jes-ter
09.05.12, 19:15
Myślę że cytat z Kodeksu jest wystarczający i sąd wydając wyrok tym razem zastosuje aktualnie panujące prawo; inaczej się ośmieszy. A poza tym jestem zdecydowanie po stronie ukaranego rowerzysty. W mieście w którym praktycznie nie ma prawie żadnego odcinka prawdziwej ścieżki rowerowej o standardach europejskich, w którym "ścieżki" zaczynają się nagle i tak samo nagle się kończą w najmniej oczekiwanych momentach, gdzie brakuje prawidłowo wykonanych zjazdów i wjazdów na ścieżki rowerowe (najczęściej należałoby pokonać krawężnik, pas zieleni albo wjeżdżać i zjeżdżać z tych "ścieżek" na przejściach dla pieszych), gdzie brak prawidłowego oznakowania ścieżek (nie każdy musi znać topografię miasta i domyślać się gdzie jest, a gdzie nie ma równoległej ścieżki), karanie za jazdę po jezdni jest po prostu śmieszne i złośliwe. "Ścieżki rowerowe" w Zielonej Górze być może nadają się warunkowo do jazdy np. dla dzieci i ich opiekunów na niedzielną przejażdżkę. Żaden rowerzysta, a tym bardziej kolarz jadący na wyścigowym rowerze z cienkimi oponami nie będzie ryzykował własnego upadku lub potrącenia pieszego idącego taką pożal się Boże "ścieżką rowerową". Jak szybko i bezpiecznie można jechać taką ścieżką ? 20 km/h ? To odbiera sens i przyjemność jazdy "sportowym" rowerem. Żałuję że ja sam pewnie już nie doczekam zmiany mentalności w podejściu do miejskiego transportu rowerowego. Ile jeszcze pokoleń będziemy doganiać Europę w tym temacie ? Wszyscy najchętniej wozili by d..y samochodami a wszystkiemu winni są cykliści... PS. Kiedy najbliższa Masa Krytyczna ? :)