Gość: krzysztof105
IP: *.tktelekom.pl
23.06.09, 15:28
Witam.
Jakiś rok temu skończyła mi się umowa z Orange. Po miesiącu od wygaśnięcia przyszedł mi rachunek na 50 zł. Uzasadnienia nie zrozumiałem za bardzo i mówiąc kolokwialnie olałem to. Dziś dostałem przedsądowne wezwanie do zapłaty z odsetkami na łączną kwotę 60.51 zł. Nie od Orange, ale od KREDYT INKASO SA, któremu firma sprzedała dług. Pech chciał, że wyleciałem z pracy i jestem bezrobotnym bez prawa do zasiłku. Nie mam też żadnej własności majątkowej. Piszą groźnie:
W przypadku braku zapłaty w ciągu 5 dni Kancelaria prawnicza natychmiast bez stosowania dalszych wezwań wniesie pozew do sądu. Po wniesieniu pozwu, Sąd zobowiąże Dłużnika do pokrycia pełnych kosztów postępowania, w tym wynagrodzenia reprezentującej nas Kancelarii
Wygląda na to, że za 50 zł będę musiał zapłacić z 1000. Nie mam ani doświadczenia ani wiedzy w tego typu sprawach.
Pytam więc ile w tym prawdy, a ile straszenia? Czy można ciągać po sądach za 5 dych? Jak mogą ze mnie "ściągnąć" skoro nie mam ani pracy ani nic co można wycenić? Ewentualnie gdzie i jak się odwołać?