agu.s
30.07.08, 10:13
Firma dziala juz 6 lat. W maju zeszłego roku zepsuł sie nam samochod
( był w leasingu), tzn silnik sie rozleciał, niestety gwarancja juz
minela i trzeba bylo naprawiac z wlasnej kasy a co za tym idzie
pozyczke wziąć, cały maj samochod stał wiec nie bylo dochodow, potem
przyszedl czerwiec , lipiec a to dwa miesiące kiedy jest zastój i
nic nie sprzedajemy, czyli trzy miesiace bez zarobkow a oplaty
trzeba robic, czyli co- kolejny kredt, i kolejny. Potem dosyc dobry
sezon w sprzedazy, ale wypadek, samochód do kasacji, pytanie co
dalej skoro są kredyty trzeba je splacac a z czego. Czyli kolejny
tym razem duzy kredyt na firmę, Wzięcie noweggo tym razem dużo
większego samochodu w leasing. Wszystko sie na papierze kalkulowalo.
Mileismy zarabiac tak by splacic wszystkie kredyty i jeszcze żyć.
Niestey mąż oszczędzajkąc nie placił od luzszego czasu Zusu, p
[ojawil sie komornik, ale jego tez splacalismy i jakos szlo.
Przyszlo lato i znow zastuj, a do tego ostatni gwóźdz do trumny
spadające wciąż euro. Euro stalo 3,70a teraz ponizej 3,20 czyli
jestesmy okolo 10 tys w plecy miesiecznie, a to sa nasze kredyty i
utrzymanie firmy. Nie mozna podniesc cen, bo niemiec jak bedzie mial
w tej samej cenie zakup akwarium niemieckiej firmy, ktora zna a
polskiej, to widomo co wybierze. Do tego znowu czerwiec, lipiec
jestesmy bez sprzedazy. I teraz pytanie oglosic upałosc, ratowac
firme. Czyli bledne kolo. Zle jest nie mieć nic, ale jeszcze gorzej
jest miec nic i długi. Szlak mnie trafi, bo zebysmy chociaż cos z\
tego mieli a my ciagle ładowaliśmy w firmę, co okazalo sie studnia
bez dna. Tak to jest, gdy chcesz cos w Polsce sam zrobić a nie masz
własnego kapitału. Poprostu jakis koszmar. Ja mam cały czas
dodatkowy etat, czyli komornik bardzo szybko mi zajmie pensję a
wtedy z czego żyć. Wyjechac i zostawić, to wszystko.