Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac trudno

IP: *.iz.uj.edu.pl 05.11.08, 15:18
Witam i mam klopot.. pls o rade.. Kupiłam buty.. Mierzone w sklepie,
wyszlam w nich prosto po zakupie na ulice.. Okazało się, że w butach
prawidłowe chodzenie jest niemożliwe.. Sprawdziłam dokładniej w domu
dlaczego tak sie dzieje.. Podeszwy mierzone od obcasza różnia sie
dlugościa dlatego , ze obcas w jednym i drugim sa umiejscowione pod
roznym nachylenie i dlatego w jednym srodek ciezkosci ciała jest w
innym miejscu niz w drugim. Rożnice ta widac gołym okiem po
zlaczeniu obu podeszw.. przynajmniej 1 cm roznicy.. Uznałam to za
duża wadę ukryta, a towar niezgody z umowa, niezgodny z
przeznaczniem , po prostu nie da sie w nich chodzic a od tego sa
buty..A buty w zamysle skonstruwane sa tak, ze na wysokim grubym
obcasie wysokosci 11 cm opiera sie trzewik z lekka platformą, wiec
but powinien byc stabilny, a nie jest.. Reklamacje odrzucono.. Co
robić dalej? Buty kosztwały sporo.. ta fima na pewno za granica dba
o marke.. C
    • prawnik-skp Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t 06.11.08, 09:52

      "Reklamacje odrzucono"

      Czy i z jakim uzasadnieniem odrzucono reklamację? Czy reklamacja była na
      piśmie i jaka była jej treść?
      • Gość: Ania Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac trudno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.08, 12:20
        Witam i dziękuje za zainteresowanie :-) W reklamacji sporządzonej przez
        sprzedawce na formularzu podałam przyczynę : wadę ukryta producenta z opisem, w
        żądaniu nabywcy: wymianę na inny niewadliwy model lub zwrot gotówki. W
        odpowiedzi otrzymałam pismo: "Po przeprowadzeniu badania metoda organoleptyczną
        stwierdzam różnicę w długości miedzy półparami. Klient przed dokonaniem zakupu
        ma możliwość przymierzenia obuwia w sklepie i stwierdzenia czy spełnia ono
        oczekiwania estetyczne i użytkowe. Za złe dopasowanie obuwia do stopy przez
        użytkownika oraz występujące z tego powodu niedogodności sprzedawca nie ponosi
        odpowiedzialności. Obuwie nosi wyraźne ślady użytkowania i brak jest możliwości
        jego zwrotu. Brak podstaw do uznania reklamacji, wymiany obuwia na nowa parę lub
        zwrotu gotówki. Reklamacje uważam za niezasadną. Z poważaniem Specjalista ds.
        oceny jakości i reklamacji obuwia - Michał Łukaszewicz". Pismo nie zawiera
        szczegółów opisu wady,rzetelnej opinii rzeczoznawcy, nie odnosi się do
        stwierdzonej przeze mnie wady za to zawiera uwagi o możliwości przymierzenia
        butów w sklepie, stwierdzenia walorów estetycznych, jak i złym dopasowaniu do
        stopy..za co sprzedawca nie ponosi odpowiedzialności. Zawiera też uwagę o
        WYRAŹNYCH śladach użytkowania.. Wada ujawniła sie podczas pierwszego spaceru po
        ulicy kiedy przy dłuższym chodzeniu okazało się, że wada przeszkadza w
        prawidłowym stawianiu kroków. Sprawdziłam przyczynę dyskomfortu porównując buty
        pod katem nachylenia obcasów, buty mają różny dla obu półpar kąt pod jakim są
        umiejscowione obcasy. Obuwie jest wadliwie wykonane, nie było przecenione i
        sprzedawca nie uprzedził mnie o tym, że towar może być z jakiejkolwiek przyczyny
        niepełnowartościowy. Koszt butów to 289.00 zł. Nie wiem czy mam traktować
        powyższe pismo jako odpowiedź rzeczoznawcy czy powinnam na własną rękę ubiegać
        sie o opinie u fachowca. Buty są w stanie idealnym jedynie mają otarcia na
        podeszwie wynikające z jednorazowego użytkowania dzięki któremu wykryłam wadę i
        ta wada nie jest wynikiem nieprawidłowego ani użytkowania ani złego dopasowania.
        Po prostu producent wyprodukował wadliwą partię do czego sklep sie oględnie
        przyznał, ale reklamację odrzucił sugerując, że sprzedawca ma prawo sprzedawać
        wadliwy towar o ile kupujący wady ukrytej od raz w dniu zakupu nie stwierdzi.
        Bardzo proszę o odpowiedź, zależy mi na tym by sprawa przebiegła w zgodzie z
        ustawą. Nie chce dociekać roszczeń bez oparcia o prawo. Wydaje mi się, że firma
        Heavy Duty liczy na moją rezygnacje w tej sprawie dlatego zwracam sie do Państwa
        o opinię czy postąpię słusznie jeśli będę próbować jednak uzyskać od tej firmy
        rzetelne wywiązanie sie z warunków umowy jaką z nimi zawarłam w dniu kupna i
        dociekając uprawnień kupującego wynikających z niezgodności towaru z umową.
        Dziękuję z góry za pomoc. Ania
        • prawnik-skp Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t 06.11.08, 15:52
          Skoncentrujmy się na zacytowanej opinii.

          "Po przeprowadzeniu badania metoda organoleptyczną stwierdzam różnicę w
          długości miedzy półparami. Klient przed dokonaniem zakupu ma możliwość
          przymierzenia obuwia w sklepie i stwierdzenia czy spełnia ono oczekiwania
          estetyczne i użytkowe. Za złe dopasowanie obuwia do stopy przez użytkownika
          oraz występujące z tego powodu niedogodności sprzedawca nie ponosi
          odpowiedzialności. Obuwie nosi wyraźne ślady użytkowania i brak jest
          możliwości jego zwrotu. Brak podstaw do uznania reklamacji, wymiany obuwia na
          nowa parę lub zwrotu gotówki. Reklamacje uważam za niezasadną."

          Z tej opinii wynika, że buty są niezgodne z umową, a to dlatego, że "po
          przeprowadzeniu badania metoda organoleptyczną stwierdzam różnicę w długości
          miedzy półparami". Niezgodnością towaru z umową jest właśnie ta różnica. I w
          zasadzie do ostatnio zacytowanego zadania sprowadza się opinia co do stanu
          faktycznego rzeczy. Reszta to już jest opinia bliższa opinii prawnej, niż
          dotyczącej rzeczy jako takiej. Trzeba przy tym zaznaczyć, że jeżeli opinię
          wydaje rzeczoznawca, to jego opinia powinna ograniczać się do rzeczy, bo jak
          sama nazwa "rzeczoznawca" wskazuje rzeczoznawca zna się na rzeczy, na jej
          składzie czy funkcjonowaniu, ale niekoniecznie zna się na prawie. I wręcz nie
          powinien wydawać sądów prawnych (w szczególności w stosunku do konsumenta), bo
          nie taka jest jego rola. Jeżeli osoba, która podpisała się pod tą opnią jest
          jednocześnie sprzedawcą lub jego pracownikiem, to ta opinia jest bardzo mało
          wiarygodna jako opinia rzeczoznawcy. Po prostu nie wypada mieszać roli
          sprzedawcy z rolą rzeczoznawcy. Dlatego też należy tu ustalić, czy ta opinia
          jest jednocześnie ustosunkowaniem się sprzedawcy, o czym mówi art. 8 ust. 3
          ustawy o sprzedaży konsumenckiej. Jeśli nie jest, to można to wykorzystać,
          zarzucając sprzedawcy, że nie ustosunkował się do żądania wymiany w ciągu 14
          dni, co prowadzi do tego, że to żądanie uważa się za uzasadnione.


          "Klient przed dokonaniem zakupu ma możliwość przymierzenia obuwia w sklepie i
          stwierdzenia czy spełnia ono oczekiwania estetyczne i użytkowe."

          Owszem, klient przed dokonaniem zakupu ma możliwość przymierzenia obuwia, ale
          nie ma takiego obowiązku prawnego. Klient może w ogóle nie oglądać butów, a i
          tak sprzedawca ponosi odpowiedzialność za niezgodność towaru z umową, bo ta
          jest obiektywna, nie zależy od zachowania się konsumenta przy zakupie.

          Sprzedawca nie ponosiłby odpowiedzialności za "różnicę w długości miedzy
          półparami", jeśliby o tej różnicy poinformował kupującego, a ten mimo tej
          wiedzy, półpary kupił, lub gdy sprzedawca udowodnił przed sądem, że sam
          kupujący wiedział w chwili zakupu o niezgodności towaru z umową. Do tego
          nawiązuje art. 7 ustawy o sprzedaży konsumenckiej.

          W art. 7 ustawy o sprzedaży konsumenckiej mowa jest też o tym, że sprzedawca
          nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową, gdy
          kupujący o niezgodności, oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć. Ale
          trudno rozsądnie zakładać, że konsument powinien wiedzieć o tym, że jest
          różnica w długości między półparami. Rosądnie to można przyjąć, że półpary
          powinny być i są sobie równe długością, więc nie ma potrzeby sprawdzania, czy
          są równe w rzeczywistości.

          Kończąc już, sprzedawca uwolniłby się od odpowiedzialności za niezgodność
          towaru z umową, jeżeliby udowodnił (przed sądem), że zachodziła okoliczność
          wskazana w art. 7 ustawy o sprzedaży konsumenckiej. Jeszcze raz należy
          podkreślić, że konsument nie ma obowiązku prawnego sprawdzania, czy towar jest
          zgodny z umową. Jeśli sprzedawca twierdzi przeciwnie, to niech wskaże podstawę
          prawną tego obowiązku.


          "Za złe dopasowanie obuwia do stopy przez użytkownika oraz występujące z tego
          powodu niedogodności sprzedawca nie ponosi odpowiedzialności."

          Z tym stwierdzeniem można się zgodzić, ale w sprawie, jak zrozumiałem, nie
          chodzi o złe dopasowanie obuwia, lecz o różnicę w długości półpar, co jest
          niezgodnością towaru z umową w rozumieniu art. 4 ust. 3 ustawy o sprzedaży
          konsumenckiej i za co sprzedawca ponosi odpowiedzialność.

          Cóż, można spróbować przekonać sprzedawcę do tego, że żądanie wymiany jest
          uzasadnione - najpierw to, później ewentualnie w grę wchodzi odstąpienie od
          umowy ze skutkiem żądania zwrotu pieniędzy. Jeśliby sprzedawca nie dał się
          przekonać, to niestety praktycznie pozostaje rozwiązanie problemu na drodze
          sądowej.










          • Gość: Ania Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.08, 16:25
            Dziękuję gorąco za rzetelna odpowiedź, dzięki Panu zapoznałam się z ustawą, jej
            punkty będą mi pomocne i polecam jej lekturę również innym osobom, które chcą
            dociekać swojej racji mimo oddalonej reklamacji i decyzji sprzedawcy z która sie
            nie zgadzają. Naprawdę warto znać swoje prawa a ta wiedz pomoże w ich domaganiu
            się zwłaszcza jeśli sprzedawca sugeruje,że klient ponosi odpowiedzialność za
            zakup towaru czy usługi, które są w niezgodzie z ustawą. Pozdrawiam i jeszcze
            raz dziękuję za zainteresowanie i wyczerpującą odpowiedź. Ania
          • Gość: Rozsadek Ocenbiajac rozsadnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.08, 18:17
            art.7. Sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową,
            gdy kupujący o tej niezgodności wiedział lub, oceniając rozsądnie, powinien był
            wiedzieć
            <<< Ale trudno rozsądnie zakładać, że konsument powinien wiedzieć o tym, że jest
            różnica w długości między półparami. Rosądnie to można przyjąć, że półpary
            powinny być i są sobie równe długością, więc nie ma potrzeby sprawdzania, czy są
            równe w rzeczywistości.>>>
            Rozsądnie można również ocenić dokładnie na odwrót, czyli można również uznać ze
            zdrowy rozsadek podpowiada ze należny sprawdzić co się kupuje i nie jest to wina
            sprzedawcy. Pan bardziej zakłada ze klientowi brak zdrowego rozsądku ale na
            szczęście pozostają obiektywne sady powszechne.
            • Gość: Ania Re: Ocenbiajac rozsadnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.08, 21:11
              Oceniając rozsądnie, kupujący kupuje towar producenta przez sprzedającego
              dlatego sprzedający ma prawo wymagać od producenta podobnych praw jak klient od
              sprzedawcy. W tym przypadku sklep ma prawo oddać buty producentowi z
              uzasadnieniem, że posiadają wadę ukrytą.. chyba,, chyba, że nasz rodzimy
              renomowany sklep kupuje buty w Anglii wadliwe i po przecenie i już u producenta
              nie może swoich praw dociekać..
              • Gość: saba Re: Ocenbiajac rozsadnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.08, 21:18
                aniu, wada ukryta to jest taka wada ktorej nie widac przy zakupie i ujawnia sie
                w trakcie urzytkowania, nierownosci w butach mozna golym okiem stwierdzic przy
                zakupie czyli jest to wada jawna ale decyzja co bedziesz robic nalezy do ciebie.
              • Gość: saba Re: Ocenbiajac rozsadnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.08, 21:25
                tak jeszcze dodajac jesli buty sa sprowadzane z zagranicy importer uznanymi
                reklamacjami sobie w piecu i odbija to sobie na nowym towarze takze i tak za
                wszyskto placi klient.
            • prawnik-skp Re: Ocenbiajac rozsadnie 12.11.08, 14:36

              Najpierw cytat:

              "Rozsądnie można również ocenić dokładnie na odwrót, czyli można również uznać
              ze zdrowy rozsadek podpowiada ze należny sprawdzić co się kupuje i nie jest to
              wina sprzedawcy."

              Tutaj podobnie jak przy innej okazji jest swobodne przejście od
              słowa "wiedzieć" do słowa "sprawdzić", o czym pisałem już w innym miejscu i
              czego nie będę już powtarzał.

              W tym miejscu chciałbym zaznaczyć coś innego. Skoro "nie jest to wina
              sprzedawcy", to powstaje kwestia: czyja to jest wina? skoro już mówimy o winie.
              Pewnie chodzi tu o winę konsumenta, skoro "nie jest to wina sprzedawcy", a
              koniecznym jest ustalenie, czyja to jest wina, skoro mowa jest o winie (winę
              może ponosić tylko człowiek).

              Ale za co konsument ponosi winę? Ano pewnie za to, że nie sprawdził butów, czy
              są zgodne z umową, czy półpary są sobie równe długością, bo przecież nie za
              to, że półpary są sobie nierówne długością.

              Takie podejście do problemu m. zdaniem powinno mieć jednak jakieś odniesienie
              do etyki kupieckiej, jeśli takowa jeszcze ma mieć przełożenie na praktykę
              obrotu, a powinna. Bo z punktu widzenia etyki kupieckiej to wątpliwym byłaby
              dla mnie postawa sprzedawcy, która sprowadzałaby się do szukania winy po
              stronie konsumenta.

              Weźmy takiego konsumenta, który idzie do sprzedawcy z zaufaniem, że ten nie
              sprzeda mu nierównych długością półpar. Kwestia byłaby taka, czy przeciętny
              konsument może mieć prawo darzyć sprzedawcę zaufaniem, że ten
              nie sprzeda mu nierównych długością półpar. Jeśli konsument nie powinien
              darzyć sprzedawcy takim zaufaniem, to może znajdzie się tu taki sprzedawca,
              który to ogłosi, a przy tym poda nazwę i adres sklepu, w którym konsument nie
              powinien darzyć takim zaufaniem sprzedawcy. Chodziłoby mi o ogłoszenie mniej
              więcej takiej treści:

              "drodzy konsumenci! proszę sprawdzać buty, które sprzedaję w
              sklepie................, bo sprzedaję także półpary nierówne sobie długością".

              Bo skoro konsumentka kupiła nierówne półpary, to tym samym sprzedawca takie
              półpary sprzedał. I tu powstaje pytanie: dlaczego sprzedawca w ogóle sprzedał
              taki towar? dlaczego przedłożył go do sprzedaży? Życzliwa odpowiedź byłaby
              taka, że sprzedał ten towar nieświadomie, bo sam nie sprawdził towaru, który
              kupił. Ale dlaczego to konsument ma zostać z towarem, który jest niezgodny z
              umową, a którego to towaru sam sprzedawca nie sprawdził przy okazji wykonania
              umowy ze swoim sprzedawcą? Może nie mógł? może to było poza jego
              możliwościami? - te kwestie też należałoby wziąć pod rozwagę.

              Zastanawiam się tylko nad tym, na ile zgodne z etyką kupiecką byłoby szukanie
              winy u samego konsumenta, a zarazem uciekanie od odpowiedzialności przez
              sprzedawcę, od odpowiedzialności, że sprzedał towar niezgodny z umową, bo sam
              wcześniej tego towaru nie sprawdził.
              To taka kwestia z punktu widzenia etyki kupieckiej, bo z punktu widzenia
              prawa, to ustalenie czyjejkolwiek winy nie jest konieczne, bo sprzedawca
              ponosi odpowiedzialność za niezgodność towaru z umową bez względu na swoją w
              tym winę.










              • Gość: saba Re: Ocenbiajac rozsadnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.08, 21:51
                "Ale dlaczego to konsument ma zostać z towarem, który jest niezgodny z umową, a
                którego to towaru sam sprzedawca nie sprawdził przy okazji wykonania umowy ze
                swoim sprzedawcą?" - ano dlatego ze jeśli klient kupuje buty w sklepie to z
                reguły kupuje jedna parę, sprzedawca może mieć dostawę składającą się z tysiąca
                par, z tego co pan mówi klient kupując jedna parę butów nie musi jej sprawdzić
                zaś sprzedawca kupując 1000 par powinien wszystkie przejrzeć. Wiec nasuwa się
                jeden wniosek słowa "rozsądek" pan za grosz nie rozumie i bez urazy ale pańskie
                pytanie zacytowane wyżej jest na poziomie przedszkolnym.
                • prawnik-skp Re: Ocenbiajac rozsadnie 14.11.08, 15:02

                  Zacytowane zdanie jest z tekstu, który nie dotyczy rozsądku. Piszę tam o czym
                  innym. Komentarz do zacytowanego zdania nie odnosi się do tekstu jako całości,
                  do zagadnienia tam postawionego.

                  Pisanie o tym, że sprzedawca "może mieć dostawę składającą się z tysiąca par"
                  nie brzmi wiarygodnie. Ale załóży, że sprzedawca ma dostawę 1000 par butów, bo
                  jak zgaduję, ma wysokie obroty, na tyle wysokie, że jednym kursem wydawane
                  jest mu 1000 par butów. Załóżmy.

                  Ale czy z tego ma wynikać, że przy sprzedaży między przedsiębiorcami kupujący
                  jest zwolniony z aktu staranności, o którym mowa w art. 563 par. 2 kodeksu
                  cywilnego?


                  Art. 563. § 1. Kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne
                  rzeczy, jeżeli nie zawiadomi sprzedawcy o wadzie w ciągu miesiąca od jej
                  wykrycia, a w wypadku gdy zbadanie rzeczy jest w danych stosunkach przyjęte,
                  jeżeli nie zawiadomi sprzedawcy o wadzie w ciągu miesiąca po upływie czasu, w
                  którym przy zachowaniu należytej staranności mógł ją wykryć. Minister Handlu
                  Wewnętrznego może w drodze rozporządzenia ustalić krótsze terminy do
                  zawiadomienia o wadach artykułów żywnościowych.

                  § 2. Jednakże przy sprzedaży między osobami prowadzącymi działalność
                  gospodarczą utrata uprawnień z tytułu rękojmi następuje, jeżeli kupujący nie
                  zbadał rzeczy w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju i nie
                  zawiadomił niezwłocznie sprzedawcy o dostrzeżonej wadzie, a w wypadku gdy wada
                  wyszła na jaw dopiero później - jeżeli nie zawiadomił sprzedawcy niezwłocznie
                  po jej wykryciu.

                  § 3. Do zachowania terminów zawiadomienia o wadach rzeczy sprzedanej wystarczy
                  wysłanie przed upływem tych terminów listu poleconego.

                  Proszę zatem odpowiedzieć na pytanie. W jakim czasie i w jaki sposób następuje
                  zbadanie butów przez sprzedawcę, który te buty kupuje od innego przedsiębiorcy?
                  Jestem przy tym otwarty też na opcję jednorazowego nabycia 1000 par butów.








                  • Gość: zbych Re: Ocenbiajac rozsadnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 13:14
                    "Pisanie o tym, że sprzedawca "może mieć dostawę składającą się z tysiąca par"
                    nie brzmi wiarygodnie. Ale załóży, że sprzedawca ma dostawę 1000 par butów, bo
                    jak zgaduję, ma wysokie obroty, na tyle wysokie, że jednym kursem wydawane jest
                    mu 1000 par butów. Załóżmy."
                    panie prawnik, i co sie pan nabijasz, ja na przyklad mam szesc sklepow, tysiac
                    par to nie jest nawet 200 par na jeden sklep kupowalem taka ilosc nie raz

                    Co do podanego przez pana artykupu : jesli kupie 1000 par ich nie nie sprawdze z
                    niego wynika co najwyzej to ze bedzie to moja strata jesli ich nie sprawdze w
                    tym artykule nie jest napisane ze musze sprawdzic. I mam takie pytanie do pana w
                    jakim czasie i w jaki sposob nastepuje zbadanie butow przez klienta kupujacego
                    jedna pare botow w sklepie ?
                  • Gość: saba Re: Ocenbiajac rozsadnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 22:15
                    sprzedawca "może mieć dostawę składającą się z tysiąca par" - może znaczy ze to
                    jest przykład nie znaczy ze ma, ciężko się było domyśleć

                    W takim czasie i w jaki sposób mu się podoba z tym ze jeśli tego nie zrobi może
                    sobie towar wsadzić. Dokładnie tak jak klient kupujący w sklepie.
                    • Gość: adasq Re: Ocenbiajac rozsadnie IP: *.idf51.nettete.pl 19.11.08, 10:38
                      oj chłopaki wy jesteście leniwe i gnuśne. jeżeli w tym łańcuszku
                      konsument - sprzedawca - hurtownik - fabryka - facet przy taśmie
                      który konsumentem bywa, wszyscy w ten sposób podchodzą do
                      wykonywania swoich obowiązków to nie należy się dziwić, że jeden ma
                      nierówne wielkością buty a drugiemu myszy narobiły do serka
                      homogenizowanego.
                      pozdrwaiam
              • Gość: zbych Re: Ocenbiajac rozsadnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 13:41
                "Bo skoro konsumentka kupiła nierówne półpary, to tym samym sprzedawca takie
                półpary sprzedał. I tu powstaje pytanie: dlaczego sprzedawca w ogóle sprzedał
                taki towar?" Mozna by tez spytac dlaczego klientka kupila taki towar ?
                panie prawnik jesli klent kupuje buta a nie mierzy go to jak najbardzieh zgoda
                ze sprzedawca powinien sprawdzic buty pod kazdym wzgledem czy im nic nie jest,
                tylko ja w tej sprwaie widze jedno ale, ta klientka mierzyla buty w sklepie
                czyli mozna przyjac ze sprawdzila je po wzgledem dlugosci, skoro mierzyla
                powinna wyczuc ze cos jest nie tak.
              • Gość: zbych Re: Ocenbiajac rozsadnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 19:43
                Panie prawnik, ale skoro klienta mierzyla buty mozna rowniez poruszyc kwestie
                zaufania sprzedawcy do klienta tzn. skoro klientka mierzyla buty mozna przyjac
                ze nie ma potrzeby ich sprawdzania bo skoro klientka mierzyla buty mozna przyjac
                ze sa dobre znaczy zaufac klientce
                • prawnik-skp Re: Ocenbiajac rozsadnie 18.11.08, 16:24

                  Niektóre wypowiedzi wskazują na to, że należy zająć się "rozsądną oceną" na
                  poważniej. Odpowiedź ta ma praktycznie donisłe znaczenia, bo sprzedawcy dość
                  często bronią się przed reklamacjami w taki sposób, że przypisują winę
                  konsumentom, gdy ci nabywają towary niezgodne z umową. Już mniejsza o
                  reklamacje dotyczące butów. Wszystko poniżej dotyczy reklamacji jakiegokolwiek
                  towaru konsumpcyjnego. Zatem sprzedawcy butów też mogą poczuć się żywo
                  zainteresowani, bo oni też bywają konsumentami. Toteż kto jest poważniej
                  zainteresowany, to proszę o cierpliwe i uważne zapoznanie poniższego tekstu.

                  Przypomnę, że wątek narósł wokół mojej odpowiedzi. Dotyczyła ona z kolei
                  odpowiedzi sprzedawcy na reklamację konsumentki. Sprzedawca odpowiedział:

                  "Po przeprowadzeniu badania metoda organoleptyczną
                  stwierdzam różnicę w długości miedzy półparami. Klient przed dokonaniem zakupu
                  ma możliwość przymierzenia obuwia w sklepie i stwierdzenia czy spełnia ono
                  oczekiwania estetyczne i użytkowe. Za złe dopasowanie obuwia do stopy przez
                  użytkownika oraz występujące z tego powodu niedogodności sprzedawca nie ponosi
                  odpowiedzialności. Obuwie nosi wyraźne ślady użytkowania i brak jest możliwości
                  jego zwrotu. Brak podstaw do uznania reklamacji, wymiany obuwia na nowa parę
                  lub zwrotu gotówki. Reklamacje uważam za niezasadną."

                  Przypomnę też, że moja odpowiedź była na tle art. 7 zd. 1 ustawy o sprzedaży
                  konsumenckiej. Przyjęto tam, że

                  sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową, gdy
                  kupujący o tej niezgodności wiedział lub, oceniając rozsądnie, powinien był
                  wiedzieć.

                  Na tle art. 7 zd. 1 ustawy (i mojej odpowiedzi) podniosły się głosy, że
                  konsument w rozumieniu tego przepisu powinien sprawdzić towar przy zakupem, bo
                  oceniając rozsądnie powinien był tak zrobić. Jeżeli zaś nie sprawdzi, to
                  sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru z umową, a konsument powinien
                  zostać z towarem, bo przecież go nie sprawdził, czyli sam sobie zawinił.

                  Dalej niniejsza odpowiedź zawiera:
                  1) fragment z uzasadnienia projektu ustawy,
                  2) pogląd z doktryny prawa,
                  3) pogląd z orzecznictwa, i
                  4) zdanie ode mnie.

                  Ad 1
                  Cel ustawy można poznać z uzasadnienia projektu ustawy, a ten ze strony
                  www.sejm.gov.pl. Nas interesuje druk sejmowy nr 465 (IV kadencja Sejmu).
                  Do art. 7 ustawy napisano:

                  „Kategorię «rozsądnej oceny» projekt wprowadza zgodnie z ujęciem dyrektywy
                  99/44. Nie proponuje się natomiast stosowanego w naszym Kodeksie
                  zwrotu: «wiedział lub przy zachowaniu należytej staranności mógł się
                  dowiedzieć», ponieważ zbliża się on do pojęcia kategorii winy, co jest tu
                  zbędne, a w ewentualnym sporze – kłopotliwe (kwestia dowodu). Ponadto istniej
                  obawa, że «należyta staranność» mogłaby być (błędnie) rozumiana jako powinność
                  badania (kontrolowania) przez kupującego-konsumenta przy wydaniu mu towaru,
                  czy jest on zgodny z umową – podczas gdy powinność taka nie istnieje.
                  Kategoria natomiast «rozsądnej oceny» pozwala na obiektywizację kryteriów , co
                  jest bardziej słuszne, a ponadto jaśniejsze i prostsze w stosowaniu”.

                  Ad 2
                  Pogląd z doktryny prawa jest taki oto:

                  „Odpowiedzialność sprzedawcy za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową nie
                  powstaje, jeżeli kupujący o tej niezgodności wiedział lub oceniając rozsądnie
                  powinien był wiedzieć (art. 7 zd. 1 SprzedKonsU). Oznacza to, że kupujący nie
                  może dochodzić uprawnień przewidzianych w razie niezgodności towaru
                  konsumpcyjnego z umową, chociażby twierdził, że o niezgodności faktycznie nie
                  wiedział, jeżeli oceniając rozsądnie należałoby dojść do wniosku, że o tej
                  niezgodności nie mógł nie wiedzieć. Przepis ten nie wprowadza jednak w żadnym
                  przypadku obowiązku sprawdzenia nabywanego towaru przez kupującego (…)
                  Odwołanie się przez ustawodawcę do rozsądnej oceny prowadzi natomiast do jej
                  obiektywizacji, nie zależy zaś od indywidualnych zdolności (spostrzegawczości)
                  kupującego.” (Jerzy Pisuliński , Sprzedaż Konsumencka [w:] System Prawa
                  Prywatnego, Tom 7, wydanie 2. Wydawnictwo C.H.BECK, Warszawa 2004, str. 186-
                  187.)

                  Ad 3
                  Mamy tu fragmenty z uzasadnień orzeczeń sądowych. Wcześniej jednak tytułem
                  wprowadzenia powiem, że uzasadnienia te są na tle art. 557 kc, który nie ma
                  zastosowania do sprzedaży konsumenckiej. Niemniej jednak poglądami sądów można
                  posiłkować się przy wykładni (rozumieniu) art. 7 zd. 1 ustawy o sprzedaży
                  konsumenckiej.

                  Zgodnie z art. 557 kc sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu
                  rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy (§ 1).
                  Gdy przedmiotem sprzedaży są rzeczy oznaczone tylko co do gatunku albo rzeczy
                  mające powstać w przyszłości, sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z
                  tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili wydania rzeczy(§ 2).

                  Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 29 czerwca 2000 r. (V CKN 66/2000):

                  "Pogląd (…), że nabywca wie o wadzie - co w świetle art. 557 § 1 kc zwalnia
                  sprzedawcę od odpowiedzialności z rękojmi - gdy nie zauważył jej w chwili
                  zawarcia umowy na skutek własnego niedbalstwa, nie ma oparcia w przepisach
                  kodeksu cywilnego, ponieważ brak w nim uzależnienia odpowiedzialności z tytułu
                  rękojmi sprzedaży od tego czy wada ma charakter jawny (…) nie ulega (…)
                  wątpliwości, że odpowiedzialność z tytułu rękojmi sprzedaży uregulowana w
                  kodeksie cywilnym nie zależy od tego charakteru wady. W myśl art. 557 kc, aby
                  nastąpiło zwolnienie sprzedawcy od odpowiedzialności z rękojmi, kupujący musi
                  wiedzieć o wadzie i nie podlega badaniu kwestia, czy powinien był wiedzieć np.
                  dlatego, że wada rzeczy była jawna. Wynika stąd, że na gruncie kodeksu
                  cywilnego nie ma znaczenia podział na wady jawne i ukryte.
                  Wiąże się z tym pytanie, czy kupujący ma obowiązek zbadania rzeczy w celu
                  wykrycia wad. W tej kwestii punktem wyjścia jest reguła, że takiego obowiązku
                  nie ma, chyba że zbadanie rzeczy jest w danych stosunkach przyjęte (art. 563
                  kc). To oznacza, że kupujący, mając oczywiście prawo zbadania nabytej rzeczy,
                  nie jest obciążony prawnym obowiązkiem czujności ani szczególnego badania
                  rzeczy. Z tego wynika, że skoro badanie rzeczy jest uprawnieniem kupującego,
                  to nie mogą go spotkać żadne ujemne skutki w razie, gdyby z uprawnienia
                  zbadania rzeczy nie skorzystał.

                  W tym miejsu dodam, że art. 563 kc jest wyłączony ze sprzedaży konsumenckiej
                  na mocy ustawy o sprzedaży konsumenckiej.

                  Sąd apelacyjny w Poznaniu w uzasadnieniu wyroku z dnia 26 stycznia 1994 r. (I
                  ACr 640/1994):

                  "Dla zwolnienia sprzedawcy od odpowiedzialności z tytułu rękojmi za wady nie
                  wystarczy, że kupujący mógł - przy dołożeniu należytej staranności - wadę
                  zauważyć. Sprzedawca bowiem odpowiada także za wady jawne, jeśli nie były
                  kupującemu znane. W art. 354 k.c. mieści się także obowiązek lojalności
                  sprzedawcy wobec kupującego, który winien w szczególności przejawiać się w
                  przedstawieniu drugiej stronie, nie będącej fachowcom w danej dziedzinie,
                  rzeczywistego stanu sprzedawanej rzeczy."

                  Ad 4
                  Kto uważa, że "powinien wiedzieć" to znaczy lub może znaczyć "powinien
                  zauważyć" lub "powinien sprawdzić", to polecam słownik języka polskiego. Sam
                  sięgnąłem do słownika PWN. I znalazłem w nim, że:

                  "wiedzieć" to znaczy "dysponować jakimś wiadomościami, być świadomym czegoś"

                  "zauważyć" to znaczy: 1. "zwrócić na coś uwagę", 2. "zrobić uwagę na jakiś
                  temat"

                  "sprawdzić" to znaczy "kontrolować, badać, czy coś jest zgodne z prawdą, czy
                  jest tak, jak być powinno".

                  Ciężar dowodu, że konsument (w konkretnych okolicznościach) powinien wiedzieć
                  o niezgodności towaru z umową spoczywa na sprzedawcy, a to zgodnie z art. 6 kc.

                  Reszta już jest nieistotna.



























                  • Gość: zbych Re: Ocenbiajac rozsadnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 18:05
                    "wiedzieć" to znaczy "dysponować jakimś wiadomościami, być świadomym czegoś" -
                    no wie pan no to teraz pozostaje droga otwarta odnosnie slow "byc swiadomym
                    czegos" - ale mniejsza o to, co do orzeczen sadowych to jednak ciekawsze by byly
                    oparte o aktualna ustawe
          • Gość: Handlowiec Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.08, 18:08
            Ale trudno rozsądnie zakładać, że konsument powinien wiedzieć o tym, że jest
            różnica w długości między półparami. Rosądnie to można przyjąć, że półpary
            powinny być i są sobie równe długością, więc nie ma potrzeby sprawdzania, czy są
            równe w rzeczywistości.

            Rozsądnie to można przyjąć przezorny zawsze ubezpieczony, czyli rozsadek
            podpowiada żeby sprawdzić towar przy zakupie czy jest wolny od wad. Jeśli art.7.
            brzmiałby "sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umowa
            gdy kupujący o tej niezgodności wiedział" - to w tym momencie należałoby się z
            Panem zgodzić tyle ze dochodzi jeszcze zdanie "oceniając rozsądnie powinien był
            wiedzieć" które Pan trochę przeinaczył na klienta stronę.
            "Sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umowa gdy
            kupujący o niezgodności wiedział" - tzn. sprzedawca nie uzna reklamacji na wadę
            o której kupujący wiedział podczas zakupu np. został uprzedzony o wadzie
            "oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć" - tzn. oceniając rozsądnie powinien
            był wadę zauważyć

            Z tej opinii wynika, że buty są niezgodne z umową, a to dlatego, że "po
            przeprowadzeniu badania metoda organoleptyczną stwierdzam różnicę w długości
            miedzy półparami". - zgoda tylko ze klientka mierzyla buty i art.7 "powinna była
            wiedzieć" czyli powinna niedogodności zauważyć

            Jeżeli osoba, która podpisała się pod tą opinią jest jednocześnie sprzedawcą lub
            jego pracownikiem, to ta opinia jest bardzo mało
            wiarygodna jako opinia rzeczoznawcy. - opinia rzeczoznawcy jest absolutnie nie
            potrzebna za sprzedany towar odpowiada sprzedawca czyli ma pełne prawo a nawet
            obowiązek decydować czy roszczenie klienta jest zasadne czy nie

            można to wykorzystać, zarzucając sprzedawcy, że nie ustosunkował się do żądania
            wymiany w ciągu 14 dni, co prowadzi do tego, że to żądanie uważa się za
            uzasadnione - jedyny haczyk odnośnie sprzedawcy jeśli nie napisał nic odnośnie
            żądania jest tylko opinia rzeczoznawcy w sadzie wygrana

            klient przed dokonaniem zakupu ma możliwość przymierzenia obuwia, ale nie ma
            takiego obowiązku prawnego. Klient może w ogóle nie oglądać butów, a i tak
            sprzedawca ponosi odpowiedzialność za niezgodność towaru z umową, bo ta jest
            obiektywna, nie zależy od zachowania się konsumenta przy zakupie - art.7.
            "powinien był wiedzieć" powinien przymierzyć (nie znaczy ze musi) jeśli klient
            kupi bez mierzenia buty za małe to Pan na bank stwierdzi ze jest to niezgodność,
            a ja wiem z doświadczenia ze jeśli klient kupi towar o nieodpowiednim rozmiarze
            to zależny wyłącznie od sprzedawcy czy go wymieni

            w sprawie, jak zrozumiałem, nie chodzi o złe dopasowanie obuwia, lecz o różnicę
            w długości półpar, co jest niezgodnością towaru z umową w rozumieniu art. 4 ust.
            3 ustawy o sprzedaży konsumenckiej i za co sprzedawca ponosi odpowiedzialność. -
            podczas mierzenie w sklepie buty były dobre po przejściu już nie, czyli podczas
            mierzenia klientka nie wyczula ze buty są nierówne czyli źle dopasowała je do
            stopy - opinia słuszna

            Czyli jedyna szansa na powodzenie przed sadem jest brak ustosunkowania się
            sprzedawcy do reklamacji

            No i ładne Pan przeinaczył art.7.
            • prawnik-skp Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t 12.11.08, 12:50
              Najpierw chciałbym poruszyć kwestię techniki wypowiedzi. Nie wydaje mi się,
              żeby właściwym była kompilacja: słów (przemyśleń piszącego) z moimi słowami.
              Prosiłbym o wyraźne rozgraniczenie cudzych słów za pomocą znaków cytatu.
              Inaczej łatwo o nieporozumienie.


              Pisząc odpowiedź przypuszczałem, że raczej spotka się ona z reakcją co do
              części dotyczącej rozsądnej oceny, o której mowa w art. 7
              ustawy o sprzedaży konsumenckiej.

              Tytułem przypomnienia, art. 7 zdanie 1 ustawy brzmi:

              Sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową, gdy
              kupujący o tej niezgodności wiedział lub, oceniając rozsądnie, powinien był
              wiedzieć.

              W związku z art. 7 zd. 1 ustawy reakcja na moją odpowiedź jest między innymi
              taka, że przepis art. 7 zd. 1 ustawy został przez mnie "przeinaczony na
              stronę klienta", co ma chyba znaczyć, że art. 7 zd. 1
              ustawy wykładam (rozumiem) na stronę konsumenta (pewnie ze szkodą dla
              sprzedawcy). A na zakończenie mowa jest: "No i ładne Pan przeinaczył art.7".


              W gruncie rzeczy chodzi tu o inną (od mojej) wykładnię art. 7 ustawy. Ta inna
              wykładania jest w zdaniu:

              " >oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć< - tzn. oceniając rozsądnie
              powinien był wadę zauważyć".

              Zatem "wiedzieć" ma tu sens słowa "zauważyć". W konsekwencji "powinien był
              wiedzieć" ma mieć sens wyrażenia "powinien był zauważyć". Czyli wychodzi na
              to, jeśli dobrze zrozumiałem intencję piszącego, że ustawodawca jednak nałożył
              na konsumenta powinność zauważenia niezgodności towaru z umową pod rygorem
              braku odpowiedzialności sprzedawcy za tę niezgodność. A jeszcze dobitniej: że
              konsument powinien sprawdzić towar pod rygorem braku odpowiedzialności
              sprzedawcy za niezgodność towaru z umową.
              Krótko mówiąc chodziłoby o ciąg słów: od "wiedzieć" poprzez "zauważyć"
              do "sprawdzić". W tym miejsu próbuję tylko zrekonstruować sposób rozumienia
              art. 7 zd. 1 ustawy, który to sposób rozumienia znalazł odbicie w zacytowanych
              już słowach:
              " >oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć< - tzn. oceniając rozsądnie
              powinien był wadę zauważyć".

              Piszę to tylko po to, żeby zaznaczyć różnicę między nami w rozumieniu art. 7
              zd. 1 ustawy, bo nie zamierzam przekonywać do swojego rozumienia, co też
              znaczy, że przy nim pozostaję.
              I niech ta różnica między nami zostanie.

              Jeszcze jedno, a to w kontekście tego:

              " >powinien był wiedzieć< powinien przymierzyć (nie znaczy ze musi) jeśli
              klient kupi bez mierzenia buty za małe to Pan na bank stwierdzi ze jest to
              niezgodność"

              Zacytowane słowa świadczą o bardzo dużej pewności (przewidywalności) mojej
              odpowiedzi co do hipotetycznej sprawy. I niech też tak zostanie.





















              • Gość: saba Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.08, 22:04
                "Zacytowane słowa świadczą o bardzo dużej pewności (przewidywalności) mojej
                odpowiedzi" - Stronniczość u pana niewiarygodna, nie trzeba być wróżka żeby
                wiedzieć co pan odpowie na większość pytań, najczęstsza pańska odpowiedz
                "pozostaje sad powszechny". Prosty wniosek to co pan może komuś doradzić to samo
                może rzecznik konsumenta także pieniądze które idą na pańska pensje są
                wyrzucaniem pieniędzy w błoto.
                • fleshless Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t 15.11.08, 09:28
                  - a pieniądze wydane na edukację obywatelki nie są wyrzucone w błoto, skoro nie rozumie ona podstawowych mechanizmów cywilizacji, w której żyje?
                  - niestety nie wystarczy urodzić się w XX w. w Europie, żeby prezentować poziom cywilizacyjny XX, a teraz już XXI wiecznego Europejczyka - tego niestety nie ma się we krwii ani nie wysysa się z mlekiem matki...

                  - jeżeli zaistniał między dwoma stronami spór, to pozostaje sąd - bo taki sposób ludzkość na to wymyśliła - ja wiem, że w tym kraju dominuje jeszcze chłopskie myślenie, że sądy nie są dla ludzi, które swoją drogą konserwuje stan organizacyjny polskiego sądownictwa. Niemniej nie ma innego cywilizowanego, legalnego sposobu aby w sposób definitywny i władczy przeciąć spór pomiędzy uczestnikami obrotu. Jeśli jest, to słucham: jaki koleżanka ma pomysł?
                  - po kolejne: to forum jest po to, żeby informować o prawie - a tymczasem wypowiedzi, wskazujące tropy prawne, siłą rzeczy często abstrakcyjne, nie rozstrzygające o konkretnym stanie sprawy, są traktowane jak jakieś wypowiedzi ad personam wobec sprzedawców - ludzie, naprawdę nie wystarczy znać alfabet i nauczyć się tabliczki mnożenia, żeby być cywilizowanym, trzeba jeszcze rozumieć to co się czyta i umieć przykładać do tego różne skale. Ja rozumiem, że w szkołach nie uczą retoryki, logiki, filozofii, itp, nie spodziewam się takiego wyrafinowania, ale jakoś w górę trzeba równać i jakieś wymagania sobie stawiać.

                  a wracając do art 7 - jeśli nie trafiają argumenty przedstawione wyżej, to powiem tak:
                  - to jest prawda, że mądrze jest sprawdzić towar jaki się kupuje należy sprawdzić, ale dużo istotniejsze jest że jak się coś robi to powinno się to robić dobrze. Jak się sprzedaje towar, to należy sprzedawać towar dobrej jakości - jak się tego nie robi to się na tym traci. Przedsiębiorca, który dopuszcza do tego, że nagminnie sprzedawane są u niego buty o różnym rozmiarze półpar jest partaczem i powinien się tej bylejakości wstydzić, a nie przerzucać ryzyko, ktore przypisane jest do jego zawodowej (podkreślam zawodowej) działalności na klienta.
                  Nie tędy droga!
                  • Gość: zbych Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 13:25
                    "a pieniądze wydane na edukację obywatelki nie są wyrzucone w błoto, skoro nie
                    rozumie ona podstawowych mechanizmów cywilizacji, w której żyje?" - obywatelka
                    widac zyje jeszcze w epoce kamienia łupanego, jeszcze troche i sie spyta po co
                    sa sądy.
    • Gość: saba Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.08, 21:11
      Mierzone w sklepie - nie jest wina sprzedawcy ze klient podczas mierzenia nie
      zauwazyl ze jest roznica w wielkosci. na podstawie artykulu 7 jesli juz to
      reklamacja jedynie do oddalenia oceniajac rozsadnie roznice w wielkosci mozna
      bylo stwierdzic podczas mierzenia klient nie musi mierzyc ale zmierzyl i jest to
      jego wina ze nie potrafi stwierdzic ze jest roznica w wielkosci, a jak nie chce
      mierzyc to niech nie kupuje jesli kupi numer za maly badz za duzy sprzedawca nie
      musi ich wymienic, zawsze zostaje mozliwosc wciskac kit ze sie nie mierzylo albo
      ze sie mierzylo po kielichu (to jest usprawiedliwienie) jesli chcesz polsc do
      sadu i korzystasz z porady rzecznika konsumenta lub podobnych to sie zapytaj czy
      zaplaca za ciebie koszty sadowe w razie przegranej.
      • Gość: Ania Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.08, 22:07
        Wydaje sie z tego co Sabo tu piszesz ze klient to podstawowy wróg
        sprzedającego.. nie zapominaj, ze jak za coś płacisz to chyba po to by z tego
        korzystać, a ty przedstawiasz klienta jako piranie co wyssysa krew ze
        sprzedajacych i sprzedajacy musza sie bronic wrecz przed klientem.. Zjadlabyś
        kiedyś zepsutego kotleta w knajpie za 300 zł? Czy moze po prostu zwrocilabys
        zepsute danie klenerowi.. chyba nie ma wątpiwości ze towar zwrócisz "używany"
        bo tylko tak jestes w stanie swierdzic ze jest zepsuty i twoja sugestia, że
        "widzialy gały co brały" psuje do straganowych zakupów niż do zasad handlu
        opartych na prawie i ustawch broniacych zarówno i kupujacych i sprzedających
        przed nieuczciwością. Sprzedajacy dobry , nie wadliwy towar sprzedawca naprawde
        nie ma czego sie bac, tak samo nie ma sie czego bac jesli sprzedal wadliwy jesli
        tylko postapi zgodnie z prawem. Ciekawa jestem czy jestes na tym forum jako
        klientka czy wlascicielka sklepu z obuwiem .. a moja sprawa nie miała nic
        wspolnego ze sprzedawca jak tylko z producentem , ktory wykonal wadliwie pare i
        co rzeczoznawca stwierdzil..az do momentu gdy sprzedawca uznal ze stwierdzona
        przez rzeczoznawce wada istnieje ale nie zamierza sie tym przejmowac..
        • Gość: saba Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.08, 22:12
          a moja sprawa nie miała nic wspolnego ze sprzedawca jak tylko z producentem -
          poczytaj ustawe jest jasno okreslone sprzedawca odpowiada wzgledem kupujacego.
          Opini rzeczoznawcow mozesz miec 10 i tak nie sa dowodem w sadzie.
          • Gość: Ania Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.08, 22:46
            Art. 10. 1. Sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową
            jedynie w przypadku jej stwierdzenia przed upływem dwóch lat od wydania tego
            towaru kupującemu.. .. 2 lata to chyba nie jest tożsame "w dniu zakupu". Nie
            musi klient w dniu zakupu wykryć wszystkich wad produktu gdyż nie jest
            najczęściej rzeczoznawcą wszystkich rzeczy w które sie zaopatruje.. klient ma na
            to cale 2 lata..
            • Gość: saba Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.08, 08:41
              przeczytaj cala ustawe a nie tylko punkty dla siebie, klient moze reklamowac
              przez dwa lata tyle ze sprzedawca reklamacji nie musi uznac, czyli tak wlasciwie
              wyjsciem jest sad, art. 7 mozna rozumiec w obie strony. Pozatym ja ci nic nie
              narzucam to sa twoje buty i do ciebie nalezy decyzja co z nimi zrobisz tylko
              radze najpierw rozwazyc wszystkie za i przeciw.
    • Gość: Handlowiec Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.08, 18:13
      na wysokim grubym obcasie wysokosci 11 cm opiera sie trzewik z lekka platformą,
      - Na takim obcasie trzeba umieć chodzić, i tu tkwi problem ze w butach się nie
      da prawidłowo chodzić bo się nie umie
      • Gość: Ania Re: Buty Fly of London-dobra marka a reklamowac t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.08, 18:54
        na nartach jednej dluższej drugiej krótszej też się źle jeżdzi.. bo sie nie
        umie? Poza tym wszystkim, od kiedy nierówne półpary to towar pełnowartościowy?
        To, że klient kupił okulary i przy odbiorze nie zauważył, że sa wykonane
        niezgodnie z receptą to oznacza, że jest ślepy i nie umie nosić okularów? W ten
        sposób myśląc najlepszym interesem była by produkcja i sprzedaż bubli. Tylko
        nasuwa się tu jedno pytanie dlaczego wiele firm jednak tym sie nie zajmuje..
        Może dlatego , ze istnieją ogóle normy i standardy których wolą się trzymać lub
        przekraczać je wyższą jakością zamiast zaniżac ich poziom. Życzę miłych zakupów,
        nawet w sklepach gdzie stoją szpilki, w krórych nie każdy może potrafi chodzić,
        ale przynajmniej sa równej długości.
Pełna wersja