Czy reklamować 3 raz buty, psują się znów!?!?!

18.01.09, 20:42
Półbuty kupione 30.08.2008, pierwsza reklamacja złożona 17.10.2008-
po 2 tygodniach odbiór i przy sprawdzaiu jak je naprawiono odpada
guziczek który jest na wierzchu (pólbuty się drą i pękają w miejscu
szycia skóry na podbiciu)wiec nastepna reklamacja 30.10.2008.
Odbieram po tych dwóch tygodniach,naprawione ale wyglądaja inaczej,
tzn, inaczej przykleili paski z przodu buta( skrzyżowali je)nie
podobało mi sie to ale wziełam bo potrzebne mi były buty.
Teraz chodząc w nich tylko w biurze i po panelach drą się w tym
samym miejscu co podczas 1 reklamacji, co zrobić- chce odzyskać
pieniądze nie chce wymiany na nową parę bo będzie to samo (
oglądłam inne pary i żadna nie ma takich wzmocnień więc będzie
pękac tak samo).
Co mam zrobić, może napisac jakies swoje pismo jak będe szła z tymi
butami na co sie powołać ???
Budy sa super ale ja nie mam czasu na takie zabawy zeby co chwila
mi naprawiali i na 2 tygodnie buty zabierali i w dodatku zmieniali
ich wygląd.
    • klakierka Nikt nie doradzi ??? 19.01.09, 19:44

      • fleshless Re: Nikt nie doradzi ??? 20.01.09, 14:06
        jest przypięty wątek na samej górze i tam są opisane podstawowe zasady
        reklamowania rzeczy ruchomycyh;

        - jedno można stwierdzić na pewno - naprawa ma być skuteczna, jeśli nie jest to
        znaczy, że niezgodność nie została usunięta, co może stanowić przesłankę
        odstąpienia od umowy (w konsekwencji możliwości domagania się zwrotu pieniędzy),
        czy to w postaci niedogodności, czy też nieodpowiedniego czasu naprawy, albo
        wręcz niemożliwości naprawy.

        Z tym, że jeżeli sprzedawca pozostanie głuchy na te argumenty, aby wygzekować to
        prawo będzie trzeba udać się do sądu.
        Warto rozważyć wizytę u rzecznika konsumentów, ewentualnie w jakiejś organizacji
        konsumenckiej...
        • Gość: Gosc Re: Nikt nie doradzi ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.09, 18:06
          > Z tym, że jeżeli sprzedawca pozostanie głuchy na te argumenty, aby wygzekować t
          > o
          > prawo będzie trzeba udać się do sądu.

          Tak udać się do sadu tylko ze jeśli się przegra to trzeba będzie zapłacić za
          opinie biegłego i ewentualnych prawników którzy będą bronic sprzedawce razem
          minimum 1000 zł. Wiec niech Pani klientka odpowie sobie czy warto.
          • fleshless a jak wygra, 21.01.09, 11:31
            Gość portalu: Gosc napisał(a):

            > > Z tym, że jeżeli sprzedawca pozostanie głuchy na te argumenty, aby wygzek
            > ować t
            > > o
            > > prawo będzie trzeba udać się do sądu.
            >
            > Tak udać się do sadu tylko ze jeśli się przegra to trzeba będzie zapłacić za
            > opinie biegłego i ewentualnych prawników którzy będą bronic sprzedawce razem
            > minimum 1000 zł. Wiec niech Pani klientka odpowie sobie czy warto.

            a jak wygra, to sprzedawca poniesie te koszta - więc niech on też się nad tym
            zastanowi

            z tym, że cóż to za rada?
            oczywiste jest, że żeby angażować się w określony spór, to musimy mieć widoki na
            jego wygranie.
            Na tym forum dyskutujemy o zasadach według których ocenia się ważne z punkty
            widzenia interesów stron fakty, a nie rozstrzygamy te spory.
            • Gość: Marek Re: a jak wygra, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.09, 17:55
              "a jak wygra, to sprzedawca poniesie te koszta - więc niech on też się nad tym
              zastanowi" - tylko ze dla wlasciciela sklepu 1000 zl to jest tyle co na waciki
              dla klienta ktory zarabia np. 1500 zl to jednak malo nie jest

              "oczywiste jest, że żeby angażować się w określony spór, to musimy mieć widoki
              na jego wygranie. Na tym forum dyskutujemy o zasadach według których ocenia się
              ważne z punkty widzenia interesów stron fakty, a nie rozstrzygamy te spory" -
              tylko ze wiekszosc Panskich wpisow dotyczy tego zeby klient skladal pozew da
              Sadu a dalej to juz Pana nie wiele interesuje Pan swoja pensje i tak dostanie,
              typowe dla czlowieka z federacji konsumenta
              • fleshless Re: a jak wygra, 22.01.09, 11:51
                Gość portalu: Marek napisał(a):

                >tylko ze dla wlasciciela sklepu 1000 zl to jest tyle co na waciki
                > dla klienta ktory zarabia np. 1500 zl to jednak malo nie jest

                nawet jeśli to twierdzenie jest w jakiś sposób prawdziwe (choć bliżej mu do
                stereotypowego ględzenia - bo argument z tego żaden), to nie rozumiem jaki ma
                płynąć z niego wniosek? Że co? Mamy konkretną sytuację: ktoś (kupujący ze
                sprzedawcą) pokłócił się o, powiedzmy, przysłowiowe buty. Jeden uważa to, a
                drugi tamto, jeden uważa że ma rację i drugi że ma rację, i co teraz? Nie ględź
                pan o wacikach, tylko powiedz jakie tu widzisz rozwiązanie?



                > tylko ze wiekszosc Panskich wpisow dotyczy tego zeby klient skladal pozew da
                > Sadu

                1. proszę poczytać forum uważnie i zwłaszcza treść wpisów z poradami - o czym
                one mówią, na pewno nie ograniczają się do sugerowania wyłącznie drogi sądowej,
                bo ta jest pewnym etapem w całym działaniu, choć czasami jedynym możliwym.
                2. poza tym po to właśnie są, szanowny panie, sądy, żeby w przypadku, gdy dwóch
                się kłóci rozstrzygały władczo kto ma rację, nic innego jak na razie ludzkość na
                tym polu nie wynalazła;
                3. a co ma zresztą panu prawnik poradzić? że masz pan dać sprzedawcy w ryj?
                4. poza tym czego się pan wściekasz na prawników - jak Ci sprzedawca sprzedał
                dziadoskie buty to idźże do niego jemu dupę zawracać, w końcu to jest Twój
                winowajca;
                5. prawnik to nie niańka, on nie ma klienta pieścić, tylko udzielić mu rzetelnej
                informacji o tym jakie jest prawo, i co (w sensie prawnym) można ze sprawą
                zrobić, ewentualnie poprowadzić sprawę w imieniu klienta.

                > a dalej to juz Pana nie wiele interesuje Pan swoja pensje i tak dostanie,
                > typowe dla czlowieka z federacji konsumenta

                a to już jest jakaś bezczelna insynuacja + sąd pełen prostackich uprzedzeń.
Pełna wersja