Dodaj do ulubionych

Żałosne "podrygi windykacyjne".

IP: *.adsl.inetia.pl 14.09.08, 00:30
Muszę przyznać, że bawi mnie sytuacja w której Klient-Wierzyciel
zleca działania windykacyjne tzw. "zewnętrznej firmie
windykacyjnej" - w szczególności gdy występuje tzw. dług trudny.
Świadczy to o absolutnej niewiedzy Wiezryciela i jego desperacji.

Cóż bowiem może zrobić biuro windykacyjne? Jakie czynności podjąć?
Czego nie zrobi w swoim zakresie Wierzyciel lub jego prawnik a zrobi
biuro windykacyjne? Jakież to "argumenty" spowodują, że dłużnik
który "z zasady nie płaci" i niewiele przejmuje się wezwaniami do
zapłaty oraz nakazami sądowymi i egzekucją komorniczą (rozpisany i
zabezpieczony majątek) - nagle spłaci dług???

I żeby było śmieszniej - "biuro windykacyjne" obiecuje działania "w
granicach prawa" - żadnych nieformalnych form nacisku, etc.
Jest to dowód na kompletne nabijanie społeczeństwa w butelkę. Jeśli
ktoś nie chce zapłacić i ma odpowiednie do tego środki - nie ma
żadnego biura windykacyjnego "działającego w granicach dozwolonych
prawem", które zrealizuje efektywnie czynności egzekucyjne.

Mówimy o długach trudnych - tam gdzie nie wystarczają "wezwania do
zapłaty" i "pieczątki biur windykacyjnych", przed którymi
niewątpliwie drżą dłużnicy pokroju "biznesmen-przedszkolak".

Biuro windykacyjne nie ma żadnych narzędzi windykacyjnych, nie ma
argumentów, nie ma absolutnie nic ponadto co posiada sam Wierzyciel.
Kwestie prawne zabezpiecza sobie Wierzyciel we własnym zakresie
poprzez kancelarię prawną i prawników.
Egzekucję może przeprowadzić poborca podatkowy i komornik sądowy -
NIKT INNY nie może zająć kont dłużnika, majątku ruchomego /
nieruchomego, etc.

Cóż więc może zrobić "biuro windykacyjne"?

Może ktoś wreszcie pokusi się o zdroworozsądkowe potraktowanie tego
problemu - i odpowie na nurtujące mnie od lat pytania?

Jakoś nikt nie przekonał mnie do tej pory do struktur działających w
kraju biur windykacyjnych - a znam branżę windykacyjną od prawie 20
lat.

Pozdrawiam serdecznie


Właściciel CD PROFIT
Piotr Matuszak

www.cdprofit.pl

Obserwuj wątek
      • Gość: Piotr Matuszak Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". IP: *.chello.pl 14.09.08, 18:17
        Napisał REALISTA a nie właściciel "biura windykacyjnego" -
        działania CD PROFIT mają się nijak do żałosnych "podrygów
        pseudowindykacyjnych". Proponuję zapoznać się z ofertą naszego biura
        zanim podejmiesz się dalszych prób oceny jedenego z najbardziej
        efektywnych biur zabezpieczeń inwestycyjnych w kraju.

        Windykacja w wydaniu "proceduralnym" mnie bawi - dzięki temu
        wzmacniam mięśnie przepony, czego i Państwu życzę.

        Właściciel CD PROFIT
        Piotr Matuszak

        www.cdprofit.pl





        • kuby77 Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 14.09.08, 18:49
          W dużym skrócie - a cóż więcej może zrobić:
          - chirurg
          - mechanik samochodowy
          - szewc
          - (...)
          od każdego innego człowieka? W sumie też mają po dwie ręce i głowę.

          Z całym szacunkiem - uznałbym temat za zaczyn do ciekawej dyskusji, gdyby nie fakt, że to po prostu mizernej jakości autopromocja.

          Dobra firma nie szuka prymitywnej reklamy, a za taką uważam takie próby jak założenie niniejszego wątku.
          • Gość: Piotr Matuszak Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". IP: *.chello.pl 14.09.08, 20:05
            Jak zwykle - typowo polskie kompleksy i kompleksiki.

            Najlepiej nabrać wody w usta i nie widzieć problemu. Naciąganie
            Klientów przez firmy windykacyjne to świetny interes - a próby
            zdezawuowania mojego wątku piętnującego te oszukańcze ptaktyki,
            odczytuję jako działania "lobbingu branżowego"...

            Nie uprawiam kryptoreklamy - po prostu neguję sensowność czegoś co
            sensu nie ma. Nie ma "windykatorów z krwi i kości", nie ma narzędzi
            windykacyjnych. I mówię to jako osoba, która się na tym zna -
            podpisuję się pod tym imieniem i nazwiskiem.

            Jeśli ktoś ma odwagę zarzucać mi cokolwiek, to oczekuję konkretów i
            merytorycznego przełożenia - przedstawiania się z imienia i nazwiska.

            Pozdrawiam

            Właściciel CD PROFIT
            Piotr Matuszak
                • Gość: Piotr Matuszak Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.08, 07:34
                  W bezlitosny sposób obnażam to, co jest od wielu lat wykorzystywane
                  przez wszelkiej maści "biura windykacyjne" - NIEWIEDZĘ WIERZYCIELI.

                  Jeśli jest to traktowane przez "konkurencję" (choć ja żadnej
                  konkurencji tutaj nie widzę - jedynie jakieś anonimowe osoby
                  gardłujące i miotające się w bezsilności) jako reklamę mojego biura,
                  to raczej nie "kopałbym dołków" pod osławioną "windykacją" :)

                  Jak już wspomniałem - żaden windykator działający, jak sam twierdzi
                  w granicach dozwolonych prawem, nie ma absolutnie żadnych uprawnień
                  stawiających go na uprzywilejowanej pozycji w stosunku do dłużnika.

                  Po prostu dłużnik nie musi nawet nawiązać kontaktu z taką osobą -
                  nie musi z nim rozmawiać, wpuszczać na teren swojej posesji, etc.
                  Każda próba windykatora zmierzająca do nawiązania takiego kontaktu
                  bez woli dłużnika, moze być odbierana jako zachowanie ograniczające
                  swobody obywatelskie gwarantowane konstytucyjnie.

                  I jak w takim przypadku zachowają się "windykatorzy" z naszych
                  osławionych firm windykacyjnych?

                  A co z przypadkiem wspomnianego przeze mnie tzw. "długu trudnego" -
                  tam gdzie dłużnik śmiejąc się z wierzyciela mówi "sp..."? Gdzie
                  rozpisany majątek dłużnika i sztaby renomowanych kancelarii prawnych
                  gwarantują bezkarność dłużnika? Jak tam radzą sobie "windykatorzy"?

                  Otóż nie radzą sobie wcale i nie powinno to być tajemnicą. Medialnie
                  rozdmuchiwane statystyki "skuteczności" mające świadczyć o wysokiej
                  skuteczności poszczególnych biur windykacyjnych, są niczym innym jak
                  marketingowym chwytem - dodajmy, chwytem poniżej pasa.

                  Biuro windykacyjne jest jak placebo podawane przez lekarza -
                  sprawdza się tam gdzie zagrożnie jest żadne. Tam gdzie zagrożenie
                  występuje (dług jest trudny - świadomość dłużnika wysoka) jest
                  absolutnie nieskuteczne.

                  Może wreszcie jakieś merytoryczne uwagi - może ktoś mnie przekona,
                  że jednak nie mam racji?

                  Właściciel CD PROFIT
                  Piotr Matuszak
                  • real_mr_pope Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 18:00
                    > W bezlitosny sposób obnażam to, co jest od wielu lat
                    > wykorzystywane przez wszelkiej maści "biura windykacyjne" -
                    > NIEWIEDZĘ WIERZYCIELI.

                    Wszelkiej niekoniecznie. Wielu wierzycieli doskonale zdaje sobie
                    sprawę z tego w co się pakuje zawierając umowę z firmą windykacyjną.
                    Po prostu albo nie chce się w to bawić, albo nie ma czasu. A czasami
                    jest po prostu zadowolony ze współpracy. Nie wiem z kim
                    współpracujesz, ale nie każdy przedsiębiorca to idiota:)

                    > Jeśli jest to traktowane przez "konkurencję" (choć ja żadnej
                    > konkurencji tutaj nie widzę - jedynie jakieś anonimowe osoby
                    > gardłujące i miotające się w bezsilności) jako reklamę mojego
                    > biura, to raczej nie "kopałbym dołków" pod
                    > osławioną "windykacją" :)

                    Przeważający udział mają tu dłużnicy, ofiary "wszelkiej maści biur
                    windykacyjnych", a nie przedstawiciele windykacji. Fajnie, że masz
                    własne zdanie, ale postaraj się nie przekładać go zbytnio na
                    rzeczywistość, bo przepona nie wytrzyma.

                    > I jak w takim przypadku zachowają się "windykatorzy" z naszych
                    > osławionych firm windykacyjnych?

                    A jak się zachowują "windykatorzy" z niesławnego cdprofit?

                    > A co z przypadkiem wspomnianego przeze mnie tzw. "długu trudnego" -
                    > tam gdzie dłużnik śmiejąc się z wierzyciela mówi "sp..."?

                    A od mafii ukraińskiej też ściągacie kasę? Jeżeli tak, to drugi plus
                    obok uczciwego przyznania o kosztach windykacji. Mówię serio.

                    > Otóż nie radzą sobie wcale i nie powinno to być tajemnicą.
                    > Medialnie rozdmuchiwane statystyki "skuteczności" mające świadczyć
                    > o wysokiej skuteczności poszczególnych biur windykacyjnych, są
                    > niczym innym jak marketingowym chwytem - dodajmy, chwytem poniżej
                    > pasa.

                    Nie ma rozdmuchanych statystyk. Jest różny profil klientów i różny
                    profil dłużników. Molochy zajmujące się masową windykacją nie
                    ściągają kasy od spółek lub czynią to w niewielkim stopniu. Mniejsze
                    tzw. kancelarie prawa gospodarczego odwrotnie, wolą działać na rynku
                    długów przedsiębiorców niż osób nieprowadzących działalność
                    gospodarczą. Co w tym trudnego i skomplikowanego?

                    > Może wreszcie jakieś merytoryczne uwagi - może ktoś mnie przekona,
                    > że jednak nie mam racji?

                    Złota zasada kogoś, kto chce mieć zawsze rację, to pisanie/mówienie
                    truizmów. Tak jak Ty to czynisz. Owszem, duże firmy oferujące masową
                    windykację miewają różne problemy. Dlatego windykują masowo. Jakaś
                    nowość?



              • aniol_stroz1 Re: ja chętnie się dowiem czegoś więcej.... 15.09.08, 07:23
                Zejdźcie z chłopa ;))), bo chłop zbeształ biura windykacyjna, a u
                niego w firmie są same "departamenty", kurczę jak to brzmi.
                Naprawdę "polecam" CDPROFIT, na pewno jest bardziej skuteczna od
                firm, które maja biura windykacji. Z "departamentami" nie ma
                żartów ;))). Nazwa firmy tylko brzmi jakoś dziwnie, jakby
                wytłaczalnia płyt cd ;))).

                Pozdrawiam
                  • zauber07 Re: ja chętnie się dowiem czegoś więcej.... 15.09.08, 08:09
                    Gość portalu: Piotr Matuszak napisał(a):

                    > Rozbawiły mnie oburzone głosy utajnionych "gości" na forum.
                    >
                    > Powtórzę kolejny raz:
                    >
                    > Biuro windykacyjne jest jak placebo podawane przez lekarza -
                    > sprawdza się tam gdzie zagrożnie jest żadne. Tam gdzie zagrożenie
                    > występuje (dług jest trudny - świadomość dłużnika wysoka) jest
                    > absolutnie nieskuteczne.
                    >
                    >
                    > Właściciel CD PROFIT
                    > Piotr Matuszak

                    Miszczu Ameryki nie odkryłeś::))


                    Właściciel DV PROFIT
                    Mateusz Piotrowski
                    • Gość: Piotr Matuszak Re: ja chętnie się dowiem czegoś więcej.... IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.08, 08:18
                      Okazuje się że jednak "odkryłem Amerykę" - widzę to po opadających
                      coraz niżej szczękach wszystkich właścicieli biur windykacyjnych.

                      Moją teorię potwierdzają posty pojawiające się na tym forum - każdy
                      atak bez merytorycznego podłoża jest oznaką słabości - w tym
                      przypadku ma to ogromne znaczenie, ponieważ 100% działań
                      podejmowanych przez biura windykacyjne opiera sie na nieświadomosci
                      dłużników i działaniach marketingowych.

                      Czas to zmienić :)
                      • kuby77 Re: ja chętnie się dowiem czegoś więcej.... 15.09.08, 08:34
                        Szanowny Panie!
                        Patrząc po treści Pańskiej witryny internetowej znajomość zagadnień prawnych, jakże niezbędnych w wypadku działalności windykacyjnej, jest Panu obca. Przytoczę kilka przykładów w razie potrzeby.

                        Wydaje mi się także, że swego czasu próbował Pan robić podobne zamieszanie na jednym z forów poświęconych windykacji w portalu goldenline.pl, po czym podkuliwszy ogon uciekał Pan szybko kasując po sobie wszystkie posty, w których prezentował Pan swoje wyuzdane poglądy.

                        Cytując:
                        "Okazuje się że jednak "odkryłem Amerykę" - widzę to po opadających coraz niżej szczękach wszystkich właścicieli biur windykacyjnych."

                        Może Pan wymieniu kilka przykładów właścicieli owych biur, którym to "opadło" co nieco?

                        Podsumujmy zatem:
                        Mentorski ton, podkreślany imieniem i nazwiskiem nic nie znaczącym dla ludzi, którzy troszkę się w branży orientują. Wyzywanie wszystkich wokół bez konkretnych zarzutów itd, itd - jak dla mnie próba nieudolnej reklamy, prymitywnej manipulacji polegającej na odwołaniu się do pseudoautorytetu.

                        Bardzo chętnie wysłucham konkretnych zarzutów wobec konkretnych pseudowindykatorów - takich trzeba piętnować i eliminować z obrotu gospodarczego, choć najczęściej wolny rynek sam ich eliminuje.

                        Bez pozdrowień dla Szanownego Pana
                        • Gość: Piotr Matuszak Re: ja chętnie się dowiem czegoś więcej.... IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.08, 10:13


                          Konkretne zarzuty w stosunku do firm windykacyjnych zostały
                          przedstawione, nieprawdaż?

                          Napisałem chyba dość wyraźnie, ze firma windykacyjna - dowolna firma
                          windykacyjna - nie ma narzędzi do windykacji/egzekucji długów
                          trudnych.

                          Nie ma i mieć nie może z tej prostej przyczyny, że nie jest do tego
                          w żaden sposób uprawniona. Napisałem to również chyba dosć wyraźnie.

                          Podejmowane przez firmy windykacyjne próby "bezpośredniego
                          konataktu" z dłużnikami może równie dobrze (z równym skutkiem)
                          podjąć "jaś kowalski". Wszystkie hasła pt: "wyszkolony
                          windykator", "negocjator", "socjotechnika" - to wszystko jest bardzo
                          fajne, ale pytanie - na ile skuteczne? Czy są to działania
                          zastrzeżone wyłącznie dla firm windykacyjnych? Czy nie jest to
                          czasami tak, że Wierzyciel może z powodzeniem wykonać wszystkie te
                          czynności sam - bez udziału zewnętrznej firmy windykacyjnej?

                          Owszem - może i robi to często o wiele skuteczniej, nie narażając
                          się przy okazji na możliwość utraty kontrahenta, dodatkowe koszty,
                          utratę wizerunku, etc.

                          Jeśli chodzi o CD PROFIT i moje nazwisko - to wolałbym nie być
                          kojarzony z "branżą windykacyjną", bo to raczej chluby nie przynosi.

                          Różnica między nami jest taka, że nie boję się używać nazwiska i
                          imienia - przytaczam konkretne argumenty, stawiam konkretne zarzuty
                          branży, która niewiele wnosi ponad wypompowywanie setek milionów
                          przy "układowych kontraktach" - bo mało która branża jest tak
                          narażona na nie do końca jasne machinacje finansowe - żeby nie
                          nazwać tego po imieniu.

                          Jak zwykle - otrzymujemy sporą dawkę krytyki ze strony "branżowców" -
                          nie dziwię się: w końcu ktoś wam wyrywa argumenty z ręki, prawda?

                          Czyżby brak merytorycznego przygotowania tychże "branżowców" miał
                          zastąpić niekontrolowane pomruki i warknięcia?

                          Jak zwykle - psy szczekają, ale karawana... :)
                          • zauber07 Re: ja chętnie się dowiem czegoś więcej.... 15.09.08, 10:37
                            Gość portalu: Piotr Matuszak napisał(
                            >
                            > Napisałem chyba dość wyraźnie, ze firma windykacyjna - dowolna
                            firma
                            > windykacyjna - nie ma narzędzi do windykacji/egzekucji długów
                            > trudnych.
                            >
                            > Nie ma i mieć nie może z tej prostej przyczyny, że nie jest do
                            tego
                            > w żaden sposób uprawniona. Napisałem to również chyba dosć
                            wyraźnie.
                            >

                            A jakeż to narzędzia ma Twoja firma do windykacji trudnych
                            dlugow..? i jakie szczególne uprawnienia..?Dość ciekawy bełkot...

                            ..a tak ogólnie,to o co Ci chodzi?::))

                            Włściciel DV PROFIT
                            Mateusz Piotrowski
                          • kuby77 Re: ja chętnie się dowiem czegoś więcej.... 15.09.08, 10:39
                            Gość portalu: Piotr Matuszak napisał(a):
                            > Konkretne zarzuty w stosunku do firm windykacyjnych zostały
                            > przedstawione, nieprawdaż?

                            Żadnego.

                            > Napisałem chyba dość wyraźnie, ze firma windykacyjna - dowolna firma
                            > windykacyjna - nie ma narzędzi do windykacji/egzekucji długów
                            > trudnych.

                            Podobnie jak Szanowny Pan zatem? Czym różni się Szanowny Pan od innych? Superman? A może NLP? Głębokie spojrzenie w oczy?

                            > Nie ma i mieć nie może z tej prostej przyczyny, że nie jest do tego
                            > w żaden sposób uprawniona. Napisałem to również chyba dosć wyraźnie.
                            > Podejmowane przez firmy windykacyjne próby "bezpośredniego
                            > konataktu" z dłużnikami może równie dobrze (z równym skutkiem)
                            > podjąć "jaś kowalski".

                            Podobnie jak operację na otwartym sercu, stworzenie oprogramowania dla NASA itp. Wszystko to Szanowny Pan zrobi lepiej niźli byle jaki kardiochirurg lub informatyk.

                            > Wszystkie hasła pt: "wyszkolony
                            > windykator", "negocjator", "socjotechnika" - to wszystko jest bardzo
                            > fajne, ale pytanie - na ile skuteczne? Czy są to działania
                            > zastrzeżone wyłącznie dla firm windykacyjnych? Czy nie jest to
                            > czasami tak, że Wierzyciel może z powodzeniem wykonać wszystkie te
                            > czynności sam - bez udziału zewnętrznej firmy windykacyjnej?

                            W tym cała rzecz - wszystko może zrobić sam. Ale czy szybciej i lepiej? To jest sedno sprawy. To trzeba pojąć.

                            > Owszem - może i robi to często o wiele skuteczniej, nie narażając
                            > się przy okazji na możliwość utraty kontrahenta, dodatkowe koszty,
                            > utratę wizerunku, etc.
                            >
                            > Jeśli chodzi o CD PROFIT i moje nazwisko - to wolałbym nie być
                            > kojarzony z "branżą windykacyjną", bo to raczej chluby nie przynosi.
                            > Różnica między nami jest taka, że nie boję się używać nazwiska i
                            > imienia - przytaczam konkretne argumenty, stawiam konkretne zarzuty
                            > branży, która niewiele wnosi ponad wypompowywanie setek milionów
                            > przy "układowych kontraktach" - bo mało która branża jest tak
                            > narażona na nie do końca jasne machinacje finansowe - żeby nie
                            > nazwać tego po imieniu.

                            Zero konkretnego argumentu:
                            - kto i kiedy "wypompował" jakie kwoty i skąd?
                            - jaka firma windykacyjna źle działa?
                            - co zrobiła firma CD Profit w zakresie windykacji długów trudnościągalnych więcej niż inni?


                            > Jak zwykle - otrzymujemy sporą dawkę krytyki ze strony "branżowców" -
                            > nie dziwię się: w końcu ktoś wam wyrywa argumenty z ręki, prawda?
                            Jakie argumenty?

                            > Czyżby brak merytorycznego przygotowania tychże "branżowców" miał
                            > zastąpić niekontrolowane pomruki i warknięcia?

                            Merytorycznie to Szanowny Pan nie jest przygotowany, bo zamiast jakichkolwiek argumentów przytaczane są slogany bez ładu i składu. Proszę odpowiedzieć merytorycznie na zarzuty Szanownemu Panu stawiane, a potem przywołać merytorycznie zarzut stawiany konkretnej osobie z branży windykacyjnej.

                            > Jak zwykle - psy szczekają, ale karawana... :)

                            No właśnie. Matuszak szczeka, a karawana jedzie dalej.
                            • Gość: Piotr Matuszak Re: ja chętnie się dowiem czegoś więcej.... IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.08, 11:33
                              Nie jestem pewien czy trafiam do odpowiednio wyedukowanej części
                              tego portalu, ale napiszę to dużymi literami:

                              NIE UTOŻSAMIAM SIĘ Z BRANŻĄ WINDYKACYJNĄ, NIE STARAM SIĘ STWORZYĆ
                              PRZEKAZU PT: "JA TO ZROBIĘ LEPIEJ".
                              PISZĘ OTWARTYM TEKSTEM: WINDYKACJA DŁUGÓW TRUDNYCH TO ŚCIEMA TOTALNA.

                              Piszę o długach trudnych - nie poruszam innych tematów, o czym w
                              zacietrzewieniu "panowie-windykatorzy" zapomnieli, przeoczyli,
                              niedoczytali - no może nie zrozumieli...

                              Porównanie działań windykacyjnych proponowanych przez firmy
                              windykacyjne z pracą lekarza-chirurga jest lekką przesadą - może
                              dosadniej: JEST BEZCZELNE.

                              Oprócz ataków osobistych nie ma nic, co można nazwać odpowiedzią na
                              stawiane przeze mnie zarzuty. Pytam po raz kolejny:

                              CO ZROBI FIRMA WINDYKACYJNA - JAKIE CZYNNOŚCI PODEJMIE, KTÓRYCH WE
                              WŁASNYM ZAKRESIE NIE PODEJMIE WIERZYCIEL? NA CZYM POLEGA TA SUPER-
                              EFEKTYWNOŚĆ DZIAŁAŃ FIRM WINDYKACYJNYCH?

                              Owszem - jeśli firma jest duża, wierzyciel leniwy - lub układ jest
                              taki, że dyr. przedsiębiorstwa dostaje działkę za podpisaną z firmą
                              windykacyjną umowę - to OK - jest to czytelne i zrozumiałe.
                              Ale co z resztą?

                              Wiem, że firmom windykacyjnym łatwiej jest tworzyć fora na których
                              uprawiają autopromocję - szukają klientów, mamią ich "super
                              skutecznością" - no ale życie nie jest takie różowe i trochę
                              konstruktywnej krytyki się przyda, co?

                              Nie twórzcie historii "science-fiction" - nie twórzcie iluzji: biura
                              windykacyjne nie są niezastąpione. Wierzyciel we własnym zakresie,
                              wspomagany dobrym prawnikiem przeforsuje problem z płatnościami o
                              wiele lepiej, szybciej i taniej.

                              A skoro tak, to po co nam twór pt: "biuro windykacyjne"? :)




                              Właściciel CD PROFIT
                              Piotr Matuszak

                              • kuby77 Re: ja chętnie się dowiem czegoś więcej.... 15.09.08, 12:37
                                Czy ma Szanowny Pan coś do powiedzenia więcej?
                                Napisał Pan:
                                "WINDYKACJA DŁUGÓW TRUDNYCH TO ŚCIEMA TOTALNA"

                                Ma Szanowny Pan rację, wszechwiedzę i dar przekonywania. Dotarło do tej ciemnej i nieodpowiednio wyedukowanej części społeczeństwa.

                                Proszę jednak ze zrozumieniem przeczytać skierowane do Szanownego Pana pytania i twierdzenia. Jeśli Szanowny Pan ma coś do wyartykułowania w zadanych kwestiach, to łaskawie może się odniesie?

                                Ta stosowana przez Szanownego Pana metoda zwie się "metodą zdartej płyty" i jest powszechnie stosowana przez branżę windykacyjną, od której Szanowny Pan się odcina oczywiście.

                                Próbka:
                                > Wiem, że firmom windykacyjnym łatwiej jest tworzyć fora na których
                                > uprawiają autopromocję - szukają klientów, mamią ich "super
                                > skutecznością" - no ale życie nie jest takie różowe i trochę
                                > konstruktywnej krytyki się przyda, co?

                                Jakaż inna firma zarabiająca na windykacji uprawia tutaj tak prymitywną autopromocję?
                                I proszę nie wmawiać, że nie uprawia Szanowny Pan tutaj takowej - skoro podaje Szanowny Pan link
                                do witryny internetowej, gdzie w jednym z działów (OFERTA) podaje Szanowny Pan, że jest wyspecjalizowany w windykacji długów trudnych.
                                Zaraz poniżej dopisuje Pan, że nie ma windykacji bez ponoszonych przez Wierzyciela wysokich kosztów operacyjnych...

                                Mądrej głowie dość dwie słowie...

                          • real_mr_pope Re: ja chętnie się dowiem czegoś więcej.... 15.09.08, 18:03
                            > Napisałem chyba dość wyraźnie, ze firma windykacyjna - dowolna
                            > firma windykacyjna - nie ma narzędzi do windykacji/egzekucji
                            > długów trudnych.

                            No, wreszcie jakiś konkret. A ja poproszę o rozwinięcie tego. Jakież
                            to narzędzia do windykacji/egzekucji długów trudnych posiada Twoja
                            firma? Cóż posiada, czego nie posiadają inne firmy?

                            > Różnica między nami jest taka, że nie boję się używać nazwiska i
                            > imienia - przytaczam konkretne argumenty, stawiam konkretne
                            > zarzuty branży

                            Zarzuty może tak, ale konkretnych argumentów brak. A Twoje imię i
                            nazwisko do tej pory było mi obce. Mogę się przedstawić jako
                            Jarosław Kowalski, ale to niczego nie zmieni:)
            • real_mr_pope Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 17:53
              > Najlepiej nabrać wody w usta i nie widzieć problemu.

              Działalnośc Twojej branży to jest Twój problem, a nie problem np.
              Kuby, którego wypowiedź w ten sposób komentujesz.

              > Naciąganie Klientów przez firmy windykacyjne to świetny interes -
              > a próby zdezawuowania mojego wątku piętnującego te oszukańcze
              > ptaktyki, odczytuję jako działania "lobbingu branżowego"...

              Odczytuj według woli. Jako myśląca jednostka i tak będziesz
              odczytywał wg sumienia i przekonania, a nie wg intencji autora.

              > Jeśli ktoś ma odwagę zarzucać mi cokolwiek, to oczekuję konkretów
              > i merytorycznego przełożenia - przedstawiania się z imienia i
              > nazwiska.

              Jeżeli chcesz się przedstawiać z imienia i nazwiska to wyłącznie
              Twoja sprawa, a nikt tutaj takiego obowiązku nie ma. Mogę się
              zresztą przedstawić jako Paweł Matusza, Jan Kowalski, Krzysztof
              Nowak, Jerzy Żyżyński. I tak tego nie zweryfikujesz. A merytoryczne
              przełożenie.. Heh, znaczy czego oczekujesz? Przyklaśnięcia?

        • Gość: gosc super gosc Re: Do CD Profit - przenoszących góry IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.09.08, 10:44

          No ciekawe co Tu Szanowny Pan napisał.
          Kilka Pytań:
          1. Co zatem Ty takiego możesz czego nie może, nazwijmy go "Twój kontrahent" ?
          2.Oświeć nas zatem w jaki sposób, zaznaczam inny sposób, radzi sobie Twoja firma
          z Długami trudnymi?
          3. W jaki sposób przekonujesz tzw "dłużnika świadomego" nie posiadającego
          majątku? Co takiego możesz czego nie może każdy inny działający w tej branży? He?
          4) Przechwalanie się ze pozyskujecie niejawne dane graniczy z metodą chybił
          trafił - na zasadzie : zadzwonię do "Pani Joli" w sekretariacie, pojadę do
          dyrektora finansowego jak mi powie to fajnie nie powie to szkoda - czyż nie jest
          tak ? jeżeli nie to poprosze o informacje na temat: Kowalski- trans Edward
          Kowalski - interesuje mnie bilans zysków i strat za 2007 rok.

          W czym objawia sie ta wasza efektywność skoro nie stanowicie konkurencji w
          wierzytelnościach bankowych - właśnie tych kredytów trudnych? Dlaczego nie
          pdejmiecie sie wykazania efektywności poprzez odyzkiwanie wierzytelności
          przedawnionych - skoro możecie wiecej niz pozostaliw tej branży ?

          pozdrawiam
          Jan Kowalski z Warszawy
          właściciel
          fabryki pończoch na dalekim wschodzie
          • Gość: Piotr Matuszak Re: Do CD Profit - przenoszących góry IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.08, 11:44
            Drogi panie


            to że jest pan "producentem rajstop" widać gołym okiem -
            nie "wstrzela się" pan w temat pseudo-windykacji...


            CD PROFIT NIE UDAJE PANA BOGA - OD CUDÓW JEST INNA FIRMA, NAZYWA SIĘ
            KOŚCIÓŁ KAT.

            Od wielu lat CD PROFIT dywersyfikuje swój portfel inwestycyjny - dla
            mnie osobiście windykacja jest żałosna, skorumpowana / wymyślne
            narzędzia pt: "pieczątka windykacyjna", "windykator
            terenowy", "windykacja telefoniczna"... to naciąganie klienta.

            Jeśli ktoś chce działań skutecznych - sięga po skuteczne narzędzia i
            nie szuka ich w internecie pod hasłem "biuro windykacyjne". Tak to
            wygląda w praktyce "panowie windykatorzy" :)





        • real_mr_pope Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 17:50
          > Napisał REALISTA a nie właściciel "biura windykacyjnego" -
          > działania CD PROFIT mają się nijak do żałosnych "podrygów
          > pseudowindykacyjnych".

          Napisał właściciel firmy oferującej usługi windykacyjne. Że
          właściciel widać z podpisu pod postem, że firma oferuje usługi
          windykacyjne widać z oferty.

          > Proponuję zapoznać się z ofertą naszego biura
          > zanim podejmiesz się dalszych prób oceny jedenego z najbardziej
          > efektywnych biur zabezpieczeń inwestycyjnych w kraju.

          Niewiele widać z oferty realizowanej przez Departament Windykacji.
          To co jest tam napisane niczym nie różni się od wielu firm
          windykacyjnych. Och, przepraszam, jasno stwierdzone jest na
          początku, że bierzecie kasę na początku zabawy z dłużnikiem a nie po
          realizacji zlecenia. Inne firmy nie są aż tak uczciwe. Duży plus. I
          tyle.

          > Windykacja w wydaniu "proceduralnym" mnie bawi - dzięki temu
          > wzmacniam mięśnie przepony, czego i Państwu życzę.

          Nie mam kłopotów z windykatorami, ale mięśnie przepony wzmacniają mi
          Twoje posty:)
      • zoil44elwer Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 11.07.17, 05:30
        Komornik ściągał mi z emerytury dług.Nagle dowiaduję się że mam nowego wierzyciela,tzw firmę windykcyjną bo pierwotny wierzyciel sprzedał mój dług.1,2,trzecie pismo więc dzwonię do komornika.Informacja;1wierzyciel odstapił od e gzekwowania roszczeń! Ale pozostałą resztę długu sprzedał firmie windykacyjnej.W monitach windykator wzywa do spłaty długu. I tak od półtora roku.Gdyby komornik dalej egzekwował należnośc i już byłoby po długu.A tak to windykator Sobie dziala.ma 8,5 roku do przedawnienia a odsetki będą się mnożyć,mnożyć....Może nic nie robić a owies[kapitał] będzie rósł,rósł.Tylko że ja mam grubo po 70-tce...../....
    • vandoren Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 12:32
      rzeczywiście, jest dokładnie tak jak pisze autor wątku, ale
      ciekawsze pytanie brzmi jak skonczyć z ta farsą pt. "firmy
      windykacyjne" ?; każdy trochę uświadomiony człowiek wie
      że "windykatorzy" mogą mu co najwyżej skoczyć, ale
      branża "windykacyjna" jakoś działa, czyta się o milionowych
      transakcjach i wykupie wierzytelności od banków - fakt że robią to
      duże firmy i pewnie kupują te długi za ułamek wartości (ale jednak
      za gotówkę) to jeszcze mogę zrozumieć (taki kruk, pomijając metody
      działania, ma jednak "zaplecze" - ludzi, call center itd), ale co
      skłania innych wierzycieli do powierzania "dochodzenia roszczeń"
      jakimś typkom "windykatorom" z jakichś małych spółek z o.o. na
      podstawie umów z terminem płatności 6 misiecy i 10-cioma kolejnymi
      aneksami ? - tego nie potrafię pojąć; i żeby było jasne - nie jestem
      pracownikiem żadnej z firm z tzw. branży windykacyjnej
      • kuby77 Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 12:46
        Dyskusja zaczyna iść w kierunku: co zrobić, aby wyeliminować z rynku słabych windykatorów.
        Czyli rzeczowo. Podkreślmy jeszcze raz - wierzyciel jest w stanie wykonać WSZYSTKIE czynności, jakie zrobi potencjalnie firma windykacyjna. Co do tego nie ma chyba sporu?

        Pytanie: czy jest w stanie zrobić to lepiej? Szybciej? Taniej?
        Pytanie kolejne: czy wierzycielowi chce się to robić? Czy też może woli to komuś zlecić i zająć się core businessem?

        Osobiście moje zdanie brzmi: jak dbasz, tak masz. Czyli jak się przygotujesz do transakcji, tak doprowadzisz ją do końca.

        Skoro na rynku zmniejsza się ilość podmiotów oferujących usługi windykacyjne (dane GUS), to znaczy że albo rynek się konsoliduje, albo spada popyt na takie usługi.

        Moim zdaniem i jedno, i drugie. To znaczy i upadają gorsze podmioty, a ich rynek jest przejmowany przez lepsze, ale także zmienia się charakterystyka zapotrzebowania na usługi związane z obrotem wierzytelnościami - zamiast typowej windykacji wierzytelności przeterminowanych zwiększa się udział wykupu wierzytelności, a transakcje dotyczą coraz częściej długów stosunkowo mało przeterminowanych, a nawet niewymagalnych.

        Oczywiście zawsze można trafić na podmiot nierzetelny, słaby merytorycznie itd - podobnie jak na słabego fryzjera czy mechanika samochodowego, aczkolwiek rynek sam eliminuje takie podmioty.
        • vandoren Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 12:58
          dyskusja powinna iść w kierunku "jak w ogóle wyeliminować
          windykatorów" - ale to oczywiście będzie nierealne;-);
          ... a jeśli chodzi o drugą częśc Twojej wypowiedzi - moim zdaniem z
          jednej strony spada popyt na te usługi (po części dlatego, że
          wierzyciele zaczynają sobie uświadamiać, że "windykacja" to ściema,
          po drugie dlatego że w końcu zaczyna funkcjonować metoda dług -
          jedno wezwanie - sąd (a to naprawdę nie wymaga ani wiele wysiłku ani
          nakładu pracy), po trzecie moim zdaniem zaczynają dominować duzi
          gracze, którzy jak pisałem mają "zaplecze", biorą duże pakiety i za
          gotówkę, ponosząc pełne ryzyko niewypłacalności dłużnika czyli de
          facto utopienia włożonej kasy - i moim zdaniem takie działanie ma
          ewentualnie dla wierzyciela jakiś sens ( w przeciwnieństwie do
          sciemniania czy podbijania faktur jakimiś śmiesznymi pieczątkami)
          • kuby77 Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 13:35
            vandoren napisał:

            > dyskusja powinna iść w kierunku "jak w ogóle wyeliminować
            > windykatorów" - ale to oczywiście będzie nierealne;-);

            Prawo wolnego rynku - dopóki jest popyt, będzie i podaż. Amen.

            > ... a jeśli chodzi o drugą częśc Twojej wypowiedzi - moim zdaniem z
            > jednej strony spada popyt na te usługi (po części dlatego, że
            > wierzyciele zaczynają sobie uświadamiać, że "windykacja" to >ściema,

            W niektórych wydaniach windykacja ogranicza się do wezwania i telefonu lub pieczątki - to lepiej dać sobie spokój. Strata czasu.

            > po drugie dlatego że w końcu zaczyna funkcjonować metoda dług -
            > jedno wezwanie - sąd (a to naprawdę nie wymaga ani wiele wysiłku ani
            > nakładu pracy),
            Niekiedy:
            - ktoś nie ma kasy na prawnika i woli iść na układ "succes fee" z windykatorem
            - postępowanie gospodarcze jest mocno sformalizowane i można wiele stracić nieudolnie formułując pozew
            - proszę sobie wyobrazić, że firmy windykacyjne miewają w swoich zasobach adwokatów ich reprezentujących


            >po trzecie moim zdaniem zaczynają dominować duzi
            > gracze, którzy jak pisałem mają "zaplecze", biorą duże pakiety i za
            > gotówkę,
            Element przewagi konkurencyjnej - z korzyścią dla klienta. Jednak dotyczy to wierzytelności raczej masowych, a nie indywidualnych, jakich jest przewaga na rynku b2b. Długi trudne - czyli jakie? Jaką definicję chcemy przyjąć dla tej kategorii?

            >(...)ponosząc pełne ryzyko niewypłacalności dłużnika czyli de
            > facto utopienia włożonej kasy
            Bardzo mało jest transakcji bezwarunkowych na rynku b2b - myślę że ułamek procenta.

            >(...) - i moim zdaniem takie działanie ma
            > ewentualnie dla wierzyciela jakiś sens
            Układ idealny, aczkolwiek rzadki.

            > ( w przeciwnieństwie do
            > sciemniania czy podbijania faktur jakimiś śmiesznymi pieczątkami)

            Pieczątki straciły swój sens jakieś 10 lat temu. Kto tego nie zauważył, tego mi po prostu szkoda.

            A co uważasz za "ściemę"?
            • Gość: Piotr Matuszak Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.08, 13:47
              może ja się podejmę definicji "ściemy windykacyjnej"

              - ściemę prowadzą ludzie z firm windykacyjnych pańskiego pokroju,
              obiecując gruszki na wierzbie w przypadku spraw beznadziejnych.

              To chyba odpowidź satysfakcjonująca - odpowiada na 2 banalne
              pytania: co to ściema windykacyjna i co to dług trudny.

              Uprawia pan tutaj nieziemskie bicie piany - nie odpowiedział pan na
              żadne z zadanych pytań - szczególnie kiedy zadałem pytanie jak radzą
              sobie firmy windykacyjne właśnie z realizacją długów trudnych.

              Gdybym był wierzycielem, wybrałbym opcję działań "zaawansowanych
              gangstersko" w stosunku do dłużnika - moje pieniądze, mój wybór -
              liczy się skuteczność a nie bajeczki pana "kuby77".

              Życie weryfikuje "panów windykatorów" już w pierwszym podejściu do
              tematu pt: "DŁUG TRUDNY".

              • kuby77 Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 13:55
                Gość portalu: Piotr Matuszak napisał(a):

                > może ja się podejmę definicji "ściemy windykacyjnej"
                >
                > - ściemę prowadzą ludzie z firm windykacyjnych pańskiego pokroju,
                > obiecując gruszki na wierzbie w przypadku spraw beznadziejnych.

                A jaki to pokrój? Nawet nie wie Szanowny Pan, bo nie uprawiam reklamy. A jakie gruszki na wierzbie komuś obiecałem? Przykład?

                >
                > To chyba odpowidź satysfakcjonująca - odpowiada na 2 banalne
                > pytania: co to ściema windykacyjna i co to dług trudny.
                >
                > Uprawia pan tutaj nieziemskie bicie piany - nie odpowiedział pan na
                > żadne z zadanych pytań
                Pan Matuszak odpowiedział na wszystkie.

                - szczególnie kiedy zadałem pytanie jak radzą
                > sobie firmy windykacyjne właśnie z realizacją długów trudnych.

                Odpowiem zatem: różnie. Jedne lepiej, drugie gorzej.

                > Gdybym był wierzycielem, wybrałbym opcję działań "zaawansowanych
                > gangstersko" w stosunku do dłużnika - moje pieniądze, mój wybór -
                > liczy się skuteczność a nie bajeczki pana "kuby77".

                Wierzyciel wybierający metody gangsterskie - jego wybór, jego odpowiedzialność karna za to.

                > Życie weryfikuje "panów windykatorów" już w pierwszym podejściu do
                > tematu pt: "DŁUG TRUDNY".

                Życie składa się z wielu problemów. Pan ma dwa problemy w życiu, które nie pozwalają Panu chyba spać:
                - dług trudny
                - firmy windykacyjne

                Ale w obydwu może Panu pomóc firma CD PROFIT www.cdprofit.pl

            • vandoren Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 13:53
              > Prawo wolnego rynku - dopóki jest popyt, będzie i podaż. Amen.
              dokładnie tak

              > W niektórych wydaniach windykacja ogranicza się do wezwania i
              telefonu lub pieczątki - to lepiej dać sobie spokój. Strata czasu.
              moim zdaniem windykacja to w ogóle strata czas - lepsza metoda to
              wezwanie-sąd

              > Niekiedy:
              > - ktoś nie ma kasy na prawnika i woli iść na układ "succes fee" z
              windykatorem
              zawodowni prawnicy też stoduję taką metodę

              > - postępowanie gospodarcze jest mocno sformalizowane i można wiele
              stracić nieudolnie formułując pozew
              latego lepiej iść do prawnika, zresztą post. gospodarcze, właśnie ze
              wzgledu na swój rygoryzm formalny, ma zostać zniesione

              > - proszę sobie wyobrazić, że firmy windykacyjne miewają w swoich
              zasobach adwokatów ich reprezentujących
              wiem o tym i uważam że bardzo słusznie robią

              > Bardzo mało jest transakcji bezwarunkowych na rynku b2b - myślę że
              ułamek procenta.
              jeśli jest to wiedza poparta doświadczeniem to dobrze coś wiedzieć
              od praktyka, jeśli nie - proszę nie spekulować

              > Pieczątki straciły swój sens jakieś 10 lat temu. Kto tego nie
              zauważył, tego mi po prostu szkoda.
              ...ups,faktycznie nie śledzę "branży" od dawna ale z pieczątkami się
              spotkałem zupełnie niedawno, a tak przy okazji - jakie są nowinki w
              branży dot. metod działania ? (poza wysyłaniem wezwań, dzwonieniem i
              podbijaniem pieczątek ?)

              > A co uważasz za "ściemę"?
              za ściemę, powodów opisanych również przez autora wątku, uważam całą
              branżę; oczywiście tak jak pisałeś, prawo rynku - podaż-popyt, więc
              nie bede dyskutował czy to źle czy dobrze, ale świadomość
              wierzycieli się poszerza, więc pole dla "windykatorów" się zmniejsza
              • kuby77 Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 14:13
                vandoren napisał:

                > moim zdaniem windykacja to w ogóle strata czas - lepsza metoda to
                > wezwanie-sąd
                Jeśli ktoś potrafi, to tak. Ale pamiętajmy, że w postępowaniu gospodarczym można sporo stracić na błędach proceduralnych. Nie każdemu się też CHCE tym zajmować.

                >
                > > Niekiedy:
                > > - ktoś nie ma kasy na prawnika i woli iść na układ "succes fee" z
                > windykatorem
                >> zawodowni prawnicy też stoduję taką metodę
                I adwokat np. zapłaci opłatę stosunkową?

                > > - postępowanie gospodarcze jest mocno sformalizowane i można wiele
                > stracić nieudolnie formułując pozew
                > latego lepiej iść do prawnika, zresztą post. gospodarcze, właśnie
                > wzgledu na swój rygoryzm formalny, ma zostać zniesione

                Nie słyszałem o tym, ale chętnie poczytam.
                Póki co jest jak jest i trzymajmy się realiów.

                > > Bardzo mało jest transakcji bezwarunkowych na rynku b2b - myślę że
                > ułamek procenta.
                > jeśli jest to wiedza poparta doświadczeniem to dobrze coś wiedzieć
                > od praktyka, jeśli nie - proszę nie spekulować

                Wiedza praktyczna, poparta doświadczeniem w branży i analizami statystycznymi ostatnich 4 lat robionymi na potrzeby kilku prac naukowych. Wiele transakcji pakietowych i pojedynczych. Staram się trzymać twardo na ziemi i nie gadać o rzeczach, na których temat nie mam podstaw do wypowiedzenia się.

                > > Pieczątki straciły swój sens jakieś 10 lat temu. Kto tego nie
                > zauważył, tego mi po prostu szkoda.
                > ...ups,faktycznie nie śledzę "branży" od dawna ale z pieczątkami się
                > spotkałem zupełnie niedawno, a tak przy okazji - jakie są nowinki w
                > branży dot. metod działania ? (poza wysyłaniem wezwań, dzwonieniem i
                > podbijaniem pieczątek ?)

                Nowinki? Zbyt wiele nie można nowego wymyśleć, aczkolwiek katalog czynności do zastosowania jest spory. Trzeba śledzić zmiany przepisów, niektóre trzeba stymulować. Proszę mi wskazać wierzyciela, który doprowadził do orzeczenia przymusowej rozdzielności majątkowej małżonków, podzielił ich majątek i sprzedał nieruchomość będącą własnością małżonków w ustawowej wspólności? Dłużnikiem był tylko jeden z małżonków, brak podstaw do nadania klauzuli na drugiego? Prawnik to może i wymyśli.
                Drugi przykład: który pełnomocnik zawodowy wskoczy w samochód i przejedzie się na czynności z komornikiem ze 300 km na drugi koniec kraju?
                A tak w ogóle, to przyjęto błędne założenie, że firma windykacyjna jest konkurencją dla komornika i adwokata. Bez tych dwóch narzędzi będzie o wiele słabsza i wręcz musi z nich korzystać, jeśli chce użyć wszelkich dostępnych środków do odzyskania kasy.

                > > A co uważasz za "ściemę"?
                > za ściemę, powodów opisanych również przez autora wątku, uważam całą
                > branżę;
                Wszystko, czyli nic.
                Dla emeryta w ogródku ściemą jest firma zajmująca się utrzymaniem zieleni - myśli sobie, że trawę podlać, to każdy potrafi.
                Czemu jest tyle biur rachunkowych - po prostu tysiące w naszym kraju. Czyżby ktoś nie potrafił sobie policzyć podatku i wypełnić PITA?


                > nie bede dyskutował czy to źle czy dobrze, ale świadomość
                > wierzycieli się poszerza, więc pole dla "windykatorów" się >zmniejsza
                Ale jednocześnie rynek się zmienia. Dziś na rynku jest lepiej, więc parytet usług się różni od tego sprzed 10 lat. A co będzie za rok-dwa?


                • vandoren Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 15:01
                  > I adwokat np. zapłaci opłatę stosunkową?

                  nie, opłatę ponosi strona, nigdy pełnomocnik; z doświadczenia znam
                  firmy windykacyjne, którę sępia kasę na opłaty od wierzycieli (albo
                  ew. w wersji pół na pół), powaga

                  > Trzeba śledzić zmiany przepisów

                  to akurat robią z powodzeniem prawnicy, wysyłanie wezwań, dzwonienie
                  czy jeżdzenie do dłużnika to nie są czynności obwarowane gąszczem
                  ciągle zmienających się przepisów, nie ściemniaj więc

                  > który pełnomocnik zawodowy wskoczy w samochód i przejedzie się
                  na czynności z komornikiem ze 300 km na drugi koniec kraju?

                  zawodowi pełnomocnicy mają ciekawsze zajęcia, a przede wszystkim
                  zabraniają im tego kodeksy korporacyjne; komornicy z tego co wiem
                  też nie palą się zeby mieć "na czynnościach" jakiś statystów z
                  firm "windykacyjnych"; a tak z ciekawosci w jakim celu - jeśli w
                  ogóle - "windykatorzy" jadą z komornikem "na czynności" i co na
                  takich "czynnościach" robią ? (zakładam, że nie chodzi o podawanie
                  kawy czy długopisu)

                  > A tak w ogóle, to przyjęto błędne założenie, że firma windykacyjna
                  jest konkurencją dla komornika i adwokata

                  wcale nie błędnie, zwłaszcza jeśli chodzi chodzi o adwokata - to
                  jest konkurencja, ale na szczęscie prawnicy pomału zaczynają
                  dostrzegać, że pole które oddali przez swoje lenistwo jest zbyt duże

                  > Czemu jest tyle biur rachunkowych - po prostu tysiące w naszym
                  kraju. Czyżby ktoś nie potrafił sobie policzyć podatku i wypełnić
                  PITA?

                  ja na ten przykład wypełniam sam, ale nie porównuj księgowości, do
                  której naprawdę trzeba sporej wiedzy, z dzwonieniem po dłużnikach,
                  wysyłaniem wezwań, przybijaniem pieczatek i jeżdzeniem "z
                  komornikiem na czynności" - to nie ta liga, naprawdę
                  • kuby77 Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 15:26
                    vandoren napisał:

                    > nie, opłatę ponosi strona, nigdy pełnomocnik; z doświadczenia znam
                    > firmy windykacyjne, którę sępia kasę na opłaty od wierzycieli (albo
                    > ew. w wersji pół na pół), powaga

                    Są też takie, które płacą same (element przewagi konkurencyjnej), są też i takie, które sępią od klientów.

                    > > Trzeba śledzić zmiany przepisów
                    >
                    > to akurat robią z powodzeniem prawnicy, wysyłanie wezwań, dzwonienie
                    > czy jeżdzenie do dłużnika to nie są czynności obwarowane gąszczem
                    > ciągle zmienających się przepisów, nie ściemniaj więc

                    Jeżdżenie do dłużnika (jeśli już windykator wybierze się, a to nie jest powszechna praktyka) nie wymaga, ale przytoczyłem dwa przykłady, w których dobry, podkreślam: dobry windykator znajdzie rozwiązanie. Często jest tak, że windykatorami są ludzie po studiach prawniczych, a nawet po aplikacjach - znam też kilku ex-komorników prowadzących z powodzeniem działalność windykacyjną.

                    > > który pełnomocnik zawodowy wskoczy w samochód i przejedzie się
                    > na czynności z komornikiem ze 300 km na drugi koniec kraju?
                    >
                    > zawodowi pełnomocnicy mają ciekawsze zajęcia, a przede wszystkim
                    > zabraniają im tego kodeksy korporacyjne;
                    Dokładnie tak.

                    > komornicy z tego co wiem
                    > też nie palą się zeby mieć "na czynnościach" jakiś statystów z
                    > firm "windykacyjnych";
                    Tu mam inne zdanie - lepiej mieć na miejscu przedstawiciela wierzyciela, który na bieżąco decyduje o przebiegu procesu egzekucji - wskazuje majątek do zajęcia, decyduje o odstąpieniu od czynności bądź nie. To zdanie wielu komorników, których znam.

                    > a tak z ciekawosci w jakim celu - jeśli w
                    > ogóle - "windykatorzy" jadą z komornikem "na czynności" i co na
                    > takich "czynnościach" robią ? (zakładam, że nie chodzi o podawanie
                    > kawy czy długopisu)
                    Przykład: komornik dokonuje przeglądu dokumentacji księgowej. Ujawnia, powiedzmy, 300 wierzytelności. We wniosku o wszczęcie egzekucji ma napisane: "wierzyciel kieruje egzekucję do wierzytelności ujawnionych w trakcie postępowania egzekucyjnego". W myśl tego zapisu organ egzekucyjny winien zająć WSZYSTKIE. Na miejscu przedstawiciel wierzyciela wybiera, powiedzmy 50 najbardziej wg niego wartościowych. Podobnie z zajmowaniem ruchomości. Wniosek brzmi: "wierzyciel wnosi o zajęcie i odebranie dłużnikowi ujawnionych ruchomości" - komornik na miejscu zastaje meble wątpliwej jakości i zardzewiałego poloneza. Wg wniosku powinien zająć i odebrać. Na miejscu windykator do protokołu wnioskuje o odstąpienie od tej czynności. Przykładów wiele - mogę pisać do wieczora.

                    > wcale nie błędnie, zwłaszcza jeśli chodzi chodzi o adwokata - to
                    > jest konkurencja, ale na szczęscie prawnicy pomału zaczynają
                    > dostrzegać, że pole które oddali przez swoje lenistwo jest zbyt duże

                    Lenistwo lenistwem - nie każdy adwokat ma ochotę parać się windykacją. Mają ciekawsze rzeczy jak mówisz :)

                    > > Czemu jest tyle biur rachunkowych - po prostu tysiące w naszym
                    > kraju. Czyżby ktoś nie potrafił sobie policzyć podatku i wypełnić
                    > PITA?
                    >
                    > ja na ten przykład wypełniam sam, ale nie porównuj księgowości, do
                    > której naprawdę trzeba sporej wiedzy, z dzwonieniem po dłużnikach,
                    > wysyłaniem wezwań, przybijaniem pieczatek i jeżdzeniem "z
                    > komornikiem na czynności" - to nie ta liga, naprawdę

                    W prostych sprawach typu 5 faktur kosztowych i 20 przychodowych - to masz rację. A co z przykładem o emerycie i trawniku? Ten pominąłeś :)
                    Poza tym nie każdy lubi upominać się o swoje pieniądze. A co z grabażami? Czemu nie każdy kopie grób, gdy mu zejdzie ktoś z rodziny? Drastyczny przykład, celowo mocno przerysowany.

                    Mój pogląd na życie jest taki - cokolwiek się robi, należy to robić najlepiej jak się potrafi. Można uprawiać zboże, można naprawiać buty i piec chleb. Można być prawnikiem. A nawet windykatorem. Najważniejsze, to robić to w taki sposób, aby korzystający z tych usług byli zadowoleni.
              • real_mr_pope Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 18:12
                > moim zdaniem windykacja to w ogóle strata czas - lepsza metoda to
                > wezwanie-sąd

                Owszem, ale pod warunkiem, że ma się na to czas i ludzi, którzy w
                odpowiedni sposób poprowadzą sprawę. Niewielkie biura i kancelarie
                nie dlatego zajmują się windykacją i egzekucją (kolokwialnie), bo
                udało im się oszukać przedsiębiorcę, ale dlatego, że oferują swój
                czas na zajmowanie się wierzytelnością. Oczywiście, że można iść z
                takim długiem do radcy prawnego, ale przecież to się nie będzie
                niczym różniło od zawarcia umowy z tzw. kancelarią prawa
                gospodarczego, czyli firmą windykacyjną.

                > nie bede dyskutował czy to źle czy dobrze, ale świadomość
                > wierzycieli się poszerza, więc pole dla "windykatorów" się
                > zmniejsza

                IMHO nie. Istnienie firm windykacyjnych nie jest skorelowane ze
                świadomością dłużników i wierzycieli, tylko z istnieniem długów. Od
                kilku lat słyszy się o rosnącej świadomości społeczeństwa, a
                tymczasem firm windykacyjnych nie ubywa. Mało tego. Outsorcing
                windykacyjny cieszy się sporym zainteresowaniem na zachodzie, gdzie
                nawet nie świadomość, ale choćby sieć porad prawnych jest daleko
                bardziej rozwinięta niż w Polsce.

      • Gość: Piotr Matuszak Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.08, 12:50
        Problem tkwi w mentalności wierzyciela, który za wszelką cenę chce
        odzyskać swoje pieniadze (to jest zrozumiałe) i zachowaniu firmy
        windykacyjnej, która dostrzega "swoją szansę".

        Dodatkowo - wszystkie transakcje dot. przejęć wierzytelności,
        przejęć za długi, obrotu wierzytelnościami - wykupu własnych długów
        przez dłużników/podstawione firmy, etc. To jest biznes - duży
        biznes!

        ja poruszyłem - jak zwykle - temat tzw. długów trudnych, często
        pokomorniczych. To interesuje mnie najbardziej, bo nikt do tej pory -
        NIKT! - nie opowiedział mi tej łzawej, jak sądzę historyjki o tym,
        jak firma windykacyjna taki właśnie dług egzekwuje.

        Dodajmy - w granicach prawa - bez kija, łańcucha, łopaty, pistoletu,
        etc. :) Kolejny "cud nad Wisłą"...
        • kuby77 Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 13:45
          Gość portalu: Piotr Matuszak napisał(a):

          > ja poruszyłem - jak zwykle - temat tzw. długów trudnych, często
          > pokomorniczych. To interesuje mnie najbardziej, bo nikt do tej pory -
          > NIKT! - nie opowiedział mi tej łzawej, jak sądzę historyjki o tym,
          > jak firma windykacyjna taki właśnie dług egzekwuje.
          >
          > Dodajmy - w granicach prawa - bez kija, łańcucha, łopaty, pistoletu,
          > etc. :) Kolejny "cud nad Wisłą"...

          Ja myślę, że ten kto poruszył temat powinien coś zasugerować.
          Oczywiście oprócz bajek typu, cytuję:
          "Jeśli dłużnik ma środki finansowe lub może je zorganizować aby spłacić długi – CD PROFIT do tego doprowadzi. "

          Inwestycje, restrukturyzacje, nieruchomości, windykacje, a nawet wywiad - no toż to prawie Arthur Andersen w synergii z M.I. 5. A może nawet 6? W każdym razie wywiad na M. się kryje...
          • Gość: Piotr Matuszak Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.08, 13:49
            może ja się podejmę definicji "ściemy windykacyjnej"

            - ściemę prowadzą ludzie z firm windykacyjnych pańskiego pokroju,
            panie"kubo77", obiecując gruszki na wierzbie w przypadku spraw
            beznadziejnych.

            To chyba odpowidź satysfakcjonująca - odpowiada na 2 banalne
            pytania: co to ściema windykacyjna i co to dług trudny.

            Uprawia pan tutaj nieziemskie bicie piany - nie odpowiedział pan na
            żadne z zadanych pytań - szczególnie kiedy zadałem pytanie jak radzą
            sobie firmy windykacyjne właśnie z realizacją długów trudnych.

            Gdybym był wierzycielem, wybrałbym opcję działań "zaawansowanych
            gangstersko" w stosunku do dłużnika - moje pieniądze, mój wybór -
            liczy się skuteczność a nie bajeczki pana "kuby77".

            Życie weryfikuje "panów windykatorów" już w pierwszym podejściu do
            tematu pt: "DŁUG TRUDNY".
            • aniol_stroz1 Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 14:32
              A więc małe podsumowanko, Pan Matuszak napisał wątek w którym w
              kilku punktach opisał, że windykacja długów trudnych, oraz ogólnie
              windykacja w tzw. granicach prawa jest WIELKĄ ściemą. Tymi punktami
              są m.in. bazowanie na niewiedzy dłużnika, socjotechnika, telefony,
              monity ponaglające, pieczęć prewencyjna etc. etc. Większość stałych
              bywalców forum dobrze o tym wie i jest świadoma tego wszystkiego.
              Pytanie samo nasuwa się na język, dlaczego Pan Matuszak mimo tego,
              napisał ten wątek ??? Przecież Ameryki nie odkrył? Sądzę, że zostało
              to celowo wywołane, aby zrobić burzę w szkalnce wody. Ale dalej
              nasuwa się pytanie po co?? Czyżby jak ktoś już tutaj napisał, dla
              reklamy ??? Aby forumowicze zaczęli mówić o firmie CD PROFIT i w ten
              sposób reklama sama się nakręci pocztą pantoflową??? A może chodzi o
              to, abyśmy podświadomie zakodowali sobie w naszych umysłach, że CD
              PROFIT jest firmą lepszą i inną niż inne na rynku i abyśmy polecali
              ją zabłąkanym wierzycielom, którzy wchodząc na forum szukają pomocy.
              Widzę, że z Pana Matuszak jest "niezłym" "socjotechnikiem". Kolejne
              pytanie jakie nasuwa się na język to, dlaczego Pan "M" odcina się od
              windykacji a zarazem "przypadkiem" używa nazwy firmy oraz adresu
              internetowego firmy, która między innymi zajmuje się windykacją i w
              swojej ofercie ma praktycznie to samo, co innne firmy
              windykacyjne :))). Ja osobiście gdybym chciał odciąć się od
              windykacji w tym przypadku, to nawet na myśl by mi nie przyszło, aby
              utożsamiać się z jakąś firmą. Coś mi się wydaje, że Pan "M" i jego
              firma jest taką samą ściemą jak windykacja długów trudnych :))).

              Pozdrawiam

      • Gość: Piotr Matuszak Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.08, 14:39

        Skoro już tak bardzo nalegacie...

        - CD PROFIT nie jest "biurem windykacyjnym",
        - CD PROFIT nie działa na zasadzie "przyjmiemy każde zlecenie",
        - dla CD PROFIT nie pracują "windykatorzy telefoniczni",
        - CD PROFIT nie wysyła wezwań,
        - CD PROFIT nie przybija "magicznych pieczątek" na fakturach
        - CD PROFIT nie dzwoni pytając o datę urodzenia dłużnika
        - CD PROFIT nie zatrudnia ludzi z ulicy
        - CD PROFIT obsługuje klientów, których stać na usługi na określonym
        poziomie
        - wyznacznikiem tych działań są ustalenia z Wierzycielem

        i to cała (prawie cała) odpowiedź na pytanie dlaczego w przypadku
        ew. przyjęcia zlecenia przez CD PROFIT klient musi zapłacić wysokie
        koszty wstępne.

        I prawda główna - nie ma możliwości prowadzenia działań przeciwko
        dłużnikowi w przypadku DŁUGÓW TRUDNYCH bez angażowania kosztów
        wstępnych. Na ile są one efektywne - to już zależy od ustaleń
        poczynionych z Wierzycielem.

        Mam nadzieję, że nie będziemy do tego wracać, żeby nie posądzać mnie
        o kolejne anonse reklamowe dla CD PROFIT.


        Właściciel CD PROFIT
        Piotr Matuszak



        • real_mr_pope Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 15.09.08, 18:15
          > i to cała (prawie cała) odpowiedź na pytanie dlaczego w przypadku
          > ew. przyjęcia zlecenia przez CD PROFIT klient musi zapłacić
          wysokie
          > koszty wstępne.

          Był już taki, który swego czasu oferował klientom wykonanie usługi
          przy wysokich kosztach wstępnych. Widzę, że branża windykacyjna jest
          niereformowalna w tym względzie:))

          Ale powyższe tłumaczy pewne rzeczy. Ot na przykład to, że masz inny
          profil klientów niż np. Kruk, Lexux czy IC. Ty nie weźmiesz faktury
          za 50 złotych od Tepsy, a ww. firmy wezmą. Działają w innej niszy.
          Możesz więc się nie bać:)
            • Gość: miki Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". IP: *.adsl.inetia.pl 16.09.08, 10:32


              są różne wielkości wierzytelności.

              Niektóre firmy - a ta raczej nie - nie przyjmują do windykacji kwot
              niższych aniżeli kilkadziesiąt tysięcy.

              Nie wszystkie firmy bawią się w "drobnicę" - bieganie za 200 zł jest
              o tyle fajne, że wyznacza poziom "windykacji". Trzeba sobie
              wyobrazić teraz poważnego windykatora, który przyjeżdża po 200 zł!

              I proszę - bez frazesów teraz o tym, jak to "prawdziwy
              profesjonalista" będzie równie skutecznie windykował 100 zł i
              1.000.000 zł. - bo nie będzie. Specjalista z krwi i kości nie schyli
              się po taki dług - stąd cała ta "windykacja telefoniczna", itp.

              Chodzi raczej tutaj o kwoty znaczne i windykację bezpośrednią, o
              czym chyba nie wszystkie biura (megagwiazdy windykacji) wiedzą.
              Prawdziwa windykacja to nie pierdzenie w stołek, klikanie na kompie
              i wysyłanie wezwań.
              Ktoś kto się z tym zetknął, powinien wiedzieć o czym mówię.

              • Gość: gosc super gosc Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.09.08, 11:29
                Co racja to racja!

                Ale musisz przyznac, że zdarzaja się klienci, którzy maja wierzytelnosci rzędu
                kilkuset czy kilkudziesieciu tysięcy i pojawiaja sie jakies niedobitki za 2 tys
                zł. Warunkiem zlecenia tej wiekszej jest przyjecie tych mniejszych - i co
                odmówisz? ryzykując, ze relacje z klientem będą zachwiane? Z natury nie biora
                małych wierzytelności jednak jestem przekonany ze w swoich zleceniach tez maja
                tkie małe wierzytelności, gdzie dłuznik np dokonał wpłaty niezupełnej
                zobowiązania. Co wtedy ze sprawa? wurzucaja w kosz czy zwracaja klientowi po tym
                jak zebrali śmietanke?
                • Gość: miki Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". IP: *.adsl.inetia.pl 16.09.08, 11:57

                  to kwestia ustalenia zasad współpracy z klientem - jeśli klient wie,
                  że biuro nie przyjmuje kwot niższych aniżeli kilkadziesiąt tysięcy
                  długu to nie obarcza go takim "kalibrem". Jeśli jednak upiera sie a
                  stać go na to żeby zapłacił kilka tysięcy (lub wiecej) kosztów, przy
                  kwocie należnej = 2 tyś - to już jego sprawa.

                  Poza tym często windykacja jest kwestią drugoplanową - wierzyciel
                  chce "skopać tyłek dłużnika" i jest w stanie za to sporo zpałacić a
                  jeśli przy tym spłyną jakieś pieniądze, to OK - jeśli nie, to też OK.

                  Kształtowanie świadomości dłużnika jest jednym z elementów
                  windykacji - ale nie w firmach, które są uznawane za "liderów"
                  (często to zwykła autopromocja).

                  Taką świadomość kształtują "firmy niszowe", poświęcające dłużnikowi
                  wiele cennego czasu, niezbędnego do tworzenia nowych
                  pokładów "odpowiedniej świadomości odpowiedzialności finansowej
                  dłużnika" - używając języka dyplomacji.

                  O tym niewiele wiedzą tzw. "liderzy"
              • real_mr_pope Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 16.09.08, 12:31
                "Prawdziwa windykacja" to brzmi jak "komercja" w hip hopie.
                Niezdefiniowane pojęcie używane do przywalenia adwersarzowi:)

                Pewnie, że inaczej windykuje się kilkaset tysięcy, a inaczej
                kilkaset złotych. Tak samo jak inaczej windykuje się od osoby
                fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej a inaczej od
                spółki kapitałowej. Dlatego firmy windykacyjne mają swój profil
                klientów, swoją strukturę zatrudnienia, szkolenia, etc. Firmy
                zajmujące się masową windykacją nie dlatego zatrudniają setki
                studentów, bo lubią oszukiwać operatorów i banki, ale dlatego, że
                przy windykowanych kwotach nie opłaca się inna windykacja. Z tego
                samego powodu firmy zajmujące się windykacją od spółek kapitałowych
                nie biorą wierzytelności poniżej pewnych kwot.

                Ale i jedno, i drugie może być "prawdziwą windykacją" i w jednej, i
                w drugiej windykacji mogą być specjaliści.
                • Gość: miki Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". IP: *.adsl.inetia.pl 16.09.08, 12:58
                  co to ma być - PR na usługach windykacji?

                  Co chcesz tutaj przekazać - że student jest specjalistą-windykatorem?

                  Że kruk, ultimo, etc. - są specjalistami rynku niszowego?

                  Kto windykuje gangsterów, oszustów z "piramid", etc.? Kruk, ultimo,
                  inni "wielcy"? Odpowiem ci - nie!

                  Chłopie - chcesz wkręcać klientów, to ich wkręcaj, ale nie próbuj
                  wciskać kitów ludziom znającym ten kawałek chleba. Od tej
                  najtwardszej strony...


                  • real_mr_pope Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 16.09.08, 15:31
                    Kiepsko ze zrozumieniem słowa pisanego. To stwierdzenie, nie
                    pytanie. Nie przekonuję, że student może być specjalistą-
                    windykatorem. Informuję, że można być specjalistą w windykacji
                    telefonicznej. Dobrze, że znasz ten kawałek chleba, ale najwyraźniej
                    zbyt mało by pojąć co inni przekazują.
    • Gość: Jakub L. Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". IP: *.lodz.mm.pl 13.06.14, 16:51
      Miałem wątpliwą przyjemność skorzystać z "oferty na odpowiednim poziomie" w wykonaniu pana Piotra Matuszaka. Jest uprzejmy do momentu przekazania pieniędzy (oczywiście bez żadnego potwierdzenia), później jest już dużo gorzej. Tłumaczył się koniecznością wstrzymania "działań" do momentu odbioru samochodu od mechanika, bo właśnie naprawy wymagał rozrząd (pan Piotr M. eksploatuje leciwą Lagunę). Podaje kolejne terminy zakończenia zlecenia i ich nie dotrzymuje. Warto też wspomnieć, że w międzyczasie składał mojej wspólniczce propozycje o podtekście seksualnym, bo jak stwierdził "widział w jej oczach, że ma niego ochotę". Jak ten gość wygląda można sobie wygooglać. Ciekaw jestem opinii pań na temat tego "przystojniaka" ;)
      Przestrzegam wszystkich przed tym oszustem. W przedmiotowej sprawie nie zrobił nic. Z pobranych pieniędzy również się nie rozliczył.
      Jakub L.
      właściciel innego projektu ;)
    • lipaca Re: Żałosne "podrygi windykacyjne". 20.07.17, 18:36
      Jak rozwiazac sytuacje, gdy dlug zostal splacony w kwocie ustalonej na podstawie ugody w EOS. Po roku przychodzi pisemko z EGB, zeby zaplacic calosc dlugu (zaplaconego). Dzwoni sie do EOS, gdzie bardzo mila pani informuje,ze zadluzenie zostalo wpleni zaspokojone i napisza pisemko,ze nie ma zadnego dlugu. Z ta informacja dzwoni sie do EGB, a tam, pancia zalujaca ,ze zyje, twierdzi ze zadnego dlugu nie sprzedawali i jakies tam Eos zupelnie ja nie nteresuje i zadluzenie trzeba splacic. No chyba nie jestem osoba ktora musi wyjasniac kto komu i kiedy odsprzedal dlug. Tak? Firmy EGB i EOS powinny wyjasnic to miedzy soba.
      Prosze o pomoc, bo to jest chore, jak caly ten pofuckany kraj.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka