Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami

25.03.11, 10:20
UZ tak po prostu, zwyczajnie krzywdzi młodych ludzi! Pytam ilu w ZG potrzeba pedagogów, ekonomstów, socjologów, politologów czy humanistów albo nawet grafików ??? Przecież to jest maszyna, która "wytwarza" nikomu niepotrzebne "produkty". Nie dziwię się młodym o tyle, że idą tam, bo nie bardzo mają wybór. Skoro już jest uczelnia na miejscu, to dlaczego nie korzystać. Uważam jednak, że spędzenie 3, 4 lat na kiepskiej uczelni, w dodatku na kiepskim kierunku jest marnowaniem życia. OCZYWIŚCIE, że dyplom nie daje już gwarancji zatrudnienia. Ale w tej materii, akurat niewiele się zmieniło. Dyplom nigdy nie dawał gwarancji w przypadku chęci podjęcia pracy w branży zupełnie z dyplomem nie związanej. Jeśli ktoś potrzebuje wykwalifikowanego pracownika do obsługi skomplikowanej cyfrowej obrabiarki, to na co mu magister historii.
Jednym słowem - młodzi ludzie nie myślą o przyszłości tylko o studiowaniu, a studia dają im oferte zupełnie rozminiętą z rzeczywistością gospodarczą.
    • Gość: xs45 Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.11, 11:52
      "Ponad 55 proc. kończy studia z tytułem licencjata, co czwarty ma magistra. Tytuł inżyniera ma nieco ponad 8 proc. absolwentów."

      Przecież to wszystko wyjaśnia!
      • Gość: biznesmen Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.star.net.uk 25.03.11, 12:08
        Potszebuje wyksztalconom blondynke do polerowania mojej fury. Najlepiej z doktoratem zeby nie trzeba bylo tlumaczyc tlumokowi ze rure wydechowom tez trzeba wyczyscic.
        • Gość: socjolorzka Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.11, 12:26
          a jakom masz fóre ?
          • Gość: moe Stracone pierdoły,głosujące na PO ? IP: 82.139.156.* 25.03.11, 13:12
            Liberalizm moi drodzy :) .
            Niesprawiedliwy podział dóbr ,itp. "przyjemności"
            Chcieli ,głosowali i dalej zle i sie nie podoba .
            I narzekanie ,stękanie :)
            • pfg Re: Stracone pierdoły,głosujące na PO ? 25.03.11, 18:00
              Jasne, PiS wszystkim da pracę: w ramach robót publicznych bezrobotni będą budować pomniki smoleńskie na każdym placu i skrzyżowaniu.
              • Gość: andy Re: Stracone pierdoły,głosujące na PO ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.11, 19:55
                A co z tym wspólnego ma PiS?
                Berecik uciska?
              • Gość: ej, a dlaczego Wyb Re: Stracone pierdoły,głosujące na PO ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.11, 20:16
                ej, a dlaczego Wyborcza daje tytuł "absolwenci z dyplomami na zasiłku" na głównej? Przecież każdy wie, że absolwentom zasiłek dla bezrobotnych nie przysługuje, trzeba przepracować 3 lata, żeby dostawać przez pół roku. Czy wszyscy Żydzi są kłamcami czy tylko Wyborcza tak ma i co na to Tomasz gross?

              • Gość: troper Szambo Tuska zniszczylo Polske!! IP: *.11-2.cable.virginmedia.com 25.03.11, 21:28
            • Gość: p Re: Stracone pierdoły,głosujące na PO ? IP: *.warszawa.mm.pl 25.03.11, 22:25
              a skąd wiesz,że to ludzie głosujący na PO? znam przynajmniej 20 mlodych osób po studiach głosujących na PIS i bez pracy. Prawda jest taka,że są to osoby,które nigdy nie powinny się udać na studia.
          • Gość: Inwestor grubą i twarda w sam raz do polerowania IP: *.aster.com.pl 25.03.11, 13:27
            ustnie
          • sykosonik Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 16:44
            Ja nie wiem. Lublin to jest jakiś inny świat? Jak to możliwe, że 2/3 studentek studiuje pedagogiki i inne gówna, skoro od lat wszystkie media trąbią, że pedagogów jest już za dużo i nikt ich nie chce?
            Tylko studia inżynierskie mają jakiś sens. Oczywiście jeśli studencik nie rzuci od razu kwoty z kosmosu: kto jeszcze chce zarabiać jak specjalista miesiąc po studiach
        • carcharodon.carcharias Jest ich na pęczki pod warunkiem ... 25.03.11, 13:38
          że będzie to politolog, psycholog, socjolog, spec. od turystyki, handlowiec itp.... barachło. Takie dyplomy to do WC w celu jednorazowego użycia :)
      • Gość: ? Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: 217.110.101.* 25.03.11, 14:40
        A ja się pytam z jakim tytułem kończy studia pozostałe 12%
        • Gość: gigi Re: Stracone pokolenie bo glosowalo na PO!! IP: *.pool1.unallocated-106-64.orangehomedsl.co.uk 25.03.11, 16:27
          Tusk was oszukal bo niespelnil obietnic przedwyborczych!!
          • Gość: ?????????/ Re: Stracone pokolenie bo glosowalo na PO!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.11, 20:18
            :juŻ wkrótce Polacy zaczną wracać z emigracji, bo praca w Polsce zacznie się opłacać" - Donald Tusk przed wyborami:)) Lemingi klaskały, głosowały, wyborczą prenumerowały:)
            Co na to Tomasz Gross???? Wszystko co złe to Polacy, a Wyborcza to samo dobro?????
    • Gość: jojo Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: 194.156.44.* 25.03.11, 11:58
      nie wiem kompletnie w czym jest problem. sa czasy ciezsze, sa i lzejsze. teraz najwyrazniej sa te ciezsze dla absolwentow. nikt nikomu nie obiecywal ze z dyplomem dostanie dobra prace. kwestia podejscia, moze nie chciec zarabiac, strzelam, 2k, tylko 0,8k na poczatek? we wloszech od kilku lat wiekszosc absolwentow pracuje za grosze, albo nawet za darmo. bywa.
      druga sprawa - mozna tez pracowac w "nieswoim" zawodzie, skoro artysta grafik nie moze pracowac jako artysta grafik, to moze sie zatrudni jako recepjonista. na poczatek. jak bedzie dobry - wkrotce zmieni prace na lepsza.
      • ppo Jaki widzisz sens pracy za darmo? 25.03.11, 12:32
        Pomijając nawet aspekt ekonomiczny (z czego taki delikwent ma wyżyć- przecież rodzice nie muszą utrzymywać pracującego, dorosłego potomka). Czy moja praca przynosi komuś zysk? Jeśli tak, to niech mi za nią zapłaci (w przeciwnym razie jest złodziejem). Jeśli nie, to nie jest to praca. Wolontariat jest ok, ale w działalności charytatywnej, a nie w nabijaniu kabzy prywaciarzowi.
        • alfalfa Re: jaki sens? może inwestycyjny np.? /nt 25.03.11, 14:39
    • marek.zak1 Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 12:03
      Mili absolwenci. Jako pracodawca powiem wam, że jeśli oprócz dyplomu:
      - znacie DOBRZE 2 języki,
      - jesteście pomysłowi i twórczy,
      - macie prawo jazdy,
      - dobrze znacie komputer
      nie będziecie mieli problemów ze znalezieniem pracy. Sam dyplom to jedna z cegiełek.
      Pozdrawiam
      Marek Żak
      www.marek-zak.blog.onet.pl
      • ppo Jakbyśmy byli pomysłowi i twórczy 25.03.11, 12:36
        tobyśmy sami założyli biznes, a nie płaszczyli się przed prywaciarzami! Skończyliśmy studia, bo właśnie innego pomysłu nie mieliśmy!
        • Gość: brawo Re: Jakbyśmy byli pomysłowi i twórczy IP: *.nk-net.pl 25.03.11, 12:47
          Załóż ten biznes załóż. Faktycznie takie kompetencje wystarczają do poprowadzenia firmy. Powodzenia!

          P.S. Jak nic jesteś Polakiem. Na wszystkim się znasz choć nigdy tego nie robiłeś.

          -----------
          Jak się pozbyć bólu pleców?
          • ppo Skąd wiesz, co robiłem? 25.03.11, 12:51
            Srałeś ze mną w przedszkolu do jednego nocnika, czy co?
        • Gość: dr prof hab mgrinż Re: Jakbyśmy byli pomysłowi i twórczy IP: *.internetia.net.pl 25.03.11, 17:48
          brawo !
          • boni.m Re: Jakbyśmy byli pomysłowi i twórczy 25.03.11, 17:51
            Takis skromny?
            Czemu nie jestes prof. nadzw. dr hab. mgr inż. arch., dr hab. n. med. i dr h.c. (mult.)?
      • tajemnicapanstwowa Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 12:47
        Licencjat z ekonomii juz za 3 miesiace, 2 jezyki bardzo dobrze (w dziecinstwie 5 lat mieszkania w Niemczech + nauka angielskiego od 7 roku zycia), prawo jazdy od 4 lat i zaawansowana obsluga komputera.
        czekam na propozycje panie pracodawco...

        bo poki co gdzie nie pojde i nie powiem, ze chce umowe o prace to parskaja smiechem, ze mam w ogole czelnosc cos takiego zadac, tymczasem nie po to uczylem sie dodatkowe 3 lata by pracowac na umowe zlecenie bez prawa do urlopu i zadnego stazu do emerytury. byc na kazde pierdniecie pracodawcy jakbym byl conajmniej jego "murzynem".

        poki w Polsce prywatni pracodawcy beda myslec kategoriami "jestem panem, a Ty poddanym" i beda placic grosze, a sami plawic sie w luksusach, to nigdy nie bedzie normalnie...
        • Gość: ak Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.11, 13:48
          Dlaczego traktujesz ten kraj poważnie? Skończ studia i sp*aj stąd od razu, szkoda życia. UK stoi od dawna otworem, od maja masz do wyboru również Niemcy. A jeśli musisz teraz sobie dorabiać na utrzymanie i studia, to zaciśnij zęby, weź jakąkolwiek robotę od polskiego bandyty i odliczaj dni do wyjazdu.
        • Gość: ma-ryja Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.11, 18:53
          > Licencjat z ekonomii juz za 3 miesiace, 2 jezyki bardzo dobrze (w dziecinstwie 5 lat mieszkania w Niemczech + nauka angielskiego od 7 roku zycia), prawo jazdy od 4 lat i zaawansowana obsluga komputera. czekam na propozycje panie pracodawco... bo poki co gdzie nie pojde i nie powiem, ze chce umowe o prace to parskaja smiechem, ze mam w ogole czelnosc cos takiego zadac, tymczasem nie po to uczylem

          Droga tajemnico panstwowa, dobrze, ze znasz te dwa jezyki plynnie tudziez obsluge komputera oraz niedlugo zdobedziesz licencjat. Powiem ci, ze pracy u mnie nie dostaniesz, bo ty masz jakies umiejtnosci i chcesz robote od 8-16, oczekujesz, by ci zaproponowano robote, z ktorej wyzyjesz do nastepnego pierwszego i nic wiecej. Jak czytam twoje wypowiedz, to nie bije z niej krzta pewnosci siebie (lecz tylko przecenianie wlasnych umiejetnosci+zbyt wybujale ego bez pokrycia) i brak jest tego "blysku w oku", dla ktorego moglibysmy sie spotkac i porozmawiac. Ty po prostu nie masz osobowosci, masz troche umiejetnosci i dlatego sam sobie depczes po stopach. A poniewaz wiekszosc "koz" odpowiedzialnych za aplikacje tez jej nie maja, ale juz tam siedza i boja sie konkurencji, wiec nie daja ci roboty - proste jak drut.
          Moja rada - zastanow sie, co ty do tej pory robisz zle, by pokazac swoje atrakcyjnosc a nie dlaczego, pracodawcy sa zli. Do tej pory stawiasz wymagania i definiujesz roszczenia bez zadnej deklaracji dawania z siebie cos w zamian za upragniona robote. Wiem, ze bedziesz miec trudnosci mnie zrozumiec, ale tacy jak ty tak maja.
          • Gość: Mam Ryja Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dsl.telepac.pt 25.03.11, 19:01
            Kol. ma-ryja: uwazajcie na swoj walsny ryj, abym go za mocno nie zdeformowal przy okazji najblizszego spotkania...
        • Gość: rty Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.11, 19:18
          > Licencjat z ekonomii juz za 3 miesiace, 2 jezyki bardzo dobrze (w dziecinstwie
          > 5 lat mieszkania w Niemczech + nauka angielskiego od 7 roku zycia), prawo jazdy
          > od 4 lat i zaawansowana obsluga komputera.
          > czekam na propozycje panie pracodawco...

          Napisz proszę co cię skłoniło żeby podjąć tzw. studia licencjackie na kierunku ekonomii.
          • Gość: Kagan Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dsl.telepac.pt 25.03.11, 19:24
            Co zlego widzisz w studiowaniu ekonomii? Oczywiscie na dobrej, zachodniej uczelni, a nie w Polsce, a szczegolnie w Ziel. Gorze...
            • Gość: rty Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.11, 21:48
              Dziwi mnie dlaczego osoba, która opanowała dwa obce języki w stopniu biegłym (a więc ma według mnie zdolność przyswajania wiedzy) zdecydowała się na licencjat w mało znaczącej szkole. To nie jest pierwszy artykuł na taki temat, ale maturzyści kierując się chyba owczym pędem szturmują podobne uczelnie i pragną równie znaczących dyplomów. Zachwalanie się posiadaniem prawa jazdy i obsługą komputera (co to znaczy w stopniu zaawansowanym? może aplikować do S. Jobs'a?) dowodzi pewnej bezradności i niezrozumienia świata. To są umiejętności zupełnie PODSTAWOWE. Równie dobrze można napisać, że lubi jeździć na nartach i opiekować zwierzętami sąsiadów.
              • Gość: Kagan Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dsl.telepac.pt 25.03.11, 21:55
                Moze nie bylo ja stac na lepsza uczelnie? Wzgledy osobiste, np. sytuacja rodzinna?
                • Gość: rty Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dip.t-dialin.net 26.03.11, 17:20
                  Jej życie jej wybór. Każdy ma swoją motywację do studiowania. Moją był strach przed pójściem w kamasze, ale wtedy wojsko umacniało jedyny sprawiedliwy ustrój i dzieci nie mogły oglądać dobranocki.

                  Dla mnie to jest trudne do zrozumienia i zastanawiam się:
                  Co robią rodzice w sytuacji kiedy zapisując dziecko do szkoły podstawowej dowiadują się że ze szkoły A do dobrego gimnazjum AA dostaje się 90 %, a ze z innej szkoły B 10 % uczniów?
                  Które gimnazjum należy wybrać jeśli wiadomo, że ze szkoły AA 90% gimnazjalistów dostaje się do dobrego liceum a ze szkoły BB 10%?
                  Które liceum należy wybrać jeśli wiadomo, że ze szkoły AAA 90% licealistów dostaje się na studia a ze szkoły BBB 10%?
                  Którą uczelnię i kierunek wybierają abiturienci jesli wiadomo, że po studiach na AAAA znajdują pracę bez problemu a po BBBB lądują na bezrobociu? Jak pokazuje życie odpowiedzi wcale nie są tak oczywiste.
                  • Gość: Kagan Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dsl.telepac.pt 26.03.11, 17:32
                    A jaki jest dzis sens isc do dobrego gimnazjum czy dalej na studia, skoro okazuje sie, ze praca, i to niezle platna, to w Niemczech dla Polakow owszem i jest, ale tylko dla robotnikow i rzemieslnikow? Podobnie zreszta w UK.
                    I PS: ja tez poszedlem na studia glownie dla tego, aby nie isc do wojska, choc i tak musialem swoje lata odsluzyc na Studium Wojskowym, ale tam to przynajmniej nie bylo fali...
                    • Gość: Renia Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.03.11, 18:38
                      Przychylam się do wypowiedzi Zenka. W Zielonej Górze, czy w innych miejscowościach nie znajdę pracy, nawet gdybym skończyła Harvard lub Yale, a najlepiej obie te uczelnie. Po prostu nie ma miejsc pracy i obawiam się, że rynek się jeszcze skurczy i będzie jej coraz mniej.

                      Myślę, że wielu studentów studiuje na różnych uczelniach z powodu braku pracy.

                      Jedną z przyczyn bezrobocia (pomijając wszystkie inne) - według mnie - jest też postęp cywilizacyjny, np. komputeryzacja przemysłu, która zlikwidowała wiele miejsc pracy, zniknęły prawie niektóre zawody (naprawiacze parasoli i innych urządzeń, szewcy, gorseciarki, tkaczki, pończoszarki i wiele innych), jest mniej pracy na poczcie, bo ludzie nie piszą listów, pocztówek, dokonują opłat za pośrednictwem internetu...

                      Życie stało się z jednej strony prostsze, a z drugiej...

                      • Gość: rty Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dip.t-dialin.net 26.03.11, 19:49
                        Jeśli masz trochę czasu i chcesz zarobić zacznij handlować. Zaimportuj cukier z Niemiec. Podobno jest niezła przebitka.
                        • Gość: Kagan Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dsl.telepac.pt 26.03.11, 20:19
                          A teraz wyobraz sobie gospodarke oparta w 100% na spekulacji. Jak dlugo ona pociagnie, kiedy kazdy bedzie oszukiwal kazdego?
                    • Gość: rty Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dip.t-dialin.net 26.03.11, 19:45
                      Z tego co się orientuję i mogę potwierdzić własnym przykładem z pracą w D nie jest tak źle. Pracuję w swoim zawodzie, który jest i tak deficytowy w PL. W złotówkach nie zarabiałem nigdy tyle co dziś w euro. Są i minusy tej sytuacji - moje dzieci zostały zmuszone do nauki języka obcego i w sumie znają go lepiej ode mnie.
        • Gość: matka Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.ip.shentel.pl 26.03.11, 10:09
          Słuchaj chłopie z takim podejściem do życia daleko nie zajedziesz. Jesteś ekonomistą dobrze, nic prostszego, otwórz własną firmę chociaż prostą działalność gospodarczą. Tak w ogóle co Ty umiesz? zastanów się.
          • Gość: Kagan Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dsl.telepac.pt 26.03.11, 10:51
            Kazdy dobry ekonomista wie, ze mala firma (a tylka taka mozna zalozyc bez posiadania porzadnego kapitalu) nie ma szans na przyniesienie realnych, czyli ekonomicznych zyskow, szczegolnie na pokskiej prowincji, gdzie ludzie po prostu nie maja pieniedzy, a wiec nie ma tez popytu uzasadniajacego zakladanie nowych firm... A rynek w Warszawie jest juz od dawna nasycony, a koszta prowadzenia biznesu wysokie (np. wysokie czynsze na wynajecie lokali)...
            lech.keller@gmail.com
      • obrotnybezrobotny Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 14:40
        Panie Marek Zak,
        z cały szacunkiem bzdury Pan piszesz.
        Na dzień dzisiejszy praca jest dla zdolnych absolwentów kierunków technicznych oraz po znajomości, szukanie teraz jakiejkolwiek pracy jest jak walenie głowa w mur.
        • Gość: "C"humaniści Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.11, 16:39
          > Panie Marek Zak,
          > z cały szacunkiem bzdury Pan piszesz.
          > Na dzień dzisiejszy praca jest dla zdolnych absolwentów kierunków technicznych
          > oraz po znajomości, szukanie teraz jakiejkolwiek pracy jest jak walenie głowa w
          > mur.

          Trzeba było się uczyć a nie studiować humanistykę.
          • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 17:06
            W Polsce nie ma pracy dla inzynierow, gdyz nie ma juz polskiej mysli technicznej oraz tzw. know how,i nie ma tez juz polskich biur projektowych oraz osrodkow badawczo-rozwojowych. Np. takowy przy FSO, gdzie dwukrotnie mialem praktyki (jako uczen technikum elektrycznego i student ekonomiki przemyslu na SGH, wtedy SGPiS).W Polsce potrzebni sa dzis najwyzej technicy... Inzynierow to potrzebuja dzis np. Niemcy czy Chinczycy!
            lech.keller@gmail.com
            • Gość: cminusminus Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.e-wro.net.pl 25.03.11, 22:56
              Pierdolicie hipolicie.
              Ja jestem po UZ, i obecnie zarabiam... nienajgorzej :)
              No ale ja studiowałem informatykę.
              • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 22:59
                Ile konkretnie zarabiasz? Bo ja, po ekonomii na The University of Melbourne, to na pol etatu zarabiam na reke ponad 10 tys. zl na miesiac...
                lech.keller@gmail.com
                • Gość: inżynier Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: 95.108.69.* 26.03.11, 09:25
                  boni.m napisała:
                  > Ile konkretnie zarabiasz? Bo ja, po ekonomii na The University of Melbourne, to
                  > na pol etatu zarabiam na reke ponad 10 tys. zl na miesiac...
                  > lech.keller@gmail.com

                  Panie Keller, projektuję instalacje typu np. biogazownia rolnicza.
                  Średnio sprzedaję jeden projekt za 120-180 tys. zł (plus VAT).
                  Średnio wychodzi ode mnie z pracowni 2-3 projekty miesięcznie (bywa, że znacznie więcej).
                  Więc te Pana 10 tys. zł to kiepścizna - u mnie przy dobrej harówce więcej stażysta dostaje (jako określony % od projektu).

                  No ale my mamy w ręku konkretny fach inżynierski, a nie jakąś tam ekonomię (w chwili obecnej w Polsce rzucenie kamieniem w tłum młodych ludzi przed 40tką stojących np. pod kinem daje 70-80% prawdopodobieństwo, że trafi się w humanistę lub ekonomistę - zresztą inżynierowie są tak zapracowani, że nie mają czasu chodzić do kina ;)
                  • Gość: Kagan Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dsl.telepac.pt 26.03.11, 11:23
                    Drogi Panie Inzynierze. Nie pytalem sie, ile wynosi utarg firmy, w ktorej pan pracuje, ale ile pan zarabia na czysto na reke. Ale widze, ze nie ma pan pojecia o elementarnym rachunku kosztow i myli utarg z zyskiem..
                    Nie mamy wiec o czym rozmawiac, szczegolnie, ze ja te 10 tys, dostaje za prace na PÓŁ etatu, czyli za 2-3 dni w tygodniu po 4-5 godzin dzienie (wliczajac w to godzine sjesty)...
                    I co to za zycie, jak sie tylko haruje jak wol i nie ma sie czasu nawet na wydanie pieniedzy, ktore sie zarobilo?
                    I na koniec: prosze mnie nie rozsmieszac. Dzis w Polsce to inzynier na stazu zarabia gora tysiac zl na miesiac na reke...
                    lech.keller@gmail.com
                    • Gość: inżynier Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: 95.108.69.* 27.03.11, 15:10
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):
                      > Drogi Panie Inzynierze. [b]Nie pytalem sie, ile wynosi utarg firmy, w ktorej pa
                      > n pracuje, ale ile pan zarabia na czysto na reke.
                      Jakbyś gościu wiedział, jak prowadzić spółkę cywilną, to by do ciebie trafiło, że po opłaceniu VAT i 19% podatku reszta kasy ze zlecenia jest w zasadzie moja prywatna (plus koszty prowadzenia biura - minimalne oraz ewentualna działka dla praktykanta).

                      > I na koniec: prosze mnie nie rozsmieszac. Dzis w Polsce to inzynier na stazu
                      > zarabia gora tysiac zl na miesiac na reke...


                      Z debilem nie mającym pojęcia o sytuacji w Polsce rozmawiać nie ma sensu.
                      • Gość: kagan Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dsl.telepac.pt 27.03.11, 18:30
                        Cos mi sie wydaje, ze koszta to odejmujesz od utargu, i dopiero od tej sumy placisz podatek... A wiec o prowadzeniu firmy nie masz najmniejszego pojecia!
                        I nie POPiSuj sie tu swym chamstwem!
      • Gość: tt Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.uddi.cable.virginmedia.com 25.03.11, 16:44
        moze idz i postaw kloca marku zak1.troche sie wyluzujesz co przywroci ci zdolnosc myslenia
      • Gość: ??? Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.11, 20:21
        marek.zak1 napisał:

        > Mili absolwenci. Jako pracodawca powiem wam, że jeśli oprócz dyplomu:
        > - znacie DOBRZE 2 języki,


        tu masz rację, język się przydaje, cała reszta to brednie. Trzeba potrafić kafelki kłaść, albo obsługiwac tokarkę wtedy praca (dobrze płatna!) znajdzie się na pewno. Ale to nie ma hop, to kilka latek trzeba się uczyć.
    • fulcrum75 Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 12:05
      Dlaczego tak jest? Szkoła ma kierunki mało dostosowane dla potrzeb regionu. Druga, bardziej krytyczna sprawa, to potrzeba budowania wokół UZ powiązań pomiędzy absolwentami, a uczelnią. Wszystkie szkoły, a szczególnie te prywatne bardzo dużo inwestują w to, aby nie zerwały sie relacje pomiędzy absolwentami, a uczelnią. Bo kto może pomóc w zatrudnieniu jeśli nie absolwent tej samej uczelni sprzed kilku lat? Dla takiej osoby student jego byłej uczelni +referencja znanego mu/jej profesora to juz nie statystyczna osoba ubiegająca się o pracę. Tak świat jest zbudowany. Uczelnię skończyłem jakiś czas temu, doszedłem daleko po szczeblach kariery, ale w tym czasie nawet nie miałem możliwości rozpatrzenia aplikacji studenta UZ...
    • thegreatmongo Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 12:06
      mmmm

      Troche racji masz, ale wiesz tak to jest, ze sie mysli o nastepnym etapie.
      Ktos kto ma 19 lat nie wie wiele o zyciu. Patrzy na kolejny etap, studia.

      Mysle, ze dobrym pomyslem byloby wprowadzenie jakiegos urzedu informacji studenckiej, ktory produkowalby analizy rynku pracy i pokazywal co warto studiowac.

      Po drugiej klasie liceum, kazdy dostawalby taki raport jako prezent od panstwa.

      Ale mysle, ze nie wszystko stracone.

      Zaczynalem studia na kierunku International Business, ale juz w polowie przeszedlem na International Business with Finance, a potem magisterka juz z finansow.

      Prace mialem przez cale magisterskie i nie bylem jeszcze w zyciu bezrobotnym nawet przez jeden dzien (odpukac) i mam nadzieje, ze tak zostanie.

      Mysle, ze w dzisiejszej gospodarce socjolog tez moze znalezc zatrudnienie. wiele zawodow nie wymaga specjalistycznej wiedzy, a umiejetnosci uczenia sie i kontatku z ludzmi.

      Ale oczywiscie trzeba cos podczas studiow robic, chocby pracowac w sklepie z ubraniami czy czyms takim...

      Absolwenci! Powodzenia.

      Maturzysci! Studiujcie kierunki techniczne!
      • Gość: cala prawda Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.acn.waw.pl 25.03.11, 12:12
        mgr inz ekonomie
        Mieszkam w stolicy przez cale studia mialem robote w korporacjach poki nie skonczylem 27 lat.

        co sie okazalo

        gdy przekraczasz ta bariere tracisz status studenta i zadna firma juz cid niechce.Pozatym wola zatrodniac przyjezdnych niz miejscowych.

        3 lata bez pracy po 100 rozmow

        teraz jade zagranice bo mam dosyc dziadowania
        • ppo Jeśli walisz takie ortografy w CV jak na forum 25.03.11, 12:42
          to się nie dziw, panie magister, że nikt cię nie chce. Tylko nie wyskakuj mi z tekstem, że masz papiery na dysgrafię czy inne gó..., bo to nie jest argument między dorosłymi ludźmi!
          • Gość: ak Re: Jeśli walisz takie ortografy w CV jak na foru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.11, 13:52
            Jakie błędy, ciemniaku, gość po prostu nie ma polskich czcionek w kompie. Pewnie sobie już przestawił klawiaturę, żeby nie mieć nic wspólnego z tym krajem.
            • Gość: misiek Re: Jeśli walisz takie ortografy w CV jak na foru IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.11, 16:05
              niechce
              Pozatym
              zagranice
              • Gość: gość Re: Jeśli walisz takie ortografy w CV jak na foru IP: 78.133.225.* 25.03.11, 16:29
                i przede wszystkim, bo reszta to mogły być "leniwe literówki na klawiaturze":
                zatrodnic

                :)

                Też uważam, że różne "orzeczenia" krzywdzą ludzi w dorosłym życiu - ja bym takiemu raz przyłapanemu pracownikowi dał żółtą kartkę, nakazał zwiększoną ostrożność, obowiązek używania spellcheckera... a gdyby to nic nie dało, niestety, ale pewnie bym go zwolnił (chyba, że nie miałby kontaktu z klientem).
                • Gość: abc Re: Jeśli walisz takie ortografy w CV jak na foru IP: *.ghnet.pl 25.03.11, 18:46
                  Przyganiał kocioł garnkowi? Popraw interpunkcję!
    • ppo Dlaczego każdy niebieski ptak bez pomysłu na życie 25.03.11, 12:24
      musi zwalać się do Warszawy? Zarabiał dobrze w Jeleniej Górce, to niech tam siedzi. Jak mu trzeba "czegoś nowego", to niech przeczyta jakąś książkę lub obejrzy film. A jeśli naprawdę bardzo pragnie przygód, to niech wyjedzie do Legii Cudzoziemskiej. Ale niech się odpie... od Warszawy i nie psuje rynku pracy!
      • Gość: 123 Re: Dlaczego każdy niebieski ptak bez pomysłu na IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.03.11, 12:37
        Zielonej, nie Jeleniej Górze. Niby i to góra i to góra, ale jednak oddalone od siebie o 145km. Jeżeli ktoś nie odróżnia od siebie dwóch miast, z których jedno jest stolicą województwa, to chyba nie ma co płakać nad "psuciem rynku" bo i tak zarabia w McDonaldzie minimalną pensję, więc obniżka mu nie grozi.
        • ppo Odróżnia, odróżnia, spokoja twoja rozczochrana 25.03.11, 12:49
          Napisałem "Jelenia Górka"- miejscowość fikcyjna, żeby właśnie nikt się nie poczuł urażony. O moją pensję też się nie bój; lepiej kumam, to i lepiej biorę. Ale faktycznie- w pracach typu McD zarabiałoby się więcej w Wawie, gdyby nie napływ, który tam w pierwszej kolejności uderza.
        • Gość: kibuc Re: Dlaczego każdy niebieski ptak bez pomysłu na IP: 193.22.252.* 25.03.11, 12:49
          - Kamyk, o który pan prosił z... Jeleniej Góry przywiozłem.
          - Z Jeleniej?!
          - Z Jasnej Góry oczywiście! Pamiątka. Pan wie, kto po nim stąpał...
          • alfalfa Re: lol! /nt 25.03.11, 14:47
      • Gość: szatek100 Re: Dlaczego każdy niebieski ptak bez pomysłu na IP: *.in.net.pl 25.03.11, 13:53
        Jeśli nie doczytałeś, mędrcze, to podpowiem, że pojechał tam za dziewczyna. Zdarza się...
    • Gość: Paweł Coraz gorzej się żyje w Polsce, dlatego IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 25.03.11, 12:27
      ludzie muszą dorabiać do pensji której daleko do wyimaginowanej średniej krajowej żeby jakoś związać koniec z końcem. Sam też dorabiam ale tylko legalnie - z umową - i opisuje sposoby na dorobienie do pensji na swoim blogu na ww.jak-dorobic.za.pl Wejdz i poczytaj - może znajdziesz cos dla siebie ? Pozdrawiam :)
    • Gość: kibuc Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: 193.22.252.* 25.03.11, 12:33
      Kolejny art o tym samym, czyli o młodych ludziach, którzy uwierzyli, że dyplom z Prywatnej Szkoły Wydawania Dyplomów (kierunek: turystyka marsjańska, ew. psychologia roślin) jest lepszy, niż przez te 5 lat studiów uzyskanie zawodu i doświadczenia w nim. Dobry elektryk, hydraulik czy mechanik samochodowy mają kalendarze wypełnione na tygodnie wprzód.
      • Gość: sehr gut nie masz racji IP: *.dynamic.mnet-online.de 25.03.11, 12:47
        to wlasnie na lamach gazety wyborczej wypisywano bzdury o ziemi obiecanej
        czekajacej na absolwentow wyzszych uczelni
        widocznie niekazdy zrozumial prawidlowo i dzisiaj ta sama gazeta pisze o
        straconej generacji
        • Gość: kibuc Re: nie masz racji IP: 193.22.252.* 25.03.11, 12:54
          Ale w czym konkretnie nie mam racji? Że młodzi dokonali złych wyborów kariery? Czy w tym, że jest to drugi artykuł o tym samym w tym tygodniu?
          • Gość: sehr gut Re: nie masz racji IP: *.dynamic.mnet-online.de 25.03.11, 13:33
            a w tym nie mas racji
            ze od samego poczatku tz propagandy medialnej
            nie zweryfikowano warsztalu kwalifikacji
            tylko popierano produkcje magistrow na fantazyjnych uczelniach i fantazyjnych kierunkach
            a wszechobecny optymizm poboznych zyczen zweryfikowala rzeczywistosc
            i dzisiaj media zaczynaja nowy element oglupianie,ze niby w polsce praca dla absolwentow
            wyzszych uczelni jest
            tylko nie tak wykwalifikowanych jak wykwalifikowano przez ostatnie dwadziescia lat
            i teraz mamy nowy model
            najlepiej zeby absolwent znal cztery europejskie jezyki w wieku lat dwudziestupieciu posiadal minimum cztery lata praktyki byl zameldowany na terenie warszawy i dyspozycyjny az do bolu
            i juz widze nastepne stracone pokolenie w drodzie do swojej ziemi obiecanej

            ps moze tz przyszle elity powinny wykazywac wiecej rozsadku nie nie sluchac wszystkiego co uslysza lub zobacza w mediach
            • Gość: kibuc Re: nie masz racji IP: 193.22.252.* 25.03.11, 14:15
              Ponownie pytam: w czym nie mam racji? W którym momencie napisałem coś, czemu Twój wpis miałby przeczyć?

              > a w tym nie mas racji
              > ze od samego poczatku tz propagandy medialnej
              > nie zweryfikowano warsztalu kwalifikacji

              Czy piszę, że zweryfikowano?

              > tylko popierano produkcje magistrow na fantazyjnych uczelniach i fantazyjnych k
              > ierunkach

              Czy piszę, że nie popierano?

              > i dzisiaj media zaczynaja nowy element oglupianie,ze niby w polsce praca dla ab
              > solwentow
              > wyzszych uczelni jest

              Czy piszę, że media nie zaczynają?

              Może będzie prościej, jeśli zacytujesz dyskusyjny fragment i pokażesz go palcem: "O, to to, w tym nie masz racji".
              • Gość: sehr gut Re: nie masz racji IP: *.dynamic.mnet-online.de 25.03.11, 15:27
                wez przeczytaj pierwszy swoj post
                i moze zrozumiesz,ze to nie mlodzi,niedoswiadczeni ludzie sa winni
                tylko propaganda sukcesu IV rzeczpospolitej
                i polskie media
                ps
                nie chce byc zgryzliwy,ale zapytam wprost
                czy zawsze probujesz sie dowartosciowac na forum?
                • Gość: kibuc Re: nie masz racji IP: 193.22.252.* 29.03.11, 08:29
                  Każdy sam podejmuje swoje decyzje. Media czy "propaganda sukcesu" nikogo na bezwartościowe studia nie zapisały. Co do reszty - sorry, ale ad personam nie dyskutuję.
                  • Gość: Kagan Re: nie masz racji? IP: *.dsl.telepac.pt 29.03.11, 11:26
                    Jednakze ci ministrowie i inni "eksperci", ktorzy tak dlugo wmawiali mlodym Polakom, ze nie maja ci mlodzi pracy glownie przez brak studiow wyzszych, sa winni tego owczego pedu na studia, ktore w 90 przypadkach na 100 nic nie daja...
                    lech.keller@gmail.com
        • Gość: aaa Re: nie masz racji IP: 91.214.2.* 25.03.11, 12:58
          dokładnie tak było, wszystkie media piały z zachwytu nad studiami, ważne żeby były, ile mgr będzie zarabiał.... był taki trend, tylko nie każdy o tym pamięta
          • boni.m Re: nie masz racji 25.03.11, 13:25
            Dodahmy tylko, ze przy wielomilionowym bezrobociu i stopie bezrobocia dobrze ponad 10% nie ma sie co dziwic, ze studia, szczegolnie na marnej uczelni, nic dzis juz nie daja...
            lech.keller@gmail.com
        • Gość: z Re: nie masz racji IP: *.play-internet.pl 25.03.11, 18:38
          Brazylia odnotowała na koniec roku najniższe w swych dziejach bezrobocie: spadło ono do 5,7 proc., a w niektórych sektorach gospodarki, zwłaszcza w budownictwie, odczuwa się niedobór pracowników; jeszcze w czerwcu 2010 r. wynosiło ono 7 proc.
          jak to zrobili ?

          -Jednym z ważnych czynników rozwoju brazylijskiej gospodarki za rządów prezydenta z ramienia Partii Pracy Luiza Inacio Luli da Silvy było znaczne poszerzenie rynku wewnętrznego. W ciągu ośmiu lat dzięki polityce stymulowania inicjatywy najuboższych warstw ludności i finansowanemu przez państwo programowi "Zero głodu" zdołano wyprowadzić ze strefy absolutnego ubóstwa 20 milionów obywateli.

          Czyli za bezrobocie odpowiedzialni są obywatele tolerujący korupcję głupków pełniących urzędy.
          • Gość: Kagan Re: nie masz racji IP: *.dsl.telepac.pt 25.03.11, 19:17
            Może wiec emigracja do Brazylii? Tam jest od wielu lat całkiem spora Polonia!
        • jakw Re: nie masz racji 26.03.11, 02:16
          Coś w tym jest. Tak z 10 lat temu w GW były też teksty typu "Stracone pokolenie" (wniosek: w Polsce każde kolejne pokolenie jest stracone??) - i młodzi też "sami byli sobie winni", bo
          nie chcieli iść na studia. Ich rodzice też byli "winni" - bo za dużo dzieci generowali.
    • wedrowieczdaleka Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 12:41
      Stundenci sa odpowiedialni za wybor kierunku studow. To jest ich wybor! Trzeba bylo myslec o przyszlej pracy i karierze przy wyborze.
      • Gość: marcin Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.perr.cable.virginmedia.com 25.03.11, 20:27
        moze i jestesmy odpowiedzialni za wybor kierunku... tylko wytlumacz mi w takim razie gdzie znajde liste kierunkow dobrych i kierunkow zlych? dla przykladu - moj kierunek, po ktorym pracy nie znalazlem i wyjechalem - 'informatyka i ekonometria', to jest ten dobry, perspektywiczny, dajacy nadzieje na znalezienie pracy i dobre zarobki, czy moze to wlasnie byl 'zly' wybor? dodam tylko, ze tez przez cale studia pracowalem, jako przedstawiciel handlowy, trener technik sprzedazy,... Poza tym chcialbym tez wiedziec co z kierunkiem Adama - grafika - to zly wybor, tak? bo nic dzisiaj nie jest zwiazane z reklama, grafika (w kazdej postaci) itp., itd., tak? mhm... dobrze wiedziec...
    • Gość: 0 Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.11, 12:50
      nie liczy sie to co na papierze tylko w glowie!
      wiekszosc kierunkw to rycie z ksiazek od dechy do dechy, tego sie ucza w wieksozsci 'magistry' (albo kserowania sciag) a nie samodzielnego myslenia.
      • ppo Żeby oni chociaż te książki ryli od dechy do dechy 25.03.11, 13:00
        to nie byłoby najgorzej. Niestety, studenci nie lubią (nie umieją za dobrze, mają różne "dys-papiery") czytać, więc zwykle sprowadza się to wszystko do powielania (często z błędami) ściągawek i zrzynania. A myślenie najczęściej jest o tym, jak zaru... i się napić.
    • 3_po_3 po co ten lament 25.03.11, 12:51
      po co ten lament w końcu to nie pierwsze stracone pokolenie w Polsce było ich wiecej np.

      pokolenie wojenne, powojenne, PRL-u, pokolenie trnsformacji ustrojowej itd.
    • Gość: ktos Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.11, 12:52
      uczelnia zdecydowanie nie jest kiepska, pod względem infrasrturktury bije 90% wawy i krakowa, czy poznia, powstała w latach 60tych a w ostatniej dekadzie jeszcze dobudowana sporo bardzo dużych nowoczesnych budynków. Profesorowie dojeżdzają z poznania i krakowa, z kadrą też nie ma problemu. a pozmiom na kierunkach technicznych jest taki za 15% kończy w terminie reszta to odsiew.
      • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 13:29
        Uczelnia (UZ) nie jest kiepska?
        O tragicznym wręcz stanie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego zaczynają zresztą dziś otwarcie pisać nawet członkowie senatów uniwersyteckich. Najnowszym takim przykładem (w czasie pisania tego opracowania) jest list otwarty doktora Andrzeja Dybczyńskiego zamieszczony w Gazecie Wyborczej z dnia 28 stycznia 2011 roku, zaś na forach internetowych (np. wspomnianej już Gazety Wyborczej, polskiego wydania Newsweeka czy też Polityki) toczy się od lat ożywiona (czasami nawet aż za bardzo) dyskusja na ten temat, jednakże (niestety) nie zabierają w niej (na ogół) głosu osoby rzeczywiście decydujące o kształcie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego.
        Link do POLITYKI:
        www.polityka.pl/forum/1077189,szkoly-wyzsze---reforma-i-mity.thread#C1077290
        A tymczasem polskie realia są takie, iż najlepsze nasze wyższe uczelnie, czyli Uniwersytet Jagielloński (UJ) i Uniwersytet Warszawski (UW) lokują się w rankingach czołowych wyższych uczelni świata dopiero w czwartej setce (p. np. Ranking Szanghajski i Ranking THES), a o całej ich reszcie nie warto już nawet wspominać. Pod względem całkowitego kapitału intelektualnego w badaniach 23 krajów europejskich w 2007 roku Polska zajęła ostatnie 23 miejsce (Białowolski P. i Więziak, D. 2008). Według rankingu innowacyjności przeprowadzonego w tym samym roku znaleźliśmy się na dalekim 21 miejscu w Unii Europejskiej. Co roku zgłaszamy do europejskiego urzędu patentowego średnio zaledwie 2.7 patentów na milion mieszkańców (a średnia unijna to 133.6 patentów). W latach 1995-2005 ukazało się zaledwie 230 publikacji polskich naukowców cytowanych na świecie więcej niż 40 razy (Thieme 2009), a Polska ma także jeden z najniższych udziałów wyrobów wysokiej techniki w eksporcie.
        Jeśli chodzi o efektywność nakładów na Polska naukę, to prezentuje się ona bardzo źle. Wyliczone przeze mnie syntetyczne wskaźniki efektywności plasują Polskę na najniższych miejscach, jeśli chodzi o efektywność nakładów na naukę per capita liczoną w stosunku do ilości uzyskanych patentów na milion mieszkańców. Dla przykładu: jeśli chodzi o syntetyczny wskaźnik patentów, to jest on dla Polski 1.0, jeśli chodzi o patenty amerykańskie, a 0.4 dla patentów europejskich, podczas gdy liderami, jeśli chodzi o patenty USA, są oczywiście Stany Zjednoczone (24.4), a tuż za nimi Japonia (21.3), dalej zaś Niemcy (19.6), Italia (6.4), Zjednoczone Królestwo (5.5) oraz Francja (4.8), a jeśli chodzi o patenty europejskie to liderami są tu: Niemcy (10.4), Francja (2.0) oraz Italia (1.2). Polska znajduje się w towarzystwie takim, jak np. Grecja (wskaźniki dla USA i Europy odpowiednio 1.4 i 0.5), czy też Portugalia (0.5 i 0.6). Jeśli chodzi zaś o wskaźniki oparte na uzyskanych nagrodach Nobla, to Polska się w nich w ogóle nie liczy, jako iż w bieżącym stuleciu żaden Polak nie zdobył takowej nagrody w dziedzinach uważanych za naukowe, czyli niebędące literaturą albo polityka (tzw. walką o pokój).
        Polska nauka to jest więc dziś taka artyleria, której liderzy (dowódcy baterii i wyżej) nie znają się na najnowszych modelach dział: nie potrafią ich obsługiwać (gdyż nie potrafią przeczytać instrukcji ich obsługi, jako iż są one napisane po angielsku), i co gorsza, jako artylerzystów dobierają swoje (na ogół mało rozgarnięte) potomstwo, które w ogóle nie potrafi nawet załadować działa, nie mówiąc już o jego wycelowaniu... Taka artyleria potrafi więc zmarnować praktycznie każdą sumę pieniędzy, przeznaczoną na jej modernizację.
        lech.keller@gmail.com

        • Gość: młody z zg Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.aster.pl 25.03.11, 21:28
          Do Boni.M.
          Stary może i mądrze to brzmi ale uwierz moj kolega skonczyl Oxford zna 3 jezyki i nie moze znaleźć dobrej pracy w ZG. Bo tu jest h...y rynek pracy i nic do tego nie mają żadne rankingi uczelni światowych. Zejdz na ziemie i przemyśl chwile swoje wywody pseudointelektualne bo one nic z rzeczywistoscia wspólnego nie maja.
          • Gość: Kagan Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dsl.telepac.pt 25.03.11, 22:11
            Ja z dyplomem moze nie Oxfordu, ale najlepszego uniwersytetu w Australii tez nie moglem znalezc pracy w Polsce, gdyz w Polsce sie nie uznaje do dzis dyplomow ani z Oxfordu, ani tez z jego antypodzianskiej kopii, czyli z The University of Melbourne (pierwsza swiatowa setka we wszystkich mozliwych rankingach)...
            I nie POPisuj sie tu swym chamstwem...
    • boni.m Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 12:52
      Przecież polska nauka i polskie szkolnictwo wyższe są dziś w stanie głębokiego kryzysu – patrz np. Thieme (2009) oraz ekspertyzy OECD (2007) i Banku Światowego (2004). Obecny, tragiczny wręcz stan polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego jest bezpośrednim rezultatem „zgniłego kompromisu” osiągniętego ponad 20 lat temu przy tzw. Okrągłym Stole przez rządzące wówczas Polską „komunistyczne” elity z elitami „solidarnościowymi”, reprezentowanymi dziś w nauce polskiej np. przez byłego wiceprezesa PANu, prof. Karola Modzelewskiego. Na skutek owego kompromisu, okazała się niemożliwa radykalna wymiana kadry zarządzającej polską nauką (w tym głównie PAN) oraz polskimi wyższymi uczelniami, które to „postkomunistyczne” kadry, w olbrzymiej większości ukształtowane i wykształcone w PRLu, skutecznie torpedują, i to od ponad 20 lat, jakiekolwiek próby realnego uzdrowienia polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego. A nie wymaga chyba udowadniania twierdzenie, iż obecna jakość uczelni wyższych i ich absolwentów decydować będzie o przyszłości Polski w następnych dziesięcioleciach (Thieme 2009).

      O tragicznym wręcz stanie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego zaczynają zresztą dziś otwarcie pisać nawet członkowie senatów uniwersyteckich. Najnowszym takim przykładem (w czasie pisania tego opracowania) jest list otwarty doktora Andrzeja Dybczyńskiego zamieszczony w Gazecie Wyborczej z dnia 28 stycznia 2011 roku, zaś na forach internetowych (np. wspomnianej już Gazety Wyborczej, polskiego wydania Newsweeka czy też Polityki) toczy się od lat ożywiona (czasami nawet aż za bardzo) dyskusja na ten temat, jednakże (niestety) nie zabierają w niej (na ogół) głosu osoby rzeczywiście decydujące o kształcie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego.
      lech.keller@gmail.com
      • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 12:55
        A tymczasem polskie realia są takie, iż najlepsze nasze wyższe uczelnie, czyli Uniwersytet Jagielloński (UJ) i Uniwersytet Warszawski (UW) lokują się w rankingach czołowych wyższych uczelni świata dopiero w czwartej setce (p. np. Ranking Szanghajski i Ranking THES), a o całej ich reszcie nie warto już nawet wspominać. Pod względem całkowitego kapitału intelektualnego w badaniach 23 krajów europejskich w 2007 roku Polska zajęła ostatnie 23 miejsce (Białowolski P. i Więziak, D. 2008). Według rankingu innowacyjności przeprowadzonego w tym samym roku znaleźliśmy się na dalekim 21 miejscu w Unii Europejskiej. Co roku zgłaszamy do europejskiego urzędu patentowego średnio zaledwie 2.7 patentów na milion mieszkańców (a średnia unijna to 133.6 patentów). W latach 1995-2005 ukazało się zaledwie 230 publikacji polskich naukowców cytowanych na świecie więcej niż 40 razy (Thieme 2009), a Polska ma także jeden z najniższych udziałów wyrobów wysokiej techniki w eksporcie.

        Jeśli chodzi o efektywność nakładów na Polska naukę, to prezentuje się ona bardzo źle. Wyliczone przeze mnie syntetyczne wskaźniki efektywności plasują Polskę na najniższych miejscach, jeśli chodzi o efektywność nakładów na naukę per capita liczoną w stosunku do ilości uzyskanych patentów na milion mieszkańców. Dla przykładu: jeśli chodzi o syntetyczny wskaźnik patentów, to jest on dla Polski 1.0, jeśli chodzi o patenty amerykańskie, a 0.4 dla patentów europejskich, podczas gdy liderami, jeśli chodzi o patenty USA, są oczywiście Stany Zjednoczone (24.4), a tuż za nimi Japonia (21.3), dalej zaś Niemcy (19.6), Italia (6.4), Zjednoczone Królestwo (5.5) oraz Francja (4.8), a jeśli chodzi o patenty europejskie to liderami są tu: Niemcy (10.4), Francja (2.0) oraz Italia (1.2). Polska znajduje się w towarzystwie takim, jak np. Grecja (wskaźniki dla USA i Europy odpowiednio 1.4 i 0.5), czy też Portugalia (0.5 i 0.6). Jeśli chodzi zaś o wskaźniki oparte na uzyskanych nagrodach Nobla, to Polska się w nich w ogóle nie liczy, jako iż w bieżącym stuleciu żaden Polak nie zdobył takowej nagrody w dziedzinach uważanych za naukowe, czyli niebędące literaturą albo polityka (tzw. walką o pokój).

        Polska nauka to jest więc dziś taka artyleria, której liderzy (dowódcy baterii i wyżej) nie znają się na najnowszych modelach dział: nie potrafią ich obsługiwać (gdyż nie potrafią przeczytać instrukcji ich obsługi, jako iż są one napisane po angielsku), i co gorsza, jako artylerzystów dobierają swoje (na ogół mało rozgarnięte) potomstwo, które w ogóle nie potrafi nawet załadować działa, nie mówiąc już o jego wycelowaniu... Taka artyleria potrafi więc zmarnować praktycznie każdą sumę pieniędzy, przeznaczoną na jej modernizację.

        Tak wiec, aby uzdrowić polską naukę trzeba najpierw, moim skromnym zdaniem, zamiast wyrzucania pieniędzy na obecny, skompromitowany system przystąpić do wprowadzenia w życie reform: radykalnych, głębokich a bolesnych, przynajmniej dla przynajmniej dla polskiej profesury, czyli inaczej „grupy trzymającej dziś władzę nad polską nauką”.
        lech.keller@gmail.com
        • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 12:57
          Pozostawienie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego w obecnym stanie grozi rychła zapaścią całego naszego systemu nauki i edukacji. Co gorsza, zapaść ta nie będzie wyraźnie widzialna w Polsce, ale da się łatwo zauważyć poza jej granicami, głównie przez zacofanie polskiej nauki i brak jej konkurencyjności. Polska nauka przestanie się wkrótce w ogóle liczyć na świecie, a polskie dyplomy, choć z przyczyn prawnych będą dalej uznawane de jure (np. w UE), to nie będą uznawane de facto, co grozi marginalizacją Polaków i Polski, z jej wszystkimi negatywnymi konsekwencjami.

          Bez radykalnej reformy, polegającej m. in. na zniesieniu feudalno-PRLowskich instytucji typu habilitacji, belwederskiej profesury czy tez nostryfikacji, i bez umiędzynarodowienia polskiej nauki (czyli wystawienia jej na działanie mechanizmów rynkowych, wymuszających poprawę konkurencyjnosci i efektywności), nauce polskiej grozi w najbliższym czasie całkowita zapaść i marginalizacja, co musi mieć negatywne reperkusje dla rozwoju społeczno-gospodarczego Polski. Autorzy Raportu o Kapitale Intelektualnym Polski (2008) wyraźnie podkreślili, iż „rotacja ludzi to obieg idei, pomysłów, źródło kompetencji, które powstają na styku różnych osobowości i kultur” (str. 82), a tymczasem w Polsce standardem jest wciąż model kariery akademickiej, który można w skrócie określić jako “od studenta do profesora a nawet i rektora na jednej i tej samej uczelni”.

          Reformę polskiej nauki trzeba więc zacząć od gruntownych zmian w jej organizacji i jej składzie osobowym, a nie od proszenia podatników o więcej pieniędzy, które w obecnej sytuacji mogą być tylko zmarnowane. Sytuacja w polskiej nauce jest dziś bowiem tak zła, że samo podniesienie nakładów finansowych na owo szkolnictwo wyższe i naukę nie spowoduje jej uzdrowienia, a tylko spowoduje dalsze i większe marnotrawstwo środków na nią przeznaczonych.

          Uważam wiec, ze jedyna droga do ratowania polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego (już nie naprawy, bo na naprawę jest już za późno po zmarnowaniu lat 1980-1989 i 1990-2009) to w wielkim skrócie wprowadzenie proponowanego przeze mnie radykalnego programu jej reformy - szczegóły na:
          www.polityka.pl/forum/1077189,szkoly-wyzsze---reforma-i-mity.thread#C1077290lech.keller@gmail.com
          • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 12:59
            Link to:
            www.polityka.pl/forum/1077189,szkoly-wyzsze---reforma-i-mity.thread#C1077290
            A moj adres:
            lech.keller@gmail.com
            • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 13:00
              Ponieważ obecna sytuacja w polskiej nauce i polskim szkolnictwie wyższym jest wręcz tragiczna, to przede wszystkim potrzebujemy jej prawdziwej reformy (w tym zniesienia habilitacji, belwederskiej profesury i konieczności nostryfikowania w Polsce doktoratów z czołowych uniwersytetów świata), a później dopiero będzie mieć sens zwiększenie funduszy przeznaczonych na nią. Inaczej bowiem zostaną one zmarnowane przez obecna polska profesurę, która, z nielicznymi wyjątkami potwierdzającymi regule, potrafi za granica porozumieć się bez tłumacza tylko w słowackim Rużomberku.

              Polskie szkolnictwo wyższe (podobnie jak w reszcie Europy) oparte jest dziś zasadniczo na dwóch podstawowych przesłankach:
              - bezpłatności i
              - egalitarności.
              Efekt tego jest zaś taki, iż system polskiego szkolnictwa wyższego jest permanentnie niedofinansowany, społecznie niesprawiedliwy, gubiący talenty, systematycznie obniżający efekty nauczania i uniemożliwiający jakąkolwiek konkurencję między uczelniami. Brak lub też bardzo tolerancyjna selekcja przy naborze studentów, a często obowiązek przyjmowania praktycznie wszystkich, którzy zdali maturę, musi prowadzić do obniżenia jakości wykształcenia oraz do odpadania studentów w trakcie studiów. Jak podaje Thieme (2009) odsetek studentów kończących studia w terminie jest na świecie obecnie najwyższy w Japonii (94% studentów) podczas gdy we Włoszech wynosi on tylko 42%.

              Jednakże próby dokonania zmian w zasadach finansowania uczelni wyższych, polegające na wprowadzeniu czesnego, wywołują na ogół sprzeciwy polityków, powołujących się fałszywie pojęte zasady sprawiedliwości społecznej. Zaś w rzeczywistości bezpłatne wyższe studia uprzywilejowują elity, gdyż to właśnie dzieci elit mają znacznie większe szanse podjęcia owych „bezpłatnych” studiów niż młodzież pochodząca spoza elit. Tak więc okazuje się, iż to całe społeczeństwo (a dokładniej wszyscy podatnicy), w tym więc także najmniej zamożni, płaci podatki na wykształcenie dzieci elit, co musi prowadzić do pogłębienia zróżnicowania społecznego. Co jest też ważne, to fakt, iż ów populizm pojawia się zarówno na prawicy, jak też i na lewicy. Zdaniem Thieme (2009) tylko selekcja jakości przyjmowanych studentów połączona ze zróżnicowanym czesnym daje szansę na konkurencję między uczelniami i większą niż obecne gwarancję, że najbardziej utalentowani będą mieli okazję uzyskania najlepszej jakości wykształcenia. Sprawiedliwość społeczna nie koliduje bowiem z potrzebą indywidualnego płacenia za studia, zaś czesne może być finansowane, jak to się dzieje np. w Australii czy w Wielkiej Brytanii, z pożyczek udzielanych bądź też gwarantowanych przez rząd.
              lech.keller@gmail.com
              • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 13:00
                Jeśli zaś chodzi o finansowanie nauki, to pamiętajmy, iż w USA naukę finansuje głównie Pentagon: bezpośrednio i pośrednio, poprzez składanie olbrzymich zamówień w takich firmach jak np. Boeing, General Electric czy General Dynamics, które później jest stać na finansowanie nauki, we własnym, dobrze pojętym interesie. Jeśli więc chcemy mieć w Polsce prawdziwą naukę, to musimy mieć przed wszystkim własny przemysł oraz własną myśl techniczną. Fabryki mogą być, oczywiście, za granica (off shore), ale musimy stać się eksporterem netto myśli technicznej (know how, patenty etc.). Bez rozwiniętego sektora badań (R&D) nie może być bowiem rozwiniętych wyższych uczelni, nie tylko technicznych. Zostaną nam tylko „uczelnie” typu rzeszowskiej WSIiZ czy łódzkiej AHE, które będą sprzedawać nic nie warte dyplomy mało rozgarniętym i niedouczonym absolwentom.

                Należy więc poświęcić uwagę problemowi niskiej jakości edukacji dostarczanej przez polskie prywatne uczelnie, np. przez łódzką AHE czy też rzeszowską WSIiZ oraz Wyższą Szkołę Prawa i Administracji w Rzeszowie (daje tu przykłady z Łodzi czy Rzeszowa tylko jako ilustrację, a nie dla tego, ze łódzkie czy rzeszowskie wyższe uczelnie prywatne są szczególnie złe). Poprzez utworzenie prywatnych wyższych uczelni zwiększono w Polsce ilość studentów, ale bez istotnego zwiększenia ilości wysoko wykwalifikowanych wykładowców (czyli z doktoratami) i bez istotnego zwiększenia nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe. Owe nowopowstałe prywatne uczelnie wyższe na ogół pasożytują na istniejących uczelniach państwowych, umożliwiając pracownikom uczelni państwowych „dorabianie” do pensji. Oczywiście, takie „fuchy” nie są brane na poważnie, szczególnie, iż prywatne uczelnie, z nielicznymi wyjątkami, są finansowo słabe, a więc mogą zbankrutować w każdej niemal chwili, szczególnie, że ich ilość wciąż wzrasta, a ilość potencjalnych studentów maleje, nadchodzi bowiem w Polsce tzw. niż demograficzny. Jako środek zaradczy niektóre polskie prywatne uczelnie, np. WSHiP im Łazarskiego w Warszawie, próbują zachęcić do studiowania u siebie studentów zagranicznych, ale na przeszkodzie stoi tu stosunkowo mała atrakcyjność Polski dla zagranicznych studentów oraz brak dobrej znajomości języków obcych, w tym szczególnie angielskiego, wśród polskiej kadry naukowo-dydaktycznej. Stad tez uważam, iż należy zakazać pracownikom uczelni państwowych pracy w prywatnych uczelniach, ze względu na konflikt interesów i z tego też powodu, iż nie ma mowy o wysokiej jakości nauczania, jeśli ktoś przychodzi do drugiej pracy zmęczony pracą w pierwszej.
                lech.keller@gmail.com
                • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 13:01
                  Należy w tym miejscu także wspomnieć o prywatnych uczelniach wyższych, które, jak np. łódzka AHE, stały się ofiarami własnego sukcesu. Ta (przynajmniej do niedawna) duża uczelnia, która na serio zainwestowała w infrastrukturę w Łódzkiem, jak się to dziś okazuje najbiedniejszym regionie Polski, stała się obiektem zmasowanego ataku ze strony niektórych dziennikarzy Gazety Wyborczej. Przyczyną tego ataku było zapewne to, iż AHE stała się zbyt dużą konkurencja dla pozostałych prywatnych uczelni wyższych w Polsce, a szczególnie w swym regionie. Rezultatem tej nagonki stały się dodatkowe kontrole ze strony Ministerstwa, które to, jak to każda niemal kontrola, znalazły liczne formalne uchybienia i spowodowały zamkniecie szeregu kierunków na łódzkiej AHE. Spowodowało to trudności finansowe w AHE, a wiec też i masowe zwolnienia pracowników, w tym głównie w regionie łódzkim, znanym z wysokiego bezrobocia. Nie znaczy to oczywiście, ze AHE była bez winy, ale ciekawe, czemu Gazeta Wyborcza zaatakowała „po imieniu” tylko łódzką AHE, a zostawiła w spokoju jeszcze gorsze uczelnie, w tym np. rzeszowską WSIiZ, w której też pracowałem, i o której mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, iż nie zasługuje ona na miano wyższej uczelni, a to ze względu na skandalicznie niski poziom nauczania, a szczególnie z tego powodu, ze jej rektor, profesor Pomianek, wręcz zakazuje wykładowcom „oblewania” studentów. Stąd więc można śmiało powiedzieć, iż rzeszowska WSIiZ to nic innego, jak sklep z dyplomami, tyle że taki, gdzie się płaci ratami z góry przez 3 lata, aby wreszcie odebrać upragniony dyplom, ale bez uzyskania odpowiedniej wiedzy czy umiejętności, które ów dyplom ma w teorii potwierdzać.

                  Podsumowując: proponowana przeze mnie reforma polskiej nauki musi być dziś, po tylu latach poważnych zaniedbań, radykalna, a więc i bolesna. Jednakże jej zaniechanie, czyli dalsze tolerowanie obecnego status quo, grozi kompletną zapaścią polskiej nauki, szczególnie, iż polscy studenci, zorientowawszy się w tragicznie niskim poziomie polskiego szkolnictwa wyższego, niedającemu swym absolwentom realnych szans powodzenia na rynku pracy, mogą zacząć masowo studiować za granicą (głównie w UE), co pozbawi polskie szkolnictwo wyższe racji swego istnienia (raison d'être).
                  lech.keller@gmail.com
                  • Gość: cminusminus Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.e-wro.net.pl 25.03.11, 23:02
                    Chłopie, ogarnij się, tych dłużyzn i tak nikt nie czyta :)
                    Idż poganiaj kangury... czy co tam się robi w Australii.
                    • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 23:06
                      'cminusminus'! Nie POPiSuj sie publicznie swa glupota...
                      • Gość: lucek Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.cust.tele2.se 26.03.11, 09:32
                        lech.keller to najwiekszy forumowy troll
                        • Gość: KAGAN Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dsl.telepac.pt 26.03.11, 11:16
                          Tylko tyle masz 'lucek' do powiedzenia?
              • Gość: dr hab. ależ pan bredzisz, jak potłuczony IP: 95.108.69.* 26.03.11, 10:00
                boni.m napisała:
                > Ponieważ obecna sytuacja w polskiej nauce i polskim szkolnictwie wyższym jest w
                > ręcz tragiczna, to przede wszystkim potrzebujemy jej prawdziwej reformy (w tym
                > zniesienia habilitacji,

                Trzeba być kompletnym ignorantem, aby domagać się obecnie zniesienia habilitacji w Polsce. Wobec beznadziejnych doktoratów przewalanych w zaciszu trójkątów promotor i dwóch kumpli recenzentów na wielu miernych uczelniach - to habilitacja jest w tej chwili JEDYNĄ możliwą barierą na zatrzymanie miernot naukowych. Ja na złożenie papierów do habilitacji potrzebowałem niecałych 2 tygodni (wybrałem kilka artykułów z dwóch projektów naukowych, które prowadziłem). Do kolokwium podszedłem z marszu.
                Na habilitację poświęciłem mniej niż 1/10 czasu na doktorat - "pyknąłem" ją niejako przy okazji prowadzonych projektów badawczych.

                Trzeba być obecnie w Polsce prawdziwą niedojdą naukową albo miernotą, aby domagać się zniesienia habilitacji.
                • Gość: Kagan Re: ależ pan bredzisz, jak potłuczony? IP: *.dsl.telepac.pt 26.03.11, 11:13
                  Oj, widzę, żę Pan Doktor Habilitowany pokazał swą prawdziwą twarz zwykłego chama, który potrafi tylko obrażać innych ludzi...
                  To, że się Panu udało, dzięki znajomościom, zrobić szybką habilitację, o niczym zaś nie świadczy, gdyż polskie realia są takie, że adiunkci latami robią habilitacje, zamiast robić naukę, czyli że piszą rozprawy habilitacyjne będące najczęściej nic nie wartymi kompilacjami cudzych artykułów, zamiast prowadzić badania naukowe. Oprócz tego habilitacja uniemożliwia umiędzynarodowienie polskiej nauki, gdyż na najlepszych uczelniach świata nie ma po prosru czegośc takiego jak habilitacja.
                  I czy słyszał Pan dr hab. kiedyś o fallacy of composition? Jeśli nie, to jaki cudem ukończył Pan w ogóle studia wyższe? Bo w Australii to o tejze fallacy uczą już na pierwszym roku studiów, aby studenci nie wyciagali ogólnych wniosków na podstawie niereprezentywnej probki, np. doświadczeń własnych i swoich znajomych... A WIĘC PANIE DOKTORZE Z HABILITACJA: W TYŁ ZWROT I MARSZ NA STUDIA - NA PIERWSZY OK, ALE DOBRĄ UCZELNIĘ!
                  lech.keller@gmail.com
                  • Gość: KAGAN Re: ależ pan bredzisz, jak potłuczony? IP: *.dsl.telepac.pt 26.03.11, 11:14
                    Oczywiście miało być:
                    PANIE DOKTORZE Z HABILITACJĄ: W TYŁ ZWROT I MARSZ NA STUDIA - NA PIERWSZY ROK, ALE NA DOBRĄ UCZELNIĘ!
                  • Gość: scientist Re: ależ pan bredzisz, jak potłuczony? IP: 95.108.69.* 27.03.11, 15:17
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    > To, że się Panu udało, dzięki znajomościom, zrobić szybką habilitację, o niczym
                    > zaś nie świadczy, gdyż polskie realia są takie, że adiunkci latami robią ha
                    > bilitacje, zamiast robić naukę
                    ,

                    Ma pan zerowe pojęcie o polskiej nauce. W tej chwili pisanie pracy habilitacyjnej jest idiotyzmem, a od października w ogóle będzie zniesiona taka możliwość. Każdy normalny i zdrowy na umyśle naukowiec w naukach technicznych i przyrodniczych jako pracę habilitacyjną składa jednotematyczny cykl publikacji, już wcześniej zrecenzowanych i wydanych.
                    Żyjesz pan w realiach polskiej nauki sprzed 2003 roku, więc niech się pan nie wypowiada o czymś, o czym nie ma pan pojęcia.

                    Nota bene - w Niemczech i we Francji jest habilitacja i jakoś to nie uniemożliwia umiędzynarodowienia tamtejszej nauki.
                    • Gość: Kagan Re: ależ pan bredzisz, jak potłuczony? IP: *.dsl.telepac.pt 27.03.11, 18:38
                      Znow tylko chamskie wyzwiska? Myslisz, ze cie nie namierze?
                      Znasz nowa ustawe? Konkretnie to gdzie ona znosi obowiazek przedstawienia rozprawy habilitacyjnej?
                      A nauka w Niemczech i we Francji to od lat kuleje, przez ta wlasnie habilitacje i nadmierne zbiurokratyzowanie, i sie praktcznie zamknela na swiat, gdzie sie dzis publikuje po angielsku, a nie niemiecku czy francusku. Widac to chocby po niskich (choc oczywiscie lepszych niz w przypadku Polski) miejscach, jakie zajmuja najlepsze niemieckie i francuskie uniwersytety w swiatowych rankingach. Poza tym, to ja bylem w Polsce adiunktem az do roku 2009!
                      lech.keller@gmail.com
        • Gość: gada Stracony bo glosowal na Tuska!! IP: *.pool1.unallocated-106-64.orangehomedsl.co.uk 25.03.11, 16:17
    • Gość: zenek Ilośc miejsc pracy IP: *.szczecin.mm.pl 25.03.11, 13:15
      poziom szkolnictwa nie ma nic do rzeczy
      umiejętności też
      o bezrobociu decyduje mała ilośc miejsc pracy w Polsce
      jeśli wszyscy zrobią doktoraty i nauczą się 10 języków obcych ilośc ludzi na bezrobociu będzie dokładnie taka sama tylko kwalifikacje tych bezrobotnych wzrosną
      skoro teraz ludzie z językami i magistrami są bezrobotni to nie zmieni tego jeszcze lepsze wykształcenie i kolejne języki
      to może zmienic tylko odbudowa miejsc pracy w Polsce
      dbanie o własny przemysł, udogodnienia w zakładaniu firm
      • adrem-1 Re: Ilośc miejsc pracy 25.03.11, 13:28
        jakie kwalifikacje wzrosną? Wiedza książkowa? Do pracy trzeba ludzi a nie do siedzenia za biurkiem. Pozamykano szkoły zawodowe, nie ma wykwalifikowanych pracowników. Absolwenci studiów nie będą spawali bo nie potrafią i nie takiej pracy szukają. Liczy się to co umiesz zrobić rękoma, a głowa to się może najwyżej przydać do zakładania własnej firmy.
        Poza tym po jaką cholerę są jeszcze biura pracy? Zlikwidować ten zbytek i uwolnić rynek pośrednictwa pracy.
        A także zlikwidować większość niepotrzebnych licencji i koncesji choćby maklera nieruchomości. Praca znajdzie się wówczas dla młodych ambitnych.
        • Gość: zenek Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.szczecin.mm.pl 25.03.11, 13:37
          nie zrozumiałeś....
          no dobra
          niech Ci będzie że w Polsce każdy ma 100 lat stażu, po 5 lat na różnych stanowiskach
          i co myślisz że ilośc bezrobotnych zmaleje?
          nie
          dalej będa bezrobotni tylko teraz będą ze 100-letnim stażem
          kiedy kurka do was dotrze że liczy się tylko ilość miejsc pracy
          jeśli będzie naprawdę duża to pracodawcy będą zatrudniac 18-latków z podstawówka bo nikogo innego nie będzie pod ręką

          tylko że w Polsce przemysł zlikwidowano, limity w rolnictwie narzucono, ceny energii niedługo wzrosną że i montownie zagraniczne przestaną się opłacac i wtedy ilośc bezrobotnych znów wzrośnie - nawet jak będą mieli profesora 100 języków i 1000 lat stażu pracy
          • boni.m Re: Ilośc miejsc pracy 25.03.11, 14:02
            Racja Zenek!
            Liczy się tylko ilość miejsc pracy!
            Gdyż jeśli będzie naprawdę duża ich ilość, to pracodawcy będą zatrudniac 18-latków z podstawówka bo nikogo innego nie będzie pod ręką...
            Tylko że w Polsce przemysł zlikwidowano, limity w rolnictwie narzucono, ceny energii niedługo wzrosną że i montownie zagraniczne przestaną się opłacac i wtedy ilośc bezrobotnych znów wzrośnie - nawet jak będą mieli profesora 100 języków i 1000 lat stażu pracy...
            lech.keller@gmail.com
      • Gość: kierownik Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.03.11, 17:18
        Miejsca pracy dla inżynierów są (może nie dla wszystkich), ale wiele osób przychodzących na rozmowę kwalifikacyjną potrafi pochwalić się tylko dyplomem. No bo co można powiedzieć, o delikwencie, który przychodzi na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko konstruktor mechanik i kompletnie nie umie poruszać się w oprogramowaniu CAD. Sadzasz takiego przed autocadem, dajesz mu do narysowania prostopadłościenne pudełko po zszywkach i po rozmowie. O wykonywaniu podstawowych obliczeń nawet nie ma co wspominać. Dajesz facetowi proste zadanie, udostępniasz mu poradnik mechanika, a on nawet nie wie jak skorzystać z tej książki, bo widzi ją pierwszy raz w życiu. Niestety, ale wiele osób po prostu kończy studia nie wynosząc z nich żadnej wiedzy. I to nie jest wina uczelni, tylko tych studentów. Później marudzą, że mają dyplom i są bezrobotni.
        • boni.m Re: Ilośc miejsc pracy 25.03.11, 17:48
          Przepraszam, ale gdzie jest dzis w Polsce praca dla konstruktora-mechanika, takiego po studiach wyzszych? Co sie dzis w Polsce produkuje polskiego i co sie nowego konstruuje?
          FSO wlasnie padlo, FSM wytwarza samochody zaprojektowane w Italii, stoczni praktcznie juz nie w Polsce ma, Pafawag wytwarza dzis tylko pudla lokomotyw wedlug niemieckich planow, przemyslu lotniczego tez juz wlasciwie w Polsce nie ma... Solarisy to zas przeciez Neoplany z inna nazwa, skladane w Polsce, ale z czesci z importu, VW Poznan to tez dzis tylko montownia aut niemieckich itp. itd. FSC Lublin padla, w Starachowicach to zas dokumentacja pochodzi z Niemiec (MAN)... Itp. Itd.
          lech.keller@gmail.com
          • Gość: kierownik Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.03.11, 19:00
            Oczywiście nie jest idealnie, ale uważam, że przesadzasz. Nawet w samochodowych sieczkarniach zatrudniani są konstruktorzy. W skrócie mówiąc, zajmują się usprawnianiem linii produkcyjnych wykorzystywanych podczas produkcji. Poza tym mało jest firm działających w 100% według Twojego opisu. Nawet jeżeli bazą są zagraniczne projekty, to często są one w Polsce modyfikowane pod konkretne zamówienia.
            Jeżeli chodzi o 100% Polską produkcję, to nie mam zbyt dużego rozeznania w całej Polsce. Na lokalnym rynku jest grupa Seco/Warwick, gdzie akurat pracuję - 100% polski kapitał. Dokumentacja tworzona w Polsce. Oddziały w Chinach i Indiach które tworzą pod naszym nadzorem i na naszych dokumentacjach na lokalne rynki (my tutaj obsługujemy europejskich klientów). Poza tym z innej branży masz Lumel i ADB - firmy które projektują w Zielonej Górze. Może nie jest to dużo, ale tak jak napisałem - nie mam rozeznania i napewno coś pominąłem.
            • Gość: Kagan Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.dsl.telepac.pt 25.03.11, 19:06
              Oczywiscie, ze sie cos tam do dzis w PL projektuje, ale do tego, do wystarcza dobrzy technicy. Ja, z ukonczonym PRLowskim technikum, to wiedzialem wiecej o projektowaniu, niz ci studenci, ktorzy pare lat temu w PL u mnie pisali prace dyplomowe (inzynierskie) z ekonomiki i organizacji transportu na kierunku transport lądowy...
              A poa tym, to regula jest taka, ze Polske sie deindustrializuje i zamyka w niej biura projektowe.
              Pozdr.
              lech.keller@gmail.com
              • Gość: kierownik Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.03.11, 19:43
                Nie zgadzam się z tym. Po pierwsze trudno wymagać projektowania od logistyków, a wlaśnie logistyką zajmują się inżynierowie po kierunkach typu organizacja transportu.
                Dobrzy technicy sprawdzają się przy programowaniu maszyn CNC i innych podobnych czynnościach. Akurat kończyłem technikum, a później studia mgr-inż., więc wiem jaka jest różnica. Wyżej są osoby z dr inż. przed nazwiskiem. Wiem co robią, bo u siebie też mamy dział R&D i nie odważyłbym się powiedzieć, że jako inżynier mógłbym robić to co oni. Technik , inżynier i dr inżynier, to trzy różne osoby, z różną wiedzą teoretyczną i predyspozycjami.
                Po drugie - nic się nie deindustrializuje. Duże światowe koncerny samochodowe: Keiper, Valeo, Delphi, przenoszą produkcję z zachodu europy do Polski. Jest u nas taniej i lepiej. Przez nasze podejście do pracy i problemów, w wyżej wymienionych firmach, przy tej samej wydajności produkuje się mniej wadliwych podzespołów, które nie przechodzą kontroli jakości. Poza tym narazie można nam płacić mniej niż na zachodzie. Jeżeli chodzi o ilość inwestycji, to niestety przegrywamy ze Słowakami, czy Czechami. Winą jest brak porządnych dróg i prawo podatkowe które zmienia się co tydzień. Inwestor wybiera ten kraj w którym ciężarówki z towarem nie stoją w korkach i w którym można sobie zaplanować koszty produkcji z wyprzedzeniem. W Polsce nie da się tego zrobić, bo prawo jest bylejakie i ciągle modyfikowane. Rosji narazie nie musimy się obawiać, bo tam w ich łapówkarskim systemie ciężko poruszać się inwestorom z zewnątrz. Chiny i Indie narazie produkują w większości na swoje rynki (oprócz elektroniki). Nikt poważny nie kupi chińskiego podzespołu mechanicznego, z tych których produkcja jest bardziej skopmlikowana i wymagająca, żeby zainstalować go w europejskim samochodzie. Akurat widziałem jak produkuje się w europie, a jak w chinach i różnica w jakości jest kolosalna.
                Ogólnie - sytuacja Polski jest bardzo dobra do rozwoju, gdyby nie to ,że od dwudziestu kilku lat rządzą nami idioci, to mielibyśmy tutaj naprawdę sporo pracy i szybko rosnące pensje.
                • Gość: Kagan Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.dsl.telepac.pt 25.03.11, 19:55
                  Oni maja byc inzynierami i mendedzerami, a nie maja pojecia ani o projektowaniu, ani tez o ekonomii czy zarzadzaniu... Kierunek byl zas TRANSPORT, a tylko moj konkretny przedmiot byl z zakresu organizacji i zarzadzania oraz ekonomii...
                  I Polska sie deidustrializuje od roku 1990. Poza tym, to ja np. niejeden samochod rozlozylem na czesci skladowe, wyremontowalem i zlozylem, ale sie przez to nie stalem przeciez konstruktorem samochodow, najwyzej mechanikiem-amatorem...
                  A Chiny maja od lat swa wlasna mysl techniczna, i od kilku lat eksportuja samochody np. do Australii. Ich "tajkonauci" bezpiecznie lataja w kosmos, wiec sie nie smiej z Chinczykow, gdyz niedawno jeszcze tak samo mowiono o japonskich samochodach, a dzis?
                  Polska wybrala najgorszy z mozliwych modeli spoleczno-gospodarczych, i teraz jest juz za pozno aby cokolwiek zrobic. Jedyna szansa dla Polakow jest dzis tylko i wylacznie emigracja...
                  • Gość: kierownik Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.03.11, 20:34
                    Nie śmieję się z Chińczyków. Wiem, że to potęga i że od całego świata kupują technologie które później adaptują na swoje potrzeby. Własna myśl techniczna to może za dużo powiedziane. Rakiety na bazie Soyuza, Samochody na bazie europejskich i amerykańskich. Nawet lotniskowiec mają w planach, dla podniesienia prestiżu. Kupili trzy od Rosjan. Dwa robią za muzea, a jeden rozłożyli na części pierwsze. Uważam, że technicznie jeszcze nie są tak rozwinięci, żeby konkurować z europą. Podzespoly elektryczne chińskich marek: Falowniki, styczniki, sterowniki tyrystorowe, to urządzenia na poziomie tego co u nas było dwadzieścia, trzydzieści lat temu. Nawet po obudowach widać, że to kopie starych europejskich i amerykańskich produktów, pod obudową wcale nie jest lepiej.
                    Rozwiną się, ale nie tak szybko jak japończycy, bo mają inne podejście do pracy. Już prędzej stawiałbym na Koreę. Ich samochody biją na głowę chińskie i nie odbiegają od europejskich, japońskich i amerykańskich. Przeciętny Chińczyk pracuje bo musi, a Koreańczyk, bo chce.
                    Poza tym sieczkarnie podzespołów mechanicznych chińczycy mają jak narazie na niskim poziomie. Wszystko przez podejście ludzi. Jak nad chińczykiem pracującym przy urządzeniu nie stoisz z batem to on olewa pracę. Niestety, albo stety, tak to wygląda - widziałem na własne oczy.

                    Przejedź się trójką to zobaczysz, że nowe zakłady jednak powstają - Międzyrzecz, Skwierzyna, Gorzów Wlkp. - wszędzie widać nowobudowane hale przemysłowe. Nie tyle co powinno, ale to z winy tego w czym akurat się zgadzamy. Tzn. ty nazywasz to złym modelem społeczno-gospodarczym, a ja rządami idiotów.
                    • Gość: Kagan Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.dsl.telepac.pt 25.03.11, 22:07
                      Podobnie robili niedawno Japonczycy - tez kopiowali wyroby z Niemiec i USA metoda tzw. reverse engineering. I czemu my tak nie robimy, tylko zniszczylismy nasz przemysl polprzewodnikow, elektroniczny, komputerowy, lotniczy i stoczniowy?
                      I mylisz powstajace prowizoryczne, tandentne hale z fabrykami. To sa glownie magazyny i montownie, a Polska potrzebuje osrodkow badawczo-rozwojowyh i biur konstukcujnych oraz prototypowni, a te sie w Polsce dzis zamykaja, a nie otwieraja...
                      I tu nie chodzi nie tyle o to, kto rządzi, ale jaki jest system selekcji zarzadzajacych. W teorii to w kapitalizmie rynkowym awansowac powinni najlepsi, ale nawet w USA szefowie, dobierani na zasadzie pozamerytorycznej, potrafili rozlozyc niejedna firme. Np. pewien Egipcjain, ktorego pamietam z czasow, kiedy rozlozyl na lopatki file Forda w Australii, zostal pozniej szefem calego Forda, i omalo co nie doprowadzil tej firmy do calkowitego upadku. Tak wiec kapitalizm sie juz przezyl, i pora zastapic go czyms innym, oczywiscie nie ustrojem, ktory znamy z PRLu...
                      • Gość: gość portalu Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.play-internet.pl 25.03.11, 23:15
                        A wiesz konstruktorze z WSIZu ile kosztuje reengineering ? Policz to człowieku, zanim napiszesz bzdury. Polscy inżynierowie są świetni, - robią większość napraw bez kluczy, tak samo jak technicy, i cała reszta. Problemem w Polsce nie jest kadra - tylko rząd, galopujące ceny, każda działalność obłożona koncesjami, pozwoleniami i masą przepisów. Gdyby pracodawca nie musiał za pracownika oddawać takich sum jak teraz to Skarbu Państwa - było by inaczej tutaj.
                        • Gość: Kagan Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.dsl.telepac.pt 26.03.11, 13:59
                          Nie jestem z WSIiZ. Polscy inzynierowie byli zas swietni, ale to bylo ponad cwierc wieku temu...
                          I rozumiem, ze dzis w Polsce to inzynier, z braku kluczy i robotnikow (kazdy Polak to bowiem dzis conajmniej inzynier), odkreca nakretki przy pomocy mlotka i przecinaka :(
                      • Gość: kierownik Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.03.11, 19:17
                        Magazyny i montownie? Prowizoryczne hale? Może namioty? Nie masz zielonego pojęcia o tym co tutaj się teraz dzieje i jak pracują nowoczesne korporacje.
                        Kto zainwestuje w centrum badawcze nie mając na miajscu kadry wyspecjalizowanej w jego produkcie? Oczywistym jest, że najpierw inwestuje się w "montownie". Tam inżynierowie nabierają wiedzy o problemach z produkcją i eksploatacją produktów firmy. Dopiero, kiedy w firmie jest kadra która ma opanowane bieżące problemy można zacząć myśleć o R&D. I to właśnie się dzieje. Wiele dużych światowych firm przenosi produkcję, a następnie biura projektowe i badawcze właśnie do Polski. Nasi inżynierowie mają potencjał i właściciele firm to zauważają.
                        Sposób awansowania procawników zależy od właścicieli danej firmy. Sam pracuję w firmie mającej oddziały w Polsce, Usa, Indiach i Chinach i poza nielicznymi wyjątkami, awanse dostają ludzie z wiedzą i doświadczeniem. W innym wypadku firmy już dawno by nie bylo.

                        Twoja opinia o polskich inżynierach też jest wyssana z palca, albo bazuje na statystykach.
                        W związku z wykonywaną pracą w ciągu ostatnich kilku lat odwiedziłem co najmniej kilkanaście dużych i małych zakładów produkcyjnych w azji, europie i usa. W każdej firmie spędzam po kilka tygodni i jestem w stałym kontakcie z kadrą inżynierską danej firmy. Mam porównanie i uważam, że polski inżynier, na tle innych państw prezentuje się naprawdę nieźle.

                        Wspominanie starych zakładów typu FSO, swoją drogą prowadzonych przez tych superinżynierów ze starych czasów, jest po prostu śmieszne. Te zakłady które padły były po prostu przestarzałe i nie wytrzymaly konkurencji z zagranicą. Dlaczego Lumel nie padł? Bo firma w porę załatwiła ISO i inne certyfikaty potrzebne aby cokolwiek sprzedać na zachód i byli gotowi na otwarcie się rynków. Ci którzy przespali moment padli i tyle. Kiedy my mieliśmy przemysł komputerowy to nie wiem. Chyba nie wspominasz elwro?
                        • Gość: Kagan Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.dsl.telepac.pt 26.03.11, 20:32
                          W Polsce od dawna nie ma przemyslu, a sa tylko montownie i magazyny zachodnich firm, ktore mylisz z przemyslem...
                          I co znaczy ten caly twoj Lumel? Mniej niz mala chinska fabryczka w milionowym misecie Chin, ktorego nazwy 99.99% Polakow nawet nie zna...
                          I konkretnie: KTORE ZACHODNIE KORPORACJE PRZENIOSLY SWOJE B+R (R&D) DO POLSKI? Nazwy prosze...
                          A moze nie wiesz, ale przyy pomocu komputera wyprodukwanego w Elwro, to Serbowie strącili ten rzekomo "niewidzialny" amerykanski samolot Lockheed F-117 Nighthawk... Nic dziwnego, ze nie podobal sie im komputerowy przemysl w Polsce!
                          www.elwrowcy.republika.pl/podgorski.pdf
                          F-117 (S/N 82-0806)[39] remains the only F-117 lost to enemy action. It was shot down during a mission against the Army of Yugoslavia on 27 March 1999, during the Kosovo War.
                          en.wikipedia.org/wiki/Lockheed_F-117_Nighthawk#Notable_accidents
                          • Gość: kierownik Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.03.11, 18:32
                            Z każdym następnym postem pokazujesz swoją ignorancję i niewiedzę. Mam ci podać nazwy korporacji posiadających centra R&D w Polsce? Proszę bardzo: Samsung, Intel, Siemens - to tylko przykłady z pierszej strony Google. Jak już opanujesz tę wyszukiwarkę, to znajdziesz dziesiętki innych firm, które prowadzą działania badawczo-rozwojowe w Polsce.
                            Sam pracuję w firmie, która jest w 100% Polska i w swojej branży bez kompleksów konkuruje z firmami japońskimi, amerykańskimi, niemieckimi i austryjackimi.
                            Porównując Lumel, firmę z ponad 60 letnią tradycją, jak widać po efektach, znacznie lepiej zarządzaną niż Elwro, do jakiejś chińskiej fabryczki tylko potwierdzasz swoją ignorancję i brak orientacji we współczesnym przemyśle.

                            Komu ten przemysł komputerowy w Polsce się nie podobał? Pewnie tym samym którzy wywołali mgłę podczas lądowania pewnego samolotu. Nawet byli pracownicy, którzy wypowiadają się na stronie elwrowcy, do której linka podałeś stwierdzają, że firmę rozłożyło złe zarządzanie. Ale rozumiem, że łatwiej jest wierzyć w spiskowe teorie dziejów, niż poczytać i przyswoić trochę wiedzy na tematy o których próbuje się dyskutować.
                            • Gość: Kagan Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.dsl.telepac.pt 29.03.11, 00:37
                              A daj sobie spokoj. GW napisala wlasnie, ze odszedl z tego swiata wynalazca superglue, ktory mial na koncie ponad 400 patentow amerykanskich, czyli wiecej niz cala Polska w tym stuleciu...
                              W Polsce nie ma dzis R&D (B+R) i wbij to sobie wreszcie do glowy. A to, ze projektujesz przy pomocy Autocad'u kolejna wygodke, to nie jest zadne R&D! R&D to jest zaprojektowanie i wdrozenie np. nowego, lepszego Autocad'u (CAD system)...
                              I czemu nie masz odwagi podac swego nazwiska i nazwy swej firmy?
                              Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warsaw)
                              Research Professor, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD)
                              Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Vila Real, Portugal
                              www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
                              Email: lech.keller@gmail.com
                              • Gość: kierownik Re: Ilośc miejsc pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.03.11, 17:25
                                Rzeczywiście Intel, czy też Samsung to nie R&D. Porównaj współczesny komputer to technologii Elwro to ci się oczka otworzą.

                                Przedstawiał się nie będę, żeby każdy wariat który zajrzy na forum mógł znać moje dane. Nazwę firmy wpisałem kilka postów powyżej, ale skoro wydaje ci się, że projektuję wygódki to nie szukaj tego, bo i tak nie zrozumiesz czym się zajmujemy.

                                Jakbyś się trochę orientował w tym o czym próbujesz dyskutować, to byś wiedział, że większość patentów z ostatnich kilkudziesięciu lat to bzdury patentowane tylko po to, żeby można się tym było pochwalić w prospektach reklamowych. Nawet najbardziej banalna rzecz opisana jako patent robi większe wrażenie na klientach. Poza tym prawo patentowe w USA jest mniej restrykcyjne niż w europie i tam patentuje się znacznie więcej banałów.

                                "Z kolei w USA konieczna jest reforma systemu patentowego. W maju br. szef USPTO oficjalnie przyznawał, że jego urząd ma olbrzymie zaległości w rozpatrywaniu wniosków o przyznanie patentów. Może to oznaczać dla amerykańskiej gospodarki utratę milionowych przychodów. Jednym z amerykańskich problemów przyczyniających się do tego stanu rzeczy jest możliwość patentowania metod biznesowych i duża liczba patentów o marnej jakości."

                                I przykład tej superamerykańskiej technologii - opatentowanej:

                                v3.espacenet.com/publicationDetails/biblio?CC=US&NR=5960411&KC=&FT=E
                                Śmiech na sali.

                                Nie odpisuj na to, bo i tak tego nie przeczytam. Zajmij się filozoficznymi pierdołami i pisaniem kolejnej niepotrzebnej publikacji autorstwa doktora napisanej dla innych doktorów (sztuka dla sztuki), bo o przemyśle nie masz pojęcia. Naukowiec, który całe życie spędził na uczelni, to nic nie warty teoretyk. Wiem to, bo mam do czynienia z naukowcami, z doświadczeniem z przemysłu i z takimi, którzy przemysł znają z publikacji i z telewizji.

                                Politykier i filozof zajmuje się przemysłem? Mam dla ciebie problem bardziej na Twoim poziomie: Co było pierwsze jajko, czy kura?

                                Żegnam
                                • boni.m Re: Ilośc miejsc pracy 29.03.11, 19:55
                                  1. Czlowieku! Od ilu lat nie ma juz Elwro! Rownie dobrze moglbys napisac, ze samochody marki Tatra byly zle, bo dzis robi sie lepsze...
                                  2. Jako anonim nie jestes wiarygodny.
                                  3. Nie twierdze, ze amrykanskie prawo patentowe jest idealne, ale zauwaz, ze jeden dobry wynalazca ma w USA wiecej patentow niz cala Polska.
                                  4. Nic o mnie nie wiesz. Na uczelni spedzilem 10 lat, a w przemysle i finansach dwa razy tyle. To nie jest razem 30 lat, gdyz przez conajmniej 5 lat pracowalem w R&D, a wiec i w przemysle, i w nauce...
                                  5. I oczywiste jest dla kazdego, kto choc troche liznal biologie i teorie ewolucji, ze pierwsze musialo byc jajko, zniesione przez opierzonego gada, ktory byl juz troche kura, ale jeszcze nie w 100%! No, ale jestes przeciez kreacjonista...
                                  lech.keller@gmail.com
          • Gość: dr hab. inż. ależ pan bredzisz, jak potłuczony IP: 95.108.69.* 26.03.11, 10:07
            boni.m napisała:
            > Przepraszam, ale gdzie jest dzis w Polsce praca dla konstruktora-mechanika,
            > takiego po studiach wyzszych
            ? Co sie dzis w Polsce produkuje polskiego i co
            > sie nowego konstruuje?

            Pracuję na uczelni technicznej i widzę, że naprawdę w tej Australii emigrantom z Polski jakieś kuku w główkę się robi... Zajmij się Pan swoją ekonomią, a nie ośmieszaj się Pan na forum publicznym.
            Na chwilę obecną wystarczy tylko pojawić się na jakichkolwiek targach przetwórstwa, rolniczych, górniczych, leśnych itd itp. Mnóstwo firm polskich z polską myślą techniczną się wystawia.
            Jakim trzeba być dennym ekonomistą, aby uważać, że gospodarka opiera się na dużych molochach w rodzaju FSO czy FSM? Panie Keller, to średnie i małe firmy napędzają gospodarkę! A one są w przytłaczającej liczbie POLSKIE. Jak Pan tego nie wiesz - to się Pan kompromitujesz publicznie i dalsza polemika z Panem jest pozbawiona sensu.
            • Gość: Kagan Re: ależ pan bredzisz, jak potłuczony? IP: *.dsl.telepac.pt 26.03.11, 11:01
              Znow tylko ad personam, Panie Anomimie?
              W Polsce nic sie dziś nowego nie tworzy, w sensie nowych idei w zakresie nowych wyrobów czy też nowych technologii. A tymczasem polskie realia są takie, iż najlepsze nasze wyższe uczelnie, czyli Uniwersytet Jagielloński (UJ) i Uniwersytet Warszawski (UW) lokują się w rankingach czołowych wyższych uczelni świata dopiero w czwartej setce (p. np. Ranking Szanghajski i Ranking THES), a o całej ich reszcie nie warto już nawet wspominać. Pod względem całkowitego kapitału intelektualnego w badaniach 23 krajów europejskich w 2007 roku Polska zajęła ostatnie 23 miejsce (Białowolski P. i Więziak, D. 2008). Według rankingu innowacyjności przeprowadzonego w tym samym roku znaleźliśmy się na dalekim 21 miejscu w Unii Europejskiej. Co roku zgłaszamy do europejskiego urzędu patentowego średnio zaledwie 2.7 patentów na milion mieszkańców (a średnia unijna to 133.6 patentów). W latach 1995-2005 ukazało się zaledwie 230 publikacji polskich naukowców cytowanych na świecie więcej niż 40 razy (Thieme 2009), a Polska ma także jeden z najniższych udziałów wyrobów wysokiej techniki w eksporcie.
              Jeśli chodzi o efektywność nakładów na Polska naukę, to prezentuje się ona bardzo źle. Wyliczone przeze mnie syntetyczne wskaźniki efektywności plasują Polskę na najniższych miejscach, jeśli chodzi o efektywność nakładów na naukę per capita liczoną w stosunku do ilości uzyskanych patentów na milion mieszkańców. Dla przykładu: jeśli chodzi o syntetyczny wskaźnik patentów, to jest on dla Polski 1.0, jeśli chodzi o patenty amerykańskie, a 0.4 dla patentów europejskich, podczas gdy liderami, jeśli chodzi o patenty USA, są oczywiście Stany Zjednoczone (24.4), a tuż za nimi Japonia (21.3), dalej zaś Niemcy (19.6), Italia (6.4), Zjednoczone Królestwo (5.5) oraz Francja (4.8), a jeśli chodzi o patenty europejskie to liderami są tu: Niemcy (10.4), Francja (2.0) oraz Italia (1.2). Polska znajduje się w towarzystwie takim, jak np. Grecja (wskaźniki dla USA i Europy odpowiednio 1.4 i 0.5), czy też Portugalia (0.5 i 0.6). Jeśli chodzi zaś o wskaźniki oparte na uzyskanych nagrodach Nobla, to Polska się w nich w ogóle nie liczy, jako iż w bieżącym stuleciu żaden Polak nie zdobył takowej nagrody w dziedzinach uważanych za naukowe, czyli niebędące literaturą albo polityka (tzw. walką o pokój).
              Takie są fakty, drogi Panie. Na targach to każdy może wystawic co chce, jeśli tylko usiści odpowienią opłatę, a tylko wielkie firmy jest dziś stac na wydatki w zakresie B+R (R&D), gdyż opracowanie nowego wyrobi i technologii jego produkcji to dziś kosztuje miliony, i to euro a nie złotych. A dochodzą do tego też koszta opłat patentowych i przede wszystkim marketingu, bez którego nie ma dziś szans czegokolwiek sprzedać w ilości generującej zyski...
              lech.keller@gmail.com

    • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 13:22
      Jedyna rada to zamknac uniwersytety w prowincjonalnych miastach typu Zielonej Góry, gdyż produkuja one dziś tylko bezrobotnych.
      Prawdziwa rola tzw. uniwersytetów w polskim społeczeństwie to dziś niestety, ale nie działalność naukowa i naukowo-dydaktyczna, ale:
      1. dla młodych ludzi;
      - „dorosłe” wakacje na koszt państwa oraz
      - rynek matrymonialny.
      2. Dla władzy:
      - sposób na walkę z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży,
      - sposób na walkę z bezrobociem wśród fizyków i archeologów,
      - dyspozycyjny „autorytet” polityczny; na skinienie palcem,
      - przechowalnia dla polityków chwilowo na bocznym torze,
      - podkładka i przykrywka pod przekręty (...naukowo udowodniono...).
      4. Dla gospodarki:
      - nakręcanie rynku wynajmującym mieszkania i firmom produkującym środki antykoncepcyjne.
      3. Dla pracowników owych „wyższych” uczelni:
      - płatnik ZUSu dla urodzonych w niedziele,
      - biuro podróży (tzw. konferencje),
      - pretekst do towarzyskiej afirmacji (...jak wykładałem/byłem na Oxfordzie...).
      (forum.gazeta.pl/forum/w,245,102112498,102176585,W_wiezy_z_kosci_slonioniowej.html).
      Tyle, ze w krajach z realną stopą bezrobocia dobrze ponad 10%, a wiec w dzisiejszej Polsce, to jednak jest to głównie sposób na walkę z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży. A to można robić taniej i uczciwiej niż przez niszczenie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego…
      lech.keller@gmail.com
      • Gość: poldek Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.aster.pl 25.03.11, 21:41
        W Warszawie nawet po szkole praowdzonej przez zakonnice znjadziesz dobrą pracę a w ZG po Oxfordzie bedziesz miał z tym spore problemy. Czy oznacza to, że Oxfrod jest gorszy od szkoły wyższej prowadzonej przez zakonnice? Nie bo liczy sie chłonnośc rynku pracy (regionalnego systemu zatrudnienia) a kryterium oceny uczelni wyższej wskazujace na ilość bezrobotnych po danej uczelni to zwykłe oszustwo. Wiadomo, że w wiekszych miastach kazda nawet nedzna uczelnia wypadnie na tym polu lepiej od uczelni, która funckjonuje w otoczeniu o niskiej chłonności rynku pracy.
    • Gość: zulf Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.coopervision.eu.com 25.03.11, 13:36
      "Tytuł magistra już przestał być przepustką do dobrej pracy. "

      Poza tym, Polska jest juz w Unii.

      I jedna i drugie zdanie jest "odkryciem" rownie swiezym... choc w sumie nie - do Unii weszlismy stosunkowo niedawno- 1 maja 2004.
    • Gość: ak Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.11, 13:43
      "Jednocześnie studiował politologię i socjologię. Po obronie zdecydował się na doktorat."

      Ale czego ten gość się spodziewał po takich kierunkach? Prawo do narzekania mają ludzie, którzy nie mogą znaleźć pracy po ukończeniu konkretnych kierunków (np. technicznych, filologii obcych itp.). Zdarza się też, że ktoś wybiera kierunek, który w danej chwili ma dobre perspektywy, a po kilku latach sytuacja się zmienia na gorsze (tak było no. w latach 90. z marketingiem i zarządzaniem). Gdy jednak ktoś wybiera politologię,to chyba wie, co robi.
    • totus.tytus Nie zgadzam się - to nie jest stracone pokolenie 25.03.11, 13:47
      ci "bezrobotni z dyplomami" NIE SĄ pokoleniem straconym - oni już wiedzą z autopsji, jak to działa, oni są najwyżej przegrani (w większości, oczywiście nie wszyscy), gdyż już wiedzą, że bez znajomości i układów (tzw. "kapitału relacyjnego", jak to ładnie nazwały larwy i pasożyty z dziedziny HR) to daleko nie zajadą, najwyżej na Białoruś (gdzie wyśle ich jakiś kretynek aron czy inny ANTY-SOCJALISTA), albo będą szlifować bruki. Dlatego to nie jest całkowicie stracone pokolenie - oni dostali po prostu kopa od brutalnej rzeczywistości gospodarczej Polski, która - jak widać gołym okiem (a nie w statystykach GUS) - jest obrazem nędzy i rozpaczy. Dobrze tu ktoś napisał: nawet jeśli skończą te swoje studia, zdobędą kwalifikacje i wiedzę, to podniesie się jedynie poziom wykształcenia wśród bezrobotnych. Każdy rozsądny człowiek, niekoniecznie trzeba być do tego ekonomistą, zrozumie, że bez inwestycji i bez kapitału w tym kraju nie stanie się nic, będzie tylko opcja Kononowicza.
      Pokolenie niby-stracone właśnie poznało twarde reguły ekonomii: poziom zatrudnienia jest funkcją rozwoju gospodarczego (realnego, a nie "papierowego") i tworzenia miejsc pracy w związku z popytem na pracę.
      W gospodarce realnie zwijającej się (prosimy nie oszukiwać społeczeństwa statystyką świadczącą, że podobno jest wręcz przeciwnie) miejsc pracy ubywa, lub następuje degradacja tzw. rynku pracy w kierunku popytu na prace coraz prostsze, a więc tańsze, a więc nisko płatne.
      To pokolenie dostało bolesną lekcję. Rynek brutalnie zweryfikował wartość tych "dyplomów". To najczęściej są "papiery bezwartościowe". Kłania się nisko jedno z fundamentalnych praw ekonomicznych: prawo podaży i popytu oraz elastyczność popytu i podaży, I. rok studiów ekonomicznych - w dużym uproszczeniu: nadmierna podaż przy braku popytu powoduje spadek ceny nawet do stawek minimalnych.

      Efekty są widoczne - dziś widziałem ogłoszenie "pracodawcy" - w Krakowie ktoś oferuje rozniesienie 3000 ulotek po 1 gr/szt. Chętni niech się zgłaszają jak najszybciej, póki za ten przywilej pracy nie trzeba jeszcze zapłacić.
      • boni.m Nie zgadzam się - to nie jest stracone pokolenie 25.03.11, 13:58
        Oj, masz az za duzo racji, 'totus.tytus'...
        Tyle, ze to pokolenie ma jeszcze szanse wyemigrowac i skonczyc prawdziwe studia wyzsze za granica, np. w Niemczech czy w W. Brytanii, i tam juz zostac na stale...
        lech.keller@gmail.com
        • Gość: mlody Re: Nie zgadzam się - to nie jest stracone pokole IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.11, 14:25
          wszyscy nie wyjada , poza tym rynek pracy w Europie juz sie zwija i powoli kazdemu strach zaglada w oczy Jedno co mnie dziwi ze ludzie tak szybko zaczadzieli , gdzie sie podziewaja ci trybuni wolnosci, gdzie ci wieszcze co wzywali do "zrywania murom zebow krat" jak ludzie moga nie widziec jak bardzo zostali przez te 20 lat zniewoleni upodleni nawet ci managerowie z wielkich miast nie spiacy po nocach ze strachu bo nie znaja dnia ani godziny kiedy dostana kopa w dupe bo firma dostala "objective " zeby zredukowac "manpower costs"?
          • boni.m Re: Nie zgadzam się - to nie jest stracone pokole 25.03.11, 14:38
            Lepiej jest byc bezrobotnym np. w Niemczech czy Szwecji niz 'robotnym' w Polsce, stad tez zachecam jak najwiecej Polek i Polakow do emigracji, zanim sie nie zawali euro a za nim cala ta Unia...
            I poczytaj sobie KLĘSKĘ 'SOLIDARNOŚCI' D. Osta:
            www.sklep.gildia.pl/literatura/20070-david-ost-kleska-solidarnosciPozdr.
            lech.keller@gmail.com
      • Gość: czynownik Kochani młodzi!! IP: *.play-internet.pl 25.03.11, 18:42
        Macie 3 wyjścia: emigracja, praca za miskę ryżu albo rewolucja. Skostniały system sam się nie zreformuje, elity sie dobrowolnie nie wymienią. Albo emigrujcie nie oglądając się na nic albo szykujcie sie do zmian. Możecie też nic nie robic i dalej pracować za miseczke ryżu albo siedzieć na bezrobociu.Tak czy inaczej wasze i moje perspektywy nie wyglądają najlepiej. Młodym bezrobotnym targa złość. Ale młodym bezrobotnym i głodnym targać będzie wq....enie. Głód nas wygoni walczyć o swoje. Skierujmy tą siłą tam gdzie trzeba. Nie da po dobroci to będzie po złości. Przypomnijmy się rządowi ze swoimi wielkimi problemami. Dla rządzacych póki co ważniejszy jest Smoleńsk i nadchodzące wybory i cała ta szopka, jakby mnie to k....wa coś obchodziło. Gdzie rozwój kraju, gdzie nakłady na technologie, gdzie cięcia w biurokracji, upraszczanie przepisów, gdzie jakiekolwiek planowanie przyszłości, gdzie polityka mieszkaniowa wspierająca młodych? Dla "rzadu" i "elity" jestem mułem który ma zapie....ć na podatki, k....y ,mercedesy i drogie nory do mieszkania. Mam dosyć piep...enia rządu tego i poprzednich. Mam dosyć pi.......enia neoliberałów że sam jestem sobie winny. Od 20 lat karmią nas bzdurami. Że skończyliśmy ch...ową szkołę, że nam się w dupach powywracało kiedy chcemy zarobić 1500, że nam się we lbach popi...liło kiedy upominamy się o zaległą wypłatę, że nasza wydajność za niska, że urlopy za długie, że nie chcemy darmowych stażów, że przecież możemy całe zycie na umowach zleceniach jechać ,że nie bierzemy drugich i dziesiątych etatów żeby się utrzymać, że jesteśmy niezaradnymi ćwokami i mułami a tak w ogóle jest pięknie i o co nam k....wa chodzi. Ceny jak na zachodzie a zarobki jak w trzecim świecie i ciągle słyszę że nie ma sprawy. Zaraz się pewnie jeszcze jakiś ch...j trafi i będzie mnie na Białoruś wysyłał. Liczę na was kochani młodzi. Nie dajmy sobie wmówić więcej kłamstw! I sprawmy aby o nas i naszych problemach usłyszano tak aby nie dało się przejść nad tym do porządku dziennego. Czas żeby rząd i elity przestały nas zlewać. Czas o sobie przypomnieć!!!!!!!
        • Gość: Kagan Re: Kochani młodzi!! IP: *.dsl.telepac.pt 25.03.11, 19:16
          Ja, jako stary, wybrałem emigrację, zakładając, że się w Polsce szybko nie poprawi...
          Nie ma bwiem dziś w Polsce wyliczonych przez Ciebie, "czynowniku", takich "rzeczy" jak rozwój kraju, nie ma także nakładów na technologię, cięć w biurokracji, upraszczania przepisów i nie ma też jakiegokolwiek planowania przyszłości, nie ma też polityki mieszkaniowej etc.
    • Gość: Bigos Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.11, 13:54
      Niech zyje MISTRZ TWORZENIA BEZROBOCIA.

      Jego nazwiska zaczyna się na literę B

      To dzięki niemu POLSKA osiągnęła dopiero w 2008 roku PKB per capita Czech z 1989.

      Polska - lider reform bez efektów pozytywnych.
      • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 14:00
        Niech zyje! ;-)
    • Gość: bono Ale za to ma się coraz lepiej polski hit eksportow IP: *.bialystok.vectranet.pl 25.03.11, 14:02
      Miliony młodych emigrantów.
      • boni.m Ale za to ma się coraz lepiej polski hit eksportu 25.03.11, 14:04
        Polska ma sie wyludnic, aby bylo ja latwiej znow podzielic miedzy Rosje i Niemcy (a moze Pomorze dostanie sie Danii i Szwecji)?
        lech.keller@gmail.com
    • Gość: Prywatna Szkółka W Lubuskiem nie ma żadnej Uczelni IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.11, 14:07
      W Lubuskiem nie ma żadnej Uczelni.
      Są różne prywatne szkółki ale nie ma Uczelni dającej wartościowy dyplom.
      Tyle w temacie.
      • boni.m Re: W Lubuskiem nie ma żadnej Uczelni 25.03.11, 14:34
        No, jest tez w Zielonej Gorze duza panstwowa fbaryka bezrobotnych zwana 'uniwersytetem'...
      • Gość: trcki Tylko dymisja rzadu Tuska uratuje Polske!! IP: *.11-2.cable.virginmedia.com 25.03.11, 21:29
      • Gość: cminusminus Stary, wytrzeźwiej :) IP: *.e-wro.net.pl 25.03.11, 23:22
        A który dyplom ci coś daje, poza kawałkiem papieru?
        Stary, wytrzeźwiej :) Te czasy już naprawdę minęły.
        • boni.m Re: Stary, wytrzeźwiej :) 25.03.11, 23:29
          Dyplom dobrej wyzszej uczelni daje bardzo duzo, Ale w Polsce nie ma juz, i to od wielu lat, dobrych wyzszych uczelni! Stad tez i to nieporozumienie...
    • Gość: Hieron Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.11, 14:33
      ktoś przypomina sobie jakieś niestracone pokolenie?
      • boni.m Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 14:39
        No, moze w XVI wieku i za Piastow...
    • dziad60 Śmieszne kierunki na śmiesznych uczelniach 25.03.11, 14:43
      jeśli Ktoś na siłę chce studiować bo mama, bo papa chca mgr ........
      prywatna szkółka, kierunek, któryn już na starcie czyni Cie bezrobotnym!!!!
      Jakaś politologia, socjologia, filozofia, pedagogika, zootechnika,europeistyka,nauki społeczne itd........
      Aby jakiekolwiek studia, tak jak za PRL na SGGW Technologia Drewna - kto chciał i nie chciał mógł " to" studiować......
      Pokażcie jaki % jest bezrobotnych inż po Politechnice Warszawskiej lub AGH?
      • Gość: henryk Re: Śmieszne kierunki na śmiesznych uczelniach IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.11, 15:07
        Po AGH - ok. 5 %.
      • Gość: Stud Która uczelnia nie boi się badać losów absolwentów IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.11, 16:37
        Ponad 85 proc. absolwentów AGH szybko znajduje zatrudnienie albo podejmuje dalsze kształcenie.
        W przypadku absolwentów informatyki EAIiE 100%.
        • boni.m Re: Która uczelnia nie boi się badać losów absolw 25.03.11, 17:07
          Bzdury! Po co Polsce inzynierowie, skoro w Polsce likwiduje sie przemysl?
          • hanishl Re: Która uczelnia nie boi się badać losów absolw 25.03.11, 18:48
            boni.m napisała:

            > Bzdury! Po co Polsce inzynierowie, skoro w Polsce likwiduje sie przemysl?
            > ]

            boni.m w/g mnie masz rację . Nikogo to jednak nie interesuje. Dziennikarze potrzebują tematu i tyle !!!
            Sądzisz że to coś nowego ?
            Poszukaj a znajdziesz w internecie . Jest kasa na uczelnie kościoła. Jest. Popatrz na profesorów i ich osiągnięcia. W temacie JPII jesteśmy najlepsi na świecie . Tylko co z tego ?
            Pozwolę sobie zauważyć że każdy rząd i każdy autorytet ( tzw. ) ucieka z tego tematu.
            Silikonowej Doliny to My nie stworzymy. Dochodów z patentów nie będzie a co który polak się wybił to nie w Polsce i nie Polsce przysporzył kasy . Totalna ściema.
            • Gość: Kagan Re: Która uczelnia nie boi się badać... IP: *.dsl.telepac.pt 25.03.11, 19:11
              @hanishl:
              Ja bardzo nie chciał bym mieć racji... Ale niestety ja mam... :(
              Polsce inżynierowie NIE są obecnie potrzebni, skoro od lat sie w Polsce likwiduje przemysł, a szczególnie biura projektowe i przyfabryczne ośrodki badawczo-rozwojowe.
              Pozdr.
    • olias Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami 25.03.11, 14:51
      na szczęście Niemcy potrzebują naszą młodzież
      • Gość: Malinek Re: Stracone pokolenie: Bezrobotni z dyplomami IP: *.dynamic.chello.pl 25.03.11, 15:06
        Niemcy mają ten sam problem: 80 % studiuje humanistykę, studia inżynierskie są coraz mniej popularne, bo trudne, absorbujące, inżynier też nie zarabia już tak dobrze jak kiedyś, poza tym poziom matematyki w szkołach jest tragiczny, tak samo jak w Polsce.
        Humaniści z Polski mogą liczyć w Niemczech tylko na pracę fizyczną nie wymagającą kwalifikacji (kelner, pompiarz na stacji, zbiory płodów rolnych, ochroniarz po 4 euro/h itd.).
        Jak 90 % rocznika ma magisterium, to kto będzie wykładał mleko w hipermarkecie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja