m87orkan
15.09.08, 22:40
Wątek ten tworzę celowo jako oddzielny, żeby nie zginął w masie innych pod
pańskimi postami.
Całkowicie się z Panem zgadzam Panie P.M., tylko jedno ale... Niepotrzebnie
dał Pan w stopce nazwę swojej firmy, bo to brzmi jak tania nachalna reklama,
sam Pan widzi jak maksymalnie Pan stracił wiarygodność, bez tego CD PROFIT
dyskusja byłaby zupełnie inna. Jestem w branży i doskonale wiem, że te
"negocjacje", czy "skuteczna windykacja polubowna" to nawijanie makaronu na uszy.
No bo odpowiedzmy sobie, mam dłużnika, nie reaguje na wezwania, CO TAKIEGO
MIAŁBY ZROBIĆ TEN WINDYKATOR PRZEZ TELEFON, CZEGO NIE POTRAFIŁBYM JA? Zanim
ktoś zacznie czytać resztę niech sobie odpowie na to pytanie.
Powiem więcej, sam pracuję w jednej z większych firm z branży, dlatego
wystąpię tu anonimowo. Windykacja to usługa szyta na miarę. PANIENKA NA
TELEFONIE, czy POCZĄTKUJĄCY PRAWNIK strzelający wyuczonymi formułkami G...NO
ZROBI w wypadku trudnych spraw. I trzeba to sobie jasno powiedzieć. A
działania "prawne" to w większości sztampa, pozew i ew. zastępstwo procesowe,
zero wykorzystywania innych możliwości.
Zdumiewa mnie beztroska wielu przedsiębiorców, dzwoni do mnie facet,
przedstawia sprawę, dług np sprzed 5 lat. JA SIĘ GOŚCIU PYTAM, CO TY ŻEŚ DO
K...Y NĘDZY ROBIŁ PRZEZ TE PIĘĆ LAT, NA CO CZEKAŁEŚ? Teraz szukasz cudotwórcy,
który (najlepiej bez opłat wstępnych) przyniesie ci kasę i to najlepiej z
prowizją max 10%. Albo wieczne przesuwanie terminów (a bo obiecał mi, że
wreszcie spłaci). Durniów nie sieją, sami się rodzą.
Tak naprawdę nie powinno się windykować polubownie. Windykacja polubowna to
g...no w złotym papierku, taka sama ściema jak III Filar OFE, czy reklama w
yellowpages. A że ktoś chce za to płacić to jego sprawa.
Jedyna sytuacja, w której ma ona sens to jeśli firma ma masę kontrahentów, nie
ma własnego działu windykacji i po prostu wysyła kilkadziesiąt spraw
miesięcznie przykładowo do monitowania, żeby odciążyć swój personel. I NIGDY
INACZEJ.
Potencjalnego dłużnika powinno się wyczuć już na starcie. Ilu przedsiębiorców
sprawdza potencjalnego kontrahenta? Ilu prosi o aktualne dokumenty rejestrowe?
Ilu pilnuje, aby podpisywała umowy/faktury osoba uprawniona? Ilu korzysta z
BIGów (przy większej działalności w sposób stały z bezpośrednią umową z
którymś z BIGów, przy mniejszej kupowanie jednorazowych raportów od
"podłączonych" do BIGu kancelarii, czy biur rachunkowych)? Ilu przy większych
interesach stara się wybadać majątek kontrahenta, jego doświadczenie w branży,
ciągłość prowadzenia danej firmy (nic też tak dobrze nie robi jak wizyta w
firmie klienta, obejrzenie sprzętu, kultury organizacyjnej etc.)? Ilu korzysta
z usług detektywa/wywiadowni przy możliwości dużej straty? Ignorancja jest
niestety potężna...
Komornik to tylko "narzędzie", jego też da się wystawić, wierzyciel musi mieć
po prostu "mięso", czyli coś, co dłużnikowi rzeczywiście można zająć, bez tego
cała reszta to markowanie działania i kupowanie dobrego samopoczucia.