krabator
27.02.09, 10:24
W 03-2007r.wzięłam kredyt samochodowy,pod koniec roku miałam poważne tarapaty
finansowe.Cały czas miałam kontakt z bankiem(tel)uczciwie przedstawiłam swoją
sytuację finansową.Bank twierdzi że wypowiedział mi umowę-nie dostałam
listu.Zaproponowałam ugodę(wysłałam pismo)po jakimś czasie oddzwonili że się
zgadzają.Ale co ciekawe 2dni pózniej dostałam wezwanie do wydania
auta.Oczywiście przyjechał Pan powiedziałam że nie dam ,zadzwonił do banku(z
mojego nr)usłyszał że ma nie brać i pojechał.Wiadomo jak jest z wypłatą u
prywatnego pracodawcy,nie mogłam zapłacić w styczniu więc telefon do banku że
w lutym wpłacę podwójnie.Niestety dostałam ponownie pismo o wydanie
przewłaszczonego pojazdu.Zadzwoniłam i usłyszałam że jak nie wydam to mnie
oskarżą o oszustwo.Pojechałam z tymi pismami do prokuratora żeby sie
zorientowac co mi grozi za nie wydanie samochodu,powiedział że nie widzi
przesłanek do popełnienia przestępstwa.Bank nie odpisuje na moje pisma tylko
mi dzwonią.