Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie

30.07.12, 19:42
"Sąd nie powołał biegłego..."
No bo po co skoro policja sama w sobie stanowi instytucję zaufania publicznego. Sąd nie ma podstaw do niezaufania policji. Jedyne co mogł zrobić nasz bohater to przedstawić stosowną ekspertyzę wykonaną przez biegłego - oczywiście wykonaną na własny koszt - która by swiadczyła na korzyść naszego rowerzysty.
Dla sądu nie jest istotne kto ma rację. Istotne jest kto ma argumenty.
    • Gość: xyz Re: Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.12, 20:27
      W Zielonej Górze niewiele ścieżek jest budowanych i oznakowanych zgodnie z obowiązującym prawem..Szczególnie nowe ścieżki, których szerokość nie ma min. 2 m a dozwolony jest na nich ruch dwustronny. Ale to mały szczegół w zamyśle inwestora. Buduje, buduje ściezki niezgodnie z obowiązującym prawem, ścieżki z nikąd i do nikąd.Aby wydac pieniądze.
      Aby sie czymś wykazać. Zbudowaliśmy x km ścieżek , chwalcie nas za to i wybierzcie na nastepną kadencję.
      • Gość: drajwer Re: Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie IP: *.swiebodzin.vectranet.pl 30.07.12, 21:22
        To może przytocz te przepisy których nie spełniają zielonogórskie ścieżki, bo jak narazie to wygląda na to, że powtarzasz bzdury z portali dla rowerzystów. Tylko zanim zaczniesz tutaj wklejać fragmenty z rozporządzenia w sprawie warunków technicznych sprawdź w słowniku znaczenie słowa "powinno"
        • robert_gorski Re: Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie 31.07.12, 09:57
          Szymon dostał mandat za złamanie art. 33 ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, który nakazuje rowerzyście korzystać z drogi dla rowerów, jeśli jest ona wyznaczona dla kierunku, w którym zamierzał skręcić. Po pierwsze cyklista skręcał w ul. Zjednoczenia gdzie nie ma drogi dla rowerów. Po drugie sąd zapytał Urząd Miasta, czy na al. Wojska Polskiego znajduje się droga dla rowerów, której definicja zawarta jest w art. 2 pkt 5 wspomnianej ustawy. Urzędnicy odpowiedzieli jasno, że w tym miejscu nie ma ścieżki rowerowej opisanej w tym przepisie. Sąd skazał Szymona za jazdę po jezdni obok drogi dla rowerów, która nie istnieje. To jest absurd. Rzeczą zdumiewającą jest, że sąd nie chciał powołać eksperta z zespołu ds. ścieżek rowerowych przy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Krakowie.
          • Gość: drajwer Re: Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie IP: *.swiebodzin.vectranet.pl 02.08.12, 22:32
            Na zakończenie tej sprawy trzeba poczekać. Jak dla mnie argumenty rowerzysty, szczególnie ten o skręcaniu jest delikatnie mówiąc naciągany, bo według takiej interpretacji rowerzysta w ogóle nie musi korzystać ze ścieżek, bo przecież zawsze może powiedzieć, że zaraz skręci w uliczkę gdzie ścieżki nie ma. Przepis ten mówi o tym, że jeżeli jedzie się ścieżką i ma się zamiar skręcić w ulicę, gdzie ścieżki nie ma , to można to zrobić i kontynuować jazdę po ulicy.

            Natomiast kolega powyżej stwierdził, że zielonogórskie ścieżki są zbudowane niezgodnie z przepisami ze względu na ich wymiary, co jest oczywistą bzdurą dla każdego kto rozumie znaczenie słowa "powinno" i umie sam dotrzeć do PoRD, zamiast powtarzać bzdury rozpowszechniane przez część rowerzystów. Bzdury rozpowszechniane między innymi podczas akcji obniżania krawężników przy zjazdach ze ścieżek.
            • Gość: Obwinony Re: Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie IP: 78.9.118.* 02.08.12, 22:42
              Wszyscy, którzy się jątrzycie na rowerzystów, poczytajcie i zapoznajcie się z meritum tej sprawy czyli bezpieczeństwo. Drzwi, które wywazacie, są już dawno otwarte, a wypowaidacie się jakbyście amerykę odkryli.

              np.
              Była już kolizja rowerzysty z autem przy wyjeżdzie kolo LIDLA (wojska pol. - wyszyńskiego).

              Policja przyjeżdża i tak:

              Kierowca mówi: ja nie mam żadnego znaku , że jest przejazd rowerowy, więc cyklisty się nie spodziewałem.

              Rowerzysta: Gdzieś tam wcześniej był znak, że ciąg pieszo-row, ale nic nie informowało mnie, ze to już koniec.

              Policja: Nie wiemy co zrobić.

              Morał: Policja chce "zganiać" cyklistów na pseudo ścieżki, a podas wypadku cierpi TYLKO cyklitsa i wtedy policja już nie wie co zrobić.

              Nawiecej jątrzą ci co wożą się w autach, bo im się "wydaje" i wiedzy nie mają.
    • Gość: Paweł Re: Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie IP: *.183.181.219.dsl.dynamic.t-mobile.pl 30.07.12, 20:28
      Jeżeli to nie jest ścieżka rowerowa, to znaczy, że wszyscy inni rowerzyści jeżdżą nią nielegalnie?
      Czy o nich ten kombinator pomyślał?
      • Gość: drajwer Re: Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie IP: *.swiebodzin.vectranet.pl 30.07.12, 21:43
        Pięć rozpraw o 150PLN. Nie dziwię się, że facet jeździ rowerem. Gdyby czas poświęcony na głupoty przeznaczył na pracę , to w nosie miałby te ścieżki rowerowe, bo by się przemieszczał jakimś fajnym klimatyzowanym bolidem.

        A tak na poważnie. Pamiętam argumenty tego rowerzysty (z jednego z artykułów na tym portalu) i wcale się nie dziwię, że zostały obalone w sądzie. Cała ta sprawa od początku była dla mnie śmieszna. Taką drogę dla rowerów ktoś projektuje, ktoś inny nadzoruje jej budowę, a kolejna osoba odbiera. W cały proces powstawania ścieżki umoczonych jest wiele osób z odpowiednimi uprawnieniami. Te osoby zapewne starają się w pracy, bo błąd może każdą z nich kosztować utratę uprawnień do wykonywania zawodu, a tutaj znalazł się rowerzysta, który zna się na przepisach lepiej niż Ci wszyscy profesjonaliści o których napisałem powyżej.
        Mam nadzieję, że obciążą go kosztami tego całego cyrku, no i że gazetowy, nieobiektywny obrońca rowerzystów, Pan Kosma Zatorski, poda te koszta do publicznej wiadomości.
        • Gość: jes-ter Re: Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.07.12, 01:37
          > W cały proces powstawania ścieżki umoczonych jest wiele osób z odpowiednimi uprawnieniami.
          No, umoczeni pewnie niektórzy są, ale to jakby temat na inny artykuł ?

          Te osoby zapewne starają się w pracy, bo błąd może każdą z nich kosztować utratę uprawnień do wykonywania zawodu,
          > Chyba nie ma pan pojęcia o czym pisze.

          Jakby pan kiedyś ruszył tym swoim bolidem trochę dalej niż do granic miasta, i zobaczył jak się buduje ścieżki rowerowe w Europie, to z miejsca zweryfikowałby pan swoją opinię.
        • Gość: turysta Re: Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie IP: *.dynamic.chello.pl 09.08.12, 21:26
          > Mam nadzieję, że obciążą go kosztami tego całego cyrku, no i że gazetowy, nieob
          > iektywny obrońca rowerzystów, Pan Kosma Zatorski, poda te koszta do publicznej
          > wiadomości.

          Stary.. Wez ty sobie najpierw obejrzyj, jak się projektuje prawdziwe drogi dla rowerów:

          www.youtube.com/watch?v=a6gy-ojmdh8
          a potem zabieraj głos na temat czegoś, z czego i tak pewnie nie korzystasz. Wielki teoretyk się znalazł.. Z pewnością polscy projektanci, którzy mają w rozporządzeniach kilkanaście linijek tekstu o "ścieżkach rowerowych" są wybitnie kompetentni, "bo mają niezbędne uprawnienia". A ci wstrętni rowerzyści, zamiast skręcać, powinni jeździć tylko prosto i najlepiej tam, gdzie nikogo nie ma, a na każdym skrzyżowaniu przepychać swoją zabawkę..
    • Gość: wobywafel akiedy ostatnio polski tzw sad orzekl IP: *.warszawa.mm.pl 30.07.12, 20:59
      przeciwko policja, a za racja obywatela???? nie bylo takiego przypadku, wiec po co sady???????????????????????? policja sama osadzi!! a luddku maly siedz cicho i plac!!
    • fukiel Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie 30.07.12, 23:13
      patrząc na ten wyrok to się nie dziwie że sądy w Polsce nic się nie zmieniły gdyż miałem też z policją oraz z sądem do czynienia oni zachowują się jak w czasach PRL daj mi człowieka a paragraf ja już znajdę. Po co powoływać biegłego jak ja pani i władca wiem wszystko najlepiej i nikt nie będzie mi mówił że białe to jest białe a czarne to czarne.Na miejcsu tego pana odwołałbym się i sprawę przeniósłbym do innego miasta.
    • Gość: jes-ter W całej tej sprawie nie chodzi nawet o wyrok sądu, IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.07.12, 01:24
      który był do przewidzenia, ale o to jak nieżyciowe są przepisy gdy przychodzi je stosować w naszym kraju. Czy jakiś normalny policjant w Niemczech, Holandii, Belgii, Francji, Włoszech wpadłby na pomysł żeby ukarać trenującego kolarza jadącego po jezdni za to, że nie korzysta ze ścieżki rowerowej ???

      Biorąc pod uwagę standard ścieżek jakie projektuje się i buduje w Zielonej Górze, wolałbym żeby tych ścieżek nie budowano wcale. Chcąc poruszać się wyścigowym rowerem szosowym po mieście (w moim przypadku sprowadza się to za każdym razem właściwie do opuszczenia miasta najkrótszą drogą), zamiast jechać ze standardową prędkością 35-40 km/h zmuszony jestem do ślimaczenia się pożal się Boże ścieżką rowerową z POLBRUKU z prędkością
      pieszego, omijając przeszkody w postaci lamp, wiat na przystankach autobusowych oraz pieszych, gdyż jak wiadomo "zielonogórskie ścieżki rowerowe" nigdzie nie są oddzielone od chodnika dla pieszych, którzy w ogóle nie zwracają uwagi na oznakowanie poziome.

      Podobno w najbliższym czasie ma być remontowana Szosa Kisielińska (jedna z tras wylotowych z miasta). Marzę o tym żeby jakiś oszołom nie wymyślił tam ścieżki rowerowej w zielonogórskim standardzie, ale dochodzą mnie słuchy że ma tam jednak powstać jakaś atrapa ścieżki...

      Niestety potrzebne są chyba jeszcze przynajmniej dwa pokolenia, zanim zaczniemy przynajmniej podążać w kierunku cywilizacji (Holandia, Niemcy itd.) w temacie infrastruktury rowerowej, że wspomnę tylko o materiałach (masa bitumiczna zamiast poronionego pomysłu z POLBRUKIEM), odpowiednio wykonanych wjazdach na ścieżki i zjazdach których brak (także na ścieżce wzdłuż Al. Wojska Polskiego o którą chodziło w tej sprawie), a także o samym sposobie wytyczania ścieżek. Samo oznakowanie kawałka chodnika jako ścieżki rowerowej to nie jest stworzenie ścieżki !

      Niech pytanie postawione na początku pozostanie retorycznym do przemyślenia dla wszystkich, a w szczególności dla zielonogórskiej policji. Niech w końcu zaczną karać piratów drogowych np. motocyklistów którzy nagminnie poruszają się głównymi ulicami miasta z prędkościami 100 km/h i więcej, a nie łapaniem rowerzystów. Chyba że nadal będą się ośmieszać...
      • Gość: Stefan Re: W całej tej sprawie nie chodzi nawet o wyrok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.12, 06:58
        Zróbcie coś z rowerzystami na trasie Botaniczna - zalew w Ochli. Tam jest zakaz od rondka jazdy droga dla rowerow, bo jest sciezka, ale oni wala droga ciasna i kreta.
        Jak im sie zwroci uwage to pokazuja brzydkie rzeczy w dodatku : (
      • Gość: zg48 Re: W całej tej sprawie nie chodzi nawet o wyrok IP: 62.87.225.* 31.07.12, 09:47
        Przewróciło się w ...głowach niektórych "profesjonalnych rowerzystów"! Jak chcesz się porównywać do Europy Zachodniej to rób to profesjonalnie i bierz pod uwagę ich zasoby, a poza tym - ile jest w tej Europie takich idealnych ścieżek jakie opisujecie? -Nie wiele; natomiast większość w to są normalne wydzielone części istniejących chodników. Ich nie stać na radykalną przebudowę ulic tak aby wszystkie ścieżki rowerowe były idealne, a co dopiero nasz ubogi kraj, czy jeszcze uboższe miasto. Duża część część ulic w mieście nie ma twardej nawierzchni, mieszkańcy nie mają jak dojechać do swoich domów, a kilku myślącym tylko o własnym rowerku nie podoba się to co już dla nich miasto zrobiło. Szlag mnie trafia jak jadę Nowojędrzychowską czy Jędrzychowską wzdłuż linii ciągłej i blokuje mnie jakiś nawiedzony i złośliwy "pseudo rowerzysta"pedałujący dostojnie za dzieciątkiem swoim, które chwiejnie usiłuje utrzymać się na rowerku , a obok ścieżka rowerowa kosztująca miliony pusta!
        Brawo sędzia!
        • Gość: jes-ter Re: W całej tej sprawie nie chodzi nawet o wyrok IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.07.12, 12:55
          >Duża część część ulic w mieście nie ma twardej nawierzchni, mieszkańcy nie mają jak dojechać do swoich domów, a kilku myślącym tylko o własnym rowerku nie podoba się to co już dla nich miasto zrobiło.

          Jeśli tak mają wyglądać ścieżki w Zielonej Górze to wielu rowerzystów chętnie z nich zrezygnuje, mogąc jednak bez ograniczeń korzystać z jezdni. Obecnie ma się wrażenie że ścieżki rowerowe budowane są nie dlatego by ułatwić życie rowerzystom, tylko żeby zlikwidować ruch rowerowy na jezdniach, by nie utrudniał ruchu wielośladów. Tego jak to utrudnia, a nie ułatwia jazdę rowerem po mieście zdaje się nikt nie bierze pod uwagę.
      • Gość: drajwer Re: W całej tej sprawie nie chodzi nawet o wyrok IP: *.swiebodzin.vectranet.pl 31.07.12, 20:21
        Tak się składa Panie Jes-ter, że miałem w swoim życiu okazję być w państwach gdzie infrastruktura rowerowa jest na znacznie wyższym poziomie, w Holandii, Austrii, Finlandii i wielu innych krajach. Jakie wnioski mi się nasunęły? Infrastruktura dla rowerów stoi na wyższym poziomie niż to co widzimy w Polsce. Tak samo jest z ulicami dla samochodów, chodnikami, służbą zdrowia, policją i pewnie każdą inną dziedziną życia. Po prostu są to kraje bogatsze, z większymi możliwościami i tyle. Wiadomo, że wiele ścieżek w Polsce zostało wykonanych niskim kosztem, ale trzeba zrozumieć, że jeżeli miasto dysponuje ograniczonym budżetem, to wybór jest prosty - albo nie robić ścieżek wcale, albo zrobić je tak jak to się robi w Zielonej Górze (na przykład bez wymieniania lamp ulicznych i rycia w ziemi w celu przeniesienia ich zasilania). Pan wolałby żeby tych ścieżek nie było wcale, ale rodzinki jeżdżące rekreacyjnie na rowerach mają pewnie inne zdanie. Również kierowcy samochodów popierają budowę ścieżek, niezależnie od ich jakości. Po prostu tacy jak Pan to mniejszość.
        Tak jak Pan nie jest w stanie poruszać się po polskich miastach wyścigowym rowerem, tak samo właściciel Ferrari gubi plomby na większości polskich dróg. Tylko czy to jest usprawiedliwienie dla łamania prawa? Czy kierowca Ferrari, kiedy zobaczy, że chodnik równoległy do ulicy jest w lepszym stanie może po prostu na niego wjechać i poruszać się nim równolegle do ulicy? Jak dla mnie to jest absurd. Przepisy mówią o tym, że jeżeli jest ścieżka to należy z niej korzystać. Jeżeli jedzie Pan ulicą 35-40 kmh, to może Panu wydawać się szybko, ale kierowcy samochodów, którzy bez wysiłku mogą jechać 50kmh, widząc przed sobą rowerzystę, a obok równolegle biegnącą ścieżke, po prostu widzą chama który ma ich w nosie. Rowerowych chamów trzeba karać, tak samo jak tych pędzących motocyklistów, oraz innych łamiących przepisy, niezależnie od pojazdu w jakim to czynią. Oczywiście jazda rowerem po ulicy stwarza zagrożenie przede wszystkim dla rowerzysty. Problem jest w tym, że jak ktoś kupuje samochód, to nie po to, żeby jeżdzić nim po mieście z prędkością 35-40 kmh, tylko 50 kmh, dlatego jako kierowca samochodu jak najbardziej popieram edukowanie rowerzystów, a tak się składa, że nauka przepisów drogowych najlepiej dociera poprzez portfel.

        I zgadzam się, że miną co najmniej dwa pokolenia, zanim zaczniemy gonić cywilizowane kraje w temacie jakiejkolwiek infrastruktury.

        Rowerem też jeżdżę, ale tylko na wycieczki z dziećmi, nie traktuję go jako pojazd użytkowy.
        • Gość: jes-ter Re: W całej tej sprawie nie chodzi nawet o wyrok IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.08.12, 01:48
          >może Panu wydawać się szybko, ale kierowcy samochodów, którzy bez wysiłku mogą jechać 50kmh, widząc przed sobą rowerzystę, a obok równolegle biegnącą ścieżke, po prostu widzą chama który ma ich w nosie.

          Dodajmy że chama zobaczą tylko Polscy kierowcy i inni ci bardziej na wschód. Kwestia mentalności.
          • Gość: drajwer Re: W całej tej sprawie nie chodzi nawet o wyrok IP: *.swiebodzin.vectranet.pl 02.08.12, 22:08
            > Dodajmy że chama zobaczą tylko Polscy kierowcy i inni ci bardziej na wschód. Kw
            > estia mentalności.

            Po kilka ładnych tygodni spędziłem w państwach, gdzie rowery są dużo bardziej rozpowszechnione niż w Polsce i szczerze mówiąc tylko w Polsce widziałem rowerzystów jadących ulicą równoległą do ścieżki, jadących ostentacyjnie środkiem pasa tak, żeby trudno było ich wyprzedzić, jadących w niebezpieczny sposób chodnikiem, slalomem pomiędzy pieszymi (to ostatnie widziałem też w Chinach). Również tylko w polskiej prasie spotkałem się z oburzeniem rowerzystów, że po ich ścieżkach jeżdżą również ludzie na rolkach, czy też nartorolkach. Rzeczywiście to chyba kwestia mentalności.

            Łamanie przepisów w imię własnej wygody, w sposób utrudniający życie innym użytkownikom dróg to zwykłe chamstwo. Można sobie to tłumaczyć swoją mentalnością.
        • Gość: jes-ter Re: W całej tej sprawie nie chodzi nawet o wyrok IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.08.12, 02:00
          > Oczywiście jazda rowerem po ulicy stwarza zagrożenie przede wszystkim dla rowerzysty.

          Ja bym powiedział że to ścieżki są niebezpieczne. Wszystko zależy od punktu widzenia. Przykład: Al. Konstytucji III Maja. Ścieżka wytyczona od Focusa w stronę dawnego kina Wenus. W okolicach kina ścieżka kończy się nagle. Chcąc jechać dalej w stronę ulicy Długiej zmuszony jestem zjechać z chodnika o wysokości ponad 10 cm, i za chwilę wjechać na podobny krawężnik chcąc jechać dalej ni to chodnikiem, ni to ścieżką. Ewentualnie mogę zjechać po takim samym krawężniku na jezdnię i dalej kontynuować jazdę jezdnią. Poruszam się rowerem szosowym. Czy to jest bezpieczne ? O komforcie nie wspomnę. Dlatego mam gdzieś że ktoś będzie mnie nazywał chamem, ale nadal będę się poruszał tylko jezdnią i mam gdzieś ewentualne mandaty.
          • Gość: drajwer Re: W całej tej sprawie nie chodzi nawet o wyrok IP: *.swiebodzin.vectranet.pl 02.08.12, 21:57
            Ponawiam pytanie. Czy kierowca Ferrari może jechać chodnikiem jeżeli jest on w lepszym stanie niż równolegle biegnąca ulica?

            Tak jak napisałem wcześniej - mamy infrastrukturę w znacznie gorszym stanie niż w bogatszych państwach i łamanie przepisów, oraz uprzykrzanie życia kierowcom samochodów w imię własnego komfortu to zwykłe chamstwo i tyle. Kupując samochód brałem pod uwagę między innymi komfort jazdy w polskich warunkach. Czy to takie trudne dla rowerzysty? Żeby kupić sobie rower na którym da się jeżdzić po tym co mamy w Polsce?
            • Gość: jes-ter Re: W całej tej sprawie nie chodzi nawet o wyrok IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.08.12, 14:18
              > Ponawiam pytanie. Czy kierowca Ferrari może jechać chodnikiem jeżeli jest on w
              > lepszym stanie niż równolegle biegnąca ulica?

              Czy podczas swoich wojaży po całym świecie spotkał pan taką sytuację, że chodnik nadawał się bardziej do jazdy niż "równolegle biegnąca ulica" ? ;)
              • Gość: jes-ter Re: W całej tej sprawie nie chodzi nawet o wyrok IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.08.12, 14:19
                ...do jazdy samochodem dodajmy.
            • Gość: aha wpis na usługach IP: *.xdsl.centertel.pl 06.08.12, 09:26
              urzędniczej machiny, a obywatel w ZG traktowany jestjak zwykle jak przysłowiowe zero. I piszesz Pan o zagranicy, ale chyba z fotografii, bo znam np. Niemcy, i jest tam pełno doskonale wykonanych ścieżek, a Pan tu jakieś brednie wypisujesz.
    • ytilare Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie 31.07.12, 09:11
      Jakiś czas temu wybraliśmy się z żoną rowerami z Przylepu do Ochli na zalew (w tym 2ka dzieci na siodełkach). Była katastrofa, jazda na rondach z ciężarówkami, żona wielokrotnie zchodziła z rowera i przechodziła przez pasy z rowerem bo bała się jechać razem z samochodami (brak ścieżek), potem foluszowa, cegielnia, laski - ścieżek zero, ew. mógłbym zaliczyć przejaz przez las jako ścieżka ale żeby tam się dostać trzeba walczyć z samochodami.

      W Zielonej Górze ścieżek jest brak, super przykładem jest 'ścieżka' koło Castoramy, gdzie co 50m na samym jej środku są lampy a i przystanek autobusowy się znajdzie.

      Dziwi mnie dlaczego władze miasta nie skomunikują np. kampusów A i B - tak by studenci mogli spokojnie jeździć, a i przy okazji setki mieszkańców by kożystało.

      Osoby na rowerach szosowych jak najbardziej nie powinny być zmuszane do jeżdżenia ścieżkami, podjazd pod kilka krawężników oznacza pękniętą szprykę lub uszkodzoną felgę, wiem bo sam jeżdżę i w mieście używam drogi. Felga do szosówki jest droższa niż mandat.

      Przez wiele lat jeździłem po Dublinie, centrum nie centrum, wydzielony pas dla rowerów z masy bitumicznej w kolorze, do tego ruchliwe trasy rower omija tunelem lub mostem dzielonym z pieszymi.... Zielona Góra jest naprawdę daleko z tułu ze ścieżkami rowerowymi.
      Jeszcze sporo pracy przed władzami.
      • Gość: hjhghkgj Re: Zielonogórski rowerzysta przegrywa w sądzie IP: *.ip.netia.com.pl 14.05.13, 12:53
        Byłem nie dawno w Toruniu, tam to są dobrze zrobione ścieżki. Niemal że ciągną się po całym mieście, na obrzeżach miasta też są (asfaltowe) ścieżki, co pozwalają na dłużą jazdę rowerem typu kolarzówka. Zielona Góra mogła by brać przykład z Torunia...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja