nocarka
29.05.09, 21:13
Kupiłam farbę, maluję od 2 lat palette czerwieniami, wszystkie mniej więcej
wyglądały tak samo. Teraz chciałam, żeby blask włosów był bardziej rudy niż
czerwony więc kupiłam miedzianą czerwień z serii zielonej. Mieszanka miała
kolor fioletowy. Nawet powiedziałam mamie, że jakoś dziwnie to wygląda, ale na
ulotce napisali że nowa formuła może spowodować zmianę koloru mieszanki, ale
że kolor wyjdzie taki jak trzeba, więc nałożyłam na włosy. Po 5 min trochę
bardziej zrobiło się czerwone, odetchnęłam z ulgą. Niestety, po 20 min
mieszanka na włosach stałą się niemal czarna, spłukałam więc szybko.
Wysuszyłam i omal nie rozpłakałam się jak bóbr. Włosy mam ciemne,
brązowo-fioletowe, pod ostre światło w kolorze śliwki czy ciemnej wiśni. Przy
mojej cerze wyglądam z tym kolorem jak trup wyciągnięty po tygodniu spod
ziemi. W ciągu tygodnia umyłam włosy 15 razy, trochę zeszło, ale palette mocno
trzyma się włosów. Muszę nakładać tony makijażu, a tak marzyłam o wiośnie i
braku makijażu na twarzy.
W dniu farbowania zrobiłam zdjęcia, napisałam do palette. Farba wycisnęła mi
kilkakrotnie łzy z
oczu, może coś z nią było nie tak? Cyferki na pudełku i na tubce się zgadzały...
Korespondencja z palette jest straszna, potrafią 2 tyg nie odpisywać. Musiałam
po ponad miesiącu pomalować włosy tą samą farbą, zeby nie było odrostów widać
na rodzinnej uroczystości, a następnie po tygodniu rozjaśniłam, ale nie do
końca się to udało.
Firma odpisała, że mogą mi fundować wizytę u fryzjera, dekoloryzację i ponowną
koloryzację. Tylko, że moja fryzjerka stwierdziła, że nie zrobi mi tego, bo
ostatnie feralne farbowanie za bardzo zniszczyło mi włosy, a dekoloryzacja
jako mocno inwazyjny zabieg może je zniszczyć tak, ze będę musiała je mocno
obciąć (jestem w trakcie zapuszczania włosów do fryzury ślubnej i już musiałam
obciąć znacznie końce - ok 10 cm- bo były najbardziej zniszczone i teraz już
wiem, że wymarzonej fryzury nie uzyskam). Poszłam do innego, droższego
fryzjera, ale stylistka powiedziała, że zrobi mi ten zabieg tylko jak podpiszę
oświadczenie, że na własną odpowiedzialność, więc zrezygnowałam.
Taki zabieg na moich włosach kosztuje ok 320-350 zł z koloryzacją. Czy mogę
zażądać takich pieniążków "na konto"? Muszę kupować duże ilości masek do
włosów, drogich odżywek, zeby włosy jakoś wyglądały, a za to nikt mi
pieniążków nie zwraca. Palette napisała, że przyślą mi kosmetyki do
regeneracji włosów, ale przysłali szampon z odżywką i maskę do codziennego
stosowania, a zatem słabą.
Czego mogę zażądać od firmy?
I jeszcze jedno. Zwróciłam się do firmy bezpośrednio, nie składałam reklamacji
u sprzedawcy, bo chciałam wyjaśnić sprawę trefności farby - myślałam, że jeśli
producent odkryje że coś jest nie tak, to wycofa tę serię ze sprzedaży. Czy
powinnam pomimo dogadywania się z producentem, złożyć oficjalną reklamację w
sklepie?
Dziękuję za odpowiedź.