Gość: Robak -Łódź
IP: *.lodz.mm.pl
10.02.09, 20:39
Otóż w 2006 roku a dokładniej w październiku z powodu zmiany stanowiska a co
za tym idzie zwiększonej liczby obowiązków i godzin pracy przestałem chodzić
na studia. Po kilku miesiącach dostałem wezwanie do zapłaty 1200 złotych za
zaległe raty za naukę mimo że nie byłem studentem. Później dowiedziałem się na
uczelni że jeżeli przestałem chodzić na zajęcia powinienem napisać pisemną
rezygnację ze studiów co by sprawiło że nie musiał bym płacić za resztę nauki.
Chciałem oczywiście takie coś napisać ale było już za późno. Napisał bym taką
rezygnację gdybym o takiej możliwości wiedział ale na umowie nie ma nic
takiego napisane więc skąd miałem to wiedzieć.
I mam takie pytanie czy uczelnia może teraz od mnie żądać zwrotu tych
pieniędzy jak ewidentnie nie powiadomiono mnie w porę że muszę pisać taką
rezygnację? I jakiej wysokości mogą być ustawowe odsetki od tej kwoty
naliczane od kwietnia 2007 roku? Dziękuję serdecznie za odpowiedź.