przedawnienie roszczenia a dalsza sprawa w sądzie

IP: *.zb.lnet.pl 19.02.09, 18:38
Jakiś czas temu przyszedł do mnie nakaz zapłaty w postępowaniu
upominawczym, odnośnie rachunku za internet z 2002 roku. Zgodnie z
obowiązującymi procedurami podniosłem zarzut przedawnienia, ponieważ
nie jestem w stanie udowodnić, że rachunek zapłaciłem 7 lat temu...
W efekcie przyszło do mnie pismo z sądu- wezwanie do Sądu w
charakterze przesłuchiwanego w tej sprawie.
1) Dlaczego przedawnienie nie ucięło automatycznie sprawy? Czy tak
to wygląda w praktyce?
2) W załączonym piśmie powoda znajduje się zapisek, że "pozwany mimo
zarzutu przedawnienia nadal pozostaje dłużnikiem. Dług nadal
istnieje, lecz nie może być egzekwowany". Co ten zapisek oznacza w
praktyce? Muszę płacić czy nie?
    • real_mr_pope Re: przedawnienie roszczenia a dalsza sprawa w są 19.02.09, 19:45
      > 1) Dlaczego przedawnienie nie ucięło automatycznie sprawy?

      Ponieważ nie ma automatycznego przedawnienia. Powód może twierdzić,
      że nastąpiło przerwanie biegu przedawnienia albo wykazywać, że dla
      tej wierzytelności okres przedawnienia był dłuższy.

      > Czy tak to wygląda w praktyce?

      Tak.

      > 2) W załączonym piśmie powoda znajduje się zapisek, że "pozwany
      > mimo zarzutu przedawnienia nadal pozostaje dłużnikiem. Dług nadal
      > istnieje, lecz nie może być egzekwowany". Co ten zapisek oznacza w
      > praktyce?

      W praktyce oznacza to co zostało napisane. Dług przedawniony
      pozostaje długiem, nie wygasa i może być dochodzony np. drogą
      nacisków.





      • kuby77 Re: przedawnienie roszczenia a dalsza sprawa w są 20.02.09, 09:05
        real_mr_pope napisał:

        > W praktyce oznacza to co zostało napisane. Dług przedawniony
        > pozostaje długiem, nie wygasa i może być dochodzony np. drogą
        > nacisków.
        >
        I tu jest spór - instytucja przedawnienia w prawie cywilnym ma funkcję porządkującą stosunki ekonomiczne. Gdyby nie ta instytucja, niezapłacony rachunek za powiedzmy korzec żyta który Twój praprapradziadek zakupił mógłby pozbawić Cię dorobku życia. Lub mandat za jazdę bez biletu z czasów szkolnych mógłby pozbawić Twoje dzieci spadku w postaci np. domku pod miastem.

        Uważam, że przedawnione długi nie powinny pozwalać na dopisywanie dłużnika do BIG. No bo czy nie ma tu sprzeczności? Wierzyciel zaniedbał sprawę, doprowadził do przedawnienia, a jednak może wyciągać negatywne konsekwencje wobec dłużnika, w sytuacji kiedy sąd oddali powództwo.

        Uważam, że przedawnienie roszczeń majątkowych powinno kończyć byt roszczenia. Inaczej powinniśmy przechowywać dowody wpłat za wszystko od urodzenia do śmierci. Inaczej jak udowodnisz, że coś jest zapłacone? Ktoś Cię poda do sądu, BIGu itp, a Ty nic, powtarzam, nic nie będziesz w stanie zrobić. Tylko płakać i płacić.
        • Gość: dozorca Re: przedawnienie roszczenia a dalsza sprawa w są IP: *.zb.lnet.pl 20.02.09, 12:07
          W takim razie, jeśli po zakończeniu tej sprawy nie będę musiał
          płacić tego "niby długu" a i tak będę dłużnikiem ze wszystkimi
          konsekwencjami tego, to jest to świetny interes dla firm; mogą
          wyciągać jakieś niby nie zapłacone rachunki za kilkanaście lat
          wstecz, ponieważ mało kto przechowuje rachunki z tak odległych lat i
          nic nie jest w stanie udowodnić, a zastraszony po prostu zapłaci,
          żeby tylko nie uciąć sobie drogi do ewentualnego kredytu w
          przyszłości. To jakaś paranoja.
          • kuby77 Re: przedawnienie roszczenia a dalsza sprawa w są 20.02.09, 14:31
            Gość portalu: dozorca napisał(a):

            > W takim razie, jeśli po zakończeniu tej sprawy nie będę musiał
            > płacić tego "niby długu" a i tak będę dłużnikiem ze wszystkimi
            > konsekwencjami tego, to jest to świetny interes dla firm; mogą
            > wyciągać jakieś niby nie zapłacone rachunki za kilkanaście lat
            > wstecz, ponieważ mało kto przechowuje rachunki z tak odległych lat i
            > nic nie jest w stanie udowodnić, a zastraszony po prostu zapłaci,
            > żeby tylko nie uciąć sobie drogi do ewentualnego kredytu w
            > przyszłości. To jakaś paranoja.

            Paranoja, podzielam Twój pogląd. Wszystko natomiast w granicach prawa: jeśli do mnie zgłosiłby się ktokolwiek z żądaniem zapłaty kwoty, której nie uznaję (z jakichkolwiek powodów - wcześniejszej zapłaty, sporności, przedawnienia) informuję, że nie uznaję i proponuję dochodzenie roszczeń w sądzie. Obowiązek dowodowy w tym wypadku będzie spoczywał na stronie powodowej - on musi udowodnić że roszczenie istnieje. Natomiast po stronie dłużnika leży podniesienie ewentualnego zarzutu przedawnienia. Jedna i druga strona musi dochowywać należytej staranności - wierzyciel musi pilnować aby roszczenie się nie przedawniło, a dłużnik - aby w razie ewentualnego sporu w sądzie przedstawić w odpowiednim terminie swoje zarzuty. Jeśli wyrok się uprawomocni - jest po zawodach i nawet jak coś zapłaciłeś, a nie potrafisz tego udowodnić obawiam się że możesz to zapłacić po raz drugi. Pytanie czy zostanie to zakwalifikowane w razie czego jako próba wyłudzenia - to już inna płaszczyzna.

            Jeśli ktoś by mnie metodą nacisków (gróźb) próbował nakłonić do zapłaty - prawdopodobnie skończyłoby się w prokuraturze, jest to przestępstwo kwalifikowane (art 191 par 2 kk) i ścigane z urzędu. Pamiętaj, że do karalności nie jest konieczne wykonanie groźby, a jedynie sama groźba wywołująca uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona.
Pełna wersja