cyn1ck
14.11.12, 12:48
obawiam się, że się "absolwenci uczelni z większych miast" mogą mocno zdziwić. Sam w gastronomii robię już dobre 10 lat i powiedzieć mogę, że niestety u nas ten scenariusz się może nie sprawdzić. Nie dlatego, że to zły pomysł, tylko dlatego, że to Zielona Góra. Wytłumaczę: Polska mentalność niestety jest taka, że polak by chciał tanio i dużo. Na własnej skórze przekonałem sie, że nie ma sensu inwestycja w wykwintne składniki bo i tak nikt tego nie doceni. Polskiemu konsumentowi trzeba podać gó..., powiedzieć że to czekolada, i dać jeszcze 50% rabatu. Z drugiej strony wystrój z europalet mozy być zbyt pretensjonalny jak na zielonogórskiego szarego człowieczka bez pracy, który chciałby jednak odbić od czasu do czasu od szarej rzeczywistości i po przebywać w luksusie. Dlatego przepis na zielonogórski rynek gastronomiczny jest dość prosty. Albo dużo i tanio i bez szału... Albo coś w stylu restauracji Winnica, Tratoria czy tez Namaste India, które są okrzyknięte "prestiżowymi" nie wiedzieć czemu i do tego cholernie drogie. Albo po prostu pizzeria... jedna z kilkudziesięciu w Zielonej Górze. Ja mam pizzerię, i jest całkiem fajnie. Może nie robie 100 tys obrotu miesięcznie, ale na na waciki starcza:) 9 pracowników, całkiem nieźle zarabiają. Po wypłatach, opłatach i zatowarowaniu zostaje mi ok 10 tys zarobku. Pozdrawiam wszystkich z tej branży. To nie jest łatwy kawałek chleba.