Gość: wroclawianka25ab
IP: *.telsat.wroc.pl
08.05.08, 00:41
Skladajac pisemne rozwiazanie umowy na wykonanie blatu kuchennego i
okladzin z kamienia, pani w studio kamienia zarzucila mi, ze przeze
mnie maja tylko klopoty, bo musieli jeszcze raz wycinac okladzine i
maja problem z blatem.
Montaz zamowionego towaru obiecano przed Sylwestrem 2007, probowano
wykonac go dopiero w drugiej polowie lutego, ale jedna z okladzin
byla za niska, a blat zle zwymiarowany i wyciety bez uwzglednienia
zamka w szafce zlewozmywakowej wiec jestem od lutego bez wody.
Podczas montazu okladziny zarysowano blat.
Przeciez to nie ja dokonywalam pomiarow, wycinania i montazu
kamienia-wiec gdzie jest moja wina? Mebli tez nie zmienialam. Zeby
ulatwic montaz i zapobiec uszkodzeniom mebli zdjelam drzwi
zabudowujace lodowke, listwe przypodlogowa, zeby wygodniej
montazystom poruszac sie, nie przymocowalam jeszcze na stale puszki
kontaktowej, zeby latwiej uregulowac ewentualna niedokladnosc
wyciecia otworu w okladzinie. Podwojnie zaplacilam za material na
stolik barowy, za calosc zamowienia zaplacilam gotowka przed
montazem. Za to wszystko jestem bez wody, z rozrzuconym sprzetem
kuchennym po calym mieszkaniu. Ale skoro sprawilam swoim zamowieniem
klopot, to bardzo przepraszam i domagam sie zwrotu pieniedzy, gdyz
mam juz innego wykonawce. Poczulam sie urazona zarzutem, ze sprawiam
klopot . Jak nazwac to znecanie sie nad klientem ze strony sudia
kamienia? W jakim terminie powinni mi zwrocic pieniadze?