Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pogot...

12.03.13, 09:46
O 18 to lekarka kończy pracę w innym miejscu. Jest na tyle empatyczna, że nie wyrabia się o czasie w 15 minutowych wizytach przewidzianych przez NFZ. Pogotowie nie ma innego lekarza, więc godzi się na pracę lekarza od 19, mimo że NFZ ma w kontrakcie od 18. Każdy milczy, bo zdaje sobie sprawę, że NFZ nie znajdzie innego pogotowia, a pogotowie innego lekarza. Jedna wielka improwizacja, ale funkcjonuje. Alternatywą jest egzekwowanie przez fundusz umowy, która jest nie do zrealizowana i podpisana tylko dlatego, że NFZ jest monopolistą. Wówczas okaże się, że trzeba zerwać umowę i nie będzie nic, jak w ostatniej sprawie. Zostanie ostatni bufor systemu, czyli SOR. Tam ostatni pediatra w mieście, który wszystkim pomoże, bo musi i już.
    • kmaggg Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pogot... 12.03.13, 09:47
      Najwidoczniej trzeba opominać się o swoje prawa w placówkach medycznych... Bo wygląda na to, że co niektórzy (nie wszyscy) traktują pracę w państwowym zakładzie jako ciepłą posadkę, którą można trzymać do emerytury.
    • lekomanek Przywileje to obowiązki 12.03.13, 10:21
      Jako społeczenstow godzimy się aby pewne grupy zawodowe miały przywileje...i chyba zapominamy że po coś te przywileje nadano. Za przywilejami podążają obowiązki.
      Lekarz ma przywilej leczenia (i nikt inny, nieważne czy się zna czy nie) oraz wystawianie recept i zwolnień ale jednocześnie ma obowiązkj leczenia ludzi. Po co nam społeczeństwu lekarz, który nie leczy, ewentualnie leczy tego kto w prywatnym gabinecie więcej zapłaci. To samo się tyczy aptekarzy, aptekarz ma przywilej wydawania leków (sklep spożywczy konkurencji mu nie zrobi) ale za to ma wydawać leki a nie zasłaniać się klauzulą sumienia. Komornik ma prawo zabrać Tobie pieniądze z konta, ja, ani dłużnik takiego prawa nie mamy ale w zamian za przywilej ma te pieniądze zabierać z właściwego konta. PRZYWILEJE TO OBOWIĄZKI
      • doriano123 Co ty bredzisz? 12.03.13, 11:13
        A pracownik fizyczny ma przywilej kopania rowu i obowiązek kopania prosto?
        Pracownik ma obowiązek pracować, a pracodawca płacić. Wypisywanie recept i ZUSZLA to praca, żadna przyjemność. Podobnie badanie ludzi. Rozbierz i zbadaj kilku bezdomnych. Super przywilej.
      • Gość: dr skues Re: Przywileje to obowiązki IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.13, 11:22
        Takich jak ty lekarze nazywają 'bomisiami', od słów 'bo mi się należy'.

        Lekarze nie maja 'przywileju leczenia'. To państwo chroniąc takich jak ty, wprowadziło OBOWIĄZEK posiadania określonych, bardzo wysokich, trudnych do uzyskania kwalifikacji, by chronić ludzi przed krzywdą, jakiej mogliby doznać od ludzi niedostatecznie przygotowanych do zajmowania się zdrowiem.

        Istnieje w Polsce pogląd, że lekarz jest czymś w rodzaju niewolnika - człowieka, który za 'przywilej' i szczęścia leczenia takich jak ty, musi to robić 24/7 najlepiej za darmo, no bo 'studia skończył za nasze...', no bo Przysięgę składał..., no bo służba i misja...

        Poczekaj jeszcze trochę. W ciągu ostatnich 10 lat liczba lekarzy praktykujących w Polsce spadła o 12 tysięcy i wynosi ok. 70 000. Tragicznie wygląda sprawa specjalistów. Wykształceni w PRL-u wymierają lub przechodzą na emeryturę. Obecny system tzw. 'rezydentur' szkoli daleko za mało specjalistów, co widać na przykładzie pediatrów. Dodaj do tego sporą (i rosnącą) emigrację lekarzy...

        Lekarz już jest w Polsce dobrem rzadkim. Tylko nie do wszystkich to jeszcze dotarło.

        Lekarka, na którą tu się pluje. Pracowała już od rana, prawdopodobnie do 18. Pewnie miała więcej pacjentów, więc się spóźniła. Teraz czeka ja następne 12 godzin pracy. Rzeczywiście trzeba ja opluć.

        'Dziecko mdlało z bólu'... I dostało czopek. Ktoś tu powinien stuknąć się w głowę.

        • Gość: Alter_Egon Re: Przywileje to obowiązki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.13, 11:32
          Za ten "obowiązek" lekarz trzepie niezłą kasę. Może nie? Nikt nikomu nie wskazuje jaki wybrać zawód. Lekarzem nie zostaje się z przymusu. Skoro "rozbieranie i badanie bezdomnych" czy grzebanie ludziom w tyłkach jest takie uciążliwe, trzeba było zostać tym "kopaczem rowów" za 1500 zł/miesiąc albo hydraulikiem.
          Abstrahując od powyższego, jak hydraulik spier...li ci robotę i zaleje dom, to za szkody będzie musiał zapłacić z własnej kieszeni. Jak przez zaniedbanie lekarza lub jego błąd komuś odejmą kończynę lub straci życie, to takiego patałacha nie wykluczą ze środowiska, a jak ktoś się uprze, to po wielu latach może uzyska jakieś śmieszne odszkodowanie, które nie pokryje nawet kosztów najprostszej protezy (o utracie życia nie wspominam nawet).
          • iffa4 Re: Przywileje to obowiązki 12.03.13, 11:52
            Witaj, kolejny bomisiu.
            Przeczytaj jeszcze raz uważnie post powyżej i wbij sobie do głowy, że wobec polityki wszystkich rządów po kolei dostęp do lekarza zaczyna być towarem luksusowym.
            Dla ułatwienia dodam, że średni czas oczekiwania w Irlandii w SOR wynosi 16 godzin. U nas za parę lat będzie podobnie.

            Ile lekarz zarabia, to nie sprawa ani twoja, ani moja. To umowa pomiędzy lekarzem i pracodawcą. Tak samo jak mnie nie interesuje, ile zarabiasz ty.
            • kmaggg Re: Przywileje to obowiązki 12.03.13, 14:34
              I myślisz, że to jest dobre rozwiązanie? Ludzie na to nie pójdą tylko dlatego bo w irlandii, czy na zachodzie tak jest. Prędzej czeka nas rewolucja, niż przyjęcie takiej prawdy, która pasuje jedynie nie'bomisiom.
        • Gość: Lekomanek Re: Przywileje to obowiązki IP: 155.91.64.* 12.03.13, 13:43
          Dziękuję za komentarz.
          Przepraszam że nie odniosę się do argumentów ad personam.
          Ponadto zaznaczam że nie plułem na lekarkę jeżeli się mylę to proszę o wskazanie stosownego fragmenu.
          Proszę także abyś napisał (a) jak państwo mnie chroni NIE zapewniając dostępu do lekarza?
    • iffa4 dla mnie bomba 12.03.13, 10:26
      Matka trzylatka nie umie sama zaordynować czopka przeciwbólowego.
      Dla mnie bomba :)
      Pan z poradni natychmiast filmuje, żeby matka miała dowód.
      No jaaasne, zaraz skarga, odszkodowanie ....
      Stan dziecka w ciągu godziny może się dramatycznie pogorszyć.
      Zatem od czego jest SOR ?

      Skończy się tak, że zostanie zabrany kontrakt na pediatrę w pogotowiu (żadnego innego który będzie chciał i mógł przyjmować od 18 się nie znajdzie).
      No dla mnie bomba.
      • Gość: Anka Re: dla mnie bomba IP: *.toya.net.pl 12.03.13, 10:42
        Matka nie jest lekarzem zeby wiedziała co ma dziecku dawać. Lekarzon sie w du..ch poprzewracało i tyle. Człowieku loecz sie sam bo lekarz ma cie głęboko gdzieś. NOrma jest ze jak lekarz przyjmuje panstwowo od 8 do 14, to w pracy jest po 9 a wychodzi przed 13. W prywatnym gabinecie zawsze jest przed czasem i pracuje po godzianch...
        • iffa4 Re: dla mnie bomba 12.03.13, 11:18
          Jak masz 3-letnie dziecko, to dokładnie wiesz, jakie czopki przeciwbólowe i przeciwgorączkowa trzeba mu podać. Widać, że nie masz dzieci :)
          • Gość: tez mama Re: dla mnie bomba IP: *.as13285.net 12.03.13, 16:01
            Matka byla na pogotowiu, nie w piwiarni i ten choler*ny czopek mogla podac kazda pielegniarka. No chyba, ze to zbyt duze wyzwanie dla panstwowego lecznictwa. TY zawsze lecisz do lekarza ze swoimi lekarstwami?
        • Gość: normalny Re: dla mnie bomba IP: *.internetia.net.pl 12.03.13, 11:27
          Tak... lekarzem nie jest. Jest skończoną kretynką skoro nie wie co się robi gdy dziecko boli ucho. Grunt że wie jak zrobic awanturę z nicczego. Pewnie z bólami miesiączkowymi lata co miesiąc do ginekologa (bo przecież krwawi a lekarzem nie jest), potem do chirurga lub internisty (bo przeciez brzuch boli). Z jednej strony ludzie leczą się sami wg zaleceń wujka Googla a z drugiej wykazują się tak idiotyczną ignorancją. I tyle w temacie.
          • Gość: K. Re: dla mnie bomba IP: *.mimuw.edu.pl 12.03.13, 11:38
            Czy masz człowieku jakiekolwiek pojęcie o medycynie?
            Gdy byłam dzieckiem, mama (pielęgniarka) stwierdziła u mnie podejrzenie zapalenia wyrostka (spełniałam jakieś tam kryteria, ból był w miejscu wyrostka). Musiałam tego dnia pójść do szkoły na jedne zajęcia, po tym miałam wrócić do domu.
            Co zrobiła osoba mająca doświadczenie medyczne? Na śniadanie dostałam gorzką herbatę (żeby w żołądku było cokolwiek). Żadnego jedzenia, żadnych leków przeciwbólowych. Dlaczego? Bo gdyby była konieczna operacja wyrostka (na szczęście do tego nie doszło), musiałabym być od 12 godzin na czczo.
            Gdyby dla mojej wygody podała mi leki przeciwbólowe a okazałoby się, że to wyrostek, miałabym nie lada problem. Ty, jak rozumiem, podałbyś dziecku leki, tak?
            • iffa4 Re: dla mnie bomba 12.03.13, 11:59
              Bzdet.
              Trzymanie na czczo - właściwe postępowanie. Ale nie 12, a 6 godzin (po podaniu gorzkiej herbaty 2-3 godz).
              1 tabletka p/bólowa naprawdę nie jest p/wskazaniem do znieczulenia :) Chorym, przyjmującym przewlekle niektóre leki, każe się przyjąć je rano przed operacją planową i popić łykiem wody.
              Mamcia cię przeciągnęła na bólu i tyle :)

              PS - mam deko pojęcia o medycynie :) Lek p/bólowy bym podała oczywiście. Co prawda 3-latkowi w formie czopka, nie tabletki - da droga jest zupełnie bezpieczna nawet do natychmiastowej operacji :))
              • el_bigos Re: dla mnie bomba 12.03.13, 12:21
                Od leczenia jest lekarz i to on ponosi odpowiedzialnośc za przepisane leki. Uważam za niedopuszczalne aby rodzice sami, bez odpowiedniej wiedzy, decydowali co podać w sytuacji krytycznej dziecku. Twoja logika to dno, lepiej się już nie kompromituj.
                • Gość: aaa Re: dla mnie bomba IP: 195.184.82.* 12.03.13, 12:31
                  Widać, że nie masz dzieci.
                  Pierwsza ordynacja telefoniczna od lekarza w przypadku bólu ucha z gorączką na całym Świecie brzmi 'proszę podać czopek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy'.
                  Inne jest zakończenie.
                  W Polsce zwykle '... i przyjechać do poradni / NPL'.
                  W GB '...i jak nie przejdzie, zadzwonić pojutrze'. Tę kwestię wygłasza pielęgniarka, bo jeśli dzwonisz do GP, rozmawiasz z pielęgniarką, nie z lekarzem.

                  Rozumiem, że jeśli masz przyjąć przy katarze rutinoskorbin czy witaminę C, też za każdym razem pędzisz do lekarza? Bo jak można tak samemu, przecież to są leki, a od leczenia jest lekarz.
                  • Gość: K. Re: dla mnie bomba IP: *.mimuw.edu.pl 12.03.13, 14:35
                    Niedawno kazano dziecku zbijać gorączkę (powyżej 40 stopni!) zbijać domowymi sposobami. Dobrze wiemy, jak się to skończyło... Gdyby rodzice podjęli taką decyzję samodzielnie, bez kontaktu z lekarzem, nie wybaczyliby sobie śmierci dziecka do końca życia.
                    • Gość: aaa Re: dla mnie bomba IP: 195.184.82.* 12.03.13, 16:02
                      Jedno pytanie - ile dni kazano zbijać gorączkę dziecku, o którym mówisz ?
                      Istotna różnica.
                      • Gość: K. Re: dla mnie bomba IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.03.13, 18:07
                        Co za różnica "ile dni"? Zwracałam uwagę, że gdyby decyzja była samowolką rodziców (po co zawracać głowę zapracowanym lekarzom), to chyba nigdy by sobie nie wybaczyli. Tak przynajmniej zrobili wszystko co mogli - tu jest różnica.
                        Co gdyby ból ucha okazał się czymś poważnym a matka dałaby dziecku leki przeciwbólowa i uznała sprawę za załatwionę.
                        • Gość: aaa Re: dla mnie bomba IP: 195.184.82.* 12.03.13, 18:32
                          Pogadamy, gdy będziesz wiedział, o czym rozmawiasz - tzn będziesz miał dzieci.
                          Czopek p/gorączkowo-p/bólowy jest podstawowym lekarstwem domowym :)
                          Tak jak dla ciebie apap czy ibuprom.
                        • Gość: aaa Re: dla mnie bomba IP: 195.184.82.* 12.03.13, 18:34
                          Przecież matka szła do lekarza! Rozmawiamy o KONKRETNYM przypadku.
                          Dziecko boli, ma gorączkę, wybierasz się do lekarza - dajesz czopek żeby gorączka nie narastała i żeby nie cierpiało.
                          Rutynowe postępowanie :)
              • Gość: K. Re: dla mnie bomba IP: *.mimuw.edu.pl 12.03.13, 14:40
                Czy wiesz, dlaczego nie podaje się ustnie leków na pusty żołądek? Bo ja tamtego dnia przekonałam się, jaki jest jeden z powodów.
                Mimo moich uwag, pielęgniarka szkolna wypuściła mnie dopiero po podaniu jakichś ziółek. Dobrze, że ze zwróceniem ich wytrzymałam do powrotu do domu. Leczenie przez niedouczoną pielęgniarkę w szkole tylko pogorszyło mój stan.
                • Gość: aaa Re: dla mnie bomba IP: 195.184.82.* 12.03.13, 16:04
                  Przed operacją się podaje.
                  Dziwne, prawda ? :)
                  A na ulotkach niektórych leków jest wyraźnie napisane: 'przyjąć godzinę przez posiłkiem'.
                  Jeszcze dziwniejsze, prawda ?
                  • Gość: K. Re: dla mnie bomba IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.03.13, 18:09
                    Przepraszam, nie wyraziłam się dość precyzyjnie. NIEKTÓRYCH leków nie podaje się na czczo.
                    Nie znam się na wszystkich lekach, o niektórych jednak mam jakieś pojęcie (choć ciągle nie jest to wiedza profesjonalna). Nie wiem, jaki jest skład leków, o których piszesz. Nie wiem też, czy bierze się je na pusty żołądek (godzina przed kolacją to taki średnio pusty).
      • pa3dlo_z_warszawy czopek to sobie sam wsadź o ile go będziesz miał 12.03.13, 12:46
        ponieważ jesteś pewnie większy od dziecka to wsadź sobie i 7 czopków a potem wezwij pogotowie, a może lepiej wcześniej wezwij
        • Gość: aaa Re: czopek to sobie sam wsadź o ile go będziesz m IP: 195.184.82.* 12.03.13, 12:59
          Uwielbiam, jak o postępowaniu z dziećmi wypowiadają się ludzie, którzy dzieci nie posiadają i nie mają pojęcia o ich pielęgnacji :)
          Proponuję ciut poczytać.
          • Gość: K. Re: czopek to sobie sam wsadź o ile go będziesz m IP: *.mimuw.edu.pl 12.03.13, 14:39
            Nie zaryzykowałabym leczenia własnego dziecka (mam na myśli coś poważniejszego niż katar), bez odpowiedniej wiedzy, bez konsultacji z lekarzem.
            • Gość: aaa Re: czopek to sobie sam wsadź o ile go będziesz m IP: 195.184.82.* 12.03.13, 16:09
              Rany, a kto mówi o LECZENIU ?
              Matka idzie z dzieckiem do lekarza, a dziecko boli ucho i ma gorączkę.
              Jeśli będziesz miał dzieci przekonasz się, że przed wyjściem ładuje się dzieciakowi czopek, żeby nie cierpiało, a gorączka nie narastała.
              • Gość: bbb a lekarz na to, co pani tu robi, dziecko nie IP: *.warszawa.vectranet.pl 13.03.13, 18:51
                gorączkuje, nic je nie boli, proszę jutro pójść do lekarza domowego
    • tak.bo.tak NA 100% szła z innej pracy.... 12.03.13, 10:36
      A tam pracuje do 18.00 i ma w d... to że oszukuje tego drugiego pracodawce i pacjentow. NFZ też tego nie kontroluje, bo po co sobie klopot robic. W Polsce wszytko jest prowiozryczne. Kłopot sie robi jak za bardzo kogos cos boli, albo umrze, bo wtedy właczają sie media... ale to tez przycichnie i bedzie jak jest, spokojnie!
    • cookies9 Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pogot... 12.03.13, 10:39
      "...że według umowy lekarka powinna przyjmować pacjentów od godz. 18. Taka godzina widnieje także na drzwiach pogotowia. Podobnie jak internista, który także tego dnia się spóźnił ..."

      Zawinili lekarze,którzy notorycznie olewają przepisy i prawo...
      • Gość: mika Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: 212.109.137.* 12.03.13, 12:58
        lekarz ma umowe od godziny 19 !!!!! pani dyrektor kłamie!!!!
    • jamesonwhiskey Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog 12.03.13, 10:59
      co za baba rozjebana nie umie zladowac czopa i dopiero do lekarza
      niedlugo na wymiane plasterka beda jezdzic do chirurga
      • Gość: K. Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: *.mimuw.edu.pl 12.03.13, 11:43
        Jesteś normalny? A skąd kobieta ma wiedzieć, co jest powodem bólu u dziecka? Tłumienie bólu jest fatalnym pomysłem, bo utrudnia diagnozę lekarzowi.
        • iffa4 Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog 12.03.13, 12:01
          Umiesz czytać ze zrozumieniem ?
          Dziecko wyraźnie pokazywało ucho.
          Widać, że nie masz dzieci, bo normalni rodzice dokładnie wiedzą, jaki czopek i w jakiej dawce dziecku należy podać.
          • Gość: K. Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: *.mimuw.edu.pl 12.03.13, 14:41
            Ból ucha może być pochodną czegoś innego - jako najprostszy przykład: zapalenie gardła, początki anginy.
            • Gość: aaa Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: 195.184.82.* 12.03.13, 16:06
              Najczęstszą przyczyną bólu ucha u dziecka jest po prostu zapalenie ucha.
              A w każdym z wymienionych przypadków trzeba podać czopek p/bólowo-p/gorączkowy.
              I co tu się doktoryzować ?
              • Gość: K. Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.03.13, 18:12
                Nie wiem, acz nie wykluczam, że masz rację. Ja osobiście nie zaryzykowałabym zdrowia dziecka, jeśli czułabym, że pomoc lekarska może być konieczna.
                Nie wykluczam natomiast, że przy dziesiątym bólu ucha rodzic już wie, że wystarczą czopki. Przy pierwszym natomiast raczej mało kto ma taką wiedzę.
                • Gość: aaa Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: 195.184.82.* 12.03.13, 18:36
                  A kto tu mówi o nieleczeniu dziecka ?
                  Omawiamy konkretny przypadek.
                  Powtórzę zatem jeszcze raz.
                  Wybierasz się z dzieciakiem do lekarza. Dziecko boli ucho, zaczyna mieć gorączkę. RUTYNOWO dajesz czopek, żeby dzieciak nie cierpiał, a gorączka nie narastała. Po czym idziesz z nim do lekarza.
                  Koniec.
        • Gość: aaa Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: 195.184.82.* 12.03.13, 12:06

          > umienie bólu jest fatalnym pomysłem, bo utrudnia diagnozę lekarzowi.


          Super. Poglądy z czasów wsadzania do pieca na trzy zdrowaśki.
          W poważnej chorobie są jeszcze inne objawy, na podstawie których lekarz stawia diagnozę.
          A jeśli po prostym bezreceptowym leku ból całkowicie minął - zwykle nie było to nic poważnego.
          • el_bigos Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog 12.03.13, 12:23
            "... zwykle nie było to
            > nic poważnego. "
            To rodzic ma grać w totolotka? Pojebało cię?
            • Gość: aaa Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: 195.184.82.* 12.03.13, 12:34
              Rodzic ma podać lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy w formie czopka, a potem iść do lekarza. Jeśli ktoś ma dzieci, jest to wiedza podstawowa.
              Nikt nie pisał o graniu w ruletkę. Przedpiśca odnosił się do ogólnych zasad.
              • Gość: poganin Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: *.denko.com.pl 12.03.13, 14:26
                Do jakiego ku... lekarza jak żadnego nie ma albo się spóźnia godzinę?
              • kmaggg Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog 12.03.13, 14:29
                Serio? Spotkałam już wielu pediatrów i jakoś tej "podstawy" o której piszesz w każdym swoim komentarzu nie usłyszałam. Sprawa dotyczy podejścia do pracy. Ok. Można się spóźnić przysłowiowy kwadrans i żyjemy w czasach komórek, więc proste info o spóźnieniu mogłoby wiele pomóc (pewnie nie byłoby tej szopki).
                • Gość: aaa Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: 195.184.82.* 12.03.13, 16:14
                  Wychowałem trójkę dzieci, wszyscy pediatrzy, z którymi się zetknąłem, doradzali dokładnie tak samo.
                  Czopek, poczekać, jak nie przejdzie - do lekarza.
                  Aaaa, żadne z moich dzieci nie dostało nigdy antybiotyku, dlatego uważam tych pediatrów za niegłupich lekarzy :)
    • lesio_111 Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pogot... 12.03.13, 11:35
      Przecież to normalne.
      Lekarze w trakcie oficjalnych godzin pracy pracy załatwiają inne sprawy, a być może zarabiają w inny sposób. Kilkakrotnie spotkałem się z nieterminowym przyjściem lekarza do przychodni (i nie był to tzw. akademicki kwadrans) lub też długim oczekiwaniem na lekarza na tzw. ostrym dyżurze (w końcu pacjent nie zając nie ucieknie) mimo, że nie było innych osób.
      • Gość: Baca Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: *.smgr.pl 16.03.13, 18:13
        Pewnie akurat był na prywatnej praktyce. Tecw...e zarabiają prywatnie lepiej niż w przychodni, więc siedzą u siebie, bo po co mają za grosze w przychodni siedzieć. Pewnie temu się przedłużyło.
    • gosc_z_podkarpacia tępić te hołotę w białych kitlach 12.03.13, 12:06
      najwyższy czas na to
      • Gość: aaa Re: tępić te hołotę w białych kitlach IP: 195.184.82.* 12.03.13, 12:08
        Najlepiej natychmiast rozstrzelać wszystkich w białych kitlach.
        Lodziarzy i masarzy też :)
    • el_bigos W życiu jeszczcze nie trafiłem na punktualnego 12.03.13, 12:18
      lekarza. I pomyśleć,że jak ja się spóźnię do roboty to mam problemy, a moja robota nie jest związana z życiem ludzkim.
      • Gość: belgrad 12 Re: W życiu jeszczcze nie trafiłem na punktualneg IP: *.enel.pl 12.03.13, 15:49
        To ciekawe, bo ja za to notorycznie widuje pacjentów spóznialskich. W trakcie ostanich 5 lat nigdy nie spożniłam się do pracy i jestem zawsze min. 5 minut przed czasem.
        • Gość: K. Re: W życiu jeszczcze nie trafiłem na punktualneg IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.03.13, 18:03
          I chwała Ci za to. Obawiam się jednak, że Twoja postawa jest w mniejszości. Mam pośredni kontakt ze środowiskiem lekarski (opowieści mamy - pielęgniarki) i większość (oczywiście nie wszyscy) lekarzy notorycznie olewa terminy.
          Dwie godziny czekania na anestezjologa to niestety przykry zwyczaj (umawianie się na konkretną godzinę, ponieważ jest "wypożyczany" z innego oddziału), często jednak to od pracy w pracowni mojej mamy zaczyna dzień (a współpracę kończy stwierdzeniem, że "przecież zdążyliśmy" przed końcem dyżuru - co dotyczy jednak jedynie jego - reszta musi zostać po czasie pracy).
          • Gość: aaa Re: W życiu jeszczcze nie trafiłem na punktualneg IP: 195.184.82.* 12.03.13, 18:39
            Myślisz, że anestezjolog w tym czasie siedzi i pije kawę? Zasuwa na intensywnej terapii, na bloku operacyjnym, reanimuje itp.
            Ich jest dramatycznie mało. W odróżnieniu od pań pielęgniarek.
            • Gość: K. Re: W życiu jeszczcze nie trafiłem na punktualneg IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.03.13, 18:58
              W tym konkretnym przypadku? Spóźnia się dwie godziny do pracy, ponieważ od pomocy w pracowni zaczyna dzień pracy. Ale jest bratem innego lekarza, kierownika wspomnianej pracowni, do niedawna zastępcy ordynatora.
              • Gość: aaa Re: W życiu jeszczcze nie trafiłem na punktualneg IP: 195.184.82.* 12.03.13, 21:17
                Jeżeli anestezjolog jest zatrudniony tylko w poradni i spóźnia się 2 godziny - to zgodzę się z tobą. Ale jeżeli jest zatrudniony w szpitalu, to kaman, nie wierzę żeby zaczynał pracę od 8, a przychodził na 10.
                Na 8 umawia pacjenta w poradni, bo ma nadzieję, że pójdzie tam rano bez problemu. Po czym przychodzi do pracy i musi:kończyć nocne znieczulenie za kolegę, który schodzi z dyżuru, założyć pilnie wkłucie centralne u chorego bez żył, biec na reanimację, ostrą kardiowersję czy podłaczyć kogoś do respiratora. Te przypadki nie poczekają, pacjent w pracowni może poczekać.
                Nie siedzi i nie pije kawy, gwarantuję ci.
                Bliska mi osoba jest anestezjologiem i świetnie wiem, na czym ta robota polega.
                • Gość: K. Re: W życiu jeszczcze nie trafiłem na punktualneg IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.03.13, 21:48
                  To może opiszę trochę więcej. Nie jest to ani poradnia, ani typowy szpital, choć bliżej poradni. Dzienny oddział onkologiczny będzie chyba najlepszym określeniem. Jest kilku pacjentów na oddziale w trybie całodobowym, jednak zdecydowana większość przychodzi tylko na zabieg.
                  I kończą wszystko chwilę przed (albo i po) końcem zmiany, on sobie zadowolony kończy, a mama i inne pielęgniarki zostają i dwie dodatkowe (niepłatne) godziny - bo przecież pacjenta trzeba ogarnąć po zabiegu, przypilnować, czy nie ma objawów niepożądanych, dać odpocząć pod nadzorem, a potem jeszcze sprzątnąć pracownię i przygotować narzędzia.
                  • Gość: aaa Re: W życiu jeszczcze nie trafiłem na punktualneg IP: 195.184.82.* 13.03.13, 09:13
                    Czyli opisujesz KONKRETNY przypadek i KONKRETNEGO lekarza, który ma układy rodzinne. Zatem nie generalizuj, że wszyscy lekarze się spóźniają lub wszyscy anestezjolodzy się spóźniają.
                    Spóźnia się konkretny anestezjolog - a to sprawa pomiędzy nim, personelem poradni i jej kierownictwem.
                    • Gość: K. Re: W życiu jeszczcze nie trafiłem na punktualneg IP: *.warszawa.vectranet.pl 13.03.13, 10:39
                      Chwila moment, a gdzie napisałam, że spóźniają się WSZYSCY? Po pierwsze, napisałam, że jest to częste. Po drugie, ten jeden przypadek jest notoryczny i zdarza się za każdym razem.
                      Poza tym jeśli jestem umówiona do lekarza, to jest podobnie. Przychodzę 15minut przed umówioną godziną a czekam co najmniej pół godziny.
                      A po trzecie, w moim rodzinnym mieście większość lekarzy ma układy rodzinne. A jeśli ich nie ma, to niezależnie jak dobrzy nie są, nie przedłuża im się umów na czas nieokreślony. Bo dzieci lekarskie studiują medycynę (albo i nie - technika medyczna też wystarczy, ale to zupełnie oddzielna historia).
                      • garkuchta Re: W życiu jeszczcze nie trafiłem na punktualneg 13.03.13, 21:26
                        Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś też poszła na medycynę :)
                        Najłatwiej narzekać.
                        Lekarze, do których chodzę, zwykle nie spóźniają się. Czasem jest poślizg - ale tylko dlatego, że jakiś pacjent wymaga więcej czasu, niż ten przewidziany w planie.
                        • Gość: K. Re: W życiu jeszczcze nie trafiłem na punktualneg IP: *.warszawa.vectranet.pl 14.03.13, 08:03
                          Każdy może iść na medycynę, ale nie każdy powinien. Ja osobiście się nie nadaję na lekarza.
                          Ze spóźnieniami chodzi o zwykły szacunek do pacjenta i swoich obowiązków. Do pracy się nie spóźniam, zazwyczaj jestem przed czasem. I oczekuję, że jeśli w pracy mam spotkanie o określonej godzinie, to wszyscy będą na czas.
      • Gość: sidor Re: W życiu jeszczcze nie trafiłem na punktualneg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.13, 21:37
        Bo Ty musisz tylko zdążyć wytrzeźwieć, a lekarz jedzie z Przychodni do Przychodni, z Przychodni na dyżur. Jak ma sie spóźnic jak ciągle jest w pracy. Gdyby byli mądrzy powiedzieli by "estem po przyjeciach w przychodni, nie biorę dyzuru w Pogotowiu." I wtedy Bigosy leczcie sie sami.
    • abw12300 Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pogot... 12.03.13, 13:02
      Lekarze się spaźniają NA DYŻUR o godzinę ! ! ! Ale kasę biorą za cały dyżur i w dupie mają NFZ. Nie mówiąc już o panu dyrektorze, który zachowuje się jak piesek i merda przed nimi służalczo ogonkiem, zamiast wyciągnąć w stosunku do lekarzy konsekwencje służbowe.
      • Gość: marcinoit Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: *.124.212.118.dyn.user.ono.com 12.03.13, 13:14
        slusznie, trzeba rozwiazac z takim konowalem umwe .... to ze na miejsce tego konowala nie znajdzie si einnego to juz inna bajka :) zostanie babka zielarka .
        a na powaznie . oczywiste jest ze lekarz nie powinien sie spozniac .tyle ze lekarzy brak ,zwlaszcza pediatrow, wiec albo macie takiego co sie spoznia albo nie macie zadnego.
    • jerzytop Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pogot... 12.03.13, 14:19
      Normą jest w całej Polsce to ,że lekarze pracują na kilku etatach / w kilku przychodniach lub prywatnie / i nie ma mowy o tym aby wszędzie byli na czas pomimo tego ,że biorą pieniądze tak jakby pracowali w wyznaczonych godzinach
      • kmaggg Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog 12.03.13, 14:40
        I to jest bezpieczne? Praca w kilku miejscach naraz? Bez odpoczynku i snu? Kierowcy mają limity, może lekarzom też by się przydały? I nie straszcie tu ludzi o wymarciu lekarzy etc. Wszak jest to chyba drugi najstarszy zawód na świecie :)
        • Gość: K. Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: *.mimuw.edu.pl 12.03.13, 14:46
          Pewnie, że bezpieczne. Przecież to standardowy czas pracy, tylko we wszystkich miejscach oprócz jednego lekarza nie ma.
          Lekarz, kierownik pracowni mojej mamy, pracował równolegle jako zastępca ordynatora. A pacjenci czekali, bo jako zastępca był bardziej potrzebny. (Pracował, bo w końcu, po kilka latach procederu, wyleciał z jednego ze stanowisk - nadal jednak ma dwa etaty naraz.)
          • kmaggg Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog 12.03.13, 14:56
            I takie podejście do czasu pracy psuje opinię i nie dziwcie się szanowni lekarze,że ludzie się czepiają. Nie lepiej pracować na jednym etacie, a w pozostałych miejscach dać szanse komuś innemu, może nie tak szanownemu, ale wypoczętemu i chętnemu do pracy. A jeżeli nikogo się na to miejsce nie znajdzie to nie straszyć SORami tylko szukać dalej jeżeli u nas nie ma to na świecie znajdzie się chętny, kompetentny itd.
            • Gość: aaa Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: 195.184.82.* 12.03.13, 16:12
              Nie byłbym taki pewien.
              Pediatrów brakuje wszędzie.
              Oczywiście kwestia pieniędzy, ale żaden dyrektor nie zapłaci ogromnych pieniędzy lekarzowi, który może przyjmować od 18, jeśli za połowę tej kwoty będzie miał lekarza od 19.
            • Gość: ość Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: *.play-internet.pl 12.03.13, 16:13
              i znajdzie się taka menda że pospać nie da i marudzi od rana jakby ....
              taki komentarz na pogotowiu to norma
              ludzie omijajcie te ścierwa grubym łukiem
              niech się wyśpiom przed drugim etatem bo prośba o pomoc to zbyt wiele
              szpital jest bliżej a idżse tam
              ps
              dlaczego pomoc dorażna nie pracuje w 4-brygadowym wymiarze pracy po 8 godzin jak wszyscy- toż to przecież nie szpital jak mówiom. w 8 godzin można nie spać w pracy


    • nomegusta Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pogot... 12.03.13, 14:44
      ankieta pod artykułem jest paradna, po prostu paradna. Czysty surrealizm!
    • Gość: hiro za tydzień art.dramat w zielonogórskiej szkole IP: *.gorzow.mm.pl 12.03.13, 21:25
      dziecko wiło się z bólu! nikt nie udzielił dziecku pomocy! dziecko miało nieuleczalną chorobę! -PRÓCHNICĘ!
      zielonogórska redakcja tej ..................j gazety to jedna wielka porażka towarzysko biznesowa:-)))
      pokazaliście jak to źle jest u was z tą służbą zdrowia? to jutro proszę coś optymistycznego:-))))
    • Gość: mama Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: 80.50.140.* 13.03.13, 07:36
      Tendencyjny artykuł pod "publikę". To że się lekarka godzinę spóźnia to naganne i bez dyskusji nie powinno się zdarzyć, szczególnie na pogotowiu...
      Ale co za kretyński artykuł się robi o kretyńskiej matce. Trzeba być wielką ignorantką-matką, żeby ciągnąć z bólem ucha dziecko na pogotowie bez podania środka przeciwbólowego. Najpierw powinna podać, poczekać aż zadziała i jak była taka śmiertelnie wystraszona to pojechać na pogotowie, chociaż równie dobrze mogła poczekac do rana i pójść do pediatry. Jeżeli byłby jeszcze problem. Jestem matką i wiem, że nieraz w nocy krzyk na cały dom bo dziecko boli ucho i po paracetamolu cudowne ozdrowienie następuje, rano po bólu ani śladu. Jeżeli ból się ponowi wtedy się idzie do lekarza. Ale najlepiej uwalić się na ławeczce w pogotowiu, nie podać dziecku środka p/bólowego i robić medialną aferę, a gazeta nie ma/nie umie o niczym innym pisać to chwyta temat. Dziecko mdlało z bólu i recepta na antybiotyk je uzdrowiła, tak? Przestało mdleć? Żenada.
    • nicka2910 Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pogot... 13.03.13, 11:06
      Tak jest wszędzie. Latem moja półtoraroczna córka rozcięła nos na wysokości oczu. Zdarzenie miało miejsce o 6 rano. Mąż natychmiast ją zawiózł do szpitala dziecięcego, nikt jej oczywiście nie przyjął od razu, kazali czekać malutkiemu dziecku z zakrwawionym nosem. O godzinie 7 rano była w szpitalu zmiana dyżurów, więc znowu kazali im czekać. Przed godziną 8 kazali się zarejestrować do poradni przyszpitalnej. Około 8.30 lekarka z poradni zbadała dziecko, stwierdziła, że na szycie rany jesat już za późno, ponieważ się zasklepiła! Wysłałam skargę do dyrekcji szpitala, co prawda drogą internetową, odpisali mi, że mogę to skargę składać gdzieś tam, do kogoś, dołączyć do tego coś tam i coś tam. Szczerze mówiąc odechciało mi się, tymbardziej, że ranka dobrze się goiła, a córka nie miała innych objawów. Życzę powodzenia wszystkim rodzicom, którzy mają problemy zdrowotne ze swoimi dziećmi i muszą skorzystać z opieki ambulatoryjnej. A przede wszyskim życzę zdrowia wszystkim dzieciaczkom!
      • iffa4 Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog 13.03.13, 23:23
        Nie bardzo rozumiem.
        Jeśli rana się zasklepiła, to po co szyć ?
        A ty jeszcze wnosisz skargę ? Że oszczędzono twojej córce bólu ?
        Bosz.... no łapy opadają.

        Jasne, lepiej by było jakby ranę zszyto (dwa ukłucia - znieczulenie, wycie dzieciaka potworne), potem za tydzień zdjęto szwy (kolejne wycie) i do końca życia uraz do białego fartucha.
        Boska matka, po prostu boska.
        • Gość: K. Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog IP: *.warszawa.vectranet.pl 14.03.13, 08:05
          Skończyło się dobrze, ale skąd kobieta miała to wiedzieć? Nie lepiej, żeby lekarz stwierdził, że obędzie się bez szycia? Lub nawet pielęgniarka?
          • iffa4 Re: Matka z chorym dzieckiem w zielonogórskim pog 20.03.13, 21:17
            Ale to przecież lekarz powiedział, że nie trzeba szyć ?
            Więc o co ci chodzi ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja