w banku cos około 40 tys. wyremontował mieszkanie kupil córce
        samochód { podjeła prace w innym miescie } i żyli bardzo spokojnie { ona juz
        dorosła była } nagle sąsiad zachorował - rak - zawiadomił bank że jest chory ze
        zaczyna leczenie i prosi o 3 miesiace zeby nie spłacac . zaczał sie leczyc nie
        wiem po jakim czasie bank oddał sprawe do firmy windykacyjnej sąsiad juz czuł
        sie dobrze mógł podjąc prace i zaczac spłacac { chorował kilka miesiecy wiem ze
        nie pracowal w tym czasie } ale bank nie chcial z nim rozmawiać w ogóle . firma
        windykacyjna tak jak pisze Tom zaczeła wydzwaniac . pisać , straszyc i wiecie co
        ?? my sasiedzi wiemy ze on oddałby ten dłu napewno moze w miejszych ratach i
        dłuzej ale był solidy. tylko ze umarł na zawał . Córka zrzekła sie spadku {
        mieszkanie i tak spółdzielcze i nic pozatym } no i bank stracił jak sie po jego
        śmierci okazało 50 tys. { z odsetkami } bo nikt im juz tego nie odda . a mogli
        spokojnie pozwolic mu to spłacac i bank dostal by te pinieądze . Ja też sie boje
        że ktos z nas tego nie wytrzyma ja albo syn ... on i tak ma inne problemy i
        chyba ważniejsze . czy bankom nie zależy na tym zeby spłacac dług ?/ tylko
        zależy im na zniszczeniu człowieka ?? przeciez w takim stresie ani pracować sie
        nie chce ani zyc zreszta pisałam wcześniej jak moja kolezanka popełniła
        samobójstwo też zaszczuta i poganiana jej bank też stracil te pieniadze bo
        dzieci zrzekły sie spadku .. Ja nie mam wiele ale boje sie ze cos mi sie stanie
        i tez wszystko przepisalam na osoby trzecie a syn nie ma tu naprawde nic
        zreszta zaraz jak wyjechał to sie wymeldował i nie z jakiegos strachu ale zebym
        ja placiła mniejszy czynsz . Czy naprawde madrzy ludzie z rzadu { nie pisze o
        Pisie } nie mogli by cos zrobic zeby i banki mogły odzyskać spokojnie pieniadze
        i dłuznicy mogli to bez dodatkowego stresu spłacic . no i moze bez tych wielkich
        odsetek karnych Dziekuje WAM
        • aniol_stroz1 Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r 05.10.07, 13:21
          Pani sytuacja jest inna niż sąsiada, bo Pani ma już wiedzę na ten
          temat, sąsiad nie miał i umarał na zawał. Jestem przekonay, że gdyby
          sąsiad miał jakąś wiedzę na ten temat, tak by nie skończył jak
          skończył. Strach po prostu ma WIELKIE oczy. Niech Pani weżnie sobie
          do serca wskazówki, które napisał Tom, on pracował w firmie
          windykacyjnej, więc on jak najbradziej wie co mówi i wie jak
          postępować z firmą windykacyjną.

          Pozdrawiam
    • matylda1001 Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r 08.10.07, 10:06
      No tak...a gdzie ten nieszczęsny samochód? Może dałoby się go
      sprzedać i oddać pieniądze bankowi?
      • Gość: bez zycia Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.07, 17:31
        samochód był za granica . uległ wypadkowi nie nadaje sie nawet na złomowanie-
        pewnie ze to było by najlepsze wyjście .. tyle tylko że nie zostało zaplacone AC
        na czas i przepadło .. pamietaj kłopoty chodzą parami z jednym problemem
        człowiek sobie moze poradzic z kilkoma już nie . pozdrawiam .
        • Gość: Nuska Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: 91.109.22.* 11.10.07, 11:01
          Proszę Pani.Czytam Pani wypowiedzi i widze,ze tak samo Pani reaguje
          jak ja dwa lata temu.Proszę byc dobrej myśli.Mnie tez życie
          pognębiło,tez wpadłam w długi i prosze sobie wyobrazic ze pytałam
          tutaj czy jeżeli popełnie samobójstwo to czy uchronie rodzine przed
          długami i kłopotami.Byłam do tego zdolna,nawet wiedziałam w jaki
          sposób sie zabiję.Ale tutaj pomogli mi wspaniali ludzie.Wiem ze
          teraz Pani myśli ze to juz koniec,że nie ma wyjścia,co powiedza
          ludzie-że nie da sie tak żyć.Da się ,człowiek wiele zniesie.A życie
          przynosi niespodzianki/Ja juz prawie spłaciłam wszystkie
          długi,zostało mi 30 tys zlotych.I myślę że do świat Wielkiej Nocy
          moje konto z długami bedzie czyste.
          A życie sprawiło mi niespodzianke.Chciałam umierac a...jestem w
          ciąży.Pojawi sie kolejna istotka dla której poprostu musze żyć.
          Wszystko będzie dobrze.Proszę sie uspokoić,nikt pani nie zabije,nikt
          nie pobije.To długi które tylko komornik moze ściągać.A komornik--to
          też człowiek.Sa gorsze rzeczy niz długi,rak,smierc dziecka,trwałe
          kalectwo.Naprawde to TYLKO DŁUGI.Sciskam Pania mocno.
          • Gość: gringo Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.supermedia.pl 11.10.07, 11:25
            1. Udać się do Banku i ZAŻĄDAĆ pełnych wyjaśnień co się dzieje z moim kredytem,
            oczywiście na piśmie wraz z datami kiedy i na jakich zasadach sprawa została
            przekazana firmie windykacyjnej.

            2. Pismo przelać na forum, jest parę osób które pomogą

            3. Nie wierzyć na słowo, zdecydowanie żądać odpowiedzi pisemnej, papier jest
            cierpliwy, nie ma też sklerozy i zniesie wszystko co na nim napisane.

            Kolejny przykład robienia z tata wariata i podejścia jak leci do każdego dłużnika.
            • Gość: bez zycia Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 15:51
              Moi drodzy jestescie tacy cudowni i tacy cierpliwi .. wylałam przed tym
              komputerem kupe łez .. też myślałam o samobójstwie kilka lat temu ubezpieczyłam
              sie na wiekszą sume { wtedy nie było długów i spalam spokojnie } ale
              przeczytalam kolejny raz umowe z ubezpieczycielem i nie moge sie nawet zabic bo
              nikt nic nie dostanie !! ot garbaty los . Kiedyś mój syn uratował mi życie i to
              wcale nie w przenośni ale naprawde potem przeżyłam wiele pieknych chwil dlatego
              TERAZ JA MUSZE MU POMóC ON MA TERAZ TYLKO MNIE żona go " kochala " jak zarabiał
              i mial pieniadze " kochała " go jak zaspakajał jej kaprysy potem jak było już
              zapóżno i długi nie pozwalały zyć powiedziała mu przy mnie " mama pomoze " ale
              ja nie mogłam pomagac . potem wyjechał { tym nieszczesnym autem } ona zapewniała
              go przez wiele miesięcy { dzwoniła z mojego telefonu to słyszałam } ze wszystko
              spłaca zeby sie nie martwił .. A potem same windykacje . komornik itd niczego
              nie spłacała { odemnie wzieła jeszcze 25 tys niby na długi } ale niczego nie
              spłaciła odeszła od syna i zabrała dzieci { 2 chlopaków } { teraz zasądzila mu
              alimenty chce po 1 tys. na dziecko ze niby on zarabia za granica } Zwrócilam sie
              do prokuratury { na początku tego roku bo pieniądze wzieła niby na długi już w
              tamtym roku chyba w marcu } ze niczego nie splaciła i ze mnie oszukała teraz
              mamy kłopoty a najwieksze syn ale prokurator umorzył sprawe bo przesłuchali moja
              synowa a ona powiedziała ze JA JEJE DAłAM TE PIENIąDZE !!!! zaraz oszaleje ..
              gringo ja pisałam już 2 razy do banku dzwoniłam kilka razy zeby napisałi jak ta
              sprawa wygląda i dlaczego windykacja ba nagrałam sie nawet na sekretarce w "
              departamencie zarzadzania " ale od grudnia ubr. nikt mi nie raczył odpowiedzieć
              w tym roku też pisałam ale też juz poł roku cisza . właśnie zawsze cisza i nie
              wiem co sie dzieje. a potem pewnie pewnego dnia zapukaja do drzwi no i jak tu
              cos wyjaśnic porozmawiac ?? jak zyc ?? przecież naprawde sie nie uchylamy
              chociaż to nie syn w tym wypadku ponosi wine .. jego zona jest
              wspolkredytobiorcą ale jej sie nikt nie czepia ba ona pracuje na czarno bo znów
              ma komornika { od listopada na szczescie maja rozdzielnosć majątkowa } i nie
              podejmie legalnej pracy wszak dla wszystkich jest matką porzuconą ... ciekawe
              jak sie czują te naprawde porzucone kobiety .. a nam zostały klopoty
              chandryczenie sie i zebranie o widzenia z wnukami { sąd nam przyznał dni nawet
              weekendy ale wtedy albo dzieci chore albo cos tam .. } a wszystko w ciagu 1.5
              roku dacie wiare ?? kocham WAS moi drodzy pocieszyciele nie wiem dalej co robić
              bo ani firma wind. nic nie pisze { dzwonić oni potrafią ale pisać chyba nie
              umieja } ani bank nie wiem co sie dzieje
              • aniol_stroz1 Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r 11.10.07, 17:04
                Może źle do tego podchodzisz, myślę że pisma oni mają gdzieś. Nie
                lepiej byłoby podejść do tego banku i wyjaśnić sprawę??? Osobiście
                jest o wiele lepiej niż pisać jakieś pisemka bez odpowiedzi. Na
                pewno nie będą wtedy ignorowali. Tak na marginesie, to Twoja sprawa
                jest klasyką polskiej rzeczywistości. Wszyscy chcą, aby płacić swoje
                zobowiązania, ale jak chcesz się czegoś dowiedzieć, to maja Ciebie w
                dupie. Paranoja !! I bądźcie teraz wszyscy mądrzy, Ci
                co "najeżdżacie" na dłużników.

                Pozdrawiam
                -------------------------------------------------------------------
                Jeżeli uważasz, że mieszkasz w normalnym, demokratycznym kraju, a
                nie w "Ciemnogrodzie", głosuj na PO !!!!!! Nie dajcie się omamić PiS-
                owi !!!
                • Gość: bez zycia Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 18:30
                  siedziba banku jest w Gdańsku umowa na zakup tego auta była zawarta w komisie na
                  ślasku ale to komis wybrał bank , który udzielił kredyt . Nie jestem w stanie
                  pojechać do Gdańska to zajelo by mi 2 dni , byłam w filii tego banku tu na
                  śląsku ale nawet nie chcieli ze mną rozmawiac . i Dlatego tak trudno . Komis
                  sprzedał samochód nawet troche naciagając podane dane { zanizona suma na
                  utrzymanie mieszkania itd. } pewno auto było potrzebne ale nikt nie mógł
                  przewidzieć ze po 7 miesiącach pracy na umowie na stałe zlikwiduja zakład pracy
                  i zwolnia wszystkich , potem to juz tylko klopoty i wyjazd .
                • Gość: mada9911 Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 18:43
                  Popieram aniele!!!



                  -------------------------------------------------------------------
                  Jeżeli uważasz, że mieszkasz w normalnym, demokratycznym kraju, a
                  nie w "Ciemnogrodzie", głosuj na PO !!!!!! Nie dajcie się omamić PiS-
                  owi
                  • aniol_stroz1 Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r 11.10.07, 23:26
                    A to pech ja mieszkam w Gdańsku i chyba domyślam się co to za bank.

                    Pozdrawiam
                    -------------------------------------------------------------------
                    Jeżeli uważasz, że mieszkasz w normalnym, demokratycznym kraju, a
                    nie w "Ciemnogrodzie", głosuj na PO !!!!!! Nie dajcie się omamić PiS-
                    owi !!!
                    • Gość: gringo Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.supermedia.pl 12.10.07, 12:03
                      Skoro nie reagują na jakąkolwiek formę komunikacji kontaktuj się z UOKiK. Tam
                      porade uzyskasz bezpłatnie i co jest najważniejsze na pisma z UOKiK odpowiadają
                      w miarę szybko. www.uokik.pl
                      Zadzwoń, umów się przynieś wszystkie pisma jakie dostałaś i kopie pism jakie
                      wysłałaś wraz z potwierdzeniem. Jeżeli tak jak piszesz spłacasz a oni mają mają
                      w d.... Twoje wpłaty podlega pod ochrone konsumenta. Jak tam się udasz nic nie
                      stracisz.

                      I na miłość boską zanim coś podpiszesz PRZECZYTAJ, a jeżeli nie rozumiesz
                      zapytaj się kogoś kto może odpowiedzieć na takie pytanie.
                      • Gość: abe Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 12:45
                        takich spraw jest dużo więcej , że banki mają cię koncertowo w d...,
                        nie odpowiadają na pisma po 5 lat a później , mamy cię płać 1000%
                        więcej, czy ktoś mi odpowie, czy banki mają jakieś obowiązki , czy
                        tylko prawa. Czy na pismo wysłane do nich nie MUSZĄ odpisywać, nie
                        mają prawa informować poręczycieli o zadłużeniu głównego
                        kredytobiorcy, Może warto głośniej o tym mówić, niech ktoś "na
                        górze" tym się zajmie.
                        Pozdrawiam z tym samym problemem bankowym.
                        • Gość: windykator Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 00:48
                          Nieprzyjemna sprawa, powiem Ci co ja o tym myślę:

                          Na początek powinnaś zażądać od tej firmy jakiejś informacji o cesji,
                          pełnomocnictwa, czy potwierdzenia zlecenia, wtedy będziesz wiedzieć co, jak i
                          dlaczego.
                          Jeżeli ktoś będzie chciał od Ciebie jakiekolwiek dokumenty zawsze pytaj po co i
                          przemyśl czy faktycznie jest taka potrzeba, jeżeli uznasz, że prośba jest
                          zasadna prześlij ale ksero, zawsze wysyłaj za potwierdzeniem, zatrzymuj kopie
                          dla siebie, i informuj o tym adresata. Sama trzymaj wszelkie listy od nich (może
                          się przydadzą)
                          Co do samych płatności, wpłacaj tak jak Ci "wygodnie", tzn tak aby pozbyć się
                          zadłużenia, ale nie żyć o samych sucharach ... Bez różnicy na czyje konto
                          (przeksięgują), ważne żebyś miała potwierdzenia tych wpłat i ich regularnie
                          dokonywała, w interesie windykacji jest dostać pieniądze, kiedy i ile schodzi na
                          2 plan, jeśli to profesjonaliści, docenią "uczciwość" i dobra chęci.
                          Zwracaj uwagę na to co się dzieje z twoim długiem !!! Patrz czy znika tak jak go
                          spłacasz, czy koszty nie są za duże itp, nie bój się zapytać skąd się wzięły i
                          czemu !!! Musisz to kontrolować, żeby nie przepłacić.
                          Co kontaktów z windykatorami, musisz kierować rozmową tak, aby dotyczyła
                          przedmiotowego zadłużenia, nie rozmawiaj o bzdetach, postaraj się zachować
                          profesjonalizm, taka forma kontaktu jest najzdrowsza. Staraj się nie unikać
                          kontaktów ! Jeżeli coś wyda Ci się podejrzane lub nieuczciwe, pytaj ja bym
                          bardziej radził specjalistę niż pana z forum ... (Dużo instytucji prowadzi
                          bezpłatne porady prawne).
                          Musisz pamiętać, że celem windykatora jest odzyskanie pieniędzy, a nie wpędzenie
                          Cię do grobu, (trzeba wziąść poprawkę na to, że jakiś odsetek z nich to idioci) ...
                          Wiem, że to trudne, ale te kontakty staraj się traktować czysto handlowo, nie
                          patrz na to jak na odzysk długu, tylko jak na interes.
                          Co do listów od firmy ... One lecą hurtem, bzdety tam piszą !
                          Z tego co wyczytałem, należysz do grupy dłużników płacących, powinnaś być w
                          grupie "dobrzy klienci", bądź tego świadoma !
                          I nie martw się, wszystko będzie dobrze !

                          P.S. ta sprawa trafiła do windykacji, nie dlatego, że źle płaciłaś, tylko
                          zapewne została sprzedana w "paczce" z tysiącem innych, i po okresie zlecenia
                          wróci do banku (o ile jest zlecona).

                          Pozdrawiam.
                          • Gość: bez zycia Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.07, 09:46
                            Dziekuje .. DZIEKUJE WAM WSZYSTKIM ,czytam i jestem troche spokojniejsza { do
                            nastepnego telefonu tego " windykatora "} .zapewniam Cie że chcialam sie czegoś
                            dowiedzieć o tym długu wiem tylko tyle ile na samym poczatku powiedzial mi pan z
                            banku i to tez mialam wrażenie że jakoś " bojazliwie" powiedział dokładnie ze
                            cały dług to 20.700 zl . i naprawde tyle wiem to też dziwne bo w ubiegłym roku
                            we wrzesniu był to dług 24.600 i na to mam pismo z Banku { w ciągu roku dostalam
                            tylko 2 pisma w grudniu ub.roku ostatnie i tam było 22.tys . mija rok spłaty są
                            po 600 -400 { raz 600 zł raz 400 zł inaczej nie moge } i dług prawie sie nie
                            zmniejszył nie znam sie na tym ale oni i tak nic nie napisza w poniedzialek
                            wyśle na ten podany przez windykatora adres { ze skrytką pocztowa tylko !!!}
                            pismo z prośbą o wszelkie wyjaśnienienia { tak mi radziliscie } i żadnych
                            odpisów notarialnych nie wysle bo bank ma od roku wszelkie potrzebne ksero
                            rownież pełnomocnictwo moje od syna ... poczekam i zobacze co sie bedzie dzialo
                            . Nie uchylamy sie przecież tak sie stało i trudno .. ale z nimi nie da sie
                            rozmawiać a bank z którym sie kontaktowałam { tak aniele stróżu to G Money }
                            owszem rozmawiał i to tam powiedzieli ze są wpłaty i mam nadal wpłacac na
                            indywidualne konto nie zawiodłam ich chociaż nie wiem czemu ten dług tak powoli
                            maleje .. teraz juz bank ze mną nie rozmawia.. Dobrze poczekam wyśle to pismo i
                            poczekam . wstyd być dłuznikiem wiem ale czasem to zbieg okolicznosci i dłużnik
                            jest przez ten zbieg okoliczności ofiarą .. miłego dnia .. pozdrawiam i
                            zapewniam że wszystko czytam .
    • Gość: mada Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.07, 00:14
      Kiedy ZUS ma prawo obniżyć zasiłek chorobowy o 25%? -
      Bankier.plJeżeli ktoś wybrał kredyt w Banku GE Money polecam
      przeczytać tekst poniżej ... czy otrzymam kredyt, poza tym nie
      posiadał opcji „kredyt w CHF”. ...
      www.bankier.pl/forum/drukuj.html?post_id=4688422 - 9k - Kopia -
      Podobne strony

      Gogle
      • aniol_stroz1 Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r 14.10.07, 01:12
        Mogę Ciebie bardziej uspokoić. Z tego co wiem, to GE Mony ma własną
        wewnętrzną windykację. Stąd brak nazwy firmy i dziwny adres ze
        skrzynką pocztową, abyś myślała, że masz do czynienia z zewnętrzną
        windykacją i stąd te "kręcenia" ludzi z banku. Uwierz mi, że miałem
        kiedyś znajomą, która pracowała w tym dziale i powiedziała mi, że
        zanim sprawa trafi do sądu, to mija bardzo długi czas i robią
        wszystko, aby odzyskać dług we włąsnym zakresie. Każda firma
        zewnętrzna, raczej chce, aby dłużnik wiedział z kim ma do czynienia.
        Sprawa widze się powoli klaruje.

        Pozdrawiam
        -------------------------------------------------------------------
        Jeżeli uważasz, że mieszkasz w normalnym, demokratycznym kraju, a
        nie w "Ciemnogrodzie", głosuj na PO !!!!!! Nie dajcie się omamić PiS-
        owi !!!
        • Gość: tom Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.07, 08:55
          "zanim sprawa trafi do sądu, to mija bardzo długi czas i robią
          wszystko, aby odzyskać dług we włąsnym zakresie"

          tu dodam od siebie jeszcze dwie informacje.

          1)Jeżeli są wpłaty w danej sprawie, to sprawa napewno nie trafi do
          sądu. By można było sprawe dać do sądu( fachowo nazywa się
          wystawienie BTE - bankowego tytułu egzekucyjnego), nie może być
          wpłat przez dłuższy okres czasu. Skoto masz regularne wpłaty, to nie
          można oddać sprawy do sądu.

          2)co do kwoty która mało spada to tu niestety musisz sprawdzić
          oprocentowanie wypowiedzianego kredytu. Jak sprawdzałem w kilku
          bankach to jest to 22% wiec jak sobie przemnożysz kwote zadłuzenia
          razy 0,22 i potem podzielisz sobie przez 12(ilosć miesięcy) to
          wyjdzie Ci orientacyjna kwota ile mniej więcej miesiecznie
          dodatkowo "kosztuje" kredyt


          Osobiscie ja bym polecił o ile Pani jeszcze nie ma swoich kredytów
          wziąść drugi kredyt na kwote taką któa by zaspokoiła daną
          wierzytelność. Domyślam się że jest Pani emerytką. A dla emerytów
          banki udzielają pożczyki od ręki. kowta pożyczki jest oczywiscie
          zależna od zarobków.

          pozdrawiam

          • Gość: bez zycia Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.07, 11:52
            drogi Panie tom - kiedyś myślałam o zaciągnieciu kredytu żeby to splacić . ale w
            momencie gdy oddalam oszczędnosci synowej zaczełam sie bać ze juz nic nie mam..
            zresztą daje Panu slowo ze nigdy nie bralam kredytu jestem z tej " innej "
            matrycy gdzie nie było kredytów i tak pozostalo do dzis . Dlatego nie znam sie
            na sprawach bankowych czy windykacyjnych . Ja osobiscie omijam banki szerokim
            łukiem a teraz to i chyba nie stać mnie na kredyt bo pomagam spłacać te " inne "
            pewnie że mam bardzo duzy dochód ale żyje po zapłaceniu wszystkich rachunków {
            to jest zawsze od zawsze najwazniejsze } za 360 zł tyle zostaje ..gdyby
            windykatorzy czy bank pozwolił na zlapanie oddechu to poukładała bym te sprawy {
            nie przyznałam sie ale jest zapomniany ich wspólny wysoki debet - to też było na
            leczenie malucha } brak mi spokoju zebym mogła popracować a zapewniam ze dałabym
            rade tylko ze ten stres jakos zle dziala i odbiera wszelką ochote . Pozdrawiam
            • pacio Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r 15.10.07, 22:19
              widzę więcej życia, powodzenia :)
              • Gość: ez zycia Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.07, 13:24
                kupilam leki mam stres ... ale pismo wyslalam polecoym chcialam za potwierdzeiem
                odioru ale a skrytke pocztowa sie ie da ie wyslalam kopii otarialych a jedyie
                ksero pelomocictwa zey ie ylo ...matko co z moja klawiatura . wyaczcie milego dia
    • Gość: bez zycia Re: jeśli ktoś może to poradzcie - nie daje już r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.07, 19:54
      Witajcie znów . dzisiaj zadzwonił pan windykator .. i tylko zapytał i co nowego
      w tej sprawie ?? powiedzial że nadal nie dostal odemnie pisma potwierdzajacego
      zgodnosć z orginalem { slowo honoru że wysłałam byłam u notariuszai potwierdził
      zgodnosć z orginalem . pan windykator nawet nie widzial że za to sie płaci ale
      co tam } to juz miesiac dalej ze mna nie rozmawiał .. bo nie mógł . ja teraz
      wysyłam duzo mniej bo zarabiam duzo mniej a zdarzył sie wypadek w rodzinie i
      wole naprawde pomóc potrzebujacemu bo to od niego zależy mój los wiecie o kim
      mówie . on sie z tego wygrzebie .Jakie konsekwencje poniose jak bede dalej
      wlacała ale mniej ?? ta sytuacja potrwa do stycznia potem bedzie lepiej . Pan
      windykator nie uwierzył . a to prawda ... mam problem .
Pełna wersja