Gość: zenek
IP: 199.64.72.*
03.11.08, 16:55
Miałem do czynienia z następującą sytuacją dotyczącą mojego
krewnego, będącego klientem banku:
1. Krewny ma doradcę w banku. Chciał dokonać konwersji pomiędzy
funduszamy inwestycyjnymi, w tym celu skontaktował się z tym
doradcą.
2. Pierwsza wizyta okazała się nieudana, ponieważ doradca bankowy,
jak się okazało, nie miał uprawnień aby przeprowadzić tą operację.
Wizyta została przełożona o kilka dni do momentu gdy w oddziale
banku dostępny będzie pracownik o odpowiednich uprawnieniach.
3. Kluczowa wizyta miała miejsce w piątek 24 października. Data
jest istotna, dlaczego o tym poniżej. ...
4. Pracownicy banku w imieniu banku złożyli podpisy pod dokumentami
konwersji funduszu obligacji do funduszu akcji (przerzucenie środów
z obligacji na akcje), jak również klient podpisał ze swojej strony
stosowne dokumenty.
5. Klient przez kilka dni cieszył się gwałtownymi wzrostami cen
akcji w ubiegłym tygodniu, sądząc, że konwersji dokonał w idealnym
momencie i że zarobił w ciągu zaledwie tygodnia ok. 20%! To kilka
tyś zł. czystego zysku dla niego!
6. Zimny prysznic dzisiaj: dzwoniąc do banku, aby upewnić się ile
finalnie nabył jednostek funduszu akcji dowiedział się, że bank
wstrzymał konwersję, ponieważ fundusz obligacji, który uprzednio
posiadał, nie podlega prawu konwersji, lecz jednostki muszą być
najpierw umorzone, a dopiero potem po stosownej opłacie można kupić
jednostki innego funduszu.
Jakie są skutki tego bałaganu:
1. W dniu 24 października pracownik banku ewidentnie, na skutek
niekompetencji, wprowadził w błąd klienta potwierdzając możliwość
konwersji i dokumentując tą operację. Na dodatek była to już druga
wizyta w tej samej sprawię, pracownicy banku mieli dużo czasu aby
przygotować się merytorycznie, wiedząc od klienta jaką operację
chce on dokonać. Gdyby klient został prawidłowo poinformowany, o
tymm, że niemożliwa jst konwersja, zapewne i tak dokonałby operacji
przerzucenia środków z funduszu obligacji do akcji godząc się na
ew. opłatę manipulacyjną (umorzenie jednostem i wykup funduszu
akcji).
2. Klient nie zarobił kilka tys. zł. na skutek błędnej informacji
podanej przez pracownika banku.
Naturalnie rozpoczynamy formalny proces reklamacji w banku. Na co
jednak z punktu widzenia prawa może liczyć klient w takiej
sytuacji? Proszę o poradę? Czy bank może odpowiedziać: "cóż nasz
pracownik pomylił się i przepraszamy" i na tym zakończyć sprawę?
czy też można dochodzić czegoś więcej?
Pozdrawiam