jutrzenka38
12.04.13, 10:53
Codziennie - idąc na rehabilitację - przechodzę przez Park Tysiąclecia. To miejsce darzę - z wielu powodów - ogromnym sentymentem. Niestety - cały park upstrzony jest psimi kupami. Sama przez 24 lata - kolejno - wychowywałam dwie sunie, dlatego darzę szacunkiem i zrozumieniem problemy psiarzy i wszystkich, którym dobro Braci Mniejszych leży na sercu. Niemniej - jednak - wściekam się na tych właścicieli, którzy nie sprzątają po swoich ulubieńcach.
Wracając dzisiaj z zabiegów ujrzałam Białą Damę (gwoli wyjaśnienia - pani ubrana czyściutko cała na biało). Za nią podążał piękny, zadbany, duży pies, który w pewnym momencie zrobił kupę w środku parku. Zwróciłam Białej Damie uwagę, aby posprzątała po swoim pupilu. Nie zareagowała i zmierzała dalej. Pies wyfajdał się jeszcze dwa razy. Zero reakcji ze strony Białej Damy.
To przykre, że nie szanujemy samych siebie. Posprzątanie po pupilu jest proste jak przysłowiowa budowa cepa. Zbiera się jednorazowe woreczki foliowe, wkłada do środka rękę, zbiera "klejnoty", wywija na drugą stronę i wrzuca do kosza.
Wspomniana Biała Dama w hipotetycznym wywiadzie telewizyjnym na pewno powie, jak źle jest w naszym kraju, zapominając, że od takich drobiazgów wszystko się zaczyna.
Apeluję do naszych władz miasta, aby nakładali wysokie kary pieniężne tym, którzy nie szanują wspólnego dobra.