Psycholog o sporze w Nowej Soli: Nie wyrzucać d...

03.12.12, 10:10
To dziecko nie jest chore tylko rozwydrzone, gdyby wiedziało źe bedzie ukarane zastanowiło by sie
    • jezn Psycholog o sporze w Nowej Soli: Nie wyrzucać d... 03.12.12, 10:49
      Przecież szkoła zajęła się dzieckiem i jest poprawa w zachowaniu. Szkoła publiczna nie jest prywatnym folwarkiem żeby tak się zachowywać ( mam na myśli rodziców pozostałych uczniów).Mam nadzieję ,że kuratorium stanie na wysokości zadania i potrafi uświadomić rodzicom meritum sprawy. Nie uginajcie się pod presją. Mniemanie rodziców o własnej wiedzy i pomysł przeniesienia dziecka do innej klasy świadczy ,że chodzi raczej o pokazanie "kto tu rządzi" a nie rozwiązanie problemu. A rodzicom przypominam ,że nie posyłanie dzieci do szkoły jest karalne.Zapewne jest prowodyr całego zajścia. Jakiś krewki tatuś (ale może się mylę) Szkoda ,ze na początku tej sytuacji nie współpracowano z rodzicami i dziećmi wszyscy razem.A może od początku się nie dało? Jestem pełna uznania dla nauczycieli. A wszystkim życzę zamiast emocji , sensownych rozmów. I kulturalnych.
      • Gość: zonkii Re: Psycholog o sporze w Nowej Soli: Nie wyrzucać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.12, 20:34
        nie wiem, ale jak naprawdę bije dzieci, dziewczynki, to bym natychmiast zabrała dziecko, a sprawa do prokuratury, szkoła by bekła, a mamusię do sądu rodzinnego o zabranie dziecka jak nie potrafi wychowywać
    • agatabk1 Re: Psycholog o sporze w Nowej Soli: Nie wyrzucać 03.12.12, 18:56
      Dlaczego takich agresywnych "terrorystów" nie wysyła się do szkół specjalnych? Ja na pewno zabrałabym moje dziecko z takiej klasy !!! A szkoła bardzo się zdziwi jak straci 23 uczniów i będzie musiała zwolnić nauczycieli.
    • nika_j Re: Psycholog o sporze w Nowej Soli: Nie wyrzucać 03.12.12, 19:13
      Jeśli to rzeczywiście taki problem dla rodziców i dzieci, rozwiązaniem byłoby podanie o przeniesienie całej klasy do innej szkoły. Cała klasa to całkiem sporo etatów. Groźba zwolnienia to jedyny argument, który działa na szkołę. A gdyby moje dziecko miało ucierpieć na obecności kogoś takiego, to z całą pewnością przeniosłabym dziecko do innej szkoły/klasy.
    • mabingo Re: Psycholog o sporze w Nowej Soli: Nie wyrzucać 03.12.12, 21:09
      Chora to jest szanowna pani profesor z panią popieprzoną wicedyrektorką. Bydlak jest rozpuszczony i niewychowany i na to jest jedno lekarstwo - porządne lanie.
    • ewa9823 Psycholog niech weźmie sobie gostka do domu 03.12.12, 22:00
      a rodzice powinni już dawno zabrać dzieci z tej szkoły niech zostaną mądrzy psycholodzy, nauczyciele no i dyrekcja z jednym uczniem... gmina powinna rozwiązać taką szkołę
      • Gość: jowisz-tygrysek Re: Psycholog niech weźmie sobie gostka do domu IP: *.net07-g1.isko.net.pl 04.12.12, 00:14
        Sprawy zaszły daleko, o wiele za daleko, prawo w jasny zdecydowany sposób powinno stanowić że w sytuacji gdy uczeń terroryzuje pozostałych powinien podlegać już nie badaniu psychologicznemu tylko psychiatrycznemu jak mało jeden lekarz to komisja. Być może jest to chory człowiek, który wymaga leczenia specjalistycznego terapii, aby dane zachowania zamienić na inne nie uciążliwe dla otoczenia i nikomu nie zagrażające, może wymaga także leczenia farmakologicznego. W sytuacji dręczenia rówieśników nauczanie indywidualne byłoby najsensowniejszym rozwiązaniem nie ma co przenosić gdzie indziej jego ani innych dzieci no i poinformować, że bezkarność rychło się skończy jakie są konsekwencje prawne naruszania czyjejś nietykalności cielesnej i znęcania się psychicznego nad innymi, zapis w aktach nie pełny dostęp do wszystkich praw ucznia zawieszenie, nie może korzystać z zajęć dodatkowych do poprawy zachowania, legitymacji uczniowskiej podlega przymusowej terapii najpierw psychologicznej, jak nie pomoże konsultacji psychiatrycznej i adekwatnemu leczeniu pod groźbą pozbawienia praw rodzicielskich gdyby rodzić się nie zgadzał i przestać traktować dzieci jak aniołki którym aureolki gdzieś się zapodziały nagle, to są ludzie trochę młodsi, których osobowość charakter kształtuje się, którzy eksperymentują co wolno czego nie, co przejdzie, uczeń musi być świadomy, że poniesie konsekwencje takiego swojego zachowania, i jakie konkretnie zgodnie z prawem i wychowanie niestety wymaga żelaznej konsekwencji a tej czasem z którejś strony brakuje nauczyciele dyrektor bez ścisłej współpracy z domem nic nie zrobią są bezsilni, tu musi być regulacja prawna procedura, opracowana kto co kiedy robi żeby do takich sytuacji nie dochodziło. Moim zdaniem tu nakładają się i być może jakieś zaburzenia i kiepska współpraca z domem w sprawach wychowawczych i w końcu to jest jednostka obdarzona wolną wolą, samo się nie robi, on sam sobie we własnym sumieniu na to pozwala i problem ma tu wymiar etyczny, chłopak wybiera zło, nie liczy się z innymi, trzeba mu w zdecydowany sposób pomóc zrozumieć, że to nie w ta stronę "zagrodzić" drogę powiedzieć tak dalej nie będzie. Jak się tej sytuacji nie zmnieni to się dopiero wyrządzi mu krzywdę
Inne wątki na temat:
Pełna wersja