Dodaj do ulubionych

Szkoła broni wyrywnego ucznia, reszta klasy boi...

27.11.12, 08:13
Gnojek zastrasza całą klasę, i dezorganizuje im życie w szkole. Ale trzeba dbać o jego dobre samopoczucie. Jemu jest w tej klasie dobrze. Co za system?
Obserwuj wątek
        • manhu Re: Bunt rodziców. Nie posłali dzieci do szkoły, 27.11.12, 12:41
          Można pytać, ale po co widać, że się boją.

          "Skrzywdzilibyśmy go."
          Oto esencja lewicowości, lewaków interesują tylko prawa zwyrodnialców, prawa ofiar są bez znaczenia. Dlaczego ta "dyrektorka" nie zastanawia się nad krzywdą ofiar?

          Rozwiązanie jest proste:
          -zwyrodnialca zawiesić
          -matce dać 10 000 zł grzywny
          -zwyrodnialca do szkoły specjalnej (gdzie będzie wśród podobnych sobie)
          -nadal będzie niegrzeczny? to kolejne 10 000 kary, może być co kilka dni (a nawet codziennie)
          -dalej poprawczak i kolejne 10 tys
          -potem do więzienia.
          • Gość: ehh Re: Bunt rodziców. Nie posłali dzieci do szkoły, IP: *.gadu-gadu.pl 27.11.12, 12:48
            @manhu

            1. To nie jest rozwiązanie, to leczenie skutków.
            2. Siłą i agresją nigdy nic nie wskórasz na stałe. Czy mandaty, groźby więzień spowodowały że na naszych drogach nie ma pijaństwa? Niestety nie, pomagają tylko doraźnie.
            3. Problemu należy szukać u źródeł. Najczęściej w domu rodzinnym. I dlaczego te "inne dzieci" są tak wybielone. Śmiem wątpić by one też były bez winy (ale to dzieci, a dzieci bywają okrutne).

            Zresztą po co ja pisze, zostanę zwyzywany od lewaków choć do nich mi daleko.
              • Gość: ehh Re: Bunt rodziców. Nie posłali dzieci do szkoły, IP: *.gadu-gadu.pl 27.11.12, 13:12
                Chodziło mi tylko o to, że kara nie rozwiązuje problemu. W przypadku jazdy po pijaku to problem leży w mentalności społeczeństwa oraz inteligencji jednostki (lub jak kto woli, mądrości życiowej). W przypadku dzieciaka sposób w jaki się zachowuje, jak uzewnętrznia swoje problemy, jest oczywiście bezpośrednio jego zasługą. Ale to dziecko, samo sobie nie wymyśliło tych zachowań. Musi mieć jakiś wzorzec z którego korzysta (nieświadomie, jak to dzieci). Problem tego dziecka jest o wiele głębszy a jego zachowanie jest tylko manifestacją tego problemu, który, wnioskując po artykule, nie jest jego winą, więc karanie dzieciaka za to nie rozwiązuje nic a jedynie pogłębia.

                Ja rozumiem rodziców dzieci które "chcą jak najlepiej" dla pociech według ich oceny. Aczkolwiek próba zrozumienia dzieciaka, pomoc oraz próba wyjaśnienia dzieciakom problemu chłopca mogłaby zaowocować o wiele lepszym wyjściem z sytuacji. Natomiast kara i zamiatanie pod dywan, niestety, jak mówiłem, w niczym nie pomaga.
                  • entropia Za mało danych aby wyciągnąć wnioski, za dużo mądr 27.11.12, 15:50
                    Za mało danych aby wyciągnąć wnioski, za dużo mądrych komentatorów

                    Przeczytałem część komentarzy (część bo dużo ich) i nie rozumiem, jak można na podstawie tak mało rzetelnego artykułu wyciągać wnioski.

                    Z jednej strony mamy rodziców, którzy twierdzą 'nie da się'.
                    Z drugiej nauczycieli którzy mówią 'zrobiliśmy duży postęp'.
                    Nie ma próby konfrontacji jednych opinii z drugimi.

                    Czy rodzice potwierdzają, że jest postęp, ale nadal chcą wyrugować dzieciaka?
                    Czy też mówią, że postęp może i jest ale na papierze, bo w rzeczywistości nic się nie zmieniło/zmieniło się za mało?
                    Jakie jest postrzeganie tego dzieciaka przez inne dzieci?
                    Czy były z którejkolwiek ze stron próby mediacji? Jak się skończyły?

                    Tej informacji w artykule NIE MA. Jest przekazanie komunikatów obu stron.
                    Ludzie, naprawdę na tej podstawie jesteście w stanie wysuwać takie kategoryczne wnioski???
                    Bo mi się wydaje, że wiele osób ma wnioski wynikające z ich takiego lub innego światopoglądu. I mam tu na myśli i tych którzy bronią prawa chłopaka do nauki w tej klasie i tych którzy są za prawem innych dzieci do dobrej szkoły.

                    Bo jedyny wniosek jaki mi się nasuwa po przeczytaniu tego artykułu to: autorze - odrób pracę domową i wróć jutro; redaktorze, który dopuściłeś to do publikacji - przeczytaj jeszcze raz i zastanów się.

            • rikol Re: Bunt rodziców. Nie posłali dzieci do szkoły, 27.11.12, 15:35
              Oczywiscie, ze przemoca duzo wskorasz. Np. rzadko ktora kobieta wychodzi noca z domu, bo sie boi napadu, gwaltu itd. Takze przemoc dziala doskonale.

              Mam wrazenie, ze sie naczytales ksiazek, jak to ludziom 'upadlym' mozna pomagac. Ale jaki procent wychodzi na prosta? Z wiezienia zaledwie 20% - takze resocjalizacja w znakomitej wiekszosci jest nieskuteczna.

              po drugie, mysle, ze nigdy nie mieszkales w zlej dzielnicyu, z halasujacymi pijakami za sciana, zlodziejami, ktorzy wszystko niszcza dookola. Ja niestety znam taka sytuacje - i naprawde nie obchodzi mnie, co sie z pijakami zlodziejami stanie. Bardziej obchodzi mnie normalna rodzina, ktora z powodu sasiedztwa ma nerwice, depresje i Bog wie co jeszcze.

              Mysle, ze gdyby dzieciaki z klasy spuscily lobuzowi lanie, to problem by sie skonczyl. Moze i by wyzywal nauczycieli, ale przynajmniej nie ruszalby dzieci.

              A czy wierzysz, ze jak ten dzieciak dorosnie, to nagle zacznie sie zachowywac lepiej? A niby czemu, jesli zle zachowanie przynosi mu profity? Wszyscy sie nad nim trzesa, nic mu nie mozna zrobic. Po co zmieniac tak komfortowa sytuacje?

              Jesli chodzi o przeniesienie chlopca do innej klasy czy szkoly, to musza sie na to zgodzic jego rodzice. To nie jest tak, ze nauczyciel czy dyrektor cos powie i juz mozna dziecko wyrzucic ze szkoluy. Gdyby tak bylo, to z kazdej klasy kilkoro dzieci byloby wyrzuconych - bo statystycznie w kazdej klasie sa jakies dzieci sprawiajace problemy. W ogole dziennikarz powinien zglebic temat procedur wyrzucania dzieci, bo w przeciwnym wypadku poglebia sie konflikt miedzy rodzicami a nauczycielami.
          • luni8 Re: Bunt rodziców. Nie posłali dzieci do szkoły, 27.11.12, 18:21
            No to podałeś piękny przepis jak z dzieciaka zrobić przestępce.

            Znajoma ma czteroletniego dzieciaka. Ona względnie spokojna, o ojcu wiem tyle że płaci alimenty.
            A dzieciak w przeciągu chwili potrafi się znudzić niemal wszystkim, . Co najdziwniejsze to to że maluch wyraźnie stara się być grzeczny.
            • ender74 Re: To matka ma problem? 27.11.12, 12:31
              Gość portalu: borthes napisał(a):

              > no to spojrzcie na siebie - izolowac gowniarza, smiecia. WYnocha z takej szkoly

              Oczywiście że won z gnojkiem ze szkoły - lepiej wywalić jednego bachora niż zepsuć psychikę innych dzieci.

              > Postawcie sie na jej miejscu. CHcielibyscie z samymi sobą rozmawiac?

              Jest to głupie pytanie większość nie dopuściła by do takiego rozwoju sytuacji.
          • bro2001 Re: Bunt rodziców. Nie posłali dzieci do szkoły, 27.11.12, 13:00
            Gość portalu: gosc napisał(a):
            > to niewiele pomoze - wnioskuje z tekstu ze samotna matka sobie nie radzi, podob
            > ny przypadek jest w szkole moich dzieci i choc "na zewnatrz" nauczyciele sie ni
            > e skarza, miedzy soba bardzo narzekaja ze nic sie "nie da zrobic".

            Z tekstu to mozna wywnioskowac, ze mlodzieniec ma wplywowego tatusia.
            I tu jest pytanie: Czy to jest problem mlodzienca czy jego rodzicow?
            Gdyby to byla matka, ktora sobie nie radzi, to prawdopodobnie bylaby zainteresowana wrecz rozmowa z mediami zeby swoja sytuacje naswietlic.
            Tu wyglada to raczej na miejscowego oligarche, ktoremu lokalna wladza nie podskoczy.
            Piata klasa to juz jest wiek, kiedy sporo sie rozumie.
            Argument, ze agresja rodzi agresje nie przekonuje. W ten sposob zaden zakaz wychowawczy nie bylby mozliwy. Kto wychowal chocby jedno dziecko wie, ze u kilkulatka kazdy zakaz rodzi bunt i tylko niekiedy daje sie poprzez skierowanie jego uwagi na co innego daje sie ten bunt lagodnie przezwyciezyc. W wiekszosci przypadkow dochodzi do konfrontacji i trzeba stanowczej rodzicielskiej postawy by mlodego czlowieka uksztaltowac.
          • Gość: taki tam Re: Bunt rodziców. Nie posłali dzieci do szkoły, IP: *.centertel.pl 27.11.12, 16:38
            do rodziców tego dzieciaka i do niego samego jak najbardziej przemówiłby ich własny język. Miałem taką sytuację. W klasie mojego syna rządził chłopak, którego ojciec miał więzienną przeszłość, próbował też rządzić "na dzielnicy". Chwyciłem gnojka pod szkołą, kazałem się zaprowadzić do domu, próbował fikać, to mu językiem "dzielnicy" zagroziłem i się uspokoił.
            Do jego mieszkania wlazłem na chama, chwyciłem ojca za szmaty, szarpnąłem i zagroziłem, że ich rozniosę na kopytach, jak ich syn jeszcze raz zaczepi mojego albo kogoś innego z klasy.
            Bluzgów, jakimi ubarwiłem moje groźby nie przytoczę. O dziwo, młody gniewny nie tylko się uspokoił, ale nawet zakolegował z moim synem! Lewackie pierdoły o psychologicznym podejściu to se można...
    • Gość: Kroll Re: Szkoła broni wyrywnego ucznia, reszta klasy b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.12, 10:01
      Kto zastrasza? Przecież z artykuły wyraźnie wynika, że problem jest przebrzmiały. Chłopak jest na drodze do zdrowia, klasa pewnie dobrze funkcjonuje.

      Najsłabszym ogniwem edukacji są rodzice, którzy:
      są starzy i nie wiedzą, co jest dobre dla ich dzieci
      są niedouczeni i mają wiedzę sprzed kilkunastu albo kilkudziesięciu lat
      myślą, że jak maja Polsat Cyfrowy, to zwojują świąt, bo wszystko widzieli
      ci bogatsi uważają, że mogą "ustawić" sobie nauczyciela, tak jak szefa targowiska, na którym się dorobili sprzedając z materaca.

      Pozdrawiam rodziców tego chłopca i jego samego. Trzymajcie się!
    • Gość: takpytam Re: kim jest tatuś Kamila? IP: *.as13285.net 27.11.12, 10:04
      podstawowe pytanie: kim jest tatuś Kamila, że maly chuligan straszy nim wszystkich dookoła?

      Oczywiście dziecko się poprawiło, tylko rodzice innych dzieci wymyślają jakies farmazony. Jednemu gnojkowi trzeba dać szansę, terroryzując przy tym przez 4lata!!! 20 innych dzieci. Fajna szkoła, baaaardzo pedagogiczne podejście. A wystarczyłby metrowy liniał, tak jak kiedyś.
      • le_penseur Re: kim jest tatuś Kamila? 27.11.12, 10:48
        > podstawowe pytanie: kim jest tatuś Kamila, że maly chuligan straszy nim wszystk
        > ich dookoła?

        Tatuś amerykańskiej wersji Kamila jest policjantem, co nie przeszkadza, że amerykanie znaleźli oryginalne rozwiązanie problemu:
        www.youtube.com/watch?v=RTzYGI4JFdc&t=1m13s
    • jo.so Re: Szkoła broni wyrywnego ucznia, reszta klasy b 27.11.12, 10:36
      Rodzice martwią się, że ich grzeczne dzieci stają się niegrzeczne przez Tego Złego - instytucja kozła ofiarnego znana jest od tysięcy lat i pozwala Tym Dobrym robić złe rzeczy i spać spokojnie. Rozumiem, że szacunek do drugiego człowieka ogranicza się tylko do swoich, do takich jak my - inni won!
      Swoją postawą rodzice nie bronią interesu swoich dzieci, lecz uczą je bezwzględności i bezmyślności - skoro fakty nie potwierdzają ich teorii, to tym gorzej dla faktów.
      Brawo dla Dyrekcji i pozostałych nauczycieli.
      • Gość: bezkarny Re: Szkoła broni wyrywnego ucznia, reszta klasy b IP: *.146.68.232.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 27.11.12, 11:06
        Bezkarność demoralizuje. Dzieci widzą: Kamil może "nawrzucać" nauczycielce i nic mu nie można zrobić. To może Andrzej tez może? Nie bo jest normalny, a jego starzy są niezamożni. Więc Andrzejek otrzymał ważną lekcję: jak jestes bogaty i masz dobre papiery, to możesz wszystko.
        Czytałem niedawno, że jakiś gościu załozył piramidę finansową i okradł tysiące ludzi. I co - i nic. Gdyby nie medialny szum, kradłby dalej. Czytałem też o innym, który nie zapłacił 70 groszy i poszedł do więzienia.
        Cztery lata !!!! Kamilek BEZKARNIE bił inne dzieci, wyzywał nauczycieli, był panem szkoły. A gdy jego rodzice zorientowali się, że przegiął - to wdrożyli "program naprawczy" i się "poprawił". Niech no tylko zobaczy, że sprawa troche przycichła - zaraz pokaże, na co go stać.
        Brawo rodzice ! Tylko nie dajcie sobie wmówić politycznej poprawności. Dziennikarze GW swoje dzieci wysyłają do prywatnych szkół - z monitoringiem, ochroną. Wasze dzieci musza się czuc w szkole bezpieczne. Skoro dyrekcja tego nie rozumie, to na razie zmieńcie szkołe. A za 2 lata - prezydenta miasta i dyrektora
        Jo.so - masz parwdziwie katolickie podejście do sprawy. Badziej cię interesuje niewygoda 1 zbłąkanej owieczki niz koszmar pozostałych 20. Ten wzruszający tekst o koźle ofiarnym i szacunku do drugiego człowieka - po prostu poezja ! Napisz, ile jeszcze lat, twoim katolickim zdaniem, pozostałe dzieci maja nadstawiac drugi policzek i kiedy Kamilek zrozumie, że nie wolno krzywdzić bliźnich?
        Moim niekatolickim zdaniem ten problem trwa o 4 lata za długo i świadczy jedynie o nieudolności, niekompetencji i strachu dyrekcji szkoły.
        Popieram pytanie jednego z forumowiczów - kim jest tatulek Kamilka ?
    • Gość: maruda Re: Szkoła broni wyrywnego ucznia, reszta klasy b IP: *.dynamic.chello.pl 27.11.12, 10:46
      Problem jest, nawet jeżeli rodzice wyolbrzymiają sprawę. Nauczyciele reagują zadziwiajaco - świetny uczeń, nie używa wulgaryzmów, nie atakuje... To po co segregatory pełne programów naprawczych? Jeżeli mają taką pasję, że piszą programy naprawcze, to niech wyjrzą czasami zza tych segregatorów. Prawdziwe życie i prawdziwe problemy to nie te na papierze.
    • blue-sky-0 przeniesienie to zamiatanie pod dywan 27.11.12, 10:59
      przecież to nie rozwiąże problemu tylko spowoduje że rodzice innych dzieci będą mieli problem z tym chłopcem. Chcielibyście żeby to do Waszej klasy trafił ktoś za karę? a wyciaganie konsekwencji złęgo zachowania to inny temat - tzn chcę powiedzieć ,że konsekwencje oczywiście muszą być. Ale przenosiny to nie kara tylko infekowanie kolejnej klasy. zresztą, podstawóka dzisiaj to wylęgarnia gangsterów - wymuszenia, podtopienia - to wszysko potrafiąsiedmiolatki dzisiaj niestety - vivat bezstresowe wychowanie bez granic.
      • Gość: miki Re: Bunt rodziców. Nie posłali dzieci do szkoły, IP: *.pr1-nat.espol.com.pl 27.11.12, 11:22
        element patologiczny powiadasz? przestepca? latwo feruje sie wyrokami, nie majac pojecia praktycznego o takich przypadkach. chlopak przeklinal, ok; byl agresywny, ok. czy to oznacza, ze z trzeba go skazac na "niebyt"? olac, zepchnac na margines?
        osrodki o zaostrzonym rygorze sa dla dzieci, ktore zostana tam skierowane na podstawie orzeczenia sadu. Kamil nie zrobil niczego, co kwalifikowaloby go do umieszczenia w takim miejscu. byc moze ma ADHD, byc moze ma zaburzenia emocji i zachowania. niestety nie ma w Polsce szkol, miejsc, gdzie rodzic moglby takie dziecko umiescic po to, zeby mu pomoc. sa szkoly dla panienek z dobrych domow itp. tak na prawde rodzice sa sami w takim przypadku i dobrze, za sa jeszcze tacy pedagodzy jak w tej szkole; ze nie pozbywaja sie problemu tylko usiluja pomoc.
        • gandalph Re: Bunt rodziców. Nie posłali dzieci do szkoły, 27.11.12, 11:27
          Gość portalu: miki napisał(a):

          > element patologiczny powiadasz? przestepca? latwo feruje sie wyrokami, nie maja
          > c pojecia praktycznego o takich przypadkach. chlopak przeklinal, ok; byl agresy
          > wny, ok. czy to oznacza, ze z trzeba go skazac na "niebyt"? olac, zepchnac na m
          > argines?
          On już jest na marginesie.

          > osrodki o zaostrzonym rygorze sa dla dzieci, ktore zostana tam skierowane na po
          > dstawie orzeczenia sadu. Kamil nie zrobil niczego, co kwalifikowaloby go do umi
          > eszczenia w takim miejscu. byc moze ma ADHD, byc moze ma zaburzenia emocji i za
          > chowania.
          Ale rodzice innych dzieci uważają inaczej; skoro szkoła nie reaguje, to efekt będzie taki, że gałgan zostanie w jednoosobowej klasie...

          niestety nie ma w Polsce szkol, miejsc, gdzie rodzic moglby takie dzi
          > ecko umiescic po to, zeby mu pomoc. sa szkoly dla panienek z dobrych domow itp.
          > tak na prawde rodzice sa sami w takim przypadku i dobrze, za sa jeszcze tacy p
          > edagodzy jak w tej szkole; ze nie pozbywaja sie problemu tylko usiluja pomoc.

          Głupiś czy drogę pytasz? Pedagodzy nie "usiłują pomóc", a wręcz przeciwnie, nic nie robią, a przy okazji demoralizują klasą.
    • smutny_brunon Gdy taki "nadpobudliwy" pobił mojego syna... 27.11.12, 11:08
      Kiedyś klasa mojego syna dostała w spadku "nadpobudliwego" agresora, co powtarzał klasę po raz drugi i był starszy o dwa lata. Chłopak był agresywny i zaczął ustawiać wszystkie dzieci. Kiedyś rozbił nos mojemu synowi. Poszedłem do jego ojca i po męsku z nim porozmawiałem. Wytłumaczyłem mu na migi, żeby przestał pić i zajął się swoim synem i ostrzegłem go, że jeśli się nie postara, to będę do niego częściej zaglądał. Ojciec okazał się pojętny. Syn na drugi dzień przyszedł z kolorową twarzą i przestał być nadpobudliwy. Dziś ojciec i syn z daleka mówią mi dzień dobry.
      • Gość: fastviper1978 I brawo, tak trzeba IP: *.e-point.pl 27.11.12, 11:36
        Bardzo mądrze pan postąpił. Najważniejsze jest bezpieczeństwo dzieci, brawo!

        Ma się to jednak nijak do opisywanej sytuacji, gdy dzieci (i ich rodzice) mają problem z tym że tylko jednemu z uczniów obrażanie nauczycieli uchodzi na sucho. Ten uczeń nikogo nie bije.

        Typowa mentalność niewolnicza - czemu jemu wolno a nam nie?
        Myślenie jedynie w kategoriach wyznaczonej klatki.
    • apostata222 Bunt rodziców. Nie posłali dzieci do szkoły, kt... 27.11.12, 11:09
      Coś tu jest nie halo. Chłopak jest dobrym uczniem i jak twierdzi nauczycielka zżył się z kolegami. To nie jest łobuz z osiedla. Był agresywny i wulgarny? Co to znaczy? Wszyscy wiemy jak zachowuja sie dzieci w szkole. Faktem jest jak twierdza nauczyciele ( a nie mam powodu by w to watpić) ze ekscesy z jego udzialem należą juz do przeszlości . Co sie więc stalo ze własnie teraz rodzice postanowili zawiazać akcję protestacyjną? Kim sa ci rodzice? Być moze to własnie rodzicom a nie kumplom ze szkoły ten chlopak nie pasuje z różnych wzgledów. Kim jest ojciec chlopaka a kim owi rodzice? To wazne bo problem moze być umiejscowiony włąśnie tutaj zaś dzieci staja się w takim wypadku jedynie narzędziem. Mam syna w klasie integracyjnej. Jest bardzo dobrym uczniem chwalonym przez nauczycieli ale nie przyszlo by mi nigdy do glowy takie zachowanie skierowane przeciwko jego koledze ktory jak wiem sabotuje czasami lekcję. Chlopcy nadpobudliwi takze musza mieć gdzie sie uczyć. To nie jest z tego co czytalem łobuz z patologicznej rodziny. Nie podoba mi sie zachowanie rodziców.
      • momy Dziecko moich sąsiadów te z nie jest z patologicz 27.11.12, 11:22
        nej rodziny. Matka prawnik z dużej kancelarii, ojciec biznesmen. Kasy jak lodu. Dziecko nakarmione, ubrane, ma wszystko, czego chce. Tyle że dziecko wychowywane jest przez telewizor i popieprzone amerykańskie kreskówki. TV włączone od godz. 17, jak tatuś wraca z pracy, dokąd tatuś nie pójdzie spać. Dziecko biega od telewizora, do tableta, od tableta do telefonu of telefonu do laptopa. Leci na nich, co popadnie. Teoretycznie nie patologia
        Efekt? Klnie, wyzywa sąsiadów, pluje na wszystkich, bije, wrzeszczy i straszy inne dzieci, bo tak robi się na kreskówkach.
        Bo wykręty nie biorą się z biedy, nie zawsze biorą się z alkoholu czy innej patologii w rodzinie (te dzieci mają z reguły inne problemy). Najczęściej biorą się z zaniedbań rodziców.
        Radzę się przejrzeć w lustrze, zanim się chlaśnie kolejną teorią spiskową.
        Dzieci normalnie się wychowujące mają prawo do spokojnej edukacji.
        Integracja ma sens tam, gdzie nie wpływa negatywnie na dzieci bez zaburzeń. I taki negatywny wpływ jest granicą integracji.
        • troll_bagienny Hodowla pasożytów 27.11.12, 12:55
          Biedni ludzie czy nawet alkoholicy, chociaż jedno z drugim kiedyś szło w parze, a dziś w ukryciu alkoholizują się lekarze, prawnicy, biznesmeni i inne grupy uważające siebie za elitę, nie są tak wyrywni i nie reagują tak agresywnie na krytykę własnych dzieci. Najgorzej współpraca przebiega z rodzicami na tzw. stanowiskach, którym się wydaje, że jak płacą podatki albo czesne w szkole to im się należy święty spokój, a ich dzieciom traktowanie na bazie świętej krowy, co by się nie działo. Podziwiam odwagę tych, którzy ryzykują skrzywienie psychiczne u swoich dzieci wysyłając je do szkół prywatnych, gdzie już w ogóle nikt nie odważy się zwracać uwagi małym tyranom, bo przecież rodzice opłacają co miesiąc parę tysi czesnego i szkoda byłoby stracić takich klientów. Dojdziemy do tego, że powstaną prywatne szkoły, gdzie atutem będzie bicie w ramach kary linijką po ręce i klęczenie na grochu, a zamiast modnych ciuchów, mundurki i musztra przed każdymi zajęciami, jak w wojsku, bo społeczeństwo powie "dość". Dość rozpasania i chamstwa w szkołach, a za chwilę może dojść machanie bronią palną, jak w USA i ataki sfrustrowanych nieletnich psycholi, co miało już przecież miejsce całkiem niedaleko, bo w Niemczech, więc kwestią czasu jest pojawienie się tego typu zjawisk u nas.
      • ofiara_przemian Re: Bunt rodziców. Nie posłali dzieci do szkoły, 27.11.12, 15:29
        To jest klasa piąta. Jeszcze rok i wyjdzie, jakie są skutki rozpasania tego chłopaczka, jak przyjdą egzaminy do gimnazjum. Tylko nauczyciele wiedzą, jakie bywają konsekwencje nieradzenia sobie z elementem, który uniemożliwia prowadzenie lekcji, łobuzuje i wulgarnie odnosi się do otoczenia. Konsekwencje, które ponosi potem cała klasa, a co przejawia się w wynikach nauczania. Sama chodziłam do takiej klasy w PRL-u. Był tam jeden pyskaty gnojek i kilku wyrostków kiblujących po kilka razy w jednej klasie. Coś takiego, jak lekcje nie istniało, człowiek musiał się uczyć w domu, a do szkoły chodził, jak na ścięcie, bo połowę lekcji nauczycielowi zajmowało uspokajanie imbecyli. Albo proszę wyobrazić sobie następującą sytuację: ma pan przeciętnie zdolne dziecko, które ma problemy z natychmiastowym przyswojeniem materiału z takiej choćby matematyki, a na każdej lekcji wymądrza się i dezorganizuje ją bardzo zdolny, ale pyskaty i bezczelny małolat, który sam wprawdzie wiedzę przyswaja bardzo dobrze, ale czuje się, jakby był sam na planecie i nie pozwala na przyswojenie tej wiedzy komuś, kto nie jest taki lotny intelektualnie, jak on. Nie wkurzałoby to pana jako rodzica, gdyby pana dziecko skarżyło się, że jeden z kolegów utrudnia mu przyswajanie materiału z lekcji, co pogarsza oceny pana syna lub córki tylko dlatego, że jeden cwaniaczek myśli, że jest pępkiem świata? Miałam takich kolegów w podstawówce i liceum, lekcje z nimi to był koszmar, potrafili zepsuć nawet najprzyjemniejsze chwile ciągle popisując się, jacy to oni są elokwentni, mądrzejsi od papieża.
    • loka10 Bunt rodziców. Nie posłali dzieci do szkoły, kt... 27.11.12, 11:09
      Nie rozumiem powodów, dla których w Polsce deprecjonuje się szkolnictwo specjalne? Samo określenie przez jednego z komentujących : "szkoła dla czubków" obrazuje sprawę. Szkoły specjalne, posiadają właśnie "specjalne" przygotowanie - kadrę, pomoce, programy, by sobie z trudnymi uczniami radzić lepiej niż szkoły zwykłe (nie piszę "normalne"). "Niewidomi w szkołach dla niewidomych" - właśnie że tak, bo takie szkoły są specjalnie przygotowane, uczą Breill'a, orientacji w przestrzeni, rozpoznawania odgłosów otoczenia itp. "Niesłyszący w szkołach dla niesłyszących" - tak, bo tam lekcje będą prowadzone w języku migowym, nauczyciel nauczy też czytania z ruchu warg itp. W szkole specjalnej nauczyciel ma pod opieką 5 dzieci, nie 20, a na korytarzu jest pomoc, która uciekającego z klasy "przechwyci" zanim sam wybiegnie na ulicę
      • Gość: Gosc no przeciez jest rozwiazanie IP: 195.124.114.* 27.11.12, 11:19
        rodzice nie musza na sile tam trzymac swoich dzieci a dyrektor nie musi wyrzucac tego dzieciaka (co zreszta nie rozwiaze wcale jego problemu) tu widac dyrekcja cierpi na schizofrenie bo z jednej strony zidentyfikowala problem (nawet podjela jakies dzialania naprawcze) a z drugiej uparcie ignoruje zdanie rodzicow ...
        ps w takiej sytuacji jesli faktycznie jest zagrozenie ze strony takiego dziecka nalezy bezzwlocznie (a nie po 4-rech latach) uruchomic prawnika, ktory przywola dyrekcje szkoly do porzadku a jesli trzeba to i poszczegolnych nauczycieli jesli nie potrafia zapewnic dzieciom bezpieczenstwa na swoich zajeciach
        • momy nauczyciel nic nie zdziała 27.11.12, 11:32
          bo obecnie nauczycielowi nie wolno już nawet podnieść głosu na smarkacza. O jakiejkolwiek karze (nawet symbolicznej) nie ma mowy. A z pewnym sortem dzieci niestety perswazją się nic nie zdziała.

          To system jest chory.

          Tak jak przedmówca napisał: dzieci z zaburzeniami należy kierować obowiązkowo do szkół specjalnych, gdzie zostaną odpowiednio potraktowane. Nauczyciel w zwykłej szkole może albo zająć się naprawą wykręta, albo uczyć. Od nauczycieli wymaga się i jednego, i drugiego. Ze szkodą dla przytłaczającej większości.

          Należałoby pozwać ministerstwo o odszkodowanie, za niezapewnienie odpowiednich warunków do edukacji.

          I obowiązkowo przywrócić możliwość karania smarkaczy, gdy na to zasługują. W latach 70. nikomu nie zaszkodziło, jak za wybryki musiał myć korytarz albo pielić grządki pod szkołą.

          I będę powtarzać do upadu: dość dyktatu psychologów. Ludzkość przez tysiące lat sobie bez nich radziła, a odkąd dopuszczono ich do głosu, z roku na rok jest gorzej z wychowaniem, czego efekty już widać w najmłodszych rocznikach dorosłych - czy to jako pracowników, czy choćby sąsiadów - kultura zmierzająca do zera pod hasłem kultu indywidualizmu.

          Na koniec polecam zeszłotygodniowy artykuł w GW o konfucjanizmie.
      • momy Tak jest! 27.11.12, 11:36
        Uwierzono psychologom - idiotom, że każda izolacja jest napiętnowaniem. W efekcie owej "integracji" mamy same straty - zaburzony zostaje zaburzony, bo uwaga, jakiej wymaga, jest poza zasięgiem szkoły, a niezaburzona większość cierpi przez straty czasu i warunków do nauki.
      • dr.hayd loka10 masz rację! 27.11.12, 12:50
        Szkoły specjalne są przygotowane na specjalnych uczniów!
        Uczeń nadpobudliwy jest uczniem, który wymaga specjalnego traktowania, a tego nie zapewni zwykła szkoła.
      • Gość: koza Re: Brawo rodzice IP: *.dynamic.chello.pl 27.11.12, 11:27
        Dwadzieścia lat temu w mojej szkole podstawowej pewien "nadpobudliwy chłopiec" trzasnął mnie (dziewczynkę) z główki w żuchwę. Od tej pory mam dorobione pół dolnej jedynki. Plomba czasem wypada (na jedynce łatwo o uszkodzenie), a więc co parę lat muszę wydawać 200zł na dentystę.
        Taki tam mój wkład w ideę integracji z bandytami...
      • Gość: surowy Re: Brawo rodzice IP: *.emea.ibm.com 27.11.12, 12:36
        A gdyby się okazało, że to katoliccy rodzice nie pozwalają na to, żeby z nimi wychowywał się jeden niewierzący, i pretekstem jest rzekoma "agresja"? Co byście wtedy mówili?

        Ludzie opamiętajcie się, przecież po przeczytaniu tego artykułu nic nie wiadomo. Nie wiemy, czy tak naprawdę agresja chłopaka podchodzi pod znamiona przestępstwa (wiele dzieci straszy innych swoim starszym bratem, czy ojcem, podobnie kazdemu chłopakowi zdarzają się popychania i inne) oraz - jakie postępy poczynił chłopiec. Co działo się kiedyś , a co teraz.
        To zapewne najlepiej wiedzą nauczyciele, i psycholog, skoro sam przyznaje, że chłopak otoczony jest opieką od dawna.

        Natomiast wszyscy komentujący sa pewni,. że psycholog to terrorysta, bo pozwala "popaprańcowi" funkcjonować pomiędzy "normalnymi" dziećmi.
        Nic nie wiemy w faktach, ale uwielbiamy je komentować, prawda?

    • pawelekok Przecież to normalne 27.11.12, 11:19
      Przecież to jest normalne, że w dzisiejszym świecie więcej praw i przywilejów mają przestępcy, psychopaci, ludzie z marginesu itp. niż zwykli porządni szarzy obywatele, którzy nigdy nie weszli w konflikt z prawem i uczciwie płacą podatki. Czemu więc Was dziwi, że analogiczne stosunki przenikają do szkół? To jest bardzo wychowawcze dla uczniów, którzy od małego uczą się jak będą się miały sprawy w ich dorosłym życiu i unikną szoku, jaki przeżywają młodzi idealiści.