Lewica stawia na Kubickiego. Na horyzoncie Pola...

15.03.10, 09:59

Na tej fotografii J.Kubicki wygląda jak chłop pańszczyźniany, który
niespodziewanie znalazł się na salonach i nie wie co ma ze sobą począć!

Myślę jednak, że Sebastianowi Rzepielowi należą się gratulację, ta fotografia
bardzo dobrze oddaje całą prawdę o prezydencie!!!

    • Gość: ab Re: Lewica stawia na Kubickiego. Na horyzoncie Po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.10, 10:18
      Zielona ma pecha do prezydentów, miernota Kubicki, chłopaczyna bez
      wizji, za to z zadęciem. PO nie potrafi wystawić nikogo sensownego,
      BB dogadywała się z Samoobroną i LPR, teraz kolej na Polakową, która
      poza wyuczonymi formułkami nie potrafi powiedzieć niczego
      sensownego. I znowu PO przerżnie z SLD, i znowu nic się nie zmieni.
      Dlaczego 2 najważniejsze partie nie potrafią ściągnąć w swe szeregi
      ludzi z odwagą i pomysłami, czemu to ciągle jest miasto powiatowe,
      nie wojewódzkie. Czemu wierchuszka obu partii stawia na
      karierowiczów i obdziela się stanowiskami? Tylko i wyłacznie.
      • Gość: analityk wyborczy Re: Lewica stawia na Kubickiego. Na horyzoncie Po IP: *.ztpnet.pl 15.03.10, 10:50

        Dlaczego uważam, ze dobrze ze PO stawia na Polak. Dowhan przegrałby
        z kretesem zreszta pokazuje to powyzszy sondaz, gdzie leb w leb
        walczy z Materna o ostatnie miejsce. Moze jeszcze poł roku temu miał
        szanse ale po tym numerze z Walaskiem, po tym jak ciagnie sie remont
        stadionu w nieskonczoność bo komus brakuje czasu, po tym jak łamane
        były przepisy w konsekwencji stracil manadat radnego stracił
        zaczanie na popraciu. Moze jeszcze ma poparcie wśród kibicow ale
        wydaje mi sie, że juz chyba tylko wsród tzw. hools (z ang. cos jakby
        huligani) ale ich jest za mało zeby zostac prezydentem.
        • Gość: ele ! Re: Lewica stawia na Kubickiego. Na horyzoncie Po IP: *.ztpnet.pl 15.03.10, 20:46
          Co to ? oblesny grubas jeszcze nie dał głosu ? nie skrytykował ?
          dziwne rzeczy na tym świecie sie dzieją !
        • Gość: zkz Re: Lewica stawia na Kubickiego. Na horyzoncie Po IP: *.ztpnet.pl 16.03.10, 17:00
          A jak z dieta radnego ,ktora p.Dowhan przez lata bezprawnie pobierał.Oddał?
    • grunberger Może pojawi się kandydat niezależny? 15.03.10, 21:19
      I na takiego warto by zagłosować.
      • Gość: xzy Re: Może pojawi się kandydat niezależny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.10, 13:25
        Oto dlaczego SLD poparło Kubickiego w wyborach samorządowych -
        prawdziwa przyczyna ( miasto kosztowało to 750 tyś. zł.)
        Miasto przegrywa. SLD nie zwraca 700 tys. zł
        Kalina Stawiarz 2009-12-14, ostatnia aktualizacja 2009-12-14 18:21

        Zielona Góra przegrała proces z SLD o zwrot 745 tys. zł (z
        odsetkami) za bezprawny podnajem pomieszczeń w dawnej siedzibie
        partii. Prezydent miasta, też z SLD uważa, że nie warto walczyć
        dalej. Opozycja jest oburzona

        Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
        Kazimierz Pańtak, mecenas, polityk SLD.Spór dotyczy kamienicy przy
        al. Niepodległości w Zielonej Górze. Działacze SLD wraz z
        parlamentarzystami wprowadzili się do niej w 2001 r., kiedy
        prezydentem był Zygmunt Listowski (SLD). Po remoncie Sojusz próbował
        budynek kupić. Listowski, gotujący się do reelekcji, kamienicy nie
        sprzedał w obawie o reakcje wyborców. Wybory przegrał, a prawicowa
        prezydent Bożena Ronowicz (dziś radna PiS) wykryła, iż SLD
        nielegalnie podnajmował biura parlamentarzystom, m.in. posłowi
        Andrzejowi Brachmańskiemu i senator Jolancie Danielak. Na czynszu
        miasto straciło ponad 400 tys. zł - wyliczyła.

        W lipcu ub.r. sąd nakazał SLD wpłacić na konto zielonogórskiego
        magistratu 745 tys. zł (z odsetkami). Pieniądze nie wpłynęły. Wtedy
        Tomasz Nesterowicz z gabinetu obecnego prezydenta Janusza Kubickiego
        (SLD) tłumaczył, że w sądzie wciąż toczy się inna sprawa, w której
        to SLD żąda od miasta zwrotu nakładów na remont dawnej siedziby. -
        Biegły sądowy wycenił wkład na 660 tys. zł plus VAT i odsetki. Do
        tego dojdą jeszcze koszty procesu. To daje ok. 200 tys. zł nadwyżki
        na niekorzyść miasta. Dlatego wstrzymaliśmy egzekucję. Prowadzimy
        rozmowy z Sojuszem. Liczymy na to, że uda się wynegocjować niższą
        kwotę - mówił wtedy Nesterowicz, który sam należy do SLD.

        Kubicki: nie warto walczyć z SLD

        Ostatnio o efekty negocjacji pytała Ronowicz. Prezydent Janusz
        Kubicki odpowiedź wysłał jej na piśmie.

        Okazuje się, że sprawę o zapłatę przez SLD zaległych należności za
        czynsz miasto przegrało. Sąd uznał, że umowa, którą miasto podpisało
        z Sojuszem, jest nieważna, ponieważ partię reprezentowali działacze,
        którzy nie mieli do tego prawa. Umowę podpisano z radą wojewódzką
        lubuskiego SLD, a nie z SLD w Warszawie. Z przedstawionego przez
        Kubickiego pisma wynika, że nie warto, aby miasto procesowało się
        nadal. Prezydent pisze, że uzyskanie wyroku, który potwierdzi, że
        umowa była "ważnie zawarta", pozwoli SLD skutecznie dochodzić zwrotu
        poniesionych nakładów.

        Z informacji uzyskanych przez "Gazetę" wynika, że to błędne
        myślenie. Pismo urzędu skonsultowaliśmy z doświadczonym prawnikiem,
        który od wielu lat zajmuje się tematyką samorządów. - Po pierwsze,
        jeżeli ktoś korzystał z pomieszczeń bez umowy, to się wzbogacił.
        Normalnie musiałby przecież wydawać pieniądze na najem. To, że umowa
        jest nieważna, oznacza jedynie, że nie można dochodzić zwrotu
        niezapłaconego czynszu. Można jednak dochodzić zwrotu nienależnego
        świadczenia za to, że partia korzystała z pomieszczeń bez umowy -
        tłumaczy ekspert.

        W piśmie Kubicki wyjaśnia również, że nie warto dążyć do wykazania
        istnienia tej umowy, gdyż wtedy SLD będzie też mógł dochodzić zwrotu
        nakładów. - To też nie jest żaden argument uzasadniający zamknięcie
        tej sprawy. SLD może żądać pieniędzy, uznając, że miasto wzbogaciło
        się jego nakładami - wyjaśnia prawnik. Zwraca również uwagę na to,
        że urząd nie próbuje ocenić, czy nie należy wystąpić
        wobec "wzbogaconego" SLD o odszkodowanie z tytułu utraconych
        korzyści. A w tej sytuacji przepisy na to pozwalają.

        Pańtak: to jak spór o sukienki i kiełbasy

        SLD triumfuje. - Po prostu miasto ma słabych prawników. Powinni
        wiedzieć, że umowa jest nieważna. Zresztą mówiłem o tym od dawna.
        Miasto powinno było dopilnować, aby partia była właściwie
        reprezentowana. Od tego jest Krajowy Rejestr Sądowy i internet. Ale
        tego nie zrobiono - mówi mecenas Kazimierz Pańtak, radny SLD w
        sejmiku. To on reprezentował Sojusz w sądzie. - To nie jest tak, że
        SLD wcale nie płaciło. Płaciło. Tyle że według stawek dla partii.
        Potem wyszło całe zamieszanie z podnajmowaniem. Ale sąd niczego w
        tej sprawie nam nie zasądził - dodaje.

        Pańtak odpiera też zarzuty o bezpodstawne wzbogacenie się jego
        partii. - Powiem to po chłopsku. Jeśli pracodawca się pomyli i
        przeleje pani za duże wynagrodzenie, a pani sobie za to kupi
        kiełbasę albo sukienkę, to jest to bezpodstawne wzbogacenie? Nie! Bo
        gdyby tych pieniędzy pani nie dostała, to by sobie nic nie kupiła -
        tłumaczy.

        Ekspert "Gazety" z taką filozofią się nie zgadza: - Przepis mówi, że
        bezpodstawnie wzbogacony musi dokonywać zwrotu, jeśli powinien był
        liczyć się z taką możliwością. Pańtak podaje przykład pracownika,
        który mógł myśleć, że to premia. Taka osoba korzyść może zachować.
        Jednak gdy np. bezrobotny dostaje kilkanaście tysięcy złotych
        przelewu na konto, to powinien zakładać, że te pieniądze mu się nie
        należą. W takim przypadku sąd nakazuje je oddać. Podobnie jest z
        SLD. Zajęli budynek i płacili niższe czynsze niż powinni. Mieli też
        świadomość, że umowa jest nieważna. W obu przypadkach dochodzi do
        wzbogacenia.

        Wyrok owiany tajemnicą

        Wyrokiem zaskoczeni są radni. - Nie wiedziałem o tym. Informacji nie
        podano do publicznej wiadomości. To jest zła wiadomość dla miasta.
        Tym bardziej że, jak się okazuje, niekorzystny dla miasta wyrok nie
        wynika z tego, że nie miało ono racji. Po prostu ktoś, kto w imieniu
        miasta zawierał umowę, doprowadził do tego, że zrobiono to
        nieważnie. Tylko z tego powodu żądania miasta sąd oddalił. Moim
        zdaniem trzeba się teraz przede wszystkim zastanowić, jak do tego
        doszło i sprawdzić, czy rzeczywiście nie przypilnowano spraw
        związanych z reprezentacją SLD w tej umowie. Należy też ocenić
        ewentualne roszczenia miasta wobec najemcy z tytułu bezpodstawnego
        wzbogacenia - mówi Adam Urbaniak, przewodniczący rady miasta (PO).

        Zdziwiona jest także Bożena Ronowicz. - Ewidentnie odbieram
        postępowanie Kubickiego jako działanie na szkodę miasta. Zrezygnował
        z usług prawnika, który bardzo dobrze znał tę sprawę i ją wygrał.
        Zapadł prawomocny wyrok. Radnych zwodzono. Nikt nie poinformował nas
        o wynikach sporu. Wszystko trzymano w tajemnicy i gdyby nie moje
        nieustanne pytania, na pewno urząd by się do tego nie przyznał -
        komentuje Ronowicz.


Pełna wersja