foretka
11.06.09, 09:43
Witam!
Koszmarna sytuacja "na wlasne zyczenie" ludzi w wieku ok. 60 lat.
Dobrzy znajomi rodziny, zapetlili sie w kredytach. Ale strasznie....
Ona na emeryturze 1100zl, on chyba na rencie 700zl.
Zadluzeni na ok. 300.000zl - trzysta tysiecy - rozne kredyty brane
po to by splacic poprzednie, zawsze z gorka zeby za cos zyc, cos
kupic.
Maja wlasnosciowe mieszkanie warte obecnie ok 170.000, na mieszkaniu
hipoteka do splaty - 60.000 na 5,5 roku jeszcze - miesiecznie ok.
1000zl.
Co oni maja zrobic? Jak dlugo trwa procedura zajecia przez komornika
mieszkania za dlugi? Czy najpierw jest rozprawa??
Czy wyjsciem jest sprzedaz mieszkania, splacenie hipoteki, splacenie
czesci dlugow i za reszte kwoty kupienie (na kogos chyba) mieszkanka
w jakiejs pipidówie??
Jesli beda czekac to pewnie komornik zlicytuje mieszkanie a oni
zostana na bruku?? Czy wtedy ktos im zapewni mieszkanie zastepcze
jakies?
Kobieta dorabia jako opiekunka do dziecka, niestety mezczyzna chory,
ma klopoty z poruszaniem.
Czy ktos z Was wie jak to prawnie bedzie wygladac???? Bede
wdzieczna bo to dobrzy ludzie tylko ich zamroczylo chyba.
Pozdrawiam
foretka