aaaba79
31.10.07, 07:46
Wynajmowałam mieszkanie ponad rok czasu.Rozliczylam sie z wlascicielem w dniu
przeprowadzki. Nie mial zadnych zastrzezen. Rozstalismy sie w przyjacielskiej
atmosferze.
W trakcie rozliczania spytalam go, jak bedzie wygladala sprawa licznikow
centralnego ogrzewania. Chcialam, aby spisal ich stan, zebym mogla napisac
oswiadczenie, ze zobowiazuje sie uiscic żądana kwote za ogrzewanie, jak tylko
rachunek po sezonie grzewczym on otrzyma. On jednak machnal reka, powiedzial,
ze jestesmy kwita i w razie jakiejkolwiek niedoplaty zaplaci to sam.Sprawe
uznal za zamknieta.
Teraz facet dzwoni do mnie prawie po roku z zadaniem zaplaty za ten rachunek !
Gdy powiedzialam mu, ze to on zobowiazal sie splacic ten rachunek w razie
niedoplaty, on grozi mi sadem.
Dodam jeszcze, ze jest on policjantem i w zwiazku z tym faktem , wykorzystujac
swoja pozycje zawodowa, dzwoni do calej rodziny, szukajac ze mna
jakiegokolwiek kontaktu poza telefonem.
Dzwoni rowniez na zastrzezony numer telefonu, ktory zdobyl w zwiazku ze swoja
praca.
Nie uchylalabym sie od splaty zadluzenie, jesli zrobilibysmy tak, jak chcialam
prawie rok temu- spisali stan liczniki i moje zobowiazanie do splaty.
Jednak uwazam, ze skoro on sie zdeklarowal, ze oplaci ewentualna
niedoplate,to czemu teraz ,kiedy ja juz zapomnialam , ze w ogole tam
mieszkalam , on po prostu zmienia zdanie?
Czy mam jakiekolwiek szanse w sadzie ?