ERA- reklamacje (długie)

10.03.08, 14:29
witam,
mam uprzejmą prośbę o pomoc w kwestii odrzuconej przez ptc
reklamacji.
jestem klientką ery od 2000 roku, od maja 2007 zaczęłam mieć
problemy z wykonywaniem i odbieraniem połączeń telefonicznych i sms
w miejscu zamieszkania. jeśli już mi się udało uzyskać połączenie to
po 5-6 minutach rozmowa była przerywana. moi znajomi posiadający
aparaty na abonament w erze skarżyli się na podobne problemy. moje
zgłoszenia telefoniczne były bagatelizowane i jedyne rozwiązanie
jakie mi proponowano, to wymiana aparatu telefonicznego. każda moja
reklamacja była odrzucana. pech chciał, że odnowiłam w grudniu 2007
umowę z erą oraz przy tej okazji zakupiłam nowy aparat- bynajmniej
nie za przysłowiową złotówkę. sytuacja z połączeniami wcale się nie
polepszyła. gorzej. po 20 grudnia 2007 w ogóle nikt nie mógł się ze
mną skontaktować w godzinach, gdy przebywałam w miejscu
zamieszkania. ja nie mogłam wykonywać połączeń, wysyłać smsów. co
dziwne, z biurem telefoniczne obsługi klienta się
łączyłam...złożyłam reklamację z prośbą o zwrot kosztów niemałego w
moim rozumieniu abonamentu, który płaciłam mimo iż nie miałam
zapewnionej usługi. prosiłam również o pismo w tej sprawie. problemy
miałam jeszcze do połowy lutego, po czym kwestia korzystania z
usługi w miejscu zamieszkania polepszyła się i wtedy również
otrzymałam sms z informacją o odrzuceniu mojej reklamacji. skądinąd
wiem, że stacja przekaźnikowa "obsługująca" moje okolice miała
problemy techniczne i mam wrażenie, że niwelacja tychże spowodowała,
że moja prośba została uznana za bezpodstawną- kolejny raz. moja
umowa wygasa dopiero w grudniu 2009. przyznam, że nie mam ochoty
kontynuować współpracy z operatorem, który na mnie w bezczelny
sposób zarabia i nie traktuje mnie poważnie wysyłając mi smsem
odpowiedź na reklamację. rozwiązanie umowy przed terminem to koszt
900 zł. proszę mi doradzić, czy mogę ponownie prosić o to, żeby
jednak koszty abonamentu za okres, gdy era nie wywiązywała się z
umowy zostały mi zwrócone albo w jaki sposób rozwiązać umowę, bez
ponoszenia dodatkowych kosztów z mojej strony. będę wdzięczna za
każdą sugestię. z góry dziękuję za pomoc
    • prawnik-skp Re: ERA- reklamacje (długie) 12.03.08, 11:14
      Trzeba składać reklamacje za potwierdzeniem odbioru (listem poleconym) - jedną
      za drugą, a to w celu póżniejszego ewentualnego wykazywania, że została
      wypowiedziana z winy operatora, bo ten świadczył nienależycie usługę, co z
      kolei miałoby zwalniać ze zobowiązania zapłaty 900 zł. W ogóle trzeba być
      przygotowanym na udowodnienie swoich twierdzeń co do faktów (dowodami moga być
      oświadczenia świadków). Co do prośby zawartej w opisie sprawy - złożenie takiej
      prośby oczywiście nie jest wykluczone. Porad prawnych z zakresu usług
      telekomunikcyjnych udziela Centrum Informacji Konsumenckiej w Urzędzie
      Komunikacji Elektronicznej. Tam też można uzyskać informację co do sposobów
      rozstrzygnięcia sporu z operatorem relekomunikacyjnym.
    • Gość: abonent Re: ERA- reklamacje (długie) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.08, 13:15
      należy złożyć skarge do Urzędu Komunikacji Elektronicznej w
      Warszawie po otrzymaniu zawiadomienia że zakończyła się droga
      reklamacji
      • Gość: Bartłomiej Re: ERA- reklamacje (długie) IP: *.eranet.pl 15.12.08, 04:12
        Też żałuję Ery - dość częsty reset połączenia, a w centrum Waw 0,5 kB/s. Mężczyzna też płacze - z powodu internetu. Za ten internet płacę 122 złote miesięcznie. Żal mi pieniędzy. Co tu poradzić - zrezygnować z internetu w ogóle i podpinać się w bibliotece. Spróbuję z reklamacjami, ale ja należę do ludzi nieśmiałych, a tacy zawsze zostają z pustym portfelem...
        • Gość: Też użytkownik Re: ERA- reklamacje (długie) IP: *.eranet.pl 16.12.08, 16:41
          Moja historia korzystania z Blueconnecta trwa już trzeci rok i niestety jest coraz gorzej. Dwa lata temu we wrześniu kiedy zacząłem korzystać z tej usługi przeżyłem golgotę. Zasięg był na poziomie do kilkunastu procent połączenie się rwało, o prędkości nie wspomnę. Kombinowałem z zewnętrzną anteną, ale bez skutku. W końcu zacząłem wydzwaniać regularnie do ichniejszego biura obsługi klienta i przypadkiem raz udało mi się trafić na kumatego konsultanta zrobiłem mu klika zrzutów z tracerta na którym było wszytko widać jak na dłoni (prędkości rzedu kilku sekund na hop) i przesłałem e-mailem, problem po kilkunastu minutach ustąpił jak ręką odjął. Przez dwa lata łącze (korzystam z niego w większości w jednej lokalizacji) działało prawie bez zarzutów, zdarzały się awarie , ale generalnie było OK.

          W tym roku skończyła mi się umowa, nawet zastanawiałem się nad zmianą operatora, ale w końcu stwierdziłem, że tak na dobrą sprawę jest dobrze po co więc szukać sobie nowych problemów i podpisałem umowę na kolejny rok. Kłopoty zaczęły się pod koniec października, mimo przyzwoitego zasięgu 40 - 55 proc niestety prędkość połączenia tragiczna. Aby otworzyć jakąkolwiek stronę trzeba było klikać klika razy i oglądać stronę IE "sprawdź połączenie". Po sprawdzeniu prędkości i strat WinMTR-em okazywało się że średnia przy przeskokach na poszczególnych hopach wynosi często po klika sekund a straty na poziomie sięgającym 50 proc to nie rzadkość. Więc znów zacząłem wydzwaniać do BOA, a tam najczęściej słyszałem, że mojej lokalizacji usługa działa poprawnie.

          Pewnego razu jakiś konsultant zaczął mi wyjaśniać, że przecież deklarowane 7,2 M to tylko maksymalna prędkość, a tak generalnie jest duży ruch w sieci więc łącze może działać wolniej. Niestety wszyscy konsultanci uważają, że jeśli jest połączenie, a strony się nie otwierają to znaczy że internet działa wolniej, a działa wolniej bo klienci korzystają. I przy każdym zgłoszeniu problemów dostaję SMS-a z mniej więcej takim wyjaśnieniem. Dodam tylko, że było jasne, że problem z prędkością łącza jest już wewnątrz sieci ERY .

          Jaki wniosek klienci płaczcie płaćcie i broń boże NIE KORZYSTAJCIE z tego za co płacicie. Na tym właśnie polega nowoczesny marketing w wykonaniu ERY.
          Wydają kolejne miliony na idiotyczną reklamę w TV, zwabią kolejnych nieświadomych klientów, którzy podpiszą umową i kasa płynie, a infrastrukturą nikt się nie przejmuje, bo po co w nią inwestować skoro nie ważne czy działa czy nie klient i tak musi płacić.

          Wracając do reklamacji przypomina to pisanie na przysłowiowy Berdyczów, wiadomo jaka otrzyma się odpowiedź - usługa działa prawidłowo, a prędkość zależy od ilości osób korzystających oraz zasięgu.

          Moim zdaniem jedyna szansa, aby w jakiś sposób przywołać operatora do porządku jest zajęcie się sprawą jakości jego usługi przez media, ale to chyba mało prawdopodobne.
Pełna wersja