m.bonislawski
21.05.13, 20:39
Prawdą jest, że kontroler nie ma uprawnień do zatrzymywania dokumentu, zatem nie mam obowiązku dawania mu "do ręki". Takie żądanie to nadużycie stanowiska. Ale w tym kraju nie liczy się prawo ani człowiek, tylko urząd i władza...
Arsen ma niezgodne z prawem druki (zwane czasem wezwaniem lub mandatem), kontrolerzy nie potrafią ich prawidłowo wypisać.
Nie są prawidłowo oznakowani. Wsiadając do autobusu zawierasz umowę z MZK a nie jakimś Arsenem. Pracownik Arsenu musi ci okazać upoważnienie imienne podpisane przez przedstawiciela firmy z którą zawarłem umowę, czyli MZK... A oni machają jakimiś legitymacjami jakiegoś śmiesznego Arsenu.
Z punktu widzenia prawa jest to napaść i wyłudzenie, można wołać policję lub w ramach samoobrony po prostu sprać.
Arsen potrafi nawet wysłać bez sądy swojego komornika do domu. Takiego można w świetle prawa zrzucić ze schodów. Jest to bowiem naruszenie miru domowego i napad.
Nie pochwalam chuligaństwa i okradania miasta (czyli nas wszystkich) przez gapowiczów. Ale prawdą jest, że Arsen to firma działająca poza prawem, niezgodnie z jego zasadami. Nie wiem czym różnią się od tych, których ścigają.