staefun
12.10.09, 21:32
A może by tak zapytać dyrekcję Filharmonii Zielonogórskiej czy życzy sobie
tego rodzaju "rzeźb" na budynku, który jest w JEJ, a nie miasta Zielona Góra,
władaniu. Przypomnijmy, że to WOJEWÓDZKA, a nie miejska instytucja kultury w
dodatku posiadająca osobowość prawną, a więc w pełni samostanowiąca.
Pseudo-artystyczne eksperymenta niechaj sobie pomysłowi rajcy miejscy
uskuteczniają na znacznie bardziej dla tego celu stosownym miejskim gmachu
BWA. Filharmonia nie ma żadnego interesu negatywnie upamiętniać tzw. wydarzeń
zielonogórskich - w ich efekcie instytucja i korzystający z niej melomani
zyskali na kilka dziesięcioleci w miarę porządną salę po latach wcześniejszej
"bezdomności". Przypomnijmy, że zielonogórski kler katolicki - sprawca całej
rozróby - wszedł w użytkowanie sali typowym po wojnie na tych terenach prawem
religijnego kaduka, bo budynek wybudowali nie katolicy, ale PROTESTANCI w
dodatku niemieccy.
Dla Filharmonii Zielonogórskiej - taka jest prawda - tzw. wydarzenia
zielonogórskie to początek normalnej działalności, a nie powód do żałobnych
rozpamiętywań.