Gość: mgr inż. EDWARD Re: Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filo IP: *.ha.pwr.wroc.pl 26.05.13, 12:13 Z jednej strony ma ten człowiek rację... Ale jest też jak zawsze druga strona medalu. Studia humanistyczne prezentują nierzadko bardzo niski poziom, o który ciężko na studiach technicznych. Proszę zauważyć, że na większości prywatnych szkół wyższych (i w innych tego typu szemranych jednostkach) praktycznie zawsze znajdziemy takie kierunki jak psychologia, pedagogika, filozofia, filologia angielska, politologia itd. Śmiem twierdzić, że większość studentów w Polsce to studenci nauk humanistycznych lub pokrewnych. Wydziały te mają nadprodukcję absolwentów. Dlaczego tak się dzieje? Bo prowadzenie tych studiów jest tanie. Nie potrzeba laboratoriów, sprzętu, kadry, która ma dużo czasu. Wystarczy kilku kiepsko opłacanych doktorów uniwersytetu, którzy chętnie dorobią sobie na drugim-trzecim-czwartym etacie, wpadając na 4 godziny tygodniowo na prywatną uczelnię. Ludzie ci potrafią być promotorami 50-100 prac dyplomowych na raz. Dla porównania - na Politechnice we Wrocławiu (gdzie mam przyjemność pracować) można być promotorem 8 prac dyplomowych/rok. A i tak na radach wydziału dyskutuje się, czy to aby nie skandalicznie dużo i czy promotor taki będzie miał realnie czas dla swoich studentów. Kolejny problem to rozumienie "humanizmu". Nie wiem, czy Państwo widzą, ale ja wśród swoich studentów i uczniów obserwuję taki typ myślenia: jak nie umiem matematyki i fizyki, to jestem humanistą. Nie jest się "humanistą" dlatego, że się jest dobrym uczniem i ma się takie zainteresowania, ale dlatego, że się jest matematyczno-ścisłym ignorantem. To powszechnie pokutujące wśród uczniów myślenie sprawia, że wśród wielu osób określających się mianem "humanistów" mamy raczej tych z dolnej półki, którzy nie załapali się, by być "ścisłowcami". To tacy "humaniści" z przymusu, a nie z wyboru. Ich jest na tyle wielu, że psują opinię pozostałym. Cechują się zerową wręcz niekiedy zdolnością twórczego działania. Zresztą prace licencjackie i magisterskie można kupić. Promotor mający do przeczytania takich 50 nawet jak się skupi na merytoryce pracy, to nie połapie się, kto ją pisał. Na kierunku technicznym jest to zasadniczo niewykonalne. Może więc doktór ów powinien się zastanowić nad jakością kształcenia. Promocja kierunków ścisłych obecnie prowadzi do równoważenia obowiązującej od lat dyktatury kierunków nietechnicznych i nieścisłych. Odpowiedz Link Zgłoś
gromek1 Re: Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filo 26.05.13, 12:49 "Nie jest się "humanistą" dlatego, że się jest dobrym uczniem i ma się takie zainteresowania, ale dlatego, że się jest matematyczno-ścisłym ignorantem." Taki seksistowski dowcip kiedyś krążył: Aniu! Kim będziesz jak dorośniesz? Jak będę miała duże piersi to aktorką a jak nie to nauczycielką Odpowiedz Link Zgłoś
sierota79r "..absolwenci Wydziału Humanistycznego co najwyżej 26.05.13, 12:26 ... kończą jako kasjerzy w supermarketach..." Bzdura. W marketach zwalniają obecnie kasjerów, gdyż tną koszty. Dzisiaj kasjerzy zatrudniani są przez pośredników, na tzw. umowach tygodniowych. Większe perspektywy absolwenci mają na zmywaku w UK i tam w sumie bym ich wielu widział. 35 lat temu mój szwagier miał do mnie żale że mnie na wszystko stać i mam kasy "jak lodu", a on tylko kredyty i niską pensję, a ma tyt. inżyniera ... Dzisiaj się pluje że pracuje jak fizyczny i nic mu się nie należy jak fizycznemu, bo zatrudniony jest jako inżynier :-) Kasy ma dość, a przynajmniej nie narzeka. Jednak nadal ma mniej jak ja i stale się ciska że on ma studia a ja nie. Różnica polega na tym, że ja zatrudniam 30 ludzi, w tym tylko 4 osoby z wyższym wykształceniem, ale ściśle kierunkowe. Prawda jest taka, że większość obecnych absolwentów to snoby które gó... umieją a ich postawa roszczeniowo żądająca jest żenująca. Rzadko zdarza się humanista, który nadaje się do pracy, zaraz po ukończeniu nauki. Odpowiedz Link Zgłoś
the_tree_of_truth Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filozo... 26.05.13, 12:28 "Stanowczo protestuję przeciwko takim stereotypom, które powiela nawet premier" - no tak, przecież premier jest ostatnim, który powinien powielać taki stereotyp. Przemier jest historykiem i udowodnił, że po takich studiach można nieźle rżnąć całą Polskę na grubą kasę... Odpowiedz Link Zgłoś
buj_w_chucie Humanistami byli da Vinci... 26.05.13, 12:46 ... Kartezjusz, Pascal, Leibniz. A obecnie chómanista to taki, ktoremu system sie zawiesza na wielomianie drugiego stopnia. Odpowiedz Link Zgłoś
abeon138 Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filozo... 26.05.13, 12:48 Polityka GW oraz innych mediów jest jasna. Trzeba opluć, zgnoić jedną grupę społeczną, skonfliktować ją z inną, zasiać ogólny ferment, aby nikt nie był w stanie wywnioskować, kto ponosi prawdziwą odpowiedzialność za sytuację w Polsce. I ta strategia, co widać po niektórych komentarzach działa wyśmienicie, bo POżytecznych idiotów wcale nie brakuje. Tak odPOwiednio przygotowane społeczeństwo znów będzie POdatne na kolejne cuda i obietnice. Tak trzymać!!! Odpowiedz Link Zgłoś
equus3 Moje obserwacje i poglądy w temacie. 26.05.13, 12:54 1. Znam dwóch wziętych informatyków - jeden administrator sieci i jeden programista stron internetowych i aplikacji mobilnych. Obaj mają problem z ukończeniem studiów, bo od mniej więcej 20. roku życia bez przerwy pracują, a studia mają tutaj być bardziej wisienką na torcie niż podstawą czegokolwiek. 2. Z przykładów powyżej wyciągam wniosek, że jeśli ktoś ma predyspozycje i zainteresowania inżynierskie, to będzie się w tym spełniał niezależnie od ukończonych studiów bądź ich zupełnego braku. Przykład filozofa z wykształcenia, który pracuje na stanowisku inżynierskim, który wypowiadał się w którymś wątku wcześniej, jest dla mnie tego potwierdzeniem. 3. Można zmusić ludzi, żeby poszli na kierunki ścisłe, ale jeśli kompletnie ich to nie interesuje, to nie podejrzewam, żeby w przyszłości byli pożądanymi na rynku pracy inżynierami. 4. Bardzo wierzę w predyspozycje. Pracuję obecnie w zespole tych tzw. humanistów (sam jestem po filologii) i nie widzę żadnej korelacji między ich umiejętnościami miękkimi a ukończonymi studiami czy czasem ich trwania. Widzę natomiast u niektórych kompletny brak jakichkolwiek zainteresowań i pomysłu na życie, co jest dużo rzadsze u pracujących piętro wyżej inżynierów. 5. Osobę, która po prostu poszła na filologię od osoby, która naprawdę lubi się uczyć języków i przychodzi jej to łatwo, rozróżniam w pierwszych minutach rozmowy. Znajomość języka, najczęściej zarówno rodzimego, jak i obcego, u tej pierwszej zawsze będzie znacznie gorsza niż tej drugiej. Ta druga z reguły ma też szersze zainteresowania i ogólnie jest bardziej "ogarnięta" życiowo. Często też osoby z tej drugiej grupy wykazują przynajmniej minimalne predyspozycje matematyczno-inżynierskie i to bardzo przekłada się na ich styl pracy. Mój ogólny wniosek: jak ktoś ma sobie w życiu poradzić i wyniósł z domu chęć nauki, poznawania, energię, ciekawość, obycie społeczne (moim zdaniem najlepsze rzeczy, jakie rodzice mogą rozwinąć w dziecku - najlepiej sami dając przykład), jak również ma jakiekolwiek predyspozycje przydatne w pracy, to studia mu w życiu zawodowym ani nie zaszkodzą ani nie pomogą. Odpowiedz Link Zgłoś
sonia_siemionowna To nie wina studiów lecz mentalności 26.05.13, 13:16 W cywilizowanych krajach menadżerami zostają głównie humaniści. Dlaczego? Ponieważ cechuje ich kreatywność, otwarty umysł, umiejętność niesztampowego myslenia, poszukiwanie nowych rozwiązań itp. W Japonii np. kierują projektem wyłacznie humaniści, ścisłowcy wykonują zaś powierzone im zadania. Po prostu - humanista widzi las, a ścisłowiec drzewa. Dodam, że nie ma pomiedzy tymi dwoma grupami jakiejkolwiek rywalizacji - każdy jest dobry w czym innym. Podobnie jest na Zachodzie. Ja, humanistka (dwa fakultety plus podyplomowe) kieruję zespołem specjalistów i nie ma miedzy nami animozji. W Polsce zapewne parzyłabym kawkę szefowi-gburowi, który awansował na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy liczenie do stu po angielsku świadczyło oznajomosci języka obcego.... W Polsce sytuacja jest katastrofalna, pracy nie ma w ogóle, więc napuszczanie na siebie grup społecznych ma na celu zdjecie odpowiedzialnosci z rządu i 'upuszczenie pary'. I polskie głupie społeczenstwo się na to łapie - nie ma w Was, drodzi Polacy, ŻADNEJ solidarności społecznej. Kiedy w Anglii rząd doprowadził do zwiększenia bezrobocia, na ulice wyszli solidarnie wszyscy i nikt nikogo nie pytał, jaką pracę stracił. Polacy zaś wolą wykańczać się nawzajem. Pozdrowienia z normalnego kraju, w którym, nota bene, większość Polaków to informatycy i robotnicy wykwalifikowani.... Coś wiec chyba z tą rządową propagandą jest nie tak? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zenek Prawda o humanistach IP: *.play-internet.pl 26.05.13, 13:17 "Pisze pan, że w psychologii istnieją kulty cargo - niby wszystko jak należy, tylko nie ma prawa działać - Kulty cargo to bardzo ciekawe zjawisko, które cały czas możemy obserwować na wyspach południowego Pacyfiku. Otóż, szczególnie w czasie II wojny światowej na wyspach często pojawiali się biali ludzie. Zakładali porty, bazy wojskowe. Dla wyspiarzy pojawienie się na niebie wielkich ptaków - jak nazywali samoloty - było czymś nieprawdopodobnym. Te "ptaki" siadały na ziemi, wydobywano z nich skrzynie z napisem "cargo", w których były wszelkie możliwe dobra. Dla ludzi, którzy żyli i żyją w zamkniętym świecie, nie było innego racjonalnego wytłumaczenia: te skrzynie musiały pochodzić od przodków i bogów. Zaczęli więc naśladować czynności białych, żeby zasłużyć na dary. I tak, tubylcy budują pasy startowe, wieżyczki kontrolne z bambusa, robią instalacje radiowe z lian, nawet tworzą makiety samolotów naturalnej wielkości. Z zaangażowaniem naśladują zachowania białych ludzi, ale oczywiście to nie może działać. I co do tego ma psychologia? - W 1974 r. bardzo znany fizyk, noblista, Richard Feynman wygłosił wykład, w którym porównał nauki społeczne, a szczególnie psychologię, właśnie do kultów cargo. Jego zdaniem, przedstawiciele nauk społecznych naśladują pewne zachowania przedstawicieli nauk ścisłych, ale robią to podobnie do tego, jak wyspiarze naśladują działania białych ludzi. Widać staranność, zaangażowanie, ale to nie ma prawa działać." Odpowiedz Link Zgłoś
kajuu Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filozo... 26.05.13, 13:31 1. Przygotowanie do pracy to tylko jeden z celów szkół i uczelni. Argument typu "zlikwidujmy humanistyczne kierunki, bo ludzie po nich nie mają pracy" nie jest więc tak mocny jak wiele osób myśli. Równie dobrze jakość posiłków moglibyśmy oceniać biorąc pod uwagę jedynie ich smak. 2. Porozmawiajcie z przeciętnym humanistą i z przeciętnym ścisłowcem/inżynierem/technicznym. Wydaje mi się, że lepiej być inteligentnym i obytym humanistą zarabiającym 1500 niż ścisłowcem nie potrafiącym się wysłowić i mającym braki w ogólnej wiedzy na temat świata zarabiającym 3000. Uwaga: tak, tak. Wiem, że w tej chwili humaniści często nie wiedzą kim był Arystoteles, ale i tak statystycznie prezentują wyższy poziom niż techniczni. 3. Nikt nie wyrolował studentów. Nie słyszałem, aby w Polsce ktoś kiedykolwiek zmuszał do studiowania humanistycznych kierunków (czy też do studiowania w ogóle). Co to za jakaś maniera współczesnych homo sovietivusów, aby zwalać winę na mitycznych onych? Jeśli dla kogoś liczy się tylko kasa - po jaką cholerę wybrał np. socjologię? 4. Co to za bzdura, że filozofia jest humanistycznym kierunkiem? Powiedzcie to filozofom analitycznym, logikom czy filozofom matematyki lub języka... W rzeczywistości tylko część filozofii jest humanistyczna. 5. Celem gospodarki nie jest pozbycie się bezrobocia. To już bliższe prawdzie (ale też ściśle rzecz biorąc nieprawdziwe) jest stwierdzenie, że celem gospodarki jest jak najwyższy wzrost gospodarczy. 6. Ktoś, kto w wieku 24-30 lat kupuje mieszkanie (chyba, że za gotówkę) jest, łagodnie rzecz ujmując, nierozsądny. 7. Dość przykre jest, że praca kasjera w sklepie jest traktowana powszechnie jako praca dla de*ili. Ludziom tak twierdzącym proponuję zastanowienie się nad istotą gospodarki rynkowej. Nie rozumiem też co w tym dziwnego, że po skończeniu jakiegoś tam kierunku ktoś pracuje jako kasjer. Co w tym dziwnego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmmmmm000 Re: Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filo IP: *.net.pbthawe.eu 26.05.13, 14:59 Czegoś równie niedorzecznego dawno już nie czytałem... Aż się tego nie chce komentować... Odpowiedz Link Zgłoś
kajuu Re: Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filo 26.05.13, 20:35 A jakieś konkrety? I po co komentujesz, skoro nie chce Ci się? Odpowiedz Link Zgłoś
krysztofiak1963 Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filozo... 26.05.13, 14:21 W całej dyskusji zapomina się o jednym - filozofia to tez kierunek studiów ścislych; współczesnie filozofie uprawia się w kontekście logiki matematycznej; jesli spojrzycie na czoówke filozofów polskich, to zobaczycie,że w czołówce jest wybitny kosmolog; logicy i niewielu tzw. czystych humanistów. blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/668325,ranking-filozofow-polskich-czesc-ii-%E2%80%93-%E2%80%9Efilozofowie-de-luxe%E2%80%9D.html Dyskusja troche błędnie identyfikuje współczesną filozofię (tak to bywa w Posce kiedy profani zaczynają obwieszczac prawdy :)) Ponadto, logika jako fundamentalny dział filozofii jest w Polsce zwalczana blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/647854,dlaczego-polscy-logicy-maja-byc-niewolnikami-teologow-katolickich.html blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/646933,o-niszczeniu-filozofii-przez-rzad-o-brutalnej-deprecjacji-ruchu-filozoficznego.html Myślę,że lektura tych tekstów zalinkowanych wyżej pozwoli wam zrozumiec lepiej kondycje polskiej filozofii i co po niej można robić - i jaka jest jej natura. I na koniec ranking kierunków studiów blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/671243,co-studiowac-na-uniwersytecie-%e2%80%93-strzezcie-sie-studiow-pedagogicznych.html Może jeszcze jedna rzecz: analiza upadku polskiej naukiblogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/671048,naukowcy-i-studenci-strzezcie-sie-psow-ogrodnika.html Ale jest to tekst dla konserów intelektu. Odpowiedz Link Zgłoś
luzak-1255 Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filozo... 26.05.13, 14:45 Mam dobrą wiadomość dla zaczynających w tym roku budownictwo!! W związku ze zbliżającym się zakończeniem programu budowy autostrad po zakończeniu studiów zostaną bezrobotnymi i będą musieli sobie szukać pracy za granicą. Niestety przestawienie się z budowy mostów na kasę w Auchan jest trudniejsze niż np. po filozofii. Dla prof. Mariana Miłka też nie mam dobrych wiadomości - otóż poucza innych a sam jest na bakier z moralnością, gdyż poza UZ jednocześnie pracuje na podobnym stanowisku w PWSZ w Sulechowie i nie przeszkadza mu w niczym oczywisty konflikt interesów, a nawet to, że niepotrzebnie zajmuje miejsce pracy, które powinien zająć ktoś młodszy i na dodatek bardziej perspektywiczny, np. któryś z wypromowanych przez niego doktorów, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abra Re: Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filo IP: *.opera-mini.net 28.05.13, 19:32 Kolejna wypowiedź sfrustrowanego "humanisty", która bazuje na spekulacjach i kłamstwie. Luzak-1255, podobnie do innych dyskutujących tutaj humanistów (czytaj: osobników pozbawionych zdolności i umiejętności do przyswajania wiedzy ścisłej), zamiast faktów przedstawia WŁASNE WYOBRAŻENIE rzeczywistości. Bo cóż innego można uczynić, jeśli się posiada umysł "twardy jak łokcie ...". Odpowiedz Link Zgłoś
os.porfirion Logika 26.05.13, 16:41 Ktoś napisał: bez logiki matematycznej, nie można być dobrym informatykiem; a tego najlepiej ucza na filozofii. Pierwsza część zdania poprawna. Co do drugiej można mieć spore wątpliwości - nie takiej logiki uczą na filozofii... A cała dyskusja jest zabawna. Skąd takie wołanie: Hm... kiedyś na jednym blogu zauważono: Zakaz bezpłatnego studiowania na drugim kierunku spowoduje zmniejszenie liczby studentów filozofii o blisko połowę. Niestety. Studia filozoficzne są obecnie traktowane jako ciekawy dodatek dla studentów już to i owo studiujących. Jeśli tych ciekawskich zabraknie, dydaktyka na wydziałach filozofii zawali się zupełnie. No i stąd taki strach... Odpowiedz Link Zgłoś
zielonogorzanin1971 Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filozo... 28.05.13, 19:11 Jako odpowiedź do listu ( manifestu ?) p. Walczaka przytoczę wypowiedź prof. Groblera, który był w początkach Instytutu Filozofii - jednym z zatrudnionych na filozofii wykładowców ( z UJ) - na temat budowania kadry naukowej o wychowanków UZ ( tak wygląda sytuacja w Instytucie Filozofii, który za czasów pierwszych roczników był instytutem elitarnym...a potem ...to już chyba wszyscy wiedzą jak było..) "Takie myślenie jest archaiczne i pochodzi jeszcze z czasów PRL, kiedy to model kariery naukowej przypominał rurę. Wchodziło się jednym końcem jako student i wychodziło się drugim jako profesor. Wszystko na tej samej uczelni. Myśmy ten model kontestowali, kiedy odeszliśmy z naszych macierzystych uczelni i w Zielonej Górze stworzyliśmy coś całkiem nowego – komentuje Grobler. – Budowa uniwersytetu o własne kadry jest pomysłem samobójczym. Chów wsobny zawsze prowadzi do degeneracji. Podobnie na uniwersytecie krzyżowanie myśli jest konieczne" – opowiada Grobler. To, że Państwo na UZ w IFil. zrobiliście sobie przyjemny folwark towarzyski i sami siebie utwierdzacie w przekonaniu o byciu wielkimi myślicielami...jak zwykle na UZ..niedocenianymi przez resztę świata naukowego, to jest fakt. Drugim faktem jest, że wielu cenionych wykładowców odeszło z Waszego Instytutu i nie da się ukryć, że pociągnęło to za sobą obniżenie poziomu nauczania. Więc jeśli po studiach filozoficznych młody człowiek sobie nie radzi z rzeczywistością...to nie wina filozofii, ale Instytutu Filozofii... poziomu nauczania, wymagań i konsekwencji. Ale najpierw wymagajcie od siebie - kadro naukowa. Życzę Państwu z WH z I.Filozofii trochę dystansu do siebie i dyscypliny - sam profesor Wiśniewski - mawiał, że te studia są " o wszystkim i o niczym" i idealnie nadają się dla przyszłych sekretarek . Więc WY...wychowankowie ( CI po UZ) Pana Profesora Wiśniewskiego - weźcie się do pracy, aby znowu te studia były elitarne. Żadne studia nie zapewnią pracy, jeśli nie wynosi się z nich wiedzy i umiejętności. Papier przestał już gwarantować cokolwiek. Polecam lekturę: www.uniwersytet-zielonogurski.pl/2012/06/28/nowa-kategoria-studentow-na-uniwersytecie-zielonogorskim/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gl Re: Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filo IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.09.13, 14:32 filozof to osoba posługująca się rozumem. Na ludzi myślących zawsze jest zapotrzebowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
henel777 Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filozo... 01.05.14, 12:42 Szanowni Państwo, moim zdaniem w całej dyskusji pomijacie pewien podstawowy problem. Cała uwaga skupiona jest wokół pytania "po czym dostanie się lepszą, bardziej płatną pracę?". Jest to spojrzenie pozornie praktyczne, lecz niebywale krótkowzroczne w kontekście kształcenia. Jest to rozumowanie psa, który biegnie od razu tam, gdzie dostanie większą kość. Odpowiem tak - dobrą pracę otrzyma się po kierunku, na który jest zapotrzebowanie na rynku pracy. Truizm? Wcale nie. Podstawowe pytanie powinno być postawione szerzej. Jakich chcemy mieć obywateli i w jakim chcemy żyć Państwie? Na pewno zauważyliście, że w samej Europie mamy różne społeczeństwa. Jedne są bardziej rozwinięte od innych. Na przykład - uwielbiane przez wielu Polaków Niemcy. Zwróćcie proszę uwagę na to, jak w Niemczech dba się o niemiecką kulturę, ile wysiłków wkłada się w demokratyzację społeczeństwa. Niemcy odrobili swoją pracę domową po II Wojnie Światowej. Silne społeczeństwo i państwo to odpowiednio wykształceni obywatele. Siły państwa nie buduje się przygotowując obywateli polskich do pracy we francuskich, niemieckich czy włoskich fabrykach położonych na terenie Polski. Potrzebujemy mądrych ludzi, a nie jedynie robotników. Nie można życia człowieka sprowadzić jedynie do wysokości wypłaty. Jest ona ważna, ale to nie WSZYSTKO. Uczeń/student musi rozwijać swoją osobowość. Co to znaczy odpowiednie wykształcenie? Ja rozumiem przez to - przygotowanie do życia w demokratycznym społeczeństwie, świadomość swojej roli i posiadanie własnych, przemyślanych poglądów. Są to sprawy o kolosalnym znaczeniu dla państwa i jego siły, przekładające się też na gospodarkę. Chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie neguję znaczenia wykształcenia technicznego. Uważam jednak, że młodzież powinna również, w szkole, spotykać się z filozofią. Nie ma drugiej takiej dziedziny, która równie dobrze poszerzałaby spojrzenie człowieka na świat. Uczyła go racjonalnego myślenia, tolerancji, etycznego podejścia do innych czy zwalczała rozmaite fałszywe i niebezpieczne przekonania. Oczywiście - aby tak to działało potrzebny jest dobry nauczyciel. Tu dochodzimy do sedna. Filozofia może być ciekawym i wartościowym uzupełnieniem edukacji uczniów i studentów. Musimy tylko na to pozwolić, dopuścić do jej nauczania w szkołach. Wtedy znajdzie się również praca dla wielu absolwentów filozofii. Mogą uczyć w szkołach zawodowych, technikach i liceach. Młodzież z pewnością na tym nie straci. Nie możemy całego problemu sprowadzić jedynie do pytania o zarobki. Celem szkolnictwa jest również wychowanie, kształtowanie postaw, a filozofia jako przedmiot może być w tym bardzo pomocna. Łukasz Henel Odpowiedz Link Zgłoś
krysztofiak1963 Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filozo... 01.05.14, 15:26 Jestem filozofem; i w okresie od października, co stycznia - działalem na rzecz wpisania mnie na listę do parlamentu Europejskiego; jestem; startuję; zajęło mi to tylko 6 miesiięcy; innym zajmuje to lata; staruję z listy trzeciej siły politycznej w kraju; mi wystarczyło 6 miesięcy; moja córka Julia i jej mąż sa równiez filozofami - moj ziec pracuje w Google jako soft ingeenier w Dolinie Krzemowej (filozof); moja córka pracuje, jest współżałożycielka firmy, w Dolinie Krzemowej. Filozofia daje niesamowite kompetencje zawodowe; ale jest trudna; i oczywiscie, wszystko zalezy co się na tej filozofii studiuje; jesli logike, filozofię umysłu, lingwistyke - metodologię, filozofię nauki, historię filozofii to ok. - gorzej jak etyke, to brednie, i oszukiwanie ludzi. blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/684997,krysztofiak-do-parlamentu-europejskiego.html Jęsli wygram wybory do Europarlamentu, wówczas pokaże,że warto studiowac filozofie; co wiecej - zamierzam je wygrac bez wydatkowania złotówki; nawet na kampani chcę zarobić - zostaną mi długopisy :) Odpowiedz Link Zgłoś
krysztofiak1963 Kariera frajera na śmieciowym kierunku - filozo... 01.05.14, 15:28 Nie widzę,żeby się wkleiło. jeszcze raz. Jestem filozofem; i w okresie od października, co stycznia - działalem na rzecz wpisania mnie na listę do parlamentu Europejskiego; jestem; startuję; zajęło mi to tylko 6 miesiięcy; innym zajmuje to lata; staruję z listy trzeciej siły politycznej w kraju; mi wystarczyło 6 miesięcy; moja córka Julia i jej mąż sa równiez filozofami - moj ziec pracuje w Google jako soft ingeenier w Dolinie Krzemowej (filozof); moja córka pracuje, jest współżałożycielka firmy, w Dolinie Krzemowej. Filozofia daje niesamowite kompetencje zawodowe; ale jest trudna; i oczywiscie, wszystko zalezy co się na tej filozofii studiuje; jesli logike, filozofię umysłu, lingwistyke - metodologię, filozofię nauki, historię filozofii to ok. - gorzej jak etyke, to brednie, i oszukiwanie ludzi. blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/684997,krysztofiak-do-parlamentu-europejskiego.html Jęsli wygram wybory do Europarlamentu, wówczas pokaże,że warto studiowac filozofie; co wiecej - zamierzam je wygrac bez wydatkowania złotówki; nawet na kampani chcę zarobić - zostaną mi długopisy :) Odpowiedz Link Zgłoś