Czy żyjesz w zamożnym regionie? Ranking mówi, ż...

04.07.13, 12:15
"Wśród miast wojewódzkich Zielona Góra zajęła 13. miejsce - 3,5 tys. zł na głowę mieszkańca. To spadek o trzy miejsca w porównaniu z wynikami z 2011 r. Gorzów uplasował się na 13. miejscu (bez zmian w rankingu). Wynik - 2,9 tys. zł na mieszkańca.

To która "13" jest prawdziwa??

Tekst linka
    • Gość: eFGe Re: Czy żyjesz w zamożnym regionie? Ranking mówi, IP: *.icpnet.pl 04.07.13, 15:42
      To nie ma najmniejszego znaczenia, ten ranking nic sobą nie reprezentuje.
      • Gość: mmmmmm000 Re: Czy żyjesz w zamożnym regionie? Ranking mówi, IP: *.net.pbthawe.eu 04.07.13, 17:57
        Reprezentuje, tylko akurat nie to, co sugeruje artykuł :)

        Ten ranking mierzy "bogactwo" samorządów czyli krótko mówiąc WSZYSTKIE wpływy bez uwzględniania wydatków - również dotacje celowe i środki unijne.

        Nie chce mi się tego wszystkiego opisywać. Dam tylko przykład miast mianowicie Poznania i Wrocławia.
        W tym "rankingu" Wrocław na wyższe dochody SAMORZĄDOWE per capita od Poznania, Krakowa i Gdańska. A więc jak to się ma do innego rankingu, w którym Poznań plasuje się jako drugie miasto w Polsce zaraz po Warszawie??
        Otóż tajemnica tkwi w tym, co jest dochodem związanym stricte z budżetem, a co z biznesową "działalnością" miasta. Poznań razem w Warszawą jako jedne z pierwszych miast wyodrębniły spod kurateli urzędniczej, działalności nie bezpośrednio związane z zarządzaniem miastem. W Poznaniu miasto nie zajmuje się np. wodociągami i kanalizacją. Działa w tej materii zupełnie oddzielna firma, w której miasto ma tylko udziały. W związku z tym, "dobrem" budżetu Poznania są ewentualne zyski tej firmy. Natomiast we Wrocławiu zakład wodociągów jest wciąż wpleciony w struktury administracyjne. Wszystkie rachunki wystawione za wodę i odprowadzenie ścieków są dochodem miasta. Jeszcze do niedawna, wszystkie bilety sprzedane na komunikację miejską w Gorzowie także były traktowane jako dochód budżetu miasta. To się zmieniło wraz z usamodzielnieniem komunikacji w komunalną spółkę.
        Czyli to co się składa na budżet w jednym mieście, wcale nie musi się na niego składać w innym mieście. Wszystko zależy od struktury organizacyjnej.
        Prawdziwy ranking, pokazujący stan faktyczny finansów miast i województw musi się składać z wielu więcej czynników. Im więcej badanych sfer (praca, życie, kultura, edukacja, zdrowie...) tym jest on bardziej obiektywny. Po jednym, jedynym wskaźniku opartym wyłącznie na dochodach nie da się kompletnie nic powiedzieć.

        Warto zwrócić uwagę, że do dochodów per capita na województwo wlicza się także dotacje i... subwencje wyrównawcze. Już choćby z tego powodu cały obraz jest zachwiany. Przydało by się wiedzieć jak sobie radzą województwa i miasta bez tych subwencji - bo to byłby prawdziwy obraz tego jak sobie faktycznie SAME radzą.
        Jeszcze co ważne - do dochodu nie wlicza się... rolników, którzy nie płacą podatków dochodowych (PIT i CIT), ale uwzględnia się ich w podziale dochodów. Województwa rolnicze są w tej sytuacji na gorszej pozycji.
        Faworyzowane są też w tym "rankingu" województwa mniej liczne. Utrzymanie np. Urzędu Marszakowskiego kosztuje w każdym województwie podobne pieniądze. Np. w Wielkopolsce koszt urzędników dzieli się na 3,5 mln, a w lubuskim na milion (mieszkańców). Siłą rzeczy pieniądze zarezerwowane w budżetach obu województw są w przeliczeniu na mieszkańca zupełnie inne.

        Krótko mówiąc nie ma się specjalnie czym podniecać. Ta statystyka jest po prostu bardzo niepełna, a w związku z tym dalece niedoskonała. Można dojść do błędnych wniosków patrząc choćby na trzecią pozycję w "rankingu" świętokrzyskiego, które jest jednym z... najbiedniejszych regionów Europy i przedostatnie miejsce Wielkopolski, która już w przyszłym rozdaniu unijnym osiągnie (wraz z czwartym od końca śląskim) średnią unijną i zostanie pozbawiona dofinansowania.
Pełna wersja