e.krakowsky
30.03.04, 11:04
Lubuski SLD po rozłamie
łuk 29-03-2004, ostatnia aktualizacja 29-03-2004 18:41
Lubuska Federacja Młodych Socjaldemokratów zastrzega, że nie zadowolą jej
kosmetyczne zmiany w partii. - Nadarza się szansa rozbicia istniejąceych
układów, możliwość pojawienia się we władzach nowych i wartościowych ludzi -
mówi jej szef Filip Gryko.
Żaden z dziesiątki lubuskich posłów i senatorów Sojuszu na razie nie odchodzi
do SdPl. - Stuprocentowe trwanie przy SLD - cieszy się sekretarz lubuskiego
SLD Tytus Fokszan. - Badaliśmy nastroje w kołach. Członkowie partii twierdzą,
że poczekają, bo nie wiedzą o co w tym wszystkim chodzi. Na razie jest cisza.
W Zielonej Górze doszło do nieudanej próby zawiązania SdPl. Nic dziwnego. W
mieście prym wiodą osoby zatrudnione w instytucjach kontrolowanych przez SLD,
Urzędzie Marszałkowskim, starostwie powiatowym - Boja się utraty pracy,
wypadnięcia z układów - tłumaczy jeden z działaczy. W połowie kwietnia
odbędzie się lubuska konwencja partii. Do obsady jest wakat barona po
niedawnym awansie Andrzeja Brachmańskiego na wiceministra. Lubuska Federacja
Młodych Socjaldemokratów już zastrzegła, że nie zadowolą jej kosmetyczne
zmiany w partii. Żąda rzetelnej weryfikacji i natychmiastowych wyborów na
każdym szczeblu w partii. Szef FMS Filip Gryko: - Poprzednia weryfikacja była
działaniem pozorowaniem, zdarzało się, że odeszli cenni ludzie, a nie ci,
którzy powinni odejść.
FMS na razie nie zamierza odejść z Sojuszu. Co się by musiało stać, by
odeszli? Musiałoby nic się nic po prostu nie zmienić - słychać w FMS.
Mlodzieżówka sporo sobie oczekuje po kwietniowej konwencji. - Nadarza się
szansa rozbicia istniejąceych układów, możliwość pojawienia się we władzach
nowych ludzi. My mówimy to otwarcie, przynajmniej mamy te odwagę - komentuje
Filip Gryko.